Redukcja skrajnego ubóstwa wśród dzieci to nie jedyne wyzwanie, przed którym stoi państwo. Gdyby PiS uwzględnił potrzeby najmłodszych Polaków i Polek - zająłby się przeciwdziałaniem przemocy, edukacją seksualną, działaniami antydyskryminacyjnymi, troską o zdrowie psychiczne i poprawą edukacji. A robi wręcz odwrotnie

Najjaśniejszym punktem raportu „Dzieci się Liczą” (2017), przygotowanego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, który opisuje potrzeby 7 mln (dane z 2016) dzieci w Polsce, jest znaczące obniżenie ubóstwa. To ściśle łączy się z wprowadzeniem przez PiS programu 500 plus. Jednak prognozy PiS, które mówiły o całkowitym wyeliminowaniu ubóstwa wśród dzieci się nie sprawdzają. Opisaliśmy to w artykule: „500 plus faktycznie wyciąga z biedy. Ale trzykrotnie gorzej niż chwalił się PiS. I słabo pomaga rodzinom wielodzietnym”.

Inne decyzje rządu Beaty Szydło w kontekście bezpieczeństwa i potrzeb dzieci mogą mieć katastrofalne skutki dla najmłodszych obywateli i obywatelek. Raport wymienia:

  • dostosowanie edukacji seksualnej do katolicko-konserwatywnego światopoglądu;
  • usunięcie edukacji antydyskryminacyjnej ze szkół;
  • zagrożenie standardów opieki okołoporodowej [obecne obowiązują do 2018 roku, a nowe standardy określone ustawą o zawodzie lekarza dotyczą tylko kwestii organizacyjnych. Los standardów leczniczych jest nieznany – trwają prace nad nimi w powołanym przez ministra Radziwiłła zespole];
  • nieprzestrzeganie ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ds. Przeciwdziałania Przemocy Wobec Kobiet i Przemocy w Rodzinie;
  • brak programu ochrony zdrowia psychicznego;
  • chaos związany z reformą edukacji.

A największymi wyzwaniami są właśnie: wyrównywanie szans, walka z uprzedzeniami, przeciwdziałanie przemocy, ochrona zdrowia, dostęp do edukacji.

500 plus pomaga rodzinom wyjść z ubóstwa, ale nie aż tak jak chwalił się PiS

W Polsce problem ubóstwa najsilniej dotyka dzieci. I to one z problemami niezaspokojenia podstawowych potrzeb kierują się na telefon zaufania fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę”.

11 letnia dziewczyna: „Moi koledzy i koleżanki z klasy śmieją się ze mnie, bo noszę brzydkie ubrania. Tata nie płaci alimentów i mama nie ma pieniędzy, żeby kupować mi nowe rzeczy. Prawie wszystko dostaję po dzieciach sąsiadów. Czasem w domu nie mamy nawet jedzenia i chodzę do szkoły głodna. Moja koleżanka kilka razy prosiła swoją mamę, żeby zrobiła więcej kanapek, ale jest mi strasznie wstyd od niej brać. Proszę, powiedzcie mi, co mogę zrobić”.

W 2015 roku ogólny wskaźnik skrajnego ubóstwa, określającego minimum potrzebne do egzystencji – możliwość zadbania o zdrowie, pożywienie, ubrania, mieszkanie, a w rodzinach z dziećmi – podręczniki szkolne – wynosił  6,5 proc., a wśród dzieci już 9 proc. Jeszcze większy jest zasięg ubóstwa relatywnego (gdy wydatki domowe są niższe niż połowa średnich wydatków gospodarstw w Polsce) – ogółem wynosił 15 proc, a wśród dzieci – 21 proc.

Rodziny wielodzietne są dziesięciokrotnie bardziej zagrożone ubóstwem niż rodziny wychowujące jedno dziecko. W 2015 roku zasięgi wynosiły:

  • w gospodarstwie jednoosobowym – 2,5 proc. ubóstwo absolutne i 6 proc. ubóstwo relatywne;
  • w rodzinie bez dzieci – 1,6 proc ubóstwo absolutne i 5,3 proc. ubóstwo relatywne;
  • w rodzinie z jednym dzieckiem – 1,8 proc. ubóstwo absolutne i 6,6 proc. ubóstwo relatywne;
  • w rodzinie z dwójką dzieci – 4 proc. ubóstwo absolutne i 11,8 proc. ubóstwo relatywne;
  • w rodzinie z trójką dzieci – 9 proc. ubóstwo absolutne i 21,8 proc. ubóstwo relatywne;
  • w rodzinie z czwórką lub więcej dzieci – 18 proc. ubóstwo absolutne i 45 proc. ubóstwo relatywne;
  • samotny rodzic z dzieckiem – 6,5 proc. ubóstwo absolutne i 13,5 proc. ubóstwo relatywne.

Autorzy raportu zaznaczają, że znaczące zmiany ma przynieść program 500 plus, wprowadzony przez PiS w 2016 roku. Z prognoz Banku Światowego i Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu miało wynikać, że ubóstwo relatywne może zmniejszyć się o 64 proc., a skrajne aż o 94 proc.

Jednak najnowsze dane GUS pokazują, że zapowiedzi „całkowitej likwidacji” ubóstwa są zdecydowanie przesadzone. Pokazują, jak na ubóstwo wpłynął pierwszy rok funkcjonowania programu.

Według nich wśród dzieci w wieku 0-17 lat:

  • Ubóstwo skrajne spadło z 9 proc. w całej grupie do 5,8 proc., czyli o 35 proc.
  • Ubóstwo relatywne – z 20,6 proc. do 16,4 proc., czyli o 20 proc.
  • Ubóstwo ustawowe – z 19,3 proc. do 18,1 proc., czyli tylko o 6 proc.
  • Kliknij, by przeczytać jakie są rodzaje ubóstwa i od jakiego dochodu się zaczynają

    W naukach społecznych najczęściej wyróżnia się trzy rodzaje ubóstwa. Skrajne, relatywne i ustawowe.

    Ubóstwo skrajne to sytuacja najgorsza – określa się tak sytuację, w której dochody nie przekraczają minimum egzystencji, czyli dochodu niezbędnego do opłacenia podstawowych potrzeb gwarantujących zdrowie i życie. To na szczęście mała grupa (4,9 proc.), ale oznacza to, że aż pięcioro na sto Polek i Polaków jest w stanie ciągłego zagrożenia dla życia, przez biedę, w której żyją.

    • Granica ubóstwa skrajnego wynosi obecnie w Polsce 1486 zł dla gospodarstwa dwójki rodziców z dwójką dzieci – to 371,5 zł na osobę.

    Ubóstwo relatywne wyznaczane jest wobec przeciętnego poziomu życia w danym kraju. W ubóstwie relatywnym żyją ludzie, których dochody są niższe niż połowa średnich dochodów. Ta kategoria najbardziej wskazuje też, jaką skale ma rozwarstwienie dochodów. W Polsce jest takich osób aż 13,9 proc.

    • Granica ubóstwa relatywnego wynosi obecnie w Polsce 2080 zł dla gospodarstwa dwójki rodziców z dwójką dzieci – to 520 zł na osobę.

    Kategoria ubóstwa ustawowego oznacza osoby, które znalazły się poniżej ustawowej granicy ubóstwa, czyli poziomem dochodów, poniżej którego ustawowo osoby mogą ubiegać się o pieniądze z pomocy społecznej. Wynosi teraz 12,7 proc. w całej Polsce. Śledzenie jego zmian w czasie jest jednak mylące, bo każda władza zmianą ustawy może drastycznie zmniejszyć lub zwiększyć ten odsetek. Tak stało się np. w 2013 roku – wcześniej ustawowa granica była zbliżona do granicy ubóstwa skrajnego.

    • Granica ubóstwa relatywnego wynosi obecnie w Polsce 2056 zł dla gospodarstwa dwójki rodziców z dwójką dzieci – to 514 zł na osobę.

    Tak zmieniał się ich poziom w latach 2013-2016:


    Źródło: GUS



Polskie rodziny

Na przestrzeni lat polskie rodziny znacząco się zmieniają. Polacy i Polki mają coraz mniej dzieci (niski współczynnik dzietności), a decyzje prokreacyjne są opóźniane. W 2000 roku kobiety rodziły pierwsze dziecko (średnio) w wieku 24 lat. W 2015 roku średni wiek to już 28 lat. Znacząco wzrosła też liczba kobiet decydujących się na dziecko w przedziale wiekowym 30-34 lata.

Coraz rzadziej decydujemy się też na formalizację związków (zawieranie małżeństw), wzrasta też ich różnorodność – odchodzimy od wzorca rodziny nuklearnej (małżeństwo + dzieci). Często też związki ulegają rozpadowi, w 2015 roku odnotowany ponad 67 tys. rozwodów. Ten ostatni czynnik przede wszystkim stawia wyzwania przed państwem w zakresie systemowej ochrony dzieci. Największymi problemami i jednocześnie wyzwaniami są:

  • przewlekłość postępowań sądowych dotyczących rozwodu – średni czas to 11 miesięcy, a 16 proc. trwa 2 lata;
  • niski poziom wykorzystywania mediacji w sprawach o rozwód – w 2015 roku sąd skierowały tylko 2 proc. spraw rozwodowych na tę drogę;
  • niealimentacja – aż 312 tys. rodziców uchyla się od obowiązku alimentacyjnego (to 80 proc. wszystkich osób, na których spoczywa ten obowiązek), a ich dług wobec dzieci wynosi ponad 10 mld;
  • rodziny rozłączone z powodu ekonomicznej migracji rodziców – z badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka w 2014 roku wynika, że czasowej rozłąki z przynajmniej jednym z rodziców doświadczyło aż 20 proc. badanych uczniów w wieku 10-19 lat;
  • brak możliwości rejestrowania związków par nieheteroseksualnych – w świetle prawa niebiologiczny rodzic jest de facto osobą obcą. Dodatkowo dzieci w tych parach są szczególnie narażone na wykluczenie ze względu na negatywne stereotypy. Tylko 17 proc. Polaków uważa, że dwie kobiety mogą wychować dziecko tak dobrze, jak para heteroseksualna. Z takim stwierdzeniem dotyczącym dwóch mężczyzn zgadza się zaledwie 8 proc. badanych (dane CBOS, 2013);
  • brak instytucjonalnej opieki nad maluchami. W ciągu ostatnich 5 lat liczba miejsc w instytucjach opieki i wczesnej edukacji dla dzieci do lat 3 wzrosła ponad 2,5-krotnie. Jednak skali całego kraju jednak tylko co 13. dziecko w tej grupie wiekowej może zostać objęte taką opieką, a są województwa, gdzie jedno miejsce przypada nawet na 21 dzieci;

Przemoc, zdrowie psychiczne, samobójstwa

W 2015 roku na drugim miejscu w katalogu przyczyn hospitalizacji dzieci i młodzieży znalazły się urazy, zatrucie i inne skutki działania czynników zewnętrznych. Z tego powodu opieką szpitalną objęto aż 171 tys. dzieci i nastolatków. Autorzy raportu zaznaczają, że jest to niepokojące, bo

to w tej grupie najczęściej mieszczą się urazy i inne stany spowodowane przemocą lub zaniedbaniem.

Rośnie też liczba nieletnich objętych pomocą specjalistyczną ze względu na zaburzenia psychiczne. W roku 2015 z takiej pomocy korzystało ponad 143 tys. dzieci i młodzieży – wśród nich 61 proc. stanowili chłopcy. Trzy czwarte to przypadki w miastach, jednak różnice pomiędzy wsią a miastem wynikają przede wszystkim z trudności w dostępie do specjalistycznego wsparcia na obszarach wiejskich. Równolegle wzrasta też liczba osób hospitalizowanych z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania. W 2015 roku liczba ta była najwyższa od kilkunastu lat i osiągnęła 10 127 osób do 19. roku życia.

Pogarszające się zdrowie psychiczne dzieci i małe poczucie wsparcia ze strony rodziców wpływa na liczbę prób samobójczych. Ten wskaźnik w 2015 roku również osiągnął najwyższy poziom. Odnotowano 481 prób, w tym 12 podjętych przez dzieci do 12. roku życia. W roku 2016 było ich niewiele mniej – 475, a 103 z nich zakończyły się śmiercią dziecka

Reforma edukacji: ogromne wyzwanie dla misji edukacyjnej

Autorzy raportu wyrażają niepokój dotyczący skutków jakie pociągnie za sobą reforma edukacji minister Anny Zalewskiej. Zwracają uwagę, że taki przewrót nie odbędzie się bez kosztu dzieci, dlatego trzeba podjąć działania, które zminimalizują ryzyko utraty poczucia bezpieczeństwa, stworzenia negatywnego środowiska szkolnego (obawy nauczycieli przekładające się na uczniów) i pozwolą ograniczyć organizacyjny chaos.

Wyzwania, które stoją przed polskimi szkołami – niezależnie od planowanej reformy – to przede wszystkim inkluzywność i zadbanie o równy dostęp do edukacji. Grupy, które szczególnie powinny być tym objęte to:

  • dzieci z niepełnosprawnościami;
  • dzieci z chorobami i zaburzeniami psychicznymi;
  • dzieci pochodzące z mniejszości narodowych i kulturowych;
  • oraz tzw. dzieci zdolne.

W tym kontekście warto przypomnieć, że Ministerstwo Edukacji Narodowej wykreśliło edukację antydyskryminacyjną z rozporządzenia o zadaniach szkół. PiS chciał też wprowadzić rozporządzenie, zgodnie z którym nauczanie indywidualne – którym objęci są m.in. uczniowie przewlekle chorzy, przechodzący rekonwalescencję, niepełnosprawni – miało być możliwe tylko w domu ucznia, a nie w szkole. Jednak pod naciskiem opinii publicznej MEN wycofał się z bezdusznych przepisów.



Raport pokazuje też ogromną rolę edukacji seksualnej w ochronie bezpieczeństwa dzieci. Jedynie połowa rodziców rozmawia z dziećmi o zagrożeniu wykorzystywaniem seksualnym. A z problemem molestowania spotyka się aż 12 proc. najmłodszych Polaków i Polek. Zmiana podstawy programowej w zakresie edukacji seksualnej zgodnie z „konserwatywno-katolicką moralnością” z pewnością tego problemu nie rozwiąże, a wręcz cofnie szkołę o kilkanaście lat.

Przemoc wobec dzieci

Ze statystyk „Niebieskiej Karty” wynika, że liczba małoletnich ofiar przemocy domowej w Polsce systematycznie spada – od 56,5 tys. w roku 2006 do 14,2 tys. w roku 2016. Zmienia się także proporcja dzieci i młodzieży doświadczających przemocy w stosunku do ogółu – z 36 proc. w roku 2006 do 15 proc. w roku 2016.

 Znacznie większą skalę przemocy niż ta, która wyłania się ze statystyk urzędowych pokazują badania przeprowadzone wśród dzieci (odnoszących się do własnych doświadczeń) i wśród dorosłych (retrospektywnie opisujących doświadczenia dzieciństwa). Z badań przeprowadzonych w 2014 roku wynika, że:

  • 47 proc. Polaków i Polek zna osobiście rodziny, w których dochodzi do przemocy wobec dzieci;

W przypadku nastolatków:

  • 32 proc. zna co najmniej jednego rówieśnika ze swojego otoczenia, który doświadcza jakiejś formy przemocy w rodzinie;
  • 46 proc. uważa, że prawie wszyscy doświadczają przynajmniej jednego przejawu przemocy fizycznej;
  • a 23 proc. podobnie myśli o przemocy psychicznej.

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press