0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Photo by Filippo MONTEFORTE / AFPPhoto by Filippo MON...

Ostatnie lata stanowiły dla włoskiej polityki okres wyjątkowej stabilności. Gabinet Giorgii Meloni ma szansę stać się za kilka miesięcy najdłużej urzędującym gabinetem w historii Republiki, a następnie pierwszym, który przetrwa pełną kadencję parlamentu.

Z drugiej strony nad włoską premierką od pewnego czasu gromadzą się ciemne chmury, a reelekcja w zaplanowanych na przyszły rok wyborach znalazła się pod znakiem zapytania.

Za taki stan rzeczy odpowiada nie tylko konsolidacja centrolewicowej opozycji, ale również pojawienie się nacjonalistycznej alternatywy dla koalicji rządzącej. Dotychczasowemu monopolowi Braci Włochów (Fratelli d'Italia) oraz Ligi (Lega) na radykalnie prawicową politykę zagroziło nowe ugrupowanie Narodowa Przyszłość (Futuro Nazionale, FN), na którego czele stoi wschodząca gwiazda włoskiej polityki.

Generał europoseł

Wielu Włochów po raz pierwszy usłyszało o generale Vannaccim, gdy w 2023 r. opublikował książkę „Świat na opak” (Il mondo al contrario). Wcześniej miał za sobą bogatą karierę militarną i dowodził m.in. włoskimi oddziałami w Iraku, Afganistanie, Libii, Somalii i na Bałkanach, ale nie przyniosło mu to takiego rozgłosu jak jego debiut publicystyczny. Mimo wątpliwej jakości literackiej „Świat na opak” stał się bestsellerem, w dużej mierze za sprawą burzy medialnej towarzyszącej premierze książki.

W strumieniu świadomości byłego dowódcy spadochroniarzy na pierwszy plan wysunęły się różnego rodzaju fobie:

od rasistowskich powątpiewań we włoskość czarnoskórych sportowców poprzez krytykę feminizmu i praw kobiet aż po wrogość wobec „lobby LGBT”.

Vannacci adopcję dzieci przez pary jednopłciowe porównał do kanibalizmu, a homoseksualistom miał do powiedzenia: „nie jesteście normalni”. Nawet dla wielu polityków prawicowej koalicji rządzącej to było zbyt wiele – minister obrony nazwał wynurzenia generała „prywatnymi bredniami”, które nie mają nic wspólnego ze stanowiskami armii ani jego resortu.

Publicystyka polityczna stoi w sprzeczności z konstytucyjną zasadą neutralności sił zbrojnych, więc przeciwko Vannacciemu wkrótce uruchomiono procedurę dyscyplinarną, która poskutkowała uznaniem generała winnym naruszenia reputacji armii i zawieszeniem go w obowiązkach na 11 miesięcy. Wyrok godzący w wojskową karierę Vannacciego otworzył mu za to drzwi do polityki – generała pod swoje skrzydła przygarnął Matteo Salvini, lider skrajnie prawicowej Legi. W 2024 r. przełożyło się to na uzyskanie mandatu europosła z drugim najlepszym wynikiem w całym kraju.

Vannacci już na wstępie został uznany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych nowych europarlamentarzystów, ale znacznie bardziej od rozwijania kariery w Brukseli interesowała go polityka krajowa. Generał dostrzegł otwierającą się przestrzeń na prawym krańcu sceny politycznej – o ile kadencja Meloni przyniosła konserwatywny zwrot we włoskiej polityce, o tyle nie przyniosła zmiany dość radykalnej dla części wyborców koalicji rządzącej. To właśnie wśród rozczarowanych sympatyków prawicy Vannacci stara się budować własne zaplecze polityczne, oskarżając Meloni o zdradę obietnic i nadmierny pragmatyzm, przez który obecna władza nie różni się znacząco od poprzednich.

Przeczytaj także:

W oblężonej twierdzy

Rząd najmocniej krytykowany jest w kwestiach, które podczas kampanii wyborczych stawiał na pierwszym miejscu. Chociaż premierka Meloni lubi chwalić się zahamowaniem obcej „inwazji” i ma na koncie różne dyskusyjne posunięcia względem imigrantów, takie jak ograniczanie praw azylantów czy wysyłanie uchodźców do obozów poza granicami kraju, to liczba deportacji jest niewiele większa niż w poprzednich latach, a jej rząd w praktyce przyznaje, że starzejące się Włochy potrzebują zagranicznych pracowników. Świadczy o tym decyzja z zeszłego roku o wydaniu pół miliona wiz pracowniczych dla przybyszy spoza UE, ku niezadowoleniu wielu nacjonalistycznych wyborców, inaczej wyobrażających sobie sprawowanie władzy przez radykalną prawicę.

Bracia Włosi i tym bardziej Liga stały się w pewnej mierze ofiarami swojego własnego sukcesu – zdołały one narzucić debacie publicznej narrację o zderzeniu cywilizacji, z którego Włochy (i Europa) mogą wyjść tylko pod warunkiem udanej obrony swojej tożsamości.

Gdy okazało się, że faktyczne rządzenie nie pozwala spełnić szumnych zapowiedzi o zamknięciu granic, masowych deportacjach i konserwatywnej kontrrewolucji, to pochodnię przejęła nowa partia prawicowa, jeszcze bardziej skrajna i nacjonalistyczna, lecz korzystająca ze sprzyjających okoliczności. Wymienić tu należy m.in. zainteresowanie i nierzadko przychylność mediów, na które może liczyć Vannacci – jego prowokacyjne wypowiedzi regularnie trafiają na czołówki gazet i do telewizyjnych debat, pozwalając mu kreować się na bezkompromisowego rzecznika „zwykłych Włochów” przeciwko elitom.

Na czerwcowym kongresie założycielskim Futuro Nazionale Vannacci umieścił siebie w oblężonej twierdzy i przedstawiał swoją partię jako jedyną siłę zdolną przeciwstawić się politycznemu i medialnemu establishmentowi, który rzekomo dąży do uciszenia patriotycznego głosu narodu – mimo że przecież rządzi prawica, większość kadr FN wywodzi się z Braci Włochów lub Ligi, a kamery telewizyjne mało kogo tak często filmują jak Vannacciego. Z ust generała można było usłyszeć prowokacyjne deklaracje w rodzaju

„reprezentujemy odrzutków, szumowiny i jesteśmy z tego dumni. W parlamencie stanowimy parszywą dwunastkę, jesteśmy dziećmi niczyimi”.

Niektórym przypomina to retorykę stosowaną swego czasu przez Benito Mussoliniego i nie brakuje w kontekście FN oskarżeń o flirt z neofaszyzmem.

Samemu Vannacciemu raczej nie zależy na zdystansowaniu się od tego typu powiązań. Wielokrotnie nazywał on Mussoliniego mężem stanu i bronił wybranych elementów jego rządów, jednocześnie odcinając się od republikańskiej konstytucji i odmawiając świętowania 25 kwietnia, czyli rocznicy antyfaszystowskiego powstania przeciwko nazistowskiej okupacji.

Do tego dochodzą wyrazy sympatii względem zadeklarowanych faszystów w rodzaju działaczy CasaPound. Vannacci poparł ich marsz zorganizowany pod hasłem deportacji imigrantów – generał uzasadnił swoje stanowisko stwierdzeniem, że „jeśli amatriciana smakuje dobrze, to nie obchodzi Cię, co myśli kelner”. Czyli dopóki łączą ich wspólne cele, generałowi ani trochę nie przeszkadza stanięcie w jednym szeregu z faszystami.

Mąż stanu Putin

Futuro Nazionale pozycjonuje się na jednoznacznie antysystemowych stanowiskach, przy czym „system” dla Vannacciego to przede wszystkim globaliści oraz europejskie elity, których celem ma być zniszczenie włoskiej tożsamości, zmuszenie Rzymu do przyjmowania migrantów oraz zaakceptowania żądań lobby LGBT. W tej narracji Meloni wbrew obietnicom uległa dyktatowi Brukseli i von der Leyen, ustępując na praktycznie wszystkich płaszczyznach, m.in. w kwestii pomocy Ukrainie.

Zdaniem Vannacciego wsparcie dla Ukrainy oraz sankcje nałożone na Rosję należą do głównych przyczyn wysokich podatków we Włoszech oraz rosnących kosztów życia. Politycy FN przekonują, że włoski podatnik składa się na Zełenskiego i jednocześnie płaci wyższe rachunki przez rezygnację z rosyjskich surowców. Trafia to na podatny grunt, ponieważ według sondaży Włosi należą do najbardziej pacyfistycznych narodów w Europie i są najmniej skorzy do angażowania się w konflikt rosyjsko-ukraiński. W przypadku lidera Futuro Nazionale w grę wchodzi jednak nie tylko oportunizm polityczny – wiele wskazuje na proputinowskie źródła poglądów generała.

Zdaniem niektórych źródeł wojskowa kariera Vannacciego wyhamowała jeszcze przed publikacją kontrowersyjnego „Świata na opak”, a odpowiadały za to właśnie prorosyjskie sympatie generała, który w przededniu inwazji na Ukrainę pełnił funkcję attaché wojskowego w moskiewskiej ambasadzie Włoch. Sam Vannacci w swojej bestsellerowej książce przyznał, że nabrał podczas pobytu w Rosji szacunku do Putina (m.in. za przywiązanie do „tradycyjnych wartości”) i w kolejnych latach wielokrotnie dawał temu wyraz. Vannacci wątpi w odpowiedzialność rosyjskiego prezydenta za śmierć Aleksieja Nawalnego, przedstawił go jako przywódcę z demokratycznym mandatem społecznym i zadeklarował, że

wybrałby Putina zamiast „komika” Zełenskiego.

Na arenie międzynarodowej nowe włoskie ugrupowanie szuka porozumienia z najbardziej radykalnymi odłamami prawicy, sprzymierzając się w europarlamencie z Alternatywą dla Niemiec, francuską Rekonkwistą czy Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Jednocześnie za wzór stawiany jest Donald Trump, od którego, mimo początkowej sympatii, ostatnio dystansuje się rząd Giorgii Meloni.

5 proc. z potencjałem

Partia Vannacciego tylko dokłada zmartwień premierce Włoch w niełatwym dla niej momencie. W marcu prawicowa koalicja przegrała referendum konstytucyjne, które dotyczyło zmian w systemie sprawiedliwości.

Opozycja zmobilizowała kilka milionów wyborców więcej niż w wyborach parlamentarnych z 2022 r., a klęska referendalna oznacza nie tylko zastopowanie reformy sądownictwa, ale również odłożenie na bok planów znacznie głębszej ingerencji w obowiązującą konstytucję. Giorgii Meloni marzył się system, w którym wyborcy głosowaliby bezpośrednio na kandydatów na premiera, a zwycięzca miałby zagwarantowaną bezpieczną większość parlamentarną oraz praktyczną nieusuwalność z urzędu (chyba że w pakiecie z przyspieszonymi wyborami).

Ponieważ Włosi zademonstrowali nieufność wobec zmian konstytucyjnych, rząd przystąpił do łagodniejszej korekty ordynacji wyborczej, którą może przeforsować przy wykorzystaniu zwykłej większości parlamentarnej, nie ryzykując tym samym kolejnej bolesnej porażki referendalnej. Nowy system premiowałby największą koalicję wyborczą, gwarantując jej bezpieczną większość parlamentarną.

Obecnie Futuro Nazionale mogłaby według sondaży liczyć na ok. 5-6 proc. głosów. Może się to wydawać skromnym poparciem, ale przy obecnych nastrojach wystarczy, żeby pozbawić prawicową koalicję Meloni większości. Do tego potencjał partii Vannacciego jest na pewno większy – generał niewątpliwie będzie podgryzać ugrupowanie swojego niedawnego protektora Matteo Salviniego z Ligi, ale także część elektoratu Braci Włochów może zostać skuszona retoryką przywodzącą na myśl ultranacjonalistyczne korzenie ich własnej partii.

Ugrupowanie Giorgii Meloni zaczynało jako schronienie dla dawnych faszystów i osób ciepło wspominających dyktaturę Mussoliniego, a Vannacci aktualnie chętniej gra na tych sentymentach, korzystając jednocześnie z przyjaznego klimatu politycznego wytworzonego przez sukcesy Braci Włochów oraz Ligi.

Powstanie prawicowej alternatywy może wpłynąć dwojako na strategię Meloni. Z jednej strony premierka ma szansę wykorzystać Vannacciego do uwiarygodnienia swojego zwrotu w stronę centrum. Odcięcie się od kontrowersyjnego generała pomogłoby w walce o umiarkowany elektorat. To rozwiązanie wydaje się jednak mało prawdopodobne – za sprawą stonowanej polityki zagranicznej wielu w Europie nie docenia radykalizmu Meloni w sprawach wewnętrznych, wyrażającego się m.in. poprzez nieudane próby reform konstytucyjnych. Kampanii przed marcowym referendum towarzyszyła agresywna retoryka wymierzona w sędziów, przedstawianych jako komunistyczna klika, której celem jest ściąganie nielegalnych imigrantów i zapewnianie bezkarności pedofilom.

Dlatego należy się raczej spodziewać, że Meloni spróbuje unicestwić zagrożenie z prawej strony poprzez przynajmniej częściowe zaakceptowanie postulatów FN, a następnie zaproszenie tej partii do koalicji wyborczej.

Pytanie, czy sam Vannacci byłby zainteresowany pozycją pomniejszego partnera – Salviniemu zgoda na taki układ nie wyszła na dobre, a generał może mieć bardziej dalekosiężne plany. W najbliższych wyborach parlamentarnych powstanie Futuro Nazionale może okazać się prezentem dla centrolewicy, ale Vannacci walczy o umocnienie we włoskim społeczeństwie skrajnie prawicowej i eurosceptycznej narracji, co miałoby poważne konsekwencje w perspektywie długofalowej. Wystarczy przypomnieć, że swego czasu to Meloni stanowiła kojarzony z ekstremizmem margines polityczny i przetarła szlak kontrowersyjnemu generałowi.

Na zdjęciu Artur Troost
Artur Troost

Artur Troost - historyk, doktorant na Uniwersytecie Warszawskim. Naukowo bada dzieje najnowsze Europy Zachodniej, śledzi także bieżące wydarzenia. Współpracownik Krytyki Politycznej i magazynu Gromady."

Komentarze