0:00
Prawa autorskie: Philippe STIRNWEISSPhilippe STIRNWEISS
21 października 2021

Co Komisja zamierza zrobić w sprawie aborcji w Polsce? Debata w PE w rocznicę wyroku Trybunału Przyłębskiej

„Na tej sali musimy mieć odwagę powiedzieć: aborcja to po prostu świadczenie medyczne. Aborcja jest prawem człowieka. Aborcja jest ok" - mówiła w PE Sylwia Spurek. Beata Mazurek cytowała Jana Pawła II, a Jadwiga Wiśniewska zarzucała Parlamentowi hipokryzję

Wydrukuj

20 października 2021 w Parlamencie Europejskim odbyła się debata zainicjowana przy okazji rocznicy wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, który realnie zakazuje aborcji w Polsce. Jako pierwszy głos zabrał w imieniu Rady Europejskiej Anže Logar, podkreślając, że "aborcja jest delikatną kwestią pod względem prawnym i etycznym, a Europejski Trybunał Praw Człowieka pozostawia państwom członkowskim bardzo szerokie pole do ustalania, czy będzie prawnie dozwolona i w jakich przypadkach".

Przemawiająca po nim komisarz ds. równego traktowania Helena Dalli również zaznaczała, że UE nie posiada kompetencji w sprawach dotyczących przerywania ciąży. "Aborcja w Polsce dostępna jest tylko dla kobiet, które mają pieniądze, by wyjechać za granicę. Pandemia dodatkowo to utrudniła" - zauważyła jednak Dalli. Podkreślała, że "prawa dotyczące zdrowia seksualnego i prokreacyjnego powinny być identyczne dla kobiet i mężczyzn" i że składają się na nie nie tylko aborcja, ale też antykoncepcja, leczenie HIV i innych chorób przekazywanych drogą płciową. Ale zaznaczała, że przepisy dotyczące zdrowia, w tym właśnie aborcja, leżą poza kompetencjami UE, dlatego Unia może państwa jedynie "zachęcać do praw kobiet w usługach medycznych".

Łukacijewska: Polki potrzebują wsparcia

W imieniu grupy EPL głos zabrała europosłanka Elżbieta Łukacijewska (PO), nawiązując bezpośrednio do wypowiedzi przedstawicieli Rady i Komisji:

"My wiemy, że to kompetencje krajów członkowskich. Niemniej, z tej izby jest potrzebny sygnał, dyskusja skierowana do polskich kobiet, że wiemy o tych problemach, znamy je i wspieramy".

Łukacijewska przytaczała statystyki dotyczące odsetka aborcji wykonywanych przed wyrokiem ze względu na wady płodu.

"Żaden zakaz nie ograniczy liczby zabiegów i nie sprawi, że kobiety będą chciały być matkami. Polski rząd siłą próbuje zmusić kobiety do heroizmu. Żaden polityk nie może być sumieniem polskich kobiet" - mówiła.

"To smutne, że to nie polski rząd, ale rządy innych krajów - Czech, Belgii, krajów skandynawskich wyciągają do Polski pomocną dłoń. Polska staje się krajem nieprzyjaznym dla matek, a ciąża obarczona jest ryzykiem i strachem".

Polityczka podkreślała, że sprawa aborcji to nie jedyny grzech polskiego rządu w kwestii praw reprodukcyjnych. Przypomniała o zamykaniu in vitro, problemach z dostępem do badań prenatalnych, słabym wsparciu dla rodzin wychowujących osoby niepełnosprawne, braku realnego dostępu do edukacji seksualnej.

„To my odpowiadamy za wydarzenia w Polsce"

W mocny sposób do zachowawczego stanowiska europejskiego establishmentu odniósł się także Predrag Matić. Przemawiający w imieniu S&D nawiązał do spotkania z aktywistkami Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, które odbyło się wcześniej w Parlamencie:

"Byłem zszokowany, bo nie tylko dostęp do opieki zdrowotnej jest ograniczony, ale dodatkowo zastrasza się tych, którzy wyszli na ulice, by zaprotestować. Chcę powiedzieć, że podziwiam odwagę tych wszystkich osób, które bronią swoich praw.

My częściowo odpowiadamy za tę sprawę, ponieważ Komisja ukrywa się za argumentem o kompetencjach krajowych. To jest wygodne dla ludzi, którzy mają w nosie europejskie wartości, plują na nie.

Dlatego chcę spytać Komisję Europejską: co mamy zrobić? Dziś to Polska, a jutro być może jakiś inny kraj".

"Wczoraj mówiliśmy o praworządności w Polsce. Dzisiejsza dyskusja się z tym wiąże. Mówimy przecież o decyzji upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego" - mówiła Karen Melchior, duńska europosłanka z Odnówmy Europę.

"Nasza demokracja jest także zagrożona, jeżeli atakuje się mniejszości. Gdy wykopywano węgiel, zabierano ze sobą kanarki, żeby ostrzegały przed zbliżającym się wybuchem. Dziś aktywiści praw człowieka są szykanowani, zastraszani przez własny rząd, który chce ich uciszyć. Musimy im pokazać, że nie są sami, cały świat im się przygląda".

Hiszpańska europosłanka María Eugenia Rodríguez Palop oraz słowacki europoseł Michal Šimečka podkreślali także, że sprawa Polski jest problemem uniwersalnym, ponieważ także w ich krajach zaobserwować można ruchy zmierzające do zakwestionowania praw reprodukcyjnych kobiet.

Spurek: Czas, by Komisja wzięła stronę kobiet

Sylwia Spurek (Zieloni) poinformowała, że w rocznicę wyroku Polki wyjdą ponownie na ulice pod hasłem "Bronimy życia. Życia kobiet".

"Na tej sali musimy mieć odwagę powiedzieć: aborcja to po prostu świadczenie medyczne. Aborcja jest prawem człowieka. Aborcja jest ok. Bez prawa do aborcji nie ma w Unii polityki równości, polityki spójności. Od decyzji TK mija rok. Czy Komisja szukała rozwiązań? Czy wygodniej było porzucić temat i zasłaniać się brakiem kompetencji?" - mówiła europosłanka.

"Pani komisarko, jeśli kompetencje są dla was barierą, to czas na zmiany legislacyjne. Czas, by Komisja bezwarunkowo trzymała stronę kobiet, żeby wsparła odważne Polki, które od lat konsekwentnie protestują na ulicach. Mimo hejtu, kosztem życia zawodowego i prywatnego".

Wiśniewska o syndromie poaborcyjnym

"Aborcja nie jest, nie była i nigdy nie będzie ok. Trzeba mieć świadomość, że te osoby, które dopuszczają się aborcji, przeżywają potem wielkie cierpienia. Czasem z tej traumy nie są w stanie otrząsnąć się przez całe życie. Pani komisarz Dalli wyraziła troskę, jak to jest z dostępnością aborcji w Polsce. A jak to jest na Malcie? Czy tam nie ma najbardziej restrykcyjnego prawa w tej kwestii w Unii Europejskiej? Czy dlatego ta sprawa Malty nie jest podnoszona w PE, bo na Malcie jest lewicowy rząd?" mówiła Jadwiga Wiśniewska (EKR, PiS). "To pokazuje jak pełni jesteście hipokryzji. Tą debatą dajecie świadectwo degradacji istoty praworządności w UE".

Europosłanka PiS stwierdziła, że aborcja nie jest prawem człowieka, a na poparcie swoich tez zaczęła cytować Konwencję o prawach dziecka: "dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”.

Biedroń: polscy talibowie idą dalej

"Piekło kobiet trwa. Rok temu Kaczyński przypieczętował wyrok na kobiety. Polska stała się de facto patriarchalnym państwem religijnym, w którym Polki, niczym bohaterki »Opowieści podręcznej« są pozbawiane głosu i sprowadzane do roli inkubatora. To przerażające barbarzyństwo i ugruntowane przez rząd tortury" - mówił Robert Biedroń.

"Niestety polscy talibowie nie poprzestają na tym. Do Sejmu trafił kolejny projekt ustawy, który będzie traktował przerwanie ciąży będącej zagrożeniem życia i zdrowia kobiety jako morderstwo, za które ma grozić dożywocie. To PiS doprowadził do tego, że w 2021 roku Polki mają mniej praw, niż kiedy Polska wstępowała do UE".

Praworządność według Jana Pawła II

Beata Mazurek zaczęła od cytatu z Jana Pawła II: 'Człowiekiem jest również nienarodzone dziecko. Co więcej, Chrystus utożsamia się z najmniejszymi. Jak więc można nie widzieć go w istocie nienarodzonej? (...) Gdy państwo nie używa swojej władzy w obronie słabszych, zagrożone są podstawy praworządności państwa".

"Polska będzie bronić praworządności. Nie damy sobie narzucić lewicowego dyktatu. Będziemy bronić praw dzieci nienarodzonych i powtarzać do znudzenia, że kompetencje w zakresie organizacji systemów ochrony zdrowotnej leżą w kompetencjach państw członkowskich" - stwierdziła europosłanka PiS.

Głos zabrała także Róża Thun, odnosząc się bezpośrednio do słów Jadwigi Wiśniewskiej zarzucającej PE hipokryzję:

"Hipokryzja to udawanie, że broni się ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Zamiast podać rękę kobietom w rozpaczliwej sytuacji, otoczyć opieką, wesprzeć, spycha się je bezdusznie do nielegalnego, niebezpiecznego dla zdrowia podziemia albo wysyła się za granicę".

Europosłanka nawiązała także do sytuacji na granicy z Białorusią: "Za naszą granicą za drutem kolczastym dorośli i dzieci umierają z głodu, pragnienia i wyziębienia. Pozwolę sobie zauważyć, że również oni są dziećmi poczętymi. Tyle że już dużymi".

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka prawa i filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne