0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Grzegorz Celejewski / Agencja GazetaGrzegorz Celejewski ...

Aby ocenić lęk, jaki odczuwamy przed pandemią, w najnowszym sondażu Ipsos* dla OKO.press poprosiliśmy osoby badane o porównanie COVID-19 z zapaleniem płuc.

56 proc. osób uznało, że to koronawirus jest groźniejszy dla zdrowia i życia, ale aż 32 proc. wybrało zapalenie płuc. Wyniki okazały się jeszcze bardziej niepokojące w szczegółach.

Wystąpiły duże różnice genderowe. Wśród wszystkich badanych koronawirus był wybierany jako groźniejszy blisko dwa razy częściej (1,7 raza). Ale przez kobiety aż 2,3 raza częściej, a przez mężczyzn tylko 1,3 raza:

Mężczyzna umiera, ale się nie przejmuje

To nie jest racjonalne. COVID-19 jest większym zagrożeniem dla mężczyzn niż kobiet. Portal Global Healtch 5050 zestawia dane ze 140 krajów świata, które potwierdzają, że to oni częściej chorują:

  • na 10 kobiet hospitalizowanych na COVID-19 mężczyzn jest 11;
  • pod respiratorem - już 18,
  • umiera - 13.

Dane z Polski - krytykowane jako niekompletne - pozwalają stwierdzić, że 57,5 proc. wszystkich śmiertelnych ofiar koronawirusa to mężczyźni, a tylko 42,5 proc. - kobiety.

Te proporcje są tym bardziej zaskakujące, że wiek - główny czynnik zagrożenia w tej chorobie - działa na korzyść mężczyzn, bo starszych kobiet jest znacznie więcej.

Według piramidy wieku z 2020 roku żyje w Polsce 529 tys. mężczyzn w wieku 80 plus i 2,3 raza więcej kobiet - 1 mln 2020 tys. W tym ponad 100 lat ma 1207 mężczyzn i 3817 kobiet.

Na całym świecie kobiety żyją dłużej, jak podaje WHO o 6-8 lat, przy czym w krajach lepiej rozwiniętych ta różnica się zmniejsza. W Polsce wciąż jest i będzie wyjątkowo duża, wg GUS przeciętne trwanie życia dziecka urodzonego w 2019 roku wyniesie: dla chłopca 74,1 lat, a dla dziewczynki 81,8 lat (różnica 7,7 lat).

Fałszywe poczucie bezpieczeństwa mężczyzn przekłada się na fatalne decyzje zdrowotne. Według Global Health 5050:

  • na 10 kobiet, które testują się na obecność SARS-CoV-2 mężczyzn jest 8;
  • na 10 szczepiących się kobiet - szczepi się 9 mężczyzn.

Niepokojące są też różnice genderowe w deklaracjach szczepienia się, jakie zmierzyliśmy w tym samym sondażu OKO.press. Choć to mężczyźni są bardziej zagrożeni, rzadziej chcą się zabezpieczać. Licząc łączny odsetek tych osób, które już się zaszczepiły oraz tych, którzy zamierzają się szczepić dostajemy odsetki: kobiety - 74 proc. osób docelowo zabezpieczonych, mężczyźni - 69 proc.

Przeczytaj także:

Młodzi się nie boją. Myślą tylko o sobie?

Szokująca jest kolejna różnica.

Najmłodsze osoby badane (18-29 lat) w odróżnieniu od wszystkich innych grup, w znacznej większości (50 do 26 proc.) uważają, że to nie COVID-19 lecz zapalenie płuc jest groźniejsze:

Mogą tak uważać kierując się przekonaniem, że zagrożenie, jakie koronawirus stanowi dla ich własnego zdrowia czy życia, jest małe. Tak jest rzeczywiście.

Jak wynika ze styczniowego (2021) raportu Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, opartego na bazie danych SARS-ter (2,9 tys. przypadków analizowanych w 30 ośrodkach leczących COVID-19), odsetek zgonów na COVID-19 wśród osób hospitalizowanych przed 30-tką był śladowy (rzędu 0,1 proc.), w kolejnych generacjach rósł:

  • w grupie 30-39 lat - 0,4 proc.
  • w grupie 40-50 lat - 2,3 proc.;
  • 50-60 - 2,8 proc.;
  • 60-70 - 7,7 proc.;
  • 70-80 lat - 15,1 proc.;
  • ponad 80 lat - 22.6 proc.

Oznacza to, że umierał co dwusetny pacjent lub pacjentka przed czterdziestką i co czwarty czy czwarta po 80-tce.

Wszystkie dane globalne potwierdzają, że śmiertelność COVID-19 silnie zależy od wieku. Według portalu Our World in Data szansa zgonu osoby zakażonej SARS-CoV-2 w przedziale 0 - 40 lat wyniosła:

  • Chinach - 0,6 proc.
  • Hiszpanii - 0,36 proc.
  • Włoszech - 0,3 proc.
  • Korei Płd. - 0,11 proc.

W grupie 80 plus te wskaźniki wahają się od 13 proc. w Korei do 20,2 we Włoszech.

To sprawia, że wśród ofiar koronawirusa niemal nie ma osób młodych. Według danych polskiego ministerstwa zdrowia (cyt. za portalem RynekZdrowia), 1 marca 2021 odsetek osób zmarłych w poszczególnych grupach wiekowych wśród wszystkich (wówczas) 43,9 tys. ofiar COVID-19 wynosił:

  • do lat 40 - 0,2 proc. (jedna osoba na 500 ofiar koronawirusa);
  • 40-50 lat - 2,1 proc.
  • 50-60 lat - 6,3 proc.;
  • 60-70 lat - 21,6 proc.
  • 70-80 lat - 30 proc.
  • 80 lat i więcej - 39 proc.
Spojrzenie na zagrożenie COVID-19 z perspektywy własnej grupy wiekowej, stanowi rodzaj egoizmu generacyjnego, zwłaszcza gdy idzie za tym decyzja, by się nie szczepić.

Młody człowiek jest bowiem mniej narażony na ciężki przebieg czy śmierć od COVID-19, ale jego lekceważenie choroby może mieć zabójcze skutki dla innych, zwłaszcza starszych osób.

W naszym sondażu lekceważenie szczepień widać w porównaniach z granicą 50 lat. Licząc łączny odsetek tych osób, które już się zaszczepiły oraz tych, którzy zamierzają się szczepić dostajemy odsetk "osób docelowo bezpiecznych":

  • dla wieku 18-49 lat - 61 proc.;
  • dla wieku 50 plus - 83 proc.

Czynnik kulturowy. Męskie prawicowe fantazje i lekceważenie zdrowia

Bliższa analiza wyników wskazuje na specyficzny czynnik dodatkowy. Porównując odpowiedzi kobiet i mężczyzn w wieku 18-39 lat widzimy, że mężczyźni aż w 50 proc. wskazują na zapalenie płuc, a tylko w 36 proc. - na koronawirusa, odpowiedzi młodych kobiet są niemal lustrzanym odbiciem: 34 do 56 proc.

To zaskakująco duża różnica, poza samym wiekiem musi działać tu dodatkowy czynnik. W grę może wchodzić specyficzny wzorzec męskości, w którym dużą rolę odgrywa kategoria "odwagi". Hipotezę potwierdzają postawy polityczne młodych mężczyzn i widoczna w tym samym sondażu OKO.press ich ogromna podatność na przekaz Konfederacji. Ta formacja najsilniej w Polsce wyraża podejście antyszczepionkowe i zaprzecza groźbie, a nawet istnieniu epidemii koronawirusa ("denializm epidemiczny"). Jednocześnie stawia na patriarchalny wzorzec tradycyjnej rodziny z wyraźnym zaznaczeniem silnego wzorca mężczyzny.

Jak widać na następnym wykresie, w grupie mężczyzn w wieku 18-39 Konfederacja jest wyborem nr 1, w grupie kobiet w tym samym wieku jest na ostatnim miejscu z pięciu partii przekraczających próg wyborczy:

Męski prawicowy wzorzec odwagi wyraża się w symbolicznej gotowości do toczenia wojen w obronie narodu i tradycji.

Widać to było m.in. w sondażu OKO.press z sierpnia 2019, w którym pytaliśmy o ocenę zagrożeń, jakie stoją przed Polską.

Kobiety przed 40-tką wybierały przede wszystkim katastrofę klimatyczną (38 proc.) i groźbę załamania systemu ochrony zdrowia (27 proc.), a także opuszczenie przez Polskę UE (25 proc.).

Zupełnie inne były odpowiedzi młodych mężczyzn. Największe obawy (31 proc.) budziły „ruchy LGBT i ideologia Gender”, prowadzące - zgodnie z prawicową ideologią - atak na „polskie rodziny”. Aż trzykrotnie rzadziej niż kobiety mężczyźni przed 40-tką dostrzegali za to zagrożenie bezpieczeństwa zdrowotnego (9 proc. wskazań). I dwa razy częściej niż kobiety wskazywali na zagrożenie ze strony Rosji (19 do 10 proc.).

Stereotyp mężczyzny-konserwatywnego wojownika wyrażał się w wielu sondażach Ipsos dla OKO.press wysokim poziomem męskiej homofobii. W lutym 2019 kobiety w porównaniu z mężczyznami (tu już bez limitu wieku) częściej przyznawały parom homoseksualnym prawo do:

  • zawierania związków partnerskich (60 proc. do 51 proc.);
  • małżeństw (48 do 34 proc.);
  • adopcji dzieci (23 do 12 proc.).

Twardy facet odwołujący się do tradycyjnej w patriarchalnej kulturze męskiej roli nie pozwala sobie na obawy przed chorobami czy wirusami. Jest skłonny je lekceważyć, a nawet zaprzeczać zagrożeniu.

I jako taki tworzy zagrożenie dla innych.

Ofiar COVID-19 wielokrotnie więcej niż zapalenia płuc

Na COVID-19 umarło już według danych z soboty 8 maja 69 886 osób, ale ofiar epidemii - niewykrytych przypadków koronawirusa i dodatkowych zgonów jako skutku zapaści opieki zdrowotnej - jest znacznie więcej.

Tylko w 2020 roku zanotowaliśmy około 70 tys. nadmiarowych zgonów, a śmierci zdiagnozowanych jako skutek COVID-19 było tylko 28,5 tys.

Gdyby podobna proporcja towarzyszyła także kończącej się właśnie trzeciej fali epidemii, oznaczałoby to, że do 8 maja koronawirus i jego skutki kosztowały życie nawet 172 tys. osób.

OKO.press nie podejmuje się przeprowadzić precyzyjnego porównania zagrożenia zdrowotnego przez COVID-19 i zapalenia płuc, zwłaszcza że śródmiąższowe zapalenie płuc jest jednym z zasadniczych powikłań COVID-19 i zapewne część zgonów jest rejestrowana jako efekt koronawirusa, a część jako skutek zapalenia płuc.

Można jednak bez obawy błędu stwierdzić, że ryzyko ciężkiej choroby i zgonu na COVID-19 jest wielokrotnie większe.

Niemal do połowy XX wieku zapalenie płuc - zwane straszliwym morem - było nieuleczalną chorobą i pierwszą lub drugą przyczyną zgonów, także wśród dzieci.

Przed epidemią koronawirusa na zapalenie płuc umierało w UE 120 tys. osób rocznie, w tym ok. 12 tys. w Polsce, czyli średnio tysiąc miesięcznie. Tymczasem w 2020 roku, od wybuchu epidemii w marcu, na COVID-19 umarło w Polsce - 28,5 tys. osób, czyli ok. 3 razy więcej miesięcznie, a do 8 maja 2021 roku - kolejne 41,4 tys. osób, czyli średnio 10 tysięcy miesięcznie.

Podobne proporcje wystąpiły w pierwszej połowie 2020 roku w Wielkiej Brytanii: na zapalenie płuc zmarło 13,6 tys., a na COVID-19 blisko cztery razy więcej - 48,2 tys. osób.

Telefoniczny sondaż Ipsos metodą CATI 26-28 kwietnia 2021 na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków. Losowanie próby miało charakter warstwowo-proporcjonalny. Kontrolowano miejsce zamieszkania respondentów pod względem województwa i kategorii wielkości miejscowości.

*Skorzystaliśmy z podpowiedzi wrocławskiej badaczki dr Barbary Pabjan, która badała poczucie zagrożenia kilku chorób od zaziębienia po nowotwór.

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze