Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plSlawomir Kaminski / ...
22 czerwca 2022

W Sejmie o prawie kobiet do aborcji. To, jak zachowa się opozycja, jest absolutnie kluczowe

Wiadomo, że PiS nie zagłosuje za legalizacją aborcji. Ale jeżeli część KO zatrzaśnie się w windzie, wyborcy dobrze to zapamiętają. Dlaczego? KO już raz zawaliła, a wybory za rok. Przypominam, że 88 proc. jej wyborców popiera prawo kobiety do przerwania ciąży do 12. tygodnia

Pamiętacie styczeń 2018 roku? Projekt "Ratujmy kobiety" legalizujący aborcję przepadł, bo 29 posłów/posłanek PO i 10 posłów/posłanek Nowoczesnej nie przyszło na głosowanie. A za przesłaniem projektu do komisji zagłosowało... 58 posłów/posłanek PiS, zgodnie z zasadą, że projektom obywatelskim trzeba dać szansę. Za zagłosował m.in. Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński, Krystyna Pawłowicz, Witold Waszczykowski.

Część posłów i posłanek opozycji była oczywiście usprawiedliwiona (nie było ich już wcześniej), ale byli też tacy, którzy najzwyczajniej uciekli. Zabrakło ośmiu głosów, żeby projekt przeszedł do komisji. Oczywiście, zachowanie 58 parlamentarzystów PiS było zaskoczeniem i sprawiło, że rejterada opozycji została zauważona.

I samej opozycji powinno zależeć, by sytuacja się nie powtórzyła. Dlaczego?

Tekst publikujemy w naszym cyklu „Widzę to tak” – od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.

To nie jest o was

"Ten projekt ustawy nie jest o Was, Waszych poglądach, religii czy pomyśle na życie. Projekt ustawy LABK [Legalna Aborcja Bez Kompromisów – Ani Jednej Więcej] powstał z potrzeb osób, które żyją w innych niż Wy realiach. Matki piątki dzieci z Podkarpacia, studentki, której miesięczny budżet równy jest kilku Waszym kolacjom na mieście, maltretowanej żony zmuszanej do seksu, rodziny, która po urodzeniu dziecka z ciężkimi wadami genetycznymi przestanie mieć czas i pieniądze dla dotychczasowych dzieci, osoby, która na myśl o zostaniu matką wpada w depresję. Nie spotykacie tych osób na co dzień, ich życie wydaje się Wam nierealne. Ale one istnieją. I jeśli uważacie, że powinny myśleć, czuć i żyć tak jak Wy, to nie taka jest Wasza rola. Musicie stworzyć prawo, które przywróci im poczucie godności i bezpieczeństwa" - pisze Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w apelu do posłów i posłanek.

"Aborcja nie jest kontrowersyjna. Wmówiono Wam, że taka jest. Aborcja dzieje się na świecie każdego dnia. Jest wykonywana samodzielnie w domu lub rękami lekarek i lekarzy. Ratuje życie, ratuje przyszłość. Jeszcze żadna cywilizacja od tego nie upadła. Osoby, które podejmują decyzję o aborcji, to czujące, myślące istoty, mające swoje powody, których nikt z nas nie ma prawa oceniać".

Posłowie, posłanki – pamiętajcie, że ten projekt ustawy nie jest o Was, Waszych poglądach, religii czy pomyśle na życie. Projekt ustawy LABK powstał z potrzeb osób, które żyją w innych niż Wy realiach. Matki piątki dzieci z Podkarpacia, studentki, której miesięczny budżet równy jest kilku Waszym kolacjom na mieście, maltretowanej żony zmuszanej do seksu, rodziny, która po urodzeniu dziecka z ciężkimi wadami genetycznymi przestanie mieć czas i pieniądze dla dotychczasowych dzieci, osoby, która na myśl o zostaniu matką wpada w depresję. Nie spotykacie tych osób na co dzień, ich życie wydaje się Wam nierealne. Ale one istnieją. I jeśli uważacie, że powinny myśleć, czuć i żyć tak jak Wy, to nie taka jest Wasza rola. Musicie stworzyć prawo, które przywróci im poczucie godności i bezpieczeństwa - mówi mec. Kamila Ferenc, prawniczka Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Komitetu Legalna Aborcja. Bez Kompromisów.

Takim prawem ma szansę się stać projekt ustawy „Legalna Aborcja. Bez Kompromisów”. Projekt poparty przez ponad 200 tysięcy obywateli/obywatelek, którzy podpisali się pod nim, wyrażając poparcie. Ten projekt to odpowiedź na silną potrzebę społeczną – mieszkanek Polski i polskich rodzin. Według majowego sondażu IPSOS dla oko.press 66% społeczeństwa chce liberalizacji aborcji do 12. tygodnia ciąży. Aż 83% kobiet w wieku 18-39 lat popiera prawo do aborcji. Wśród wyborców PiS poparcie dla liberalizacji wzrosło z 24 do 34%. Chyba nie musimy tego komentować – wiecie, co macie z tym zrobić.

Projekt ustawy „Legalna Aborcja. Bez Kompromisów” to złagodzenie obecnego, nieludzkiego prawa antyaborcyjnego i wprowadzenie dostępu do aborcji na NFZ do 12. tygodnia ciąży bez pytania o powód. To europejskie standardy, koniec hipokryzji, minimum szacunku i autonomii dla osób, które mogą zajść w ciążę. Odzyskanie sprawczości i poczucia bezpieczeństwa przez polskie rodziny. Kobiety zasługują na to, że samodzielnie decydować o sprawach intymnych, prywatnych i zdrowotnych, do których zalicza się aborcja. Bez ingerencji i pouczania polityków, lekarzy, prokuratorów, urzędników.

Aborcja nie jest kontrowersyjna. Wmówiono Wam, że taka jest. Aborcja dzieje się na świecie każdego dnia. Jest wykonywana samodzielnie w domu lub rękami lekarek i lekarzy. Ratuje życie, ratuje przyszłość. Jeszcze żadna cywilizacja od tego nie upadła. Osoby, które podejmują decyzję o aborcji, to czujące, myślące istoty, mające swoje powody, których nikt z nas nie ma prawa oceniać.

Posłanki i posłowie – nie jesteście od moralizowania. Polska Konstytucja chroni różnorodność światopoglądów i religii. Decydując o dalszych losach projektu LABK musicie brać pod uwagę potrzeby wszystkich, nie własny komfort moralny. Nigdy nie wiecie, kiedy aborcji będzie potrzebowała bliska Wam osoba. Skończmy też z hipokryzją – ciąże przerywają osoby religijne, chodzące do kościoła, żony konserwatywnych polityków. Skąd to wiemy? Codziennie z nimi rozmawiamy. Ale bez obaw – dane osób, którym pomagamy, zawsze będą u nas bezpieczne – dodaje Aleksandra Magryta, koordynatorka Wielkiej Koalicji Za Równością i Wyborem, członkini Komitetu Legalna Aborcja. Bez Kompromisów.

Mamy nadzieję, że oszczędzicie nam w trakcie debaty sejmowej ogranych do znudzenia argumentów typu: „aborcja nie może być metodą antykoncepcji” czy „aborcja zabija życie nienarodzone”. Po pierwsze, rzucanie takich słów w kraju, w którym z inicjatywy polityków nie ma edukacji seksualnej ani realnego dostępu do antykoncepcji, w tym awaryjnej, jest co najmniej nie na miejscu. Po drugie – skupcie się na życiu narodzonym. Na życiu kobiet. Konstytucja i konwencje międzynarodowe gwarantują prawa i wolności osobom urodzonym. Twórcy Konstytucji w 1997 roku intencjonalnie nie wprowadzili do niej praw płodów.

To nie dostęp do aborcji odpowiada za niż demograficzny czy rozpad rodzin. Szacunek do autonomii cielesnej kobiet nie jest egoistyczny. Więcej dzieci rodzi się tam, gdzie kobieta czuje się bezpiecznie, bo wie, że w razie życiowych komplikacji, to ona jest najważniejsza i to ona decyduje. Rodzenie dzieci nie jest obowiązkiem kobiety, lecz jej dobrowolną decyzją.

Posłowie, posłanki – liczymy, że zachowacie się honorowo i nie odrzucicie obywatelskiego projektu ustawy „Legalna Aborcja. Bez Kompromisów” w I czytaniu. Osoby w Polsce chcą i potrzebują tego projektu. Przez ponad 30 lat działania FEDERY widziałyśmy na co dzień determinację osób w Polsce, by odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Ich zdanie zasługuje na szacunek – mówi Krystyna Kacpura, prezeska Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

To jeden powód - rozwiązania w projekcie nie dotyczą polityków, ale prostu ludzi. I te rozwiązania są im potrzebne. Bo aborcje się dzieją, mogą być tylko bardziej lub mniej bezpieczne: "Jako Aborcja bez Granic, w skład której wchodzi sześć organizacji, pomagamy w aborcji 94 osobom dziennie. Z tego 90 osób bierze tabletki aborcyjne, a cztery osoby wyjeżdżają za granicę. Najczęściej do Anglii i Holandii, coraz częściej do Francji. Popularnym kierunkiem pozostaje Słowacja, Czechy, także Niemcy, Austria. Od 1 marca pomagamy także osobom z Ukrainy. Od początku wojny pomogłyśmy 497 osobom, które uciekły przed wojną. Wśród tych osób pięć musiało wyjechać za granicę, by przerwać ciążę z powodu wad płodu", mówiła OKO.press Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu.

Drugi powód - czysto polityczny. Pod projektem podpisało się ponad 200 tys. osób. Z sondażu Ipsos dla OKO.press wynika, że 88 proc. wyborców i wyborczyń KO jest za prawem kobiet do aborcji do 12. tygodnia ciąży. I tu warto zaznaczyć, że w elektoracie PiS poparcie dla prawa do aborcji wzrosło od grudnia 2020 o 10 pkt proc.:

66 proc. wszystkich Polek i Polaków popiera prawo do przerwania ciąży do 12. tygodnia:

Bo dostępna, legalna i bezpieczne przerywanie ciąży jest standardem światowym i europejskim, który ratuje zdrowie i życie (fizyczne i psychiczne). W większości krajów europejskich aborcja nie jest tematem, który dzieli na lewicę i prawicę. Jest oczywistością dla polityków od lewa do prawa.

I Polacy oraz Polki, szczególnie te, których to dotyczy, czyli w okresie produkcyjnym, też tak uważają. W naszym sondażu aż 83 proc. kobiet w wieku 18-39 lat i 69 proc. mężczyzn w tym samym wieku popiera prawo do aborcji do 12. tygodnia.

Bo 80 proc. najmłodszych - 18-29 lat - popiera prawo do aborcji do 12. tygodnia.

Kluczenie się nie opłaca.

Gorący kartofel

A PO długo kluczyła, unikała tematu, próbowała lawirować między konserwatystami we własnych szeregach (takimi jak Joanna Fabisiak) i liberałami, dla których prawo do aborcji to europejski standard. Do 2021 roku PO popierała tzw. kompromis aborcyjny, czyli bardzo restrykcyjną ustawę z 1993 roku, która tak naprawdę była wynikiem kompromisu wyłącznie z Kościołem katolickim. PO z uporem powoływała się na „konserwatywną kotwicę”. Grzegorz Schetyna, szef PO w latach 2016-2020, chciał wpisania „kompromisu” do konstytucji.

Dopiero w 2021 roku PO ogłosiła „nową umowę społeczną”, porzuciła ustawę z 1993 roku i – pod wieloma warunkami – opowiedziała się za prawem do aborcji do 12. tygodnia ciąży (o ile kobieta znajduje się w „wyjątkowo trudnej sytuacji” i skonsultuje się z psychologiem i lekarzem):

Powoli zauważają to także politycy PO. Donald Tusk zapowiedział w czerwcu, że jego partia, gdy wygra wybory, wprowadzi ten projekt w życie. Czy zatem tym razem KO powie TAK?

Kto jest za, kto przeciw?

Żeby zmobilizować parlamentarzystów i parlamentarzystki do jasnej deklaracji, komitet inicjatywy ustawodawczej "Legalna aborcja. Bez kompromisów" założył stronę aborcjanatak.pl, poprzez którą można „zaczepiać” posłów i posłanki i pytać, jak zagłosują. Na razie swoją odpowiedź dało 126 osób, 74 na TAK (w tym 25 z KO, 44 z Lewicy, 3 z PPS, 2 z Polska 2050) i 52 na NIE (w tym 41 z PiS, 1 niezrzeszona, 1 z Polska 2050, 7 z Konfederacji, 1 z KO, 1 z Koalicji Polskiej).

NIE odpowiedzieli w większości posłowie PiS i Konfederacji, ale znaleźli się także posłowie z innych partii: poseł z Polski 2050 - Wojciech Maksymowicz, jeden z Koalicji Polskiej - Ireneusz Raś, a nawet z KO – Paweł Poncyliusz. To nie dziwi, biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno był w PiS, a 2 czerwca zadeklarował: „Na pewno dużo bliżej mi do Korwina niż do niektórych postulatów partii Razem”.

TAK odpowiedzieli głównie posłowie Lewicy (44) i KO (17), ale znalazły się także dwie posłanki Polski 2050 – Hanna Gill-Piątek i Paulina Henning-Kloska.

Reszta parlamentarzystów nie odpowiedziała.

Możemy się zatem spodziewać, że:

1. PiS, Solidarna Polska, Porozumienie zagłosują przeciwko projektowi. W końcu to sam PiS - rękami TK - zaostrzył ustawę. Jednak 18 czerwca Mateusz Morawiecki nazwał znienacka obecną, drakońską ustawę kompromisem. Czyżby zamierzał łagodzić retorykę dotyczącą aborcji, widząc, że nazywanie w "Wiadomościach" TVP zwolenników prawa do aborcji "Zwolennikami zabijania dzieci" przynosi efekt zgoła odwrotny?

Z drugiej flanki atakują PiS skrajni fundamentaliści z Solidarnej Polski i z własnych szeregów. Jeszcze w grudniu 2021 roku odrzucono obywatelski projekt zrównujący aborcję z morderstwem, za którym jednak zagłosowało 41 posłów PiS.

PiS może też uznać - jak w 2018 roku - że projektowi obywatelskiemu należy się przesłanie do komisji, jednak nawet jeżeli tak się stanie, to projekt utknie tam do wyborów (ale przejdzie na kolejna kadencję, bo projekty obywatelskie nie podlegają zasadzie dyskontynuacji).

Te opcje nie różnią się za bardzo między sobą. Duża różnicę zrobi natomiast wyborcom zachowanie opozycji.

2. Lewica, Zieloni i Nowoczesna, Inicjatywa Polska zagłosują za projektem,

3. PO w większości będzie zapewne za, bo presja jest duża. Kilkoro posłów na pewno się wyłamie m.in. Paweł Poncyliusz, Joanna Fabisiak, może Paweł Kowal. Co ciekawe, reszta konserwatystów, która była w PO w 2018 roku przeszła do Koalicji Polskiej, czyli PSL.

4. W PSL (w Sejmie jest w Koalicji Polskiej) znaleźli przystań konserwatyści z KO m.in. Jacek Tomczak, Marek Biernacki, Ireneusz Raś i oni zapewne będą przeciw projektowi. W sposób bardzo konserwatywny o aborcji wypowiadał się także Władysław Kosiniak-Kamysz (w 2017 roku szef PSL deklarował, że usunąłby jedną z przesłanek do aborcji z ustawy z 1993 roku, czyli zrobiłby to samo, co zrobił TK w 2020 roku).

Jest jednak też kilkoro liberałów m.in. Jacek Protasiewicz. PSL opowiada się za referendum w sprawie aborcji, więc dyscypliny na pewno nie zarządzi.

5. Koło Polska 2050 (8 osób) będzie prawdopodobnie podzielone mniej więcej na pół. Za zagłosują kobiety: Joanna Mucha, Hanna Gil-Piątek, Paulina Henning-Kloska. Przeciw na pewno: Paweł Zalewski i Wojciech Maksymowicz.

6. Konfederacja zagłosuje przeciw projektowi.

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne