W drugiej turze wyborów prezydenckich u naszych sąsiadów spotkają się: kandydat czeskiej hospody (Miloš Zeman) i praskiej kawiarni (Jiří Drahoš). Pierwszą turę wygrał Zeman, ale nie jest faworytem. Korespondencja z Czech

„Po wyborach prezydenckich nic się nie zmieni. W Czechach prezydent ma jeszcze mniejszą władzę niż w Polsce” – mówi OKO.press publicysta Alexander Tomský. Czexit jest możliwy? „Czexitu nie będzie. My jesteśmy pragmatyczni, żeby zrozumieć Czecha, trzeba czytać «Przygody dobrego wojaka Szwejka». Czech zawsze siedzi za bukiem i patrzy, jak to się wszystko skończy. Wtedy się dostosuje. Dlatego Polacy nie mają co liczyć na nasze poparcie w sporze z Unią Europejską” – uważa.

Mężczyźni po sześćdziesiątce

Mówi to nie byle kto, ale Czech, który na spotkanie z polskimi dziennikarzami przychodzi z esejami prof. Ryszarda Legutki. Alexander Tomský to konserwatywny czeski politolog i publicysta. Studia skończył w Londynie, gdzie przez lata wykładał. Po transformacji wrócił do Pragi. „Pan za dużą uwagę przykłada do tych wyborów. Niewiele od nich zależy” – tłumaczy. – „Jeśli już pan chce się tym zająć, o Czechach trzeba pisać zabawnie” – radzi. Ale nie wszystkim jest do śmiechu. W piątek półnaga aktywistka Femenu zaatakowała w lokalu wyborczym urzędującego prezydenta Czech Miloša Zemana. Jej zdaniem „Zeman to dziwka Putina”. Kobietę szybko obezwładnili prezydenccy ochroniarze.

W piątek i w sobotę (12-13 stycznia 2018) u naszych sąsiadów odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich.

Czeski kandydat na prezydenta jest mężczyzną (na 9 kandydatów nie było żadnej kobiety, w poprzednich wyborach prezydenckich przy tej samej liczbie kandydatów startowały trzy) i ma średnio ponad 62 lata.

Najmłodszy w tym zestawieniu to 41-letni Marek Hilšer, absolwent medycyny i stosunków międzynarodowych, który pracuje m.in. nad nowymi sposobami walki z rakiem. Najstarszy to 74-letni Vratislav Kulhanek, były menadżer w przemyśle motoryzacyjnym, kiedyś szef Czeskiego Związku Hokeja na Lodzie (Český svaz ledního hokeje).

W zasadzie od początku kampanii wyborczej faworytami Czechów byli – urzędujący prezydent Miloš Zeman, kiedyś szef czeskich socjaldemokratów, w latach 1998-2002 premier rządu, i bezpartyjny profesor chemii i były szef Czeskiej Akademii Nauk Jiří Drahoš. Stawkę uzupełnił Mirek Topolánek, były czeski premier i kiedyś szef partii ODS, którego polityczna kariera skończyła się po tym, jak w 2010 roku w redakcji czasopisma o modzie dla gejów „LUI” w zaskakujący sposób żartował z osób jednopłciowych i z wywodzącego się z żydowskiej rodziny ówczesnego premiera Jana Fischera. Czesi mogli także oddać głos na Michal Horáčka (pisarz, tekściarz i były właściciel znanej także w Polsce firmy bukmacherskiej Fortuna), Petra Hanninga (artysta i producent muzyczny), Pavla Fischera (były dyplomata i pracował w prezydenckiej kancelarii Václava Havla, nie mylić z obrażanym kiedyś przez Topolánka premierem Janem Fischerem) oraz Jiříego Hynka (lobbysta firm handlujących bronią).

Ostatecznie pierwszą turę wyborów prezydenckich wygrali Zeman (38,56 proc.) i Drahoš (26,60 proc.). To oni spotkają się za dwa tygodnie w drugiej turze głosowania. Trudno mówić o zaskoczeniu. Ostatni sondaż dla Czeskiej Telewizji dawał 42,5 proc. poparciu Zemanowi i 27,5 proc. Drahošowi. Trzeci w wyborach Fischer nieznacznie przekroczył wynik 10 proc. Zaskakujące może być wynik najmłodszego Hilšera, który ostatecznie zdobył 8,83 proc., choć ostatni sondaż dawał mu ok. 2,5 proc. poparcia.

Wulgarny kontra nudny

Czesi swojego prezydenta w wyborach powszechnych wybierają dopiero po raz drugi. Pierwszą tak wybraną głową państwa został pięć lat temu Miloš Zeman. Od tego czasu u naszych sąsiadów często słychać nostalgię za czasami, kiedy prezydenta wybierali posłowie i senatorowie. Czeskie media wybory prezydenckie okrzyknęły pojedynkiem Zeman kontra reszta świata. Pozostali kandydaci przyjęli ton mocno krytyczny wobec urzędującego prezydenta i obiecali sobie wzajemne wsparcie w przypadku, gdy jeden z nich wraz z Zemanem przejdzie do drugiej tury głosowania.

Publicyści, jeszcze przed pierwszą turą, przyszłego czeskiego prezydenta widzieli w zwycięzcy pojedynku między kandydatem czeskiej hospody (Zeman) a praskiej kawiarni (Drahoš).

W ten mocno upraszczający sposób można opisać główne różnice między nie stroniącym od alkoholu, palącym jak smok, często wulgarnym Zemanem i dzielącym włos na czworo, niezbyt charyzmatycznym profesorem chemii (Drahoš), który – jak pokazują wyniki pierwszej tury w podziale na województwa – wygrał z Zemanem jedynie w samej Pradze i wśród Czechów mieszkających za granicą.

W Czechach niechęć do Zemana jest ogromna. Często zasłużona. Prezydent popiera Putina w wojnie z Ukrainą, na mniej niż tydzień przed wyborami w niewybredny sposób obrażał w radiu uczestników Prague Pride (choć jednocześnie uważa, że pary jednopłciowe powinny mieć takie same prawa jak heteroseksualne, z prawem do adopcji dzieci włącznie), odmówił udziału we wszystkich debatach przedwyborczych. Zeman krytykuje Unię Europejską, jest przeciwnikiem przyjęcia uchodźców do Czech. „Powiem coś, co się nie spodoba, ale gdyby doszło do najgorszego, zawsze lepiej jest zrezygnować z europejskich dotacji, niż wpuścić migrantów” – powiedział prezydent Czech.

Czeski Trump popiera kandydata hospody

Skąd bierze się jego poparcie? Zeman nie apeluje do wysokich ideałów, ale odwołuje się do pragmatycznych i przyziemnych argumentów. Mówi, że „to jest nasz kraj, jesteśmy u siebie, a obcokrajowcy mają wracać skąd są i naprawiać państwa, z których pochodzą” – tłumaczy publicysta Alexander Tomský. Sam oddał głos na Fischera. Jego zdaniem Zeman mówi językiem ludu, jest ostoją Czechów, a w kraju naszych sąsiadów – podobnie jak w całej Europie – jest ogromny deficyt zaufania do elit.

„Choć w Pradze wstyd powiedzieć, że głosuje się na Zemana.

Podczas wykładów na Uniwersytecie Rolniczym zapytałem swoich w większości przyjezdnych studentów, kto z nich zna kogoś, kto wspiera obecnego prezydenta. Na 120 osób nikt nie zna wyborcy Zemana. Jakoś ciężko w to uwierzyć” – ironizuje Tomský.

W zasadzie od początku kampanii wyborczej Zeman jest obiektem kpin, ma silny negatywny elektorat. W Czechach jawne są konta, na które kandydaci zbierają wpłaty od sponsorów. Internauci z oficjalnego konta prezydenta Zemana uczynili sobie tablicę ogłoszeń. Wystarczyło wpłacić 0,01 czeskiej korony i w opisie transakcji przekazać swoją wiadomość do pana prezydenta.

W ten o to sposób Czesi pisali do Zemana m.in.: „Wstydzę się za swojego prezydenta” czy „Dziękuję, już nie”.

Wielu z nich zwracało uwagę, że lepiej byłoby, by zebrane pieniądze urzędujący prezydent przeznaczył nie na wyborczą kampanię, ale na alkohol.

Za to Zemana poparł zwycięzca ostatnich wyborów parlamentarnych, obecny czeski premier Andrej Babiš. To obecnie najpopularniejszy polityk w Czechach, jego partia w jesiennych wyborach parlamentarnych w Czechach zdeklasowała rywali i zdobyła prawie 30 proc. Media nazywają go „czeskim Donaldem Trumpem”, „czeskim Silvio Berlusconim” i oligarchą. Andrej Babiš nie musi dyskutować z krytycznymi wobec niego dziennikarzami, po prostu kupuje gazety, w których pracują. Dziennikarze szybko przypomnieli, że pięć lat temu Babiš poparł Karla Schwarzenberga, głównego kontrkandydata Zemana.

Żelek na prezydenta

Jiří Drahoš może się jawić jako antyZeman. Jest kulturalny, proeuropejski, ale nie tak bardzo, by zniechęcić do siebie Czechów. Zapewnia, że nie zgodzi się na realizację imigracyjnych kwot, mówi o godności urzędu prezydenta i o tym, że Czechów chce łączyć, nie dzielić. Kilka miesięcy temu w badaniach opinii publicznej szanse Zemana i Drahoša się zrównały. Potem znów górą był Zeman. Dziś niektórzy analitycy zwracają uwagę, że Drahoš za wcześnie rozpoczął swoją kampanię i znudził się Czechom. Sporo z nich zarzuca mu brak charyzmy, brak własnego zdania (stąd przezwisko „Želé” czyli żelka).

To nie jedyne żarty z profesora chemii. Do tych najczęściej chyba opowiadanych należy informacja, że Drahoš wcale nie ma wady wzroku, a okulary nosi ze względu na swój profesorki wizerunek. Na spadek poparcia dla Drahoša mogło się przełożyć pojawienie się wielu kontrkandydatów, wśród nich kilku z pewnością jeszcze bliższych „praskiej kawiarni” jak np. Pavel Fischer czy Marek Hilšer.

Co ciekawe, Jiří Drahoš zna język polski. Urodził się przy granicy z Polską w Czeskim Cieszynie, mieszkał w Jabłonkowie na Śląsku Cieszyńskim. W niedawno wydanej przez wydawnictwo Academia książce „Věda života. Rozhovory s prof. Jiřím Drahošem” (Nauka życia. Rozmowy z profesorem Jiřím Drahošem) kandydat na urząd prezydenta mówi m.in. o swoich doświadczeniach dorastania na pograniczu polsko-czeskim oraz późniejszych wizytach w Warszawie i fascynacji polską kulturą.

Na wzór Słowaków

W sobotę w ciągu kilku godzin, kiedy liczono głosy, w Czechach sporo się zmieniło. Przeciwnicy Zemana przeszli długą drogę – od zniechęcenia i poczucia hegemonii urzędującego prezydenta do wybuchu radości i przekonania, że to właśnie Drahoš jest faworytem drugiej tury. W sobotę w praskim sztabie Jiříego Drahoša czuć było podenerwowanie. Niektórzy bali się, że sprawa może się rozstrzygnąć w pierwszej turze, a Zeman uzyska ponad 50 proc. głosów.

Pierwsze dane napływające z najmniejszych okręgów wyborczych mówiły o ok. 45 proc. poparciu dla Zemana i ok. 20 proc. głosów do Drahoša. Zgodnie z przewidywaniami – wraz z głosami z większych miast – poparcie Zemana topniało, a Drahoša rosło. Słupek poparcia dla Zemana spadł poniżej magicznej wartości 40 proc. Wtedy zabrzmiały brawa i pojawił się Jiří Drahoš z małżonką. Polityk od razu przystąpił do ataku. Skrytykował prezydenta, który unika debaty (Zeman ostatecznie przyjął wyzwanie i debata przed drugą turą ma się odbyć). Profesor chemii jest świadom swoich słabości, zapowiedział, że ruszy poza Pragę, by tam walczyć o głosy. Polityk liczy na wsparcie ze strony pozostałych kandydatów. Niektórzy już oficjalnie go poparli.

Jiří Drahoš – jak sam przyznał – inspiruje się Andrejem Kiską. To słowacki szanowany prezydent, który pokonał w głosowaniu premiera i szefa słowackich socjaldemokratów Roberta Ficę. Obaj politycy z impetem wkroczyli na scenę polityczną bez politycznego doświadczenia, na fali krytyki politycznego establishmentu. W obu przypadkach pojawiają się pytania o ich ewentualnych finansowych mocodawców. Jednak Kiska zawiódł nadzieje niektórych Słowaków, kiedy nie udało mu się zbudować partii politycznej zdolnej do wzięcia odpowiedzialności za słowacki rząd. Czy Drahoš będzie miał ambicje założenia partii politycznej w Czechach i czy może mu się to udać?

Wyścig zaczyna się od początku

Za dwa tygodnie druga tura wyborów. Po ogłoszeniu wyników wyborów wśród zwolenników Drahoša entuzjazm – liczą na przejęcie głosów m.in. zwolenników Marka Hilšera, Michala Horáčka i Pavla Fischera. W sobotę wystarczyłoby to do zwycięstwa, ale nie wiadomo jak za dwa tygodnie zachowają się wyborcy. Ilu z nich nie pójdzie do urn? Czy Zeman ma jeszcze jakiś zwolenników, których może zmobilizować (frekwencja w wyborach wyniosła prawie 62 proc.)?

Czesi są podzieleni, z pewnością nie tak jak Polacy, ale wrogość liberalnych praskich elit i często mocno zdystansowanej wobec UE prowincji to nie tylko retoryczna figura publicystów.

Zwolennicy Zemana nawołują do mobilizacji i straszą uchodźcami. Zdaniem niektórych z nich ewentualna porażka ich kandydata to otwarcie czeskich granic dla muzułmanów. Wydaje się, że wyborcy większości kandydatów, którzy odpadli z większym czy mniejszym entuzjazmem pójdą oddać głos przeciw Zemanowi. Pytanie ilu z nich zostanie w domu? Alexander Tomský uważa, że w drugiej turze będzie remis ze wskazaniem na Zemana. Cytowany już sondaż dla Czeskiej Telewizji mówił, że Drahoš jest jedynym kandydatem, który ma szanse pokonać Zemana w drugiej turze. Okazuje się, że Czesi – jak wynika z badań – przy oddaniu swojego głosu często brali pod uwagę szanse kandydatów na zwycięstwo w drugiej turze z Zemanem. Na ich decyzję wyborczą zaważyło także przekonanie, że ich kandydat jest zdrowy i dotrwa do końca kadencji. To efekt informacji o złym stanie zdrowia Zemana (prezydent zaprzeczył), które z pewnością mu nie pomogą.

„Teraz wyścig rozpoczyna się od początku” – przekonuje OKO.press dziennikarz polityczny Ondřej Kundra. Dziennikarz śledczy tygodnika „Respekt” przewiduje, że przed drugą turą mogą pojawić się „fake news”, które spróbują zdyskredytować Drahoša. Jego zdaniem wynik głosowania jest otwarty. Kundra zwraca uwagę, że atak na prezydenta ze strony działaczki Femenu może wcale nie pomóc jego oponentowi. Zwłaszcza jeśli idzie o starszych wyborców.

Paradoksalnie zwycięstwo sił proeuropejskich w wyborach prezydenckich, w długim okresie może odwrócić się przeciw czeskim zwolennikom UE. Miloš Zeman popiera mniejszościowy rząd premiera Andreja Babiša i zdaje się być gwarantem jego trwania nawet bez większości parlamentarnej. Prezydent zapowiedział, że mimo braku większości rządu Babiša, nie planuje przedwczesnych wyborów parlamentarnych. Jak zachowa się Drahoš po ewentualnym zwycięstwie? Jeśli wycofa poparcie dla Babiša, może oddać go w ramiona ksenofobicznej i antyeuropejskiej SPD (Svoboda a přímá demokraci, pl. Wolność i Demokracja Bezpośrednia) i komunistów. Partia Tomio Okamury za ciche poparcie rządu może zażądać referendum w sprawie wyjścia z UE, a komuniści widzą Czechy poza NATO.

OKO pilnuje,
żeby Polska nie wyszła z Europy.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press