Kto ratuje foki, morświny i ptaki na plażach Bałtyku? Komu pomagają Lekarze Nadziei? Czym jest "Ulicówka", o której mówi mała Ślązaczka Hania Anioł (na zdjęciu)? Tego wszystkiego dowiecie się z kampanii "To działa!", w której organizacje społeczne opowiadają o tym, co robią. W trudnych czasach pokazują coś pozytywnego. Wbrew zniechęceniu

„Jakkolwiek naiwnie to zabrzmi, celem jest zmiana jakiegoś, czasami niewielkiego, kawałka świata – na lepszy”.

„Moja ulica nazywa się Klonowo. Znam tu każdo cegło, a każdo cegło zna mnie. (…) Moja drużyna to moja ulica” – mówi 9-letnia Hania Anioł. Co roku, w miejscowości Bełk (woj. śląskie), w której mieszka, rozgrywany jest turniej piłki nożnej „ulicówka”. To nie są zwykłe mecze. Raczej okazja do spotkania dla sąsiadów z Bełka i okolicznych wsi. Na boisko wychodzą wszyscy – niezależnie od wieku i płci.

Kto za tym stoi? Jedna ze 100 tys. organizacji społecznych w Polsce. Ponad połowa z nich – tak jak „Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Wsi Bełk” – działa poza dużymi ośrodkami miejskimi.

Ufamy im bardziej niż rządowi czy mediom publicznym. Co roku zmieniają życia milionów Polaków i Polek, a mimo to niewiele wiemy o ich działalności. Dlatego koalicja ponad 20 organizacji społecznych przygotowała pierwszą w Polsce taką kampanię pod hasłem „To działa!”.

Na stronie internetowej spoty i fotoreportaże, w których od kuchni dowiemy się, co i jak robią. Oprócz „Ulicówki”:

  • Błękitny Patrol WWF – od 8 lat ratują morświny, foki i ptaki z plaż nad Bałtykiem;
  • Lekarze Nadziei – którzy w Warszawie i Krakowie prowadzą darmową przychodnię dla ponad 14 tys. osób w kryzysie bezdomności;
  • Bajk Stajl – oleśnicka grupa, która przy pomocy rowerowych wycieczek buduje mosty między młodymi i starymi.
Na zdjęciu: ratowanie fok przez Błękitny Patrol / fot. WWF Polska
Na zdjęciu: przychodnia Lekarzy Nadziei, fot. Tomasz Kaczor

O kampanii rozmawiamy z Dorotą Setniewską, koordynatorką kampanii i członkinią stowarzyszenia Klon/Jawor.

OKO.press: Po co promować cały ruch organizacji społecznych? Nie lepiej, by każdy osobno walczył o swoją reputację i pieniądze?

Dorota Setniewska: Z badań Stowarzyszenia Klon/Jawor wynika, że z roku na roku zaufanie do organizacji społecznych rośnie. Z jednej strony to mocna baza, na której możemy oprzeć swoją działalność. Z drugiej – wiemy, że postrzeganie tego, czym zajmują się organizacje jest dość jednowymiarowe.

Najczęściej utożsamiamy je z działaniami pomocowymi. Częste skojarzenie to pomoc chorym dzieciom.

W rzeczywistości organizacje zajmują się bardzo różnymi tematami: bronią naszych praw, patrzą władzy na ręce, dbają o środowisko, zachęcają ludzi do współdziałania. Od dawna w grupie kilkunastu organizacji dyskutowaliśmy o tym, że dobrze byłoby zjednoczyć siły i pokazać wachlarz tematów, którymi się zajmujemy. I to, że mamy wpływ na życie ludzi w całej Polsce. I udało się, powstała kampania, do której dołączają kolejne organizacje.

Wybraliśmy formę krótkich historii filmowych i fotoreportaży. Chcieliśmy zrobić kampanię, która nie będzie pojedynczym fajerwerkiem, ale długofalowym działaniem. Będziemy w niej pokazywać różne organizacje, także te, o których nie słyszymy w mediach: małe, lokalne, ale które mają realny wpływ na to, jak ludziom się żyje. W ich działaniu jest dużo pozytywnych emocji. A

w tych trudnych czasach to ważne, żeby pokazać, że mamy w sobie pokłady dobrej energii – i organizacje są dobrym tego przykładem.

Zaczęliśmy historią malutkiego stowarzyszenia na rzecz rozwoju wsi Bełk [red. – zobacz film wyżej]. Od 9 lat organizuje turniej piłkarski „ulicówka”. Sensem nie jest nawet sama gra w piłkę, ale spotkanie mieszkańców i mieszkanek. Sport to pretekst, by się lepiej poznać i zbudować przestrzeń do rozmowy. Tak tworzą się relacje, na tym można budować.

Często mówi się, że organizacje społeczne wyręczają państwo. W jakich obszarach? 

Takich kategorii jest mnóstwo. Organizacje prowadzą prawie wszystkie w Polsce placówki dla osób w kryzysie bezdomności. Jedna trzecia hospicjów jest prowadzona przez organizacje. Kto inny niż niezależne stowarzyszenia i fundacje miałby zajmować się działalnością watch-dogową?

Jest sporo obszarów, w których państwo czy biznes nigdy nie zastąpi organizacji. To po prostu codzienna praca z ludźmi, pokazywanie, że można zrobić coś razem, że można współpracować, działać dla wspólnego celu.

Dlaczego tak trudno zakotwiczyć organizacje społeczne w świadomości Polek i Polaków? 

Głównie dlatego, że mówimy o nich tylko wtedy, gdy pojawia się kryzys. Tu najświeższych przykładem jest

Szlachetna Paczka. To właśnie w takich sytuacjach trafiamy na pierwsze strony gazet. Nasza codzienna praca nie jest nośnym tematem. A przecież mamy masę pozytywnych historii, które można pokazywać.

To prawda, że same organizacje często nie mają czasu, by poza codzienną pracą zajmować się tym, żeby w atrakcyjny sposób opowiadać o swoich działaniach. Większość nie ma stałych zespołów pracowników, zajmują się działalnością społeczną poza swoimi zawodowymi obowiązkami i skupiają na tym, co postawiły sobie za cel.

A czy da się powiedzieć prawdę o organizacjach bez całej tej trudnej kuchni? Problemów z finansowaniem, zwłaszcza w czasach „dobrej zmiany”, przymusowym wolontariacie… 

Mamy nadzieję, że w kampanii uda nam się opowiedzieć więcej o tym, jak faktycznie organizacje działają. A finansowanie jest jednym z tematów.

Krąży kilka mitów, np. że organizacje powinny wszystko robić za darmo, bezkosztowo. A wielu działań tak się nie da prowadzić. Jeśli organizacja ma sprawnie działać to musi opłacać ludzi, którzy tam pracują.

Inny mit, to że organizacje zajmują się głównie działalnością pomocową i charytatywną – tymczasem większość w Polsce zajmuje się sportem, duża część – edukacją czy kulturą.

A nowy mit lansowany przez władze, że organizacje dzielą się na prawicowe i lewicowe? 

Warto przypomnieć, że organizacje wyrastają z innych potrzeb i celów, niż partyjne. Grupa osób zbiera się wokół jakiegoś tematu, na którym im zależy i zaczyna działać. Gdy im wychodzi, a ich działanie ma coraz większy zasięg potrzebują się zorganizować. Tak wygląda najczęstszy scenariusz. To nie jest tak, że ktoś siedzi w fotelu i myśli jakie stowarzyszenie chciałby założyć. Najpierw jest działanie, potem myśl o sformalizowaniu działalności.

Kampania ma konsolidować same organizacje?

Tak, dlatego staraliśmy się znaleźć hasło, które łączy różne organizacje. Wspólne wszystkim jest działanie i efekt, stąd pomysł na „to działa”.

Przez pojedyncze historie pokazujemy szerszy obraz i przypominamy, że mamy wspólne cele. I jakkolwiek naiwnie to zabrzmi, tym celem jest zmiana jakiegoś, czasami niewielkiego, kawałka świata – na lepszy”.


OKO.press to medium obywatelskie.
Utrzymujemy się z dobrowolnych wpłat Czytelników.

Dziennikarz i reporter. Laureat nagród: "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane i "Korony Równości 2019". Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press