Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilu. Mateusz Mirys / OKO.pressIlu. Mateusz Mirys /...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Kiedy mówimy dziś o zastosowaniu sztucznej inteligencji (artificial intelligence, czyli AI) w organizacjach, wiele osób wyobraża sobie przede wszystkim narzędzia „rozmawiające” z człowiekiem albo systemy, które samodzielnie podejmują decyzje. Tymczasem w praktyce bardzo duża część „AI w firmach” ma postać mniej widowiskową, ale za to niezwykle konkretną: są to rozwiązania, które przejmują powtarzalne czynności wykonywane dotąd ręcznie w systemach informatycznych.

Działanie, a nie myślenie

Właśnie w tym miejscu pojawiło się np. RPA (Robotic Process Automation), które można traktować jako rodzaj sztucznej inteligencji nastawionej na działanie: zamiast „myśleć” abstrakcyjnie, RPA wykonuje zadania w sposób przypominający pracę człowieka, tylko szybciej, bardziej konsekwentnie i bez zmęczenia. Taka sztuczna inteligencja nie musi wyglądać jak humanoidalny robot ani pisać wierszy, jej „inteligencja” ujawnia się w tym, że potrafi samodzielnie przejść przez proces krok po kroku, reagować na zdarzenia w systemach i doprowadzać sprawy do końca.

Żeby zrozumieć, dlaczego to jest ważne, wystarczy przyjrzeć się temu, jak wygląda codzienna praca w wielu działach: finansach, księgowości, administracji, HR, logistyce czy obsłudze klienta.

Mnóstwo czasu pochłaniają zadania typu: pobierz dane z jednego systemu, porównaj z drugim, wklej do trzeciego, sprawdź poprawność, wyślij potwierdzenie, zarchiwizuj dokument. To nie są czynności „głupie”, one są po prostu mechaniczne. A takie czynności mają to do siebie, że daje się je powierzyć narzędziom sztucznej inteligencji, która najlepiej czuje się w powtarzalności.

Właśnie dlatego firmy zwracają się ku RPA: nie po to, by stworzyć „supermózg”, tylko by zdjąć z ludzi najbardziej monotonne fragmenty pracy i przyspieszyć procesy, które są przewidywalne, lecz czasochłonne.

Przeczytaj także:

Co potrafi AI

W dyskusjach o automatyzacji często powraca pytanie: „Czy to znaczy, że ludzie staną się zbędni?”. W praktyce lepiej zadać inne: „co dzieje się z pracą, kiedy część zadań przejmuje AI?”.

Z perspektywy organizacji RPA/AI jest atrakcyjne z kilku powodów.

Po pierwsze, daje stabilność: zadania wykonywane są w ten sam sposób, niezależnie od zmiany, zmęczenia czy natłoku spraw.

Po drugie, zmniejsza liczbę błędów wynikających z rutyny, a błędy w danych potrafią kosztować dużo więcej niż czas potrzebny na ich poprawianie.

Po trzecie, skraca czas realizacji: to, co człowiek robi godzinę, narzędzie AI potrafi zrobić w minuty, a czasem i w sekundy. Te korzyści nie biorą się z „magii”, tylko z prostego faktu: aplikacje oparte na sztucznej inteligencji, których zadaniem jest wykonywać powtarzalne kroki, nie rozpraszają się i nie odkładaja spraw „na później”. \

Dlatego w wielu firmach wdrożenia zaczynają się od procesów, które są najbardziej „masowe”: tam, gdzie nawet niewielkie skrócenie jednego kroku daje duży efekt w skali miesiąca czy roku.

Zmiana sposobu pracy

W praktyce wpływ automatyzacji na miejsca pracy nie jest „zero-jedynkowy”. W wielu firmach automatyzacja najpierw redukuje poszczególne zadania, a nie całe stanowiska, np. ubywa przepisywania danych, powtarzalnych kliknięć i masowej obsługi prostych spraw, ale rośnie zapotrzebowanie na weryfikację wyjątków, kontrolę jakości, kontakt z klientem, interpretację wyników oraz nadzór nad samą automatyzacją.

Jednocześnie tam, gdzie praca była zdominowana przez rutynę, część ról może być redukowana lub przekształcana. Dlatego kluczowe nie staje się pytanie „czy sztuczna inteligencja zabierze nam pracę?”, tylko „czy organizacja potrafi przeprowadzić pracowników przez zmianę”, tj. przesunąć ich w stronę zadań bardziej wartościowych i dać możliwość doszkolenia w nowych obszarach, zanim automatyzacja stanie się pretekstem do zwolnień i prostego cięcia kosztów.

Warto jednak zauważyć, że automatyzacja pracy ma również wymiar strategiczny, który wychodzi poza pojedyncze usprawnienia. Jeszcze niedawno popularnym sposobem „radzenia sobie” z rosnącą liczbą zadań administracyjnych było przenoszenie pracy do zewnętrznych dostawców lub do innych lokalizacji.

Dziś coraz częściej pojawia się alternatywa: zamiast przenosić pracę ludzi, organizacja „przenosi” część zadań do narzędzi opartych o sztuczną inteligencję. To zmienia logikę działania firmy. Zamiast budować przewagę na tym, że ktoś gdzieś taniej przepisuje dane, można budować ją na tym, że proces jest zautomatyzowany, szybszy, bardziej przewidywalny i łatwiejszy do skalowania.

W tym sensie automatyzacja oparta o RPA/AI staje się nową formą „zaplecza biurowego”: mniej zależną od miejsca, a bardziej od jakości procesu, danych i integracji systemów.

Zdobywanie nowych komptenecji

Kluczowe jest jednak to, że wdrożenia RPA/AI nie są tylko projektem technologicznym. To projekt zmiany sposobu pracy. Bardzo dobrze widać to, gdy spojrzymy na ludzi, którzy na co dzień wykonywali czynności ręcznie. Kiedy część rutyny przejmuje sztuczna inteligencja, pracownik nie „traci” całej roli, tylko zmienia jej środek ciężkości.

Zamiast wprowadzać dane, zaczyna je weryfikować. Zamiast tworzyć raporty od zera, zaczyna interpretować wyniki i dopytywać o sens odchyleń. Zamiast wykonywać serię kliknięć w systemie, zaczyna opisywać reguły procesu, testować, poprawiać wyjątki, a czasem nawet współtworzyć automatyzację.

Ten moment jest często zaskakujący: osoba kojarzona z „pracą w Excelu” może stopniowo przechodzić w stronę kompetencji bardziej technicznych, bo najlepszym ekspertem od automatyzacji bywa ten, kto najlepiej zna proces i jego pułapki. To jeden z najbardziej niedocenianych efektów automatyzacji: nie tylko „odciąża” ludzi, ale potrafi realnie przekształcać ich kompetencje, od wykonywania procedury do współtworzenia sposobu, w jaki procedura działa.

Aby to zadziałało, organizacje muszą jednak zrozumieć, co w praktyce decyduje o sukcesie wdrożenia. Najczęściej nie jest to „czy mamy dobrą technologię”, tylko „czy wybraliśmy właściwy proces” i „czy potrafimy nim zarządzać”.

Procesy idealne do automatyzacji mają kilka cech: są częste, powtarzalne, oparte o jasne zasady i dają się opisać krok po kroku. Tam, gdzie wyjątków jest za dużo, dane są chaotyczne, a decyzje zależą od kontekstu, wdrożenie bywa trudniejsze i wymaga większego udziału człowieka. Dlatego dojrzałe firmy zaczynają od tego, co przynosi szybki, widoczny efekt, a dopiero potem idą dalej.

Jednocześnie wdrożenie wymaga odpowiedzialności: ktoś musi być właścicielem procesu, ktoś musi pilnować jakości, ktoś musi reagować, gdy zmienia się system, formularz, layout strony czy logika biznesowa.

Sztuczna inteligencja w tej wersji jest bardzo skuteczna, ale też wrażliwa na zmiany otoczenia: jeśli firma przestawia „drobiazg” w systemie, automatyzacja może się potknąć. To nie jest wada technologii, tylko konsekwencja tego, że procesy w organizacjach żyją i ewoluują.

Współpraca człowieka ze sztuczną inteligencją najlepiej działa wtedy, gdy każdy robi to, w czym jest mocny. AI w postaci RPA świetnie radzi sobie z konsekwencją, szybkością i wykonywaniem wielu podobnych zadań. Człowiek jest niezastąpiony w ocenie sensu, w rozumieniu celu, w rozmowie z klientem, w podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji i w kreatywnym rozwiązywaniu wyjątków.

Ludzie przestają być interfejsem

Dlatego sensowna automatyzacja nie polega na próbie „wycięcia ludzi”, tylko na przebudowie pracy tak, by człowiek nie musiał być „łącznikiem” między systemami. Najbardziej paradoksalne jest to, że w wielu firmach ludzie są dziś wykorzystywani jak interfejs: to oni przenoszą dane, bo systemy nie są dobrze połączone. RPA/AI bywa więc nie tylko usprawnieniem, ale też sposobem na „cywilizowanie” organizacji: zmusza do porządkowania danych, do opisywania reguł, do zrozumienia, gdzie procesy naprawdę tracą czas.

W rezultacie automatyzacja pracy w czasach współpracy ze sztuczną inteligencją to nie tyle opowieść o zastępowaniu ludzi, ile o zmianie definicji produktywności. Produktywność przestaje oznaczać „robię dużo ręcznie”, a zaczyna oznaczać „projektuję mądrze, kontroluję jakość, rozumiem cel i umiem wykorzystać narzędzia”.

RPA (Robotic Process Automation ) jako praktyczna forma AI pokazuje to najlepiej: nie musi być spektakularne, żeby było przełomowe. Jeśli sztuczna inteligencja przejmuje powtarzalną mechanikę, a człowiek przejmuje nadzór, sens i rozwój procesu, organizacja zyskuje podwójnie — szybciej działa tu i teraz, a jednocześnie buduje kompetencje, które będą kluczowe w przyszłości. I właśnie na tym polega najważniejszy wymiar rozwoju: nie na tym, że „mamy AI”, ale na tym, że potrafimy z nią pracować tak, by wzmacniała ludzi zamiast ich przytłaczać.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Rozbrajamy mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I piszemy o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

;
Na zdjęciu Damian Kędziora
Damian Kędziora

Uzyskał stopień doktora inżynierii przemysłowej i zarządzania na Uniwersytecie Technologicznym w Lappeenrancie, w Finlandii, w 2018 roku. Jest adiunktem na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz docentem w dziedzinie oprogramowania do automatyzacji procesów biznesowych na LUT University w fińskim Lahti. Jego zainteresowania obejmują technologie do automatyzacji procesów i aspekty biznesowe oprogramowania.

Komentarze