Proboszcz parafii w Brzeźnie Lęborskim zaprosił do odprawiania rekolekcji księdza Wincentego Pawłowicza, skazanego za molestowanie ministrantów. Zawiadamiamy o tym prokuraturę. I apelujemy do Episkopatu: nie pozwólcie, by to się powtórzyło!

Jak wykazało śledztwo OKO.press, ksiądz Wincenty Pawłowicz, skazany w 2003 roku za molestowanie chłopców we wsi pod Łowiczem, po wyjściu z więzienia w 2006 roku został proboszczem w Krasosiłce pod Odessą na Ukrainie. Odprawiał tam msze w kilku parafiach, miał ministrantów, a z jednym z nich wyjechał nawet na wycieczkę do Włoch.

Według informacji, które uzyskaliśmy od mieszkańców Krasnosiłki, ks. Pawłowicz w 2017 roku wrócił do Polski. Nie wiemy, gdzie teraz przebywa. Zapytaliśmy o to kurię łowicką i odesko-symferopolską, ale od ponad tygodnia nie udzieliły nam żadnej odpowiedzi.

Wiemy jednak, że ks. Pawłowicz od 7 do 10 grudnia 2017 prowadził rekolekcje adwentowe w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Brzeźnie Lęborskim, małej wsi na Kaszubach, gdy proboszczem był ks. Wojciech Czajkowski.

Zawiadamiamy o tym prokuraturę, ponieważ podejrzewamy, że ks. Czajkowski nie sprawdził, czy Wincenty Pawłowicz figuruje w rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym, czyli tzw. “rejestrze pedofilów”. A zgodnie z ustawą, która powołała ten rejestr, każdy, kto „dopuszcza do pracy lub do innej działalności związanej z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi”, ma obowiązek sprawdzania w  rejestrze przestępców seksualnych z dostępem ograniczonym, czy osoba, która ma być dopuszczona do kontaktu dziećmi, tam nie figuruje.

  • Zobacz przepis ustawy o rejestrze

    Art. 21.

    1. Przed nawiązaniem z osobą stosunku pracy lub przed dopuszczeniem osoby do innej działalności związanej z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi pracodawcy lub inni organizatorzy w zakresie takiej działalności są obowiązani do uzyskania informacji, czy dane tej osoby są zamieszczone w Rejestrze z dostępem ograniczonym.

    2. Wykonanie obowiązku, o którym mowa w ust. 1, nie jest wymagane przed dopuszczeniem do działalności, o której mowa w ust. 1, rodziny małoletniego lub osoby znanej rodzicom małoletniego osobiście i wykonywanej w stosunku do własnych małoletnich dzieci lub małoletnich dzieci znajomych. 3. Przez rodzinę, o której mowa w ust. 2, należy rozumieć osoby spokrewnione albo osoby niespokrewnione, pozostające w faktycznym związku oraz wspólnie zamieszkujące i gospodarujące.

Tu trzeba wyjaśnić, że rejestr przestępców seksualnych ma dwie części. W publicznej zgromadzono m.in. dane sprawców gwałtów ze szczególnym okrucieństwem, gwałtów na dzieciach poniżej 15. roku życia i osób, które przestępstw seksualnych dokonywały wielokrotnie. We wrześniu 2018 Ministerstwo Sprawiedliwości informowało, że w rejestrze publicznym umieściło 826 nazwisk.

W części rejestru z dostępem ograniczonym umieszczono sprawców także innych kategorii przestępstw seksualnych, łącznie 3355 nazwisk. O przejrzenie ich danych do Ministerstwa Sprawiedliwości mogą wnioskować m.in. sędziowie, prokuratorzy i funkcjonariusze służb, o ile jest im to potrzebne w prowadzonych postępowaniach.

Natomiast pracodawcy muszą zapytać resort, czy dana osoba figuruje w rejestrze, zanim jeszcze dopuszczą ją do kontaktu z dziećmi. Żeby to zrobić, muszą zarejestrować się na stronie rejestru.

Jeśli ktoś tego obowiązku nie dopełni lub – co gorsza – dowie się z rejestru, że dana osoba jest przestępcą seksualnym, a mimo to pozwoli jej uczyć, opiekować się czy leczyć dzieci, może być ukarany aresztem, ograniczeniem wolności albo co najmniej tysiącem złotych grzywny.

  • Zobacz przepis ustawy o rejestrze

    Art. 23 par. 2

    Kto dopuszcza do pracy lub do innej działalności związanej z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi osobę bez uzyskania informacji, o której mowa w art. 21 ust. 1, lub wiedząc, że dane tej osoby są zamieszczone w Rejestrze, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 zł.

Naszym zdaniem ks. Wojciech Czajkowski mógł zasłużyć na taką karę.

A oto dowody

Dowody można znaleźć na stronie parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Brzeźnie Lęborskim.

Znajdujemy tam dziewięć zdjęć, na których widać ks. Wincentego Pawłowicza, skazanego w 2003 roku z art. 200 kodeksu karnego na trzy lata więzienia za molestowanie pięciu ministrantów. Pawłowicz stoi za ołtarzem, czyta Pismo Święte, kroczy między ławkami z kropidłem w ręku. Nietrudno go rozpoznać. Charakterystyczną obfitą sylwetkę oraz bujną, siwą brodę znamy z wielu zdjęć Pawłowicza publikowanych przez media i filmów z kanału jego pododeskiej parafii.

Rekolekcje “ks. Antoniego Pawłowicza z parafii pw. św. Ojca Pio w Odessie na Ukrainie” zapowiadały ogłoszenia parafialne z 3 grudnia. A po ich zakończeniu ówczesny proboszcz parafii w Brzeźnie ks. Wojciech Czajkowski dziękował: „Dziękuję Księdzu Antoniemu, który przyjechał do nas z Odessy na Ukrainie”. Choć Antoni to drugie imię Wincentego Pawłowicza, nie mamy wątpliwości, że mamy do czynienia z tym samym księdzem, który w 1999 roku molestował chłopców.

Opiekował się i edukował

Nie mamy też wątpliwości, że prowadzenie czterodniowych rekolekcji jest “działalnością związaną z wychowaniem, edukacją małoletnich lub opieką nad nimi”. Na zdjęciach widzimy, że w kościelnych ławach stoi kilkanaścioro dzieci, w tym sześciu ministrantów.

Rekolekcje według słownikowej definicji, to “nauki połączone z mszą, mające na celu umocnienie wiary i odnowę moralną”. W ich trakcie ksiądz rekolekcjonista – w tym przypadku ks. Pawłowicz – wygłasza kazania i udziela sakramentu spowiedzi. Z wielu historii wykorzystania nieletnich przez księży wiemy, że spowiedź jest szczególnie niebezpieczna. Kapłani wykorzystują ją do spoufalenia się z dzieckiem, poznania jego tajemnic i uwiedzenia, a gdy ono się powiedzie – do wymuszenia na ofierze obietnicy milczenia.

Niepokojący jest też fakt, że ks. Pawłowicz miał kontakt z małoletnimi ministrantami. Jako rekolekcjonista mógł pełnić wobec nich rolę opiekuna lub przełożonego. Pełnienie tej roli z kolei mogłoby ułatwić mu przebywanie z chłopcami bez niczyjego nadzoru oraz nadużywanie swojej władzy i autorytetu kapłana.

Czy ks. Czajkowski wiedział?

Nie wiemy, czy ks. Wojciech Czajkowski, proboszcz parafii w Brzeźnie Lęborskim, wiedział o tym, że ks. Wincenty Pawłowicz był skazany za molestowanie ministrantów. W zapowiedzi rekolekcji z 3 grudnia 2017 roku i w podziękowaniach za nie przedstawiał Pawłowicza jako “księdza Antoniego, proboszcza z Odessy na Ukrainie”. Antoni to drugie imię Wincentego. Domyślamy się, że ta zamiana imion miała na celu ukrycie przed parafianami faktu, że mają do czynienia z przestępcą seksualnym. Czy ks. Czajkowski świadomie wziął udział w tej mistyfikacji?

Jeśli tak, oznacza to, że prawdopodobnie był z Pawłowiczem w zmowie, celowo oszukał swoich parafian i naraził ich na niebezpieczeństwo.

Jeśli nie wiedział, oznacza to, że niewiele zrobił, by przekonać się, kim jest osoba, której pozwolił na prowadzenie rekolekcji. Do zweryfikowania nazwiska księdza powinno wystarczyć poproszenie go o dowód osobisty. Do sprawdzenia przeszłości Wincentego Pawłowicza wystarczy wstukanie jego nazwiska w wyszukiwarkę. Kilka pierwszych wyników, których dostarcza Google, dotyczy popełnionego przez niego przestępstwa.

Jesteśmy za to niemal pewni, że to za sprawą księdza Czajkowskiego ksiądz Wincenty Pawłowicz został rekolekcjonistą w Brzeźnie. Jak dowiedzieliśmy się od rzecznika kurii pelplińskiej, której podlega Brzeźno Lęborskie,  “kuria nie była w posiadaniu informacji o wspomnianych rekolekcjach w Brzeźnie Lęborskim. Nie sprawdza też ani nie zatwierdza rekolekcjonistów w poszczególnych parafiach. Reaguje w przypadku ewentualnie zgłoszonych wątpliwości”.

Nawet jeśli ks. Czajkowski osobiście nie zlecił prowadzenia rekolekcji (mógł to zrobić np. inny ksiądz z tej parafii), to i tak można powiedzieć, że jako proboszcz dopuścił do ich prowadzenia. Inaczej mówiąc: nie zrobił nic, by Pawłowiczowi przeszkodzić.  A to „dopuszczenie”, a nie zlecanie – jest karalne.

Rejestr i tak nic by nie zdradził

Prokuratura ma więc przed sobą dwa zadania. Po pierwsze, musi ocenić, czy prowadzenie rekolekcji przez Wincentego Pawłowicza było “działalnością związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem małoletnich lub z opieką nad nimi”. Po drugie, musi sprawdzić, czy słusznie podejrzewamy, że ks. Czajkowski nie sprawdził, czy ks. Pawłowicz figuruje w rejestrze przestępców seksualnych z dostępem ograniczonym. Nie powinno to być trudne, bo wszystkie takie zapytania zapisuje Ministerstwo Sprawiedliwości.

Jeśli odpowiedź na oba pytania będzie twierdząca, wystarczy to, by oskarżyć księdza Wojciecha Czajkowskiego o naruszenie przepisów ustawy o rejestrze przestępców seksualnych.

Będzie mógł zostać skazany, nawet jeśli nazwisko Wincentego Pawłowicza w rejestrze nie figuruje.

A prawdopodobnie jego nazwiska tam nie ma. Znalazłoby się w rejestrze, gdyby Pawłowicz został skazany z tego samego paragrafu (art. 200 kk) po wejściu w życie ustawy, czyli po 1 października 2017 roku. Wyrok, w którym przywołano ten paragraf, nie kwalifikuje jednak do umieszczenia w rejestrze, jeśli przestępstwo popełniono przed 1 października 2017. Ustawa działa wstecz w dużo węższym zakresie: obejmuje skazanych tylko za wybrane przestępstwa seksualne, m.in. zgwałcenie dziecka poniżej 15. roku życia lub zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem.

Dlaczego więc składamy zawiadomienie?

Dlaczego składamy zawiadomienie do prokuratury, choć wiemy, że ks. Wojciech Czajkowski i tak nie znalazłby ks. Pawłowicza w “rejestrze pedofilów”?

Z kilku powodów. Po pierwsze, wcale nie mamy pewności, że Wincenty Pawłowicz nie figuruje w rejestrze. Nie możemy wykluczyć, że popełnił przestępstwo seksualne po wejściu w życie ustawy o rejestrze, podobnie jak nie można takiej okoliczności z góry wykluczyć w każdym innym przypadku.

Po drugie, chcemy, by to zawiadomienie zadziałało prewencyjnie. Domyślamy się, że niewielu księży wie o obowiązku sprawdzania  w rejestrze przestępców seksualnych nazwisk osób, mających pracować z dziećmi. Nie dowierzamy natomiast zapewnieniom przedstawicieli Kościoła, według których wszyscy zakonnicy i księża dostają wystarczające informacje o skazanych duchownych.

Dlatego apelujemy do Konferencji Episkopatu Polski o znowelizowanie “wytycznych dotyczących nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych wobec osób niepełnoletnich” tak, by uwzględniały obowiązek korzystania z rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym. Apelujemy także o przeprowadzenie szkoleń w tym zakresie, obejmujących wszystkich duchownych oraz pracowników kościelnych i monitorowania realizacji tych wytycznych. 

Księża biskupi! Nie pozwólcie, by księża skazani za molestowanie uczyli i spowiadali dzieci!

Po trzecie, chcemy sprawdzić, jak w praktyce działają przepisy ustawy o rejestrze. Zakreślenie przez prokuraturę i sąd granic dość nieprecyzyjnych terminów, takich jak “działalnością związaną z wychowaniem lub edukacją” oraz “opieka nad małoletnim” może pomóc w rozwianiu wątpliwości, co do tego, kogo i w jakiej sytuacji ta ustawa dotyczy.

Po czwarte, chcemy przy okazji sprawdzić, czy prokuratura będzie poddawana naciskom politycznym w sprawie dotyczącej duchownego katolickiego oraz jak na takie naciski zareaguje. Chcemy jednak ufać w jej niezależność.

PS Po publikacji tego tekstu dotarł do nas mail od o. Adama Żaka, koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski, wysłany w nocy z 31 października na 1 listopada. O. Żak odpowiada w nim na zadane 31 października rano pytanie o to, czy władze kościelne skierowały do kapłanów wytyczne dotyczące ustawy o rejestrze przestępców seksualnych i to, czy zdaniem ojca Żaka takie wytyczne powinny dotyczyć także księży prowadzących rekolekcje.

O. Żak napisał:
„Zapytuje Pan, czy została przekazana wiedza nt. obowiązku korzystania z rejestru osób skazanych za przestępstwa seksualne przy angażowaniu osób do pracy, w tym wolontariackiej, z dziećmi i młodzieżą. Oczywiście, wiedza taka została przekazana, o ile sobie dobrze przypominam, przez sekretariat Konferencji Eepiskopatu Polski. Nie umiem w tej chwili wskazać daty odpowiedniego pisma, ale po jego rozesłaniu pośredniczyłem w kontaktach pomiędzy tymi, którzy szybko poznali, jak się to robi, a tymi, którzy mieli pytania praktyczne i szukali odpowiednich informacji.

Pytania, jakie do mnie docierały nie dotyczyły rekolekcji, ale głównie organizowania działalności wypoczynkowej, edukacyjnej tak, jak na to wskazuje ustawa.

Tyle w tej chwili jestem w stanie odpowiedzieć Panu.
W konkretnym  przypadku ks. Pawłowicza miarodajne będą ograniczenia pracy z dziećmi i młodzieżą zawarte w wyroku i to, jakie rekolekcje prowadził, choć

oczywiście niepokój musi budzić fakt, że ksiądz z wyrokiem za przestępstwa seksualne na szkodę małoletnich albo nie ma kościelnych ograniczeń posługi, albo się do nich nie stosuje”.


AKTUALIZACJA: Biskup łowicki Andrzej Dziuba skierował księdza skazanego za molestowanie pięciu ministrantów, do ośrodka zajmującego się edukacją dzieci – mówią OKO.press osoby związane z diecezją łowicką. Sprawdziliśmy: księdzu towarzyszyło kilku nastoletnich chłopców. Czytaj tekst: „Ksiądz pedofil nocował z dziećmi pod jednym dachem. <Na polecenia biskupa Dziuby>


 

Dziennikarz, filozof. Od 2016 roku związany z OKO.press. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Za jeden z reportaży był nominowany do kilku nagród dziennikarskich. W OKO.press pisze o prawie.

Sebastian Klauziński
Sebastian Klauziński

Absolwent Studiów Wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej pisał m.in. dla „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o Funduszu Sprawiedliwości.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym