Warzywa i owoce są droższe nawet 4-5 razy niż rok temu. Potwierdzają to dane GUS i resortu rolnictwa. Koalicja Obywatelska zapowiada, że #DrożyznaPlus będzie osią ich kampanii wyborczej. Zamiast skupiać się na skutkach, powinni spojrzeć na przyczyny: to kryzys klimatyczny wpływa na ceny benzyny, wody i energii, których potrzebuje rolnictwo

Według danych o inflacji w maju, które opublikował Główny Urząd Statystyczny (GUS), drożeją podstawowe produkty żywnościowe. Rosną przede wszystkim ceny warzyw, wieprzowiny  i pieczywa. 

Od publikacji GUS Koalicja Obywatelska używa wzrostu cen do ataku na rządy PiS, czego kulminację widzieliśmy w ostatnich dniach. Poseł PO Krzysztof Brejza zapowiedział, że będzie to główny temat kampanii wyborczej.

Na Twitterze zaczęto już masowo udostępniać posty z tagiem #DrożyznaPlus. Przekaz jest jasny – wzrost kosztów życia to wina PiS.

Drożeje nie tylko pietruszka

Symbolem podwyżek od kilku tygodni jest pietruszka, której cena przekracza w niektórych miejscach 20 zł za kilogram. Tej jednak przeciętny Polak zjada niewiele. Sprawdziliśmy inne dane, by określić, czy podwyżki rzeczywiście są tak dotkliwe, jak mówi Polakom opozycja – a jeśli tak, to skąd taka drożyzna.

Według wspomnianych danych GUS, w porównaniu z majem 2018, najwięcej dopłaciliśmy do:

  1. Warzyw – 22,6 proc.
  2. Cukru – 19,9 proc.
  3. Wywozu śmieci – 18,6 proc. 
  4. Wieprzowiny – 12,1 proc.
  5. Mąki – 9 proc.
  6. Pieczywa – 9,2 proc.

Dla porównania całkowita stopa inflacji wyniosła względem poprzedniego roku 2,4 proc. (wstępny szacunek na czerwiec to 2,7 proc.). Nie da się ukryć, że ceny popularnych produktów spożywczych rosną w ponadprzeciętnym tempie – względem maja 2018 wzrosły o 5 proc.

Jeszcze mocniej widać to w cenach hurtowych, zbieranych na targowiskach rolniczych przez Ministerstwo Rolnictwa. Skupmy się na najniższych cenach warzyw i owoców, jakie znalazła ministerialna kwerenda. 4 lipca w porównaniu z rokiem 2018 największe podwyżki zanotowano w cenach (za kg, chyba że zaznaczono inaczej):

  • Agrestu – z 1,50 zł na 4,07 zł
  • Buraków – z 0,60 zł na 1,80 zł
  • Cebuli – z 0,70 zł na 3,24 zł
  • Kalafiorów – z 0,60 na 4,31 zł (za szt.)
  • Malin – z 5,50 zł na 12,43 zł
  • Pietruszki (rzecz jasna) – z 1,67 zł na 13,63 zł;
  • Pomidorów – z 1,80 na 3,53 zł
  • Ziemniaków – z 0,40 zł na 2,01 zł

Ziemniaki są zatem pięć, a cebula ponad cztery razy droższa, niż rok wcześniej, inne produkty podrożały 2 – 3-krotnie. Mówimy o cenach hurtowych, w detalu mogą być wyższe – porównywarka cen serwisu branżowego dlahandlu.pl podaje, że średnia cena ziemniaków wynosiła w czerwcu 2019 – 3,74 zł. Rok wcześniej – 1,69 zł. Sama podwyżka cen ziemniaków kosztuje zatem przeciętną polską rodzinę ok. 10 zł miesięcznie.

Obóz prorządowy się śmieje. A czas się bać

Politycy Platformy przyczyn drożyzny doszukuje się we wzroście cen nośników energii.

„Benzyna – bardzo droga, woda – bardzo droga, gaz – bardzo drogi. I wreszcie, ceny energii – to jest podstawowa przyczyna, która odpowiada za drożyznę w Polsce”

– mówił PAP poseł i politolog Mariusz Witczak. W podobnym tonie wypowiadała się wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Wypowiedzi przedstawicieli opozycji obśmiewa prorządowa prasa. Portal Polskiego Radia, Niezalezna.pl oraz wPolityce.pl opublikowały łudząco podobne nagłówki:

Opozycja obwinia rząd za wzrost cen. Internauci komentują: rząd ich nie ustala

https://niezalezna.pl/279343-opozycja-wybrala-wiodacy-temat-na-kampanie-wyborcza-o-czyms-jednak-zapomnieli

Opozycja straszy drożyzną. Internauci komentują: Ceny wzrosły, ale rząd ich nie ustalał. PO powoła Państwową Komisję Cen, jak w PRL?

Zamiast merytorycznej dyskusji, dostaliśmy ogólnikowe oskarżenie o drożyznę ze strony opozycji i w odpowiedzi salwę argumentów typu tu quoque  o tym, że za PO też drożało. Tymczasem umyka sedno.

Taki mamy klimat (w kryzysie)

Wbrew efektownym oskarżeniom, ceny żywności reguluje rynek. Kiedy spada podaż – a spada z powodu suchego roku 2018 roku, z którego szybko skończyły się zapasy – to ceny rosną. Popyt na zagranicznych rynkach – np. na wieprzowinę z Chin, których trzodę dziesiątkuje wirus ASF – również napędza wzrost cen. To jednak nie koniec. Rosną też i to mocno płace.

Zgodnie z kolejnym podstawowym prawem mikroekonomii, na mechanizm popytu i podaży działają siły dysrupcyjne. Obecnie obok wzrostu cen surowców, nawozów, rosną też silnie płace.

Z jakiegoś powodu politycy PO nie chcą powiedzieć, że przyczyny drożyzny, które wymieniają, wynikają także w dużej mierze z katastrofy klimatycznej i jej składowych.

Przyjrzyjmy się powodom wzrostu cen używanych przez biznes i rolników surowców, które wymienił poseł Witczak.

Paliwa

Ropa drożeje – cena baryłki przekroczyła 60 USD. W ostatnich tygodniach Meksyk ograniczył produkcję z powodu burz tropikalnych będących anomalią pogodową. Narasta też konflikt USA z Iranem, trwa wojna w Syrii, której jedną z przyczyn był wieloletnia susza. Jak informuje raport ONZ z 2018 roku, niestabilność polityczna i ekonomiczna na Bliskim Wschodzie będzie wzmagać migracje. 

Dodatkowo  w czerwcu 2018 roku rząd PiS wprowadził nowy podatek, który wchodzi w skład ceny benzyny (wynosi on 80 zł od 1 tys. litrów paliwa, co przekłada się na ok. 10 gr za zatankowany litr). „Opłata emisyjna” miała zasilać Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, a minister energii Krzysztof Tchórzewski przekonywał, że pozyskane pieniądze będą wspierać rozwój elektromobilności. W 2019 roku wpływy z opłaty mają wynieść 1,7 mld, z czego jedynie 340 mln ma być przeznaczone na czysty transport.

Woda

„Zmienia się klimat, coraz częściej powtarzają się długie okresy bez deszczu, więc i wody na potrzeby nawodnień upraw zużywa się coraz więcej” – mówi OKO.press dr Jarosław Suchożebrski, hydrolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Sytuacji nie poprawia rozwój upraw wielkopowierzchniowych, czemu sprzyjają regulacje Unii Europejskiej. Na problem w skali unijnej zwraca uwagę Atlas Rolny opublikowany również w jęz. polskim przez Heinrich Böll Stiftung. „W wyniku intensywnego rolnictwa woda jest nadmiernie wykorzystywana, a także zanieczyszczana nawozami i pestycydami” – mówi raport. 

Polska, jako jeden z największych producentów żywności w UE, powinna być żywo zainteresowana reformą Wspólnej Polityki Rolnej UE  – leży to w bezpośrednim narodowym interesie. Sprzyja temu międzynarodowa sytuacja. Prezydent Francji Emmanuel Macron (przynajmniej nominalnie) opiera swoją politykę o zielone rozwiązania.

PiS w niewielkim stopniu uczestniczy w debacie na forum unijnym, bardziej zajmuje się obroną węgla i swoich poczynań w sferze rozmontowywania praworządności.

Energia i gaz

Nasza energetyka opiera się w 80 proc. na wydobywanym w Polsce węglu, uzależniona też jest od  gazu importowanego przede wszystkim z Rosji. Produkcja energii z „naszego czarnego złota” – jak zwykł nazywać węgiel premier Mateusz Morawiecki – obarczona jest rosnącymi opłatami za emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Wzrost cen emisji jest zgodny z celami polityki unijnej, na które Polska wyraziła zgodę i w których kształtowaniu miała udział.

Projekty takie jak gazoport w Świnoujściu i rurociąg Baltic Pipe mają nas z kolei uniezależnić od cen gazu narzucanych przez Rosję. Ale na razie to jednak przyszłość. 

„Polacy chcą czystej energii, a energia z OZE jest czysta. Rozwój OZE to wymóg cywilizacyjny, to musi nastąpić” – zauważył minister Tchórzewski podczas konwencji PiS 6-7 czerwca.

Tymczasem udział OZE w polskim miksie energetycznym spadł z 11,3 proc. w roku 2016 do 10,9 proc. w roku 2017. Dla porównania, w Rumunii było to 24,5 proc., a w Bułgarii 18,7 proc.

Nawet jeśli PiS w swojej retoryce przeprosił się z czystą energią, trudno zapomnieć wojnę, jaką do spółki z ministrem Tchórzewskim wytoczyła farmom wiatrowym Anna Zalewska, obecnie europosłanka.

Klimat programem dla opozycji? Nie, dla Polski

Mówiąc o drożyźnie, opozycja mogłaby wytknąć obozowi rządzącemu inercję w zwalczaniu skutków kryzysu klimatycznego dla Polski i brak pomysłów na kształtowanie międzynarodowej polityki w tym zakresie.


Do drożyny doprowadziła polityka PiS.

Borys Budka, Twitter - 10/07/2019

Źródło: Twitter


Do drożyzny doprowadził kryzys klimatyczny, którego skutki i przyczyny ignorowała zarówno polityka PiS, jak i koalicji PO-PSL


Podczas ośmiu lat rządów koalicja PO-PSL również zaniedbywała ten problem. Staje się on jednak coraz bardziej palący i zauważany przez Polaków. Według sondażu Kantar, aż 78 proc. Polaków chciałoby odejścia od energetyki węglowej do 2030 roku.

Sondaż CBOS z listopada 2018 roku wskazuje, że aż 83 proc. Polaków uważa zmiany klimatu za poważny problem, a 29 proc. jest wręcz zdania, że to jedno z największych zagrożeń dla współczesnej cywilizacji.


Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. Dla OKO.press pisze o protestach, polityce ekonomicznej i wpływie gospodarki na życie każdego z nas. Debiutował w „Machinie”, publikował m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku” i „VICE”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym