Anna Plakwicz i Piotr Matczuk zostali ponownie zatrudnieni na kierowniczych stanowiskach w Kancelarii Premiera, chociaż CBA stwierdziło, że odchodząc z niej w maju 2017 r. złamali przepisy antykorupcyjne. W międzyczasie ich spółka Solvere dostała 1,2 mln zł na kampanię “Sprawiedliwe sądy”

Oboje to specjaliści od PR-u od dawna związani z PiS. Po zaledwie dziesięciu miesiącach przerwy wracają do Kancelarii Premiera.

Odeszli z KPRM w maju 2017 roku, by zająć się PR-em na własny rachunek. Ich świeżo założona spółka – Solvere już w sierpniu 2017 roku podpisała umowę z Polską Fundacją Narodową. Zorganizowała dla PFN kampanię “Sprawiedliwe sądy” wpisującą się w rządową narrację o złych sądach i złych sędziach.

Przypomnijmy, że PFN utworzyły spółki skarbu państwa, opanowane przez ludzi PiS, i łożą na nią setki milionów złotych.

Na rozwieszonych w całej Polsce billboardach, a także w telewizji i internecie, PFN przekonywała, że zmiany w sądownictwie przygotowane przez PiS są konieczne, oczerniając przy okazji sędziów, kłamiąc i manipulując faktami.

We wrześniu 2017 roku prezes Polskiej Fundacji Narodowej Maciej Świrski twierdził, że PFN zapłaciła za usługi Solvere 240 tys. złotych. W grudniu Onet ujawnił jednak, że w rzeczywistości Fundacja wystawiła Solvere cztery faktury – łącznie na 1,2 mln złotych.

Michał Dworczyk, nowy szef KPRM, ponowne zatrudnienie Plakwicz i Matczuka tłumaczy dzisiaj koniecznością znalezienia następców dla szefowej Centrum Informacyjnego Rządu, która odeszła ze stanowiska. “Zdecydowaliśmy się sięgnąć po fachowców” – powiedział portalowi wPolityce.pl.



CBA: złamano przepisy antykorupcyjne

We wrześniu 2017 roku opozycyjny poseł Nowoczesnej Adam Szłapka i jak najbardziej prorządowa Beata Kempa, ówczesna szefowa Kancelarii Premiera, skierowali do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oddzielne zawiadomienia w sprawie spółki Solvere i jej założycieli.

Plakwicz i Matczuk zarejestrowali bowiem swoją spółkę 16 maja 2017 roku, czyli ponad tydzień przed odejściem z KPRM, czym naruszyli przepisy antykorupcyjne. Zgodnie z ustawą o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (art. 4), dyrektorzy w rządowych departamentach nie mogą m.in.:

  • posiadać więcej niż 10 proc. akcji w spółkach prawa handlowego (Plakwicz i Matczuk mieli w Solvere po 50 proc.),
  • być członkami zarządów spółek prawa handlowego (oboje zasiadali w zarządzie Solvere),
  • być zatrudnieni lub wykonywać inne zajęcia w spółkach, które mogłyby wywołać podejrzenie o ich stronniczość lub interesowność (trudno w tym wypadku uniknąć podejrzeń).

CBA uznało, że Plakwicz i Matczuk naruszyli powyższe przepisy i przekazało swoją analizę Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, która prowadzi w tej sprawie postępowanie.

Jak podaje TVN24, dotyczy ono „podania nieprawdy w oświadczeniach o stanie majątkowym, złożonych przez byłego dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz byłą dyrektor Departamentu Obsługi Medialnej”. Czyli właśnie przez Matczuka i Plakwicz.

Choć CBA stwierdziło złamanie przepisów przez PR-owców rządu PiS, nie ma to dla nich żadnych konsekwencji.

Karę za naruszenie zakazów ustawy o ograniczaniu działalności gospodarczej może wymierzyć tylko pracodawca i jest nią co najwyżej “rozwiązanie stosunku pracy bez wypowiedzenia z winy pracownika”. Wtedy Kancelaria Premiera nie mogła ich zwolnić – bo już w niej nie pracowali. A dziś zatrudnia ich ponownie.

Jak wyjaśnił nam pracownik działu prasowego CBA, Biuro nie może też wszcząć postępowania w związku z ich ponownym zatrudnieniem, bo swoje udziały w Solvere sprzedali, a sama spółka jest w likwidacji.



Po prostu korupcja

Minister Michał Dworczyk twierdzi, że skoro spółka jeszcze nie działała w czasie, gdy Plakwicz i Matczuk pracowali dla Kancelarii Premiera, to nie ma nic zdrożnego w tym, że naruszyli przepisy. I skoro spółka już dziś nie działa – nie ma przeciwwskazań do ponownego ich zatrudnienia w KPRM.

“Fakt, że odwołanie nastąpiło parę dni po zarejestrowaniu ich spółki, w żaden sposób nie wypełnia sytuacji, dla których została stworzona ustawa antykorupcyjna – tu nie było mowy o żadnym ukrywaniu swojej firmy podczas pracy w urzędzie” – mówił Dworczyk w wywiadzie dla wPolityce.pl.

Na to, że w ustawie o ograniczaniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (zwanej „antykorupcyjną”) jest luka, eksperci wskazują od wielu lat, a GRECO (Grupa Państw przeciwko Korupcji Rady Europy) wskazywało nam, że przepisy tej ustawy są niewystarczające.

Mimo upomnień GRECO od 1997 roku żaden rząd nie wziął się za uszczelnianie przepisów antykorupcyjnych. Nie podjął się tego nawet PiS w kadencji 2005-07, choć to dzięki obietnicy walki z korupcją doszedł wtedy do władzy.

Jak widać, partii u władzy zapobieganie korupcji się nie opłaca.

Według deklaracji Polskiej Fundacji Narodowej kampania “Sprawiedliwe sądy” kosztowała łącznie 19 mln złotych. Dzięki temu, że rząd przeprowadził ją rękami PFN i Solvere, PiS nie musiał wydać ani złotówki ze swoich funduszy partyjnych ani z budżetu Kancelarii Premiera.

KPRM zresztą nie byłoby na to stać. Jak pisaliśmy we wrześniu 2017 r., od początku rządów PiS na wszystkie działania promocyjno-informacyjne Kancelaria wydała około 3,5 mln złotych.

Ponowne przyjęcie Plakwicz i Matczuka do KPRM nie pozostawia złudzeń, że powstanie spółki Solvere służyło wyłącznie przetransferowaniu pieniędzy ze spółek skarbu państwa (czyli poniekąd środków publicznych) na cele polityczne. Wypełnili misję antysądową i wracają na swoje miejsce.


Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym