„Wyścig, który możemy wygrać” – to hasło szczytu klimatycznego ONZ, który odbędzie się w poniedziałek w Nowym Jorku. Ma szansę stać się przełomem w światowej dyplomacji klimatycznej, gdy z jednej strony rośnie świadomość nadciągającej katastrofy klimatycznej, ale z drugiej rosną też obawy co do determinacji rządzących, by ją powstrzymać

Spotkanie na 23 września 2019 zwołał Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres w nadziei na ambitniejsze działania polityczne na rzecz ochrony klimatu ze strony rządów, ale też biznesu, organizacji pozarządowych czy społeczeństwa obywatelskiego.

Guterres liczy na sukces szczytu, bo świadomość grożącej katastrofy klimatycznej jest coraz powszechniejsza. Kolejne doniesienia naukowe potwierdzają: człowiek odpowiedzialny jest za rosnącą temperaturę Ziemi, ponieważ energetyka, przemysł, rolnictwo, lotnictwo – bez mała każda aktywność ludzka – prowadzą do emisji miliardów ton dwutlenku węgla do atmosfery.

CO2 jest gazem cieplarnianym, który – w uproszczeniu – otula Ziemię tak jak termoizolacja dom, utrudniając wypromieniowanie energii. Skutek – rosnąca średnia temperatura naszej planety, ekstremalne zjawiska pogodowe, susze, fale upałów i podnoszący się poziom oceanów.

Dlatego coraz większe znaczenie ma globalna dyplomacja klimatyczna. W 2015 roku zawarto tzw. porozumienie paryskie, czyli pierwsze w historii powszechne, prawnie wiążące światowe porozumienie w dziedzinie ochrony klimatu.

Państwa-strony porozumienia – aktualnie jest ich 185 na 197, wliczając UE – zobowiązały się do wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatury Ziemi do 1,5°C (względem epoki sprzed rewolucji przemysłowej) do roku 2100.

Jest to zgodne z zaleceniem raportu IPCC (międzynarodowego zespołu eksperckiego działającego pod egidą ONZ). Omówienie raportu można znaleźć tu: „Ocieplenie o 1,5 stopnia – specjalny raport IPCC„.

Zgodnie z harmonogramem określonym w Paryżu, na rok 2018 zaplanowano przyjęcie zasad, według których będą rozliczane cele porozumienia paryskiego. Udało się to w czasie szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach pod koniec zeszłego roku, o czym informowaliśmy w OKO.press.

Przyjęcie tzw. katowickiego pakietu klimatycznego okazało się niewątpliwym sukcesem. Niestety, w tyle za technikaliami wprowadzenia w życie porozumienia z Paryża zostały jego cele. Przedłożone przez państwa programy redukcji CO2 są daleko niewystarczające do ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5°C, ani nawet do 2°C.

Według ekspertów, zadeklarowany poziom „zredukowanej” emisji nie uchroni Ziemi przed katastrofą  – prowadzi bowiem do wzrostu temperatury o ok. 2,4°C-3,8°C. Co jest niewiele poniżej prognoz globalnego ocieplenia rzędu 2,5°C-4,4°C (dane za serwisem Climate Action Tracker) wynikających z aktualnie prowadzonych polityk klimatycznych.

Obywatele wychodzą na ulice

Na wzrost świadomości nadciągającej katastrofy mają nie tylko w gruncie rzeczy mało zrozumiałe dla przeciętnego obywatela wyliczenia i ostrzeżenia naukowców czy negocjacje klimatyczne. Coraz silniejszy jest też głos obywatelski.

W Katowicach rozbłysła gwiazda Grety Thunberg, 16-letniej obecnie szwedzkiej uczennicy i inicjatorki akcji Piątki dla przyszłości (Fridays for future). Jej samotny protest w Sztokholmie przekształcił się w dzisiejszy światowy ruch.

W piątek 20 września rozpoczął się światowy Tydzień Klimatyczny – strajki, marsze, debaty, protesty głównie młodych ludzi, którzy domagają się od starszego pokolenia decydentów zdecydowanej akcji w obronie klimatu.

W Polsce w piątek demonstracje odbyły się w 60 miastach, w samej Warszawie na manifestację przyszło kilka tysięcy młodych ludzi.

„Guterres chce podniesienia rangi tematu ochrony klimatu i chce być katalizatorem ambitnych decyzji politycznych, przede wszystkim zwiększenia celów redukcji emisji” – mówi Lidia Wojtal, specjalistka w sprawach polityki klimatycznej i wieloletnia ekspertka polskiego rządu na klimatycznym forum ONZ.

Jakie są cele szczytu: mobilizacja, by nie przegrać

Cele rozpoczynającego się w Nowym Jorku szczytu są trzy, a ich wspólnym elementem jest mobilizacja.

Po pierwsze, mobilizacja państw do zwiększenia swoich celów redukcji emisji zgłoszonych w ramach porozumienia paryskiego.

Są to cele zawarte w tzw. NDCs. To skrót od Nationally Determined Contributions, czyli „krajowe wkłady do porozumienia paryskiego”.

„Wkłady” niektórych państw określają działania do roku 2025. Innych – np. Unii Europejskiej – do roku 2030. Państwa z horyzontem działań do roku 2025 muszą do przyszłego roku przedłożyć ambitniejsze cele na rok 2030. Państwa, które już mają plany działania do roku 2030, mogą je potwierdzić lub zwiększyć.

Problem polega na tym, że rok 2020 tuż-tuż, a dotychczas zgłoszone „wkłady” są niewystarczające do spełnienia celu porozumienia z Paryża. Dlatego szczyt w Nowym Jorku ma doprowadzić do przyjęcia przez państwa bardziej radykalnych redukcji. To najważniejszy cel spotkania.

Warto pamiętać, że rok 2030 to swego rodzaju „deadline” dla świata. Według nauki to do tego roku powinniśmy obniżyć emisje o 45 proc. (względem roku 2010), by zachować szansę zatrzymania wzrostu temperatury Ziemi na poziomie 1,5°C.

Po drugie, szczyt ma zmobilizować państwa do zgłoszenia planów redukcji emisji do roku 2050. To rok, do którego – przynajmniej w teorii – powinniśmy osiągnąć tzw. neutralność klimatyczną, czyli zmniejszyć emisje CO2 do minimum, a pozostałą emisję równoważyć działaniami na rzecz ochrony klimatu, m.in. przez sadzenie drzew.

Plan Unii Europejskiej, by przyjechać do Nowego Jorku z porozumieniem na rzecz neutralności klimatycznej w roku 2050 został zablokowany przez rząd PiS, który zawetował tekst konkluzji szczytu UE w czerwcu.

Po trzecie, kryzys klimatyczny dosłownie na naszych oczach przybiera na sile. Szczyt ma zmobilizować do działania nie tylko rządy, ale również wszelkie organizacje pozarządowe: miasta, biznes, przemysł, społeczeństwo obywatelskie, czy środowiska naukowe.

9 ścieżek

Plan szczytu zakłada prezentację ambitniejszych działań proklimatycznych podzielonych na 9 ścieżek tematycznych. Każdej ścieżce przewodniczą co najmniej dwa państwa wspierane przez inne państwa i organizacje pozarządowe. I tak:

  • Ścieżka nr 1 dotyczy strategii redukcji emisji CO2 do roku 2030 i 2050. Z pewnością na efektach tej ścieżki skupi się uwaga świata.
  • Ścieżka nr 2: bodźce społeczne i polityczne, np. forowana przez Polskę tzw. „sprawiedliwa transformacja”, czyli działania na rzecz klimatu z uwzględnieniem rynku pracy, specyfiki regionów z gospodarką opartą na węglu itp.
  • Ścieżka nr 3 za cel stawia sobie zaangażowanie młodzieży i szerzej społeczeństwa.
  • Ścieżka nr 4 dotyczy transformacji energetycznej, czyli przyspieszenia odejścia od spalania paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, i efektywności energetycznej.
  • Ścieżka nr 5 obejmuje działania na rzecz transformacji przemysłu w kierunku niskoemisyjności.
  • Ścieżka nr 6 dotyczy przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych na obszarach miejskich.
  • Ścieżka nr 7 to adaptacja do zmian klimatu w leśnictwie, rolnictwie, na obszarach oceanicznych oraz w sektorze spożywczym.
  • Ścieżka nr 8 skupia się na zarządzaniu ryzykiem zmian klimatycznych, zwłaszcza na obszarach i w społecznościach najbardziej narażonych na ich negatywne skutki. To np. wyspiarskie kraje Pacyfiku, którym grozi utonięcie pod podnoszącymi się wodami oceanu.
  • Ścieżka nr 9 to tzw. finansowanie klimatyczne, czyli kwestia pokrycia kosztów ograniczania zmian klimatycznych i adaptacji do nich. W światowej dyplomacji klimatycznej to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów i przedmiot ciągłego sporu między krajami rozwiniętymi, które swój dobrobyt zawdzięczają dwóm stuleciom dewastacji środowiska na wielką skalę, a krajami rozwijającymi się, których skutki kryzysu klimatycznego dotykają najbardziej.

Głos dostaną tylko zdecydowani

Sekretarz Generalny ONZ zdecydował się na sprytny zabieg. W Nowym Jorku głos będą mogli zabrać tylko ci, którzy przedstawią cele redukcji zgodne z raportem IPCC „1,5°C” i ze ścieżką prowadzącą do neutralności klimatycznej w 2050 roku.

Sekretarz Generalny dodał, że zobowiązania poszczególnych państw powinny być „tak konkretne, jak to możliwe”, by mieć szansę zaprezentowania w czasie szczytu.

W założeniu ma to prowadzić do konkurencji na zwiększone redukcje w miejsce kolejnego zgromadzenia, na którym kolejni premierzy czy prezydenci odczytują ogólniki na temat konieczności walki z globalnym ociepleniem.

Szczyt w Nowym Jorku to tylko kilkanaście godzin 23 września. W sobotę, 21 września, odbył się szczyt młodzieży. Tego samego dnia rozpoczęły się dwudniowe spotkania prezentujące wyniki działań w ramach 9 ścieżek tematycznych.

Wszystkie te działania odbywać się będą w kontekście Globalnego Strajku Klimatycznego, czyli serii zgromadzeń na całym świecie mających zwrócić uwagę na problem kryzysu klimatycznego. Polki i Polacy nie zostają w tyle: do 27 września pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie będzie działać Miasteczko Klimatyczne.

Jakie mogą być efekty szczytu?

Mało ekscytująca, ale prawdziwa odpowiedź na to pytanie brzmi: to zależy. Spekuluje się, że nowe cele może przedstawić 60-80 państw, co może dać nowy mocny impuls do skutecznej walki z ocieplaniem się klimatu.

Gdyby tak się stało – zwłaszcza jeśli przedstawione cele rzeczywiście będą znacznie ambitniejsze od obecnych – byłby to przełom. Nie jest jednak jasne, które państwa ostatecznie ogłoszą podwyższone cele redukcji emisji CO2, ani jak daleko posuną się zmiany.

Unia Europejska nie przedstawi nowych celów, bo nie zdołała uzgodnić ich przed wrześniem, m. in. za sprawą oporu rządu PiS. Możliwe będą indywidualne wystąpienia krajów członkowskich mających ambicje przewodzenia polityce klimatycznej UE, np. Niemiec.

Brak mocnego głosu UE może ostudzić ambicje krajów rozwijających się, a jednocześnie będących dużymi emitentami, np. Chin czy Indii. O ile skuteczne powstrzymanie kryzysu klimatycznego jest niemożliwe bez Pekinu i Nowego Delhi, o tyle Europa ze swoimi ok. 11 proc. emisji światowych jest ważna, ze względu na kwestię historycznej odpowiedzialności za zmiany klimatyczne.

Różnice między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się uwidoczniły się tuż przed szczytem, potencjalnie zagrażając jego sukcesowi. 17 września Chiny i Indie – czyli największy i czwarty pod względem wielkości emisji emitent CO2 – przypomniały Zachodowi o zobowiązaniu do przeznaczenia 100 mld dolarów rocznie od roku 2020 dla krajów rozwijających się na cele walki z globalnym ociepleniem.

„Kraje rozwinięte powinny wdrożyć i wzmocnić swoje zobowiązania do zapewnienia pomocy finansowej i technologicznej krajom rozwijającym się” – napisało chińskie ministerstwo ekologii i środowiska.

„Poważna dyskusja na temat finansowania działań związanych z klimatem jest niezbędna, aby skutecznie podjąć działanie [na rzecz klimatu]” – to z kolei fragment oświadczenia indyjskiego ministerstwa finansów.

Presję na niektóre kraje wywiera do ostatniej chwili sam Sekretarz Generalny. Na szczycie nie przemówią Japonia, Australia i Republika Południowej Afryki, bo za bardzo wspierają spalanie węgla, powiedział Guterres 18 września. Za podważanie sensu działań na rzecz klimatu nie wystąpią też USA, Brazylia i Arabia Saudyjska.

„Na scenie pojawią się tylko najodważniejsze i najbardziej transformacyjne działania” – powiedziała cytowana przez dziennik „Financial Times” zastępczyni Guterresa Amina Mohammed. „Zobaczymy w poniedziałek, kto przyspiesza”.

Jest o co walczyć, bo kryzys klimatyczny dzieje się tu i teraz, a efektem naszej bierności może być globalna katastrofa. Jak niedawno napisał w głośnym – choć skrytykowanym przez naukowców – eseju w „New Yorkerze” pisarz Jonathan Franzen (pozwalam sobie na skorzystanie z tłumaczenia Jasia Kapeli):

„Jeśli jesteś poniżej sześćdziesiątki, jest duże ryzyko, że będziesz świadkiem radykalnej destabilizacji życia na Ziemi. Ogromne straty rolnicze, apokaliptyczne pożary, załamujące się gospodarki, epickie powodzie, setki milionów uchodźców uciekających z regionów, które nie nadają się do zamieszkania z powodu ekstremalnego upału lub trwałej suszy. Jeśli jesteś poniżej trzydziestki, masz zagwarantowane, że tego doświadczysz”.

 

OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Stały współpracownik OKO.press oraz różnych mediów anglojęzycznych, m. in. Politico Europe. Pisze głównie na tematy związane z kryzysem klimatycznym, energią i ochroną środowiska. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc


Komentarze

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!