Samochody autonomiczne i inne uczące się maszyny to rzeczywistość 2017. Zmieni się też polityka. Już dziś wybory wygrywają kandydaci, którzy mają najlepsze modele wyborców. To przypadek i Baracka Obamy, i Donalda Trumpa. W 2017 w Europie czeka nas kilka wyborów - upłyną pod znakiem profilowania wyborców

Przez cały rok OKO.press sprawdza wypowiedzi, weryfikuje informacje, punktuje tych, którzy mówią nieprawdę, docenia prawdomównych. Trzymamy się faktów. Z okazji Świąt i nadchodzącego Nowego Roku wyjątkowo pozwalamy sobie na spekulacje.

Zapytaliśmy kilkoro autorów: co się wydarzy w 2017 roku? Jakie wnioski wyciągają z wydarzeń 2016?  Opublikowaliśmy już teksty Edwina Bendyka („Przyszłość sama nie nadejdzie”) i Jarosława Makowskiego („PiS będzie tracił poparcie, ale niewiele dobrego z tego wyniknie”).


W roku 2017 możemy się spodziewać dalszego postępowania trendów, które dosyć klarownie  zarysowały się w roku 2016.

Początek końca sztucznej inteligencji

Nie będziemy już musieli posługiwać się terminem dotyczącym idei, która nie została zrealizowana i pod którą dowolnie podstawiano utopię lub dystopię przyszłości. W 2017 „sztuczną inteligencję” zastąpimy słowem opisującym coś, co istnieje naprawdę – jest koncepcją i jednocześnie praktyczną aplikacją, a także dynamiczną, multidyscyplinarną nauką. Chodzi o uczenie maszynowe.

Niesamowitym popisem uczenia maszynowego był w pierwszej połowie 2016 pojedynek Alpha Go i Lee Sedola. W tradycyjną chińską grę Go zmierzył się 18-krotny mistrz świata (Sedol) i komputer zbudowany przez koncern Google. Maszyna wybierała ruchy, jakich nie wykonałby żaden człowiek, dając przedsmak tego, na co stać uczenie maszynowe.



W roku 2017 możemy spodziewać się nowych zastosowań zaawansowanej analityki, możliwej dzięki zagregowaniu jeszcze większych zbiorów danych. Będą też kolejne próby z autonomicznymi pojazdami, usprawnienie automatycznych tłumaczeń z audio do audio (speech-to-speech), a także wysyp zautomatyzowanych, inteligentnych doradców – urządzeń (maszyn społecznych) i wirtualnych – takich jak Siri albo Alexa. Uczenie maszynowe zmienia społeczeństwo, naukę, biznes, politykę i wojnę. Satelity, sekwencery DNA czy akceleratory cząstek zgłębiają kolejne sekrety przyrody, a uczące się algorytmy zamieniają potoki danych w nową wiedzę naukową. Firmy znają swoich klientów lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, a wybory wygrywają kandydaci mający najlepsze modele wyborców. Potwierdzają to przykłady i Baracka Obamy, i Donalda Trumpa.

W 2017 w Europie czeka nas kilka wyborów i z pewnością upłyną one pod znakiem profilowania wyborców.

Niestety dla entuzjastów rychłej „osobliwości”, czyli pojawienia się sztucznej inteligencji na poziomie człowieka nie mam raczej ekscytujących wieści: przed nami daleka droga, zwłaszcza do systemów typu alien thinking (myślenia radykalnie innego niźli ludzkie), które najbardziej przypominają wyśniona sztuczna inteligencję. Za to będzie to ciekawy rok dla „Internetu rzeczy”: jeszcze więcej przedmiotów będzie mogło pośrednio albo bezpośrednio gromadzić, przetwarzać lub wymieniać dane za pośrednictwem sieci komputerowej.

Rzeczywistość rozszerzona (AR) prawdopodobnie będzie rosła w tempie większym niż rzeczywistość wirtualna (VR). Jeszcze dwa lata temu zakładano, że będzie inaczej, ale dziś wygląda na to, że znaczną przewagę nad rozrywką zyskają aplikacje pomagające w treningach, manuale do zdobywania nowych kompetencji i inne praktyczne możliwości, jakie daje AR.

Apple is dead

Wyczerpuje się innowacyjny potencjał firmy Apple. Widać to od kilku lat. Podejrzewam, że nawet sto pięćdziesiąta wersja Iphone’a tego nie zmieni. Sprzęt jakiś czas temu przestał być „hipsterski”, w zasadzie przestał się kojarzyć z jakimkolwiek społecznym przesłaniem, i – co chyba najgorsze – kompletnie przestał zaskakiwać. Innowacje, które zmieniały status quo, zastąpiły drobne poprawki.

Pionierzy trafiają do mainstreamu, a z mainstreamu do kategorii „maruderów” – zgodnie z klasycznym już opisem krzywej innowacji J. A. Schumpetera. Firma Apple zacznie niebawem obsługiwać jedynie tę ostatnią grupę i, rzecz jasna, swój najtwardszy elektorat. Pośród gigantów technologicznych zyskiwać będzie budujący niesamowite imperium Amazon i stary, choć nie do końca poczciwy, Microsoft.

Fałszywe newsy, fałszywi komentatorzy, prawdziwe trolle

Nie mam złudzeń, że najbliższy rok to także kolejne tsunami „fałszywych wiadomości” (fake news), które zawdzięczamy nie tyle technologicznym możliwościom generowania treści, ile pogłębiającym się podziałom politycznym. Za fake news idzie zalew fake comments, które z kolei zawdzięczamy rozplenieniu się po sieci armii nieludzkich botów na usługach ludzkich trolli.



Fałszowanie rzeczywistości może mieć skutki jeszcze bardziej wyraźne, jeżeli spełnią się zapowiedzi prezydenta elekta Donalda Trumpa dotyczące działań w zakresie neutralności sieci. Zasada neutralności sieci mówi, że każdy rodzaj danych w Internecie powinien być traktowany przez dostawcę tej usługi (ISP) w jednakowy sposób. Oznacza to, że – po pierwsze – dostawcy Internetu nie mają prawa faworyzować jednych usługodawców kosztem drugich. Po drugie – każdy użytkownik ma równy i jednakowy dostęp do wszystkich usług w Internecie.

Otoczenie i sojusznicy Trumpa wielokrotnie przyznawali, że są przeciwnikami tej koncepcji. Na przykład jego doradca Ajjt Pai będzie z pewnością chciał powrotu do faworyzowania głównych dostawców takich jak Comcast czy Verizon. Taki scenariusz postawi na baczność zarówno Dolinę Krzemową i sieciowych antysystemowców, jak i zwolenników rozwiązań otwartystycznych.

Oczywiście, nie każda ingerencja w sposób przesyłania danych oznacza automatyczne złamanie zasady neutralności. Widać jednak, że w przyszłej administracji Trumpa jest wiele osób, które chciałoby ją zanegować.

Na koniec ponuro dodam, że rok 2017 w kontekście rozwoju technologicznego z pewnością będzie interesujący, o ile oczywiście nie przyjdzie nam wszystkim skonfrontować się najpaskudniejszą zdobyczą XX-wiecznej technologii, czyli z bombą nuklearną.

Aleksandra Przegalińska – doktoryzowała się w dziedzinie filozofii sztucznej inteligencji w Zakładzie Filozofii Kultury Instytutu Filozofii UW, obecnie jest adiunktem w Center for Research on Organizations and Workplaces w Akademii Leona Koźminskiego. Prowadzi badania z wykorzystaniem technologii trackingowych w Massachusetts Institute of Technology (MIT) w Bostonie. Absolwentka The New School for Social Research w Nowym Jorku. Interesuje się rozwojem nowych technologii, zwłaszcza technologii zielonej i zrównoważonej, humanoidalnej sztucznej inteligencji, robotów społecznych i technologii ubieralnych.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym