Fundacja redaktora naczelnego tygodnika „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego zorganizowała konferencję o „walce z polonofobią”. Jedną z panelistek była dr Ewa Kurek, autorka antysemickich publikacji. Konferencję otwierał Zbigniew Ziobro, a pieniądze na nią dał nadzorowany przez niego Fundusz Sprawiedliwości. Kurek dowodziła, że getta były „żydowskimi autonomiami”
"Polska Hekatomba i walka z Polonofobią". Tak brzmiał tytuł konferencji, która odbyła się we wtorek w Warszawie. Organizowały ją prawicowy tygodnik "Do Rzeczy" Pawła Lisickiego, miesięcznik "Do Rzeczy Historia" oraz Fundacja "Strażnik Pamięci", której prezesem jest Lisicki.
Na stronie fundacji czytamy, że zajmuje się ona przede wszystkim pamięcią historyczną oraz "propagowaniem postaw społecznych, obywatelskich i patriotycznych".
Fundacja zorganizowała konferencję z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości nadzorowanego przez Ziobrę, a dokładnie z kategorii "przeciwdziałanie przyczynom przestępczości". Fundusz został stworzony przede wszystkim, żeby pomagać osobom pokrzywdzonym przestępstwem (np. ofiarom przemocy domowej). Jak wielokrotnie ujawnialiśmy w OKO.press pieniądze Funduszu wydawane są w sposób co najmniej dziwny.
Tym razem środki poszły na konferencję, podczas której m.in. znana z antysemickich publikacji dr Ewa Kurek tłumaczyła, że getta stworzone przez Niemców były żydowskimi autonomiami, które miały swoich burmistrzów, Żydom zawsze było do Niemców "bliżej cywilizacyjnie", a we wrześniu 1939 roku polscy Żydzi uznali, że ta wojna, to w zasadzie nie ich sprawa.
Debatę otworzył Zbigniew Ziobro. Zdaniem ministra przez dziesięciolecia państwo nie angażowało się w obronę polskiej historii. Stwierdził, że zadaniem państwa i jego elit jest przeciwstawianie się procesowi fałszowania historii "w którym niektórzy świadomie uczestniczą". W długim wywodzie bronił nowelizacji ustawy o IPN z początku 2018 roku.
Przypomnijmy, ustawa przygotowana przez resort Ziobry wywołała międzynarodowy skandal.
Ziobro chciał wyeliminować z debaty publicznej sformułowanie "polskie obozy zagłady", ale jednocześnie zakneblować usta tym, którzy jakkolwiek krytycznie wypowiadają się na temat roli polskiego społeczeństwa w Zagładzie Żydów – grozić im za to miała kara pozbawienia wolności do lat trzech. Ustawa miała obowiązywać nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Na celowniku ministra sprawiedliwości znaleźli zagraniczni dziennikarze i politycy, a także badacze historii i nauczyciele.
Chociaż prawo czyniło wyjątek dla „działalności artystycznej lub naukowej”, nowelizacja była wielokrotnie krytykowana w Polsce i za granicą. Zarzucano jej tłumienie wolności słowa i próbę penalizacji debaty o przeszłości.
Za granicą została odczytana jako próba urzędowego rozgrzeszania Polaków ze zbrodni współudziału w Holocauście.
Ziobro dużo mówił o tym, że prawo zawsze przegrywa ze świadomością społeczną, dlatego tak ważne jest jej kształtowanie. Odniósł się przy tym także do aktualnych wydarzeń.
"Zjawiska związane z redefiniowaniem rozwiązań prawnych, wolności swobody wypowiedzi w obszarach tzw. LGBT i tutaj [jest – przyp.] próba zmiany świadomości społecznej i w konsekwencji też zmiany orzecznictwa sądów, redefinicji prawa stanowionego. Jestem przekonany, że także w tym obszarze my – jako państwo – oraz elity, jeśli tu tej aktywności nie będzie, to prawo znowu polegnie i będzie ofiarą braku aktywności w obszarze też tej naszej świadomości, związanej z tożsamością, z której wywodzi się nasza cywilizacja chrześcijańska".
Potem zaczęła się konferencja. Była podzielona na cztery sesje:
Udział w dyskusjach wzięli prawicowi dziennikarze, publicyści i historycy. Szczególnie zaskakujący był dobór gości do sesji dotyczącej Holokaustu.
W tej sesji udział wzięli prof. Bogdan Musiał i dr Piotr Gontarczyk z IPN, Tadeusz Płużański, publicysta i historyk pracujący w TVP, Tomasz Sommer, red. naczelny pisma "Najwyższy Czas" oraz dr Ewa Kurek. Dyskusję prowadził Wojciech Wybranowski z „Do Rzeczy”.
"Przez całe lata środowiska żydowskie zadają mi pytanie: dlaczego Polacy nie uratowali Żydów? Proste. Gdybyśmy mieli możliwość uratowania 3 mln ludzi, to uratowalibyśmy 3 mln Polaków. Nie mieliśmy możliwości, nie było państwa polskiego, dlatego zginęło nas 3 mln i tyle. I żądać od nas, żeby zamiast swoje własne dzieci ratować, ratować Żydów – to trochę za dużo" – mówiła dr Kurek. W swoim wystąpieniu opowiadała o bierności i posłuszeństwie polskich Żydów w czasie wojny. Wyjaśniała, że stały za tym zaszłości cywilizacyjne oraz kwestie polityczne.
Kurek dowodziła także, że getta stworzone przez Niemców były żydowskimi autonomiami, które miały swoich burmistrzów, Żydom zawsze było do Niemców "bliżej cywilizacyjnie", a we wrześniu 1939 roku polscy Żydzi uznali, że ta wojna, to w zasadzie nie ich sprawa.
O Ewie Kurek, autorce licznych antysemickich publikacji pisaliśmy już w OKO.press przy okazji przyznania jej “Humanitarnej Nagrody im. Jana Karskiego” za... dialog polsko-żydowski. Przeciwko tej decyzji protestowała spadkobierczyni testamentu Karskiego.
Jak pisaliśmy, Kurek apeluje od lat o wznowienie ekshumacji Żydów zabitych w Jedwabnem 10 lipca 1941 roku. Latem 2016 roku jej petycję w tej sprawie w Internecie podpisało blisko 10 tys. osób. Dr Kurek znana jest ze zdumiewających poglądów na tematy polsko-żydowskie: pisała m.in., że getta w czasie okupacji były „autonomiczną prowincją”, w której Żydzi mieli się świetnie, w odróżnieniu od cierpiących pod niemiecką okupacją Polaków.
W książce „Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945” (2016) pisała, że w latach 1939-1942 Warszawa poza gettem „była ponura i smutna. Żyła w niej ludność zaszczuta niemieckimi łapankami, egzekucjami i wywózkami do obozów koncentracyjnych”. W tym czasie „getto warszawskie (…) bawiło się”.
Konferencja dostała wsparcie finansowe z Funduszu Sprawiedliwości podległy resortowi Ziobry. Fundusz przyznaje dotacje organizacjom pozarządowym, a po zmianach wprowadzonych przez Ziobrę w 2017 roku – także podmiotom publicznym (np. uczelniom, sądom, CBA, Ochotniczym Strażom Pożarnym). Oficjalnie pieniądze idą przede wszystkim na pomoc ofiarom przestępstw.
Od 2017 r. pieniądze są przyznawane także na "przeciwdziałanie przyczynom przestępczości". Jak pisaliśmy w OKO.press oraz jak ujawniła w raporcie Najwyższa Izba Kontroli, pieniądze z tej kategorii idą w praktyce na wszystko: publikacje o „ochronie trwałości małżeństwa i rodziny w prawie rozwodowym Peru”, wyposażenie antywłamaniowe i przeciwpożarowe obiektów sakralnych, koncerty kolęd, cykl konferencji “Rodzina – źródło postaw i relacji” etc. Na ten cel poszło w 2018 roku 61 mln zł, ponad dwa razy więcej niż dostały organizacje pomagające ofiarom przestępstw.
Współorganizator konferencji, czyli Fundacja "Strażnik Pamięci" otrzymała pieniądze w ramach IV konkursu ogłoszonego w czerwcu tego roku. W ramach tej edycji dofinansowanie otrzymało pięć organizacji. Konkurs opiewał na 3 mln zł. Nie wiemy, ile z tych pieniędzy powędrowało do Fundacji "Strażnik Pamięci" oraz czy w ramach tej dotacji wspomniana fundacja będzie organizowała jeszcze inne wydarzenia.
Dziennikarz portalu tvn24.pl. W OKO.press w latach 2018-2023, wcześniej w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o "układzie wrocławskim". Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.
Dziennikarz portalu tvn24.pl. W OKO.press w latach 2018-2023, wcześniej w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o "układzie wrocławskim". Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.
Komentarze