Ponurą tradycją serwisu informacyjnego mediów publicznych stało się utożsamianie zamachowców-terrorystów z uchodźcami przybyłymi do Europy podczas ostatniego kryzysu. OKO.press przypomina, kto stał za ostatnimi zamachami w Europie

W poniedziałkowym zamachu, który miał miejsce po koncercie Ariany Grande przed Manchester Arena, zginęło ponad 20 osób, a około 60 zostało rannych. Informacja o ataku terrorystycznym nie schodzi z czołówek mediów.

„Wiadomości” TVP poświęciły sprawie pierwsze dwa materiały we wtorkowym serwisie. W materiale „Tragedia w Manchesterze” Jarosław Olechowski stwierdza, że „zamachowcem okazał się 22-letni syn uchodźców z Libii”. Zapomniał dodać, że Salman Abedi urodził się w Wielkiej Brytanii. Informację o tym, że rodzice domniemanego zamachowca byli libijskimi uchodźcami szukającymi schronienia w Wielkiej Brytanii przed rządami Muarmmara Kaddafiego podał m.in. Independent.

„To kolejny dowód na to, że szeroko otwarte drzwi Europy zwiększyły zagrożenie terrorystyczne, ale nie wszyscy wyciągają z tego wnioski” – komentował Jarosław Olechowski. Problem w tym, że nie jest to żaden dowód, tylko przykład propagandy.

Po pierwsze, kryzys migracyjny w Europie na dobre zaczął się w 2015 roku. Jeżeli zamachowiec miał 22 lata i urodził się w Wielkiej Brytanii, a jego rodzice byli uchodźcami z Libii, to jest więcej niż pewne, że przybyli do Europy wcześniej niż w 2015 roku. Przynajmniej 20 lat wcześniej.

Po drugie, przed pierwszą dekadą XXI wieku w Europie terroryzm również istniał, ale miał inne korzenie niż islamski radykalizm. Nie było więc możliwości przewidzenia, że przyjmowanie muzułmańskich migrantów może w przyszłości wiązać się z radykalizacją ich dzieci. Czy zdaniem redaktora Jarosława Olechowskiego już wtedy Europa powinna była zamknąć się przed uchodźcami? A może również przed migrantami, na przykład tymi z Polski?

W kolejnym materiale – „Europa w cieniu islamskiego terroru” – redaktor Paweł Szot wymienia kilka ataków terrorystycznych, które w ostatnich latach wstrząsnęły Europą. A OKO.press przypomina, gdzie urodzili się zamachowcy odpowiedzialni za te ataki:

  • zamach na siedzibę redakcji Charlie Hebdo, 7 stycznia 2015 (zamachowcy urodzili się w Paryżu)
  • zamach na sklep z koszerną żywnością, 9 stycznia 2015 roku (zamachowiec urodził się w Paryżu)
  • zamachy z Paryża, 13 listopada 2016 roku (wszyscy zamachowcy byli zradykalizowanymi Europejczykami, a tożsamość przynajmniej jednego z nich pozostaje nieznana)
  • zamachy w Brukseli, 22 marca 2016 (zamachowcami byli zradykalizowani Belgowie)
  • zamach z Nicei, 15 lipca 2016 (zamachowcem był Tunezyjczyk, który w Europie mieszkał od 2005 roku)
  • zamach na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie, 19 grudnia 2016 (zamachowiec był Tunezyjczykiem, ale przybył w 2011 roku, 4 lata przed kryzysem migracyjnym)
  • zamach w Londynie, 22 marzec 2017 (sprawca urodził się w 1964 w hrabstwie Kent w Wielkiej Brytanii, był Brytyjczykiem)
  • zamach w Petersburgu, 3 kwietnia 2017 (zamachowiec pochodził z… Kirgistanu)
  • zamach w Sztokholmie, 7 kwietnia 2017 (tutaj rzeczywiście mieliśmy do czynienia z uchodźcą)

„Część sprawców zamachów przybyła do Europy na fali migracji”, stwierdza Paweł Szot. I ma rację. Uchodźcą był Rahmad Akilov, który zabił w Sztokholmie 4 osoby – to jedyny terrorysta uchodźca, któremu udało się przeprowadzić zamach. Pozostali sprawcy zamachów na terenie UE to zradykalizowani Europejczycy, albo osoby, które mieszkały na starym kontynencie od lat. Ci zamachowcy są odpowiedzialni za śmierć ok. 240 osób (od zamachu na Charlie Hebdo).



Faktem jest natomiast, że część terrorystów-Europejczyków odbyła szkolenie w Syrii lub Iraku i rzeczywiście trafiła do Europy z falą migracyjną. Trudno jednak o ataki zradykalizowanych Europejczyków oskarżać uchodźców. Organizacje terrorystyczne mają środki, dzięki którym mogą przerzucać terrorystów na różne sposoby, wygodniejsze niż z falą migracyjną (np. samolotem).

Jak podał rano 24 maja „The Daily Telegraph”, Brytyjczyk oskarżany o zamach w Manchesterze kilka dni temu wrócił z Libii. Z pewnością nie łodzią przez Morze Śródziemne.

Wstrzymanie fali migracyjnej wcale nie musiałoby oznaczać, że zradykalizowani Europejczycy, nawet ci, którzy odbyli bojowe szkolenie w krajach Bliskiego Wschodu, przestaną dokonywać zamachów.

Prawdą jest, że fala terroryzmu i fala uchodźców pozostają ze sobą w związku – ich źródłem jest m.in. upadek części państw Bliskiego Wschodu. Na ich gruzach rodzą się polityczne organizacje, które dysponują odpowiednimi zasobami logistycznymi, zdolne do „radykalizowania” środowisk muzułmańskich w Europie i werbowania przyszłych terrorystów. W dużej mierze to właśnie przed prześladowaniami ze strony tych organizacji uciekają uchodźcy.

Wiele razy pisaliśmy o tym w OKO.press, ale powtarzamy – w ogromnej i przeważającej mierze to nie uchodźcy są sprawcami zamachów. To zradykalizowani Europejczycy, lub ludzie, którzy mieszkają na starym kontynencie od wielu lat.



Abonament na wolność słowa

Analityk nierówności społecznych i rynku pracy związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, prekariusz, autor poczytnego magazynu na portalu Facebook, który jest adresowany do tych, którym nie wyszło, czyli prawie do wszystkich.
W OKO.press pisze o polityce społecznej i pracy.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym