Żołnierz, poseł, pisarz, premier? Roberto Vannacci trzęsie włoską polityką
Nazywa Mussoliniego mężem stanu, podziwia Putina i twierdzi, że współczesny świat stanął na głowie. Jeszcze niedawno Roberto Vannacci był kontrowersyjnym generałem włoskiej armii. Dziś stoi na czele nowej partii, która może odebrać Giorgii Meloni część najbardziej radykalnego elektoratu, rozczarowanego niespełnieniem szumnych obietnic premierki
Ostatnie lata stanowiły dla włoskiej polityki okres wyjątkowej stabilności. Gabinet Giorgii Meloni ma szansę stać się za kilka miesięcy najdłużej urzędującym gabinetem w historii Republiki, a następnie pierwszym, który przetrwa pełną kadencję parlamentu.
Z drugiej strony nad włoską premierką od pewnego czasu gromadzą się ciemne chmury, a reelekcja w zaplanowanych na przyszły rok wyborach znalazła się pod znakiem zapytania.
Za taki stan rzeczy odpowiada nie tylko konsolidacja centrolewicowej opozycji, ale również pojawienie się nacjonalistycznej alternatywy dla koalicji rządzącej. Dotychczasowemu monopolowi Braci Włochów (Fratelli d'Italia) oraz Ligi (Lega) na radykalnie prawicową politykę zagroziło nowe ugrupowanie Narodowa Przyszłość (Futuro Nazionale, FN), na którego czele stoi wschodząca gwiazda włoskiej polityki.

Komentarze