Z wywiadu prezydenta dla "Gazety Polskiej" wynika, że opozycja rozgrywa PiS jak chce - drobny błąd komunikacyjny Kuchcińskiego udało jej się przekuć w wielki kryzys. A po drodze sama wykluczyła Michała Szczerbę z obrad i przeniosła obrady do Sali Kolumnowej, żeby umożliwić sobie okupację Sali Posiedzeń. O tych decyzjach marszałka prezydent zapomniał


Żadnego aktu prawnego marszałka w tej sprawie nie było. To były jednak pewne założenia. Z tych propozycji zrobiono takie „halo”, jakby to było wydane zarządzenie, które zaczyna obowiązywać. Podczas gdy de facto było to na etapie konsultacji.

Andrzej Duda, "Gazeta Polska" - 28/12/2016

"Gazeta Polska"

fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta


półprawda. Półprawda. Ogłoszono decyzję, nie propozycję, choć bez aktu prawnego.


Prezydent tylko w jednej sprawie ma rację – nigdy nikt nie poznał nawet projektu zarządzenia marszałka Sejmu, którym wprowadzone miały być zmiany w organizacji pracy mediów w parlamencie. Nie tylko nie zostało ono wydane,  ale Kancelaria Sejmu nie przedstawiła dziennikarzom projektu dokumentu, a jedynie prezentację, w której opisano zmiany. Krytykowało to nawet bliskie rządowi Ordo Iuris, pisząc w opnii, że „pełna analiza proponowanych regulacji jest trudna, bowiem dotychczas nie został udostępniony sam projekt zarządzenia”.

Natomiast nazywając to, co przedstawiono dziennikarzom, „propozycją do konsultacji”, prezydent mówi nieprawdę – 14 grudnia opinii publicznej przedstawiono nowe regulacje oraz ich datę wejścia w życie: 1 stycznia 2017 roku.

Po pierwsze, świadczy o tym to, że ani w dokumencie, ani podczas spotkania wicemarszałków Sejmu i Senatu z dziennikarzami nie zaproponowano żadnego programu konsultacji, harmonogramu spotkań ani obszarów do negocjacji. Bez takich elementów trudno mówić o propozycji i negocjacjach.

Po drugie, Kancelaria Sejmu, odwołując zakaz wstępu dla dziennikarzy do Sejmu poinformowała, że od nowego roku „nie zmieniają się także zasady dotyczące organizacji pracy i poruszania się dziennikarzy w  budynkach Sejmu i Senatu”, a zmiany w przyszłości „nie zostaną wprowadzone bez szerokich konsultacji i uzgodnień z samymi dziennikarzami”.



„Halo” wywołał marszałek Sejmu


Mówię, że być może po tej stronie, z której padła propozycja, popełniono błędy komunikacyjne. Ale to również zostało zręcznie wykorzystane. Dano tym samym pretekst do awantury? Proszę zauważyć, w jakim obszarze powstał konflikt.

Andrzej Duda, "Gazeta Polska" - 28/12/2016

"Gazeta Polska"

fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Pretekst dał Kuchciński, wykluczając Szczerbę z obrad.


Drugim, dużo poważniejszym naruszeniem prawdy jest to, że w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” prezydent Duda łączy wydarzenia w Sejmie (które nazwał „halo”) tylko z propozycją marszałka dotyczącą mediów, podczas gdy bezpośrednią przyczyną kryzysu w polskim parlamencie była nie ta propozycja, a decyzje marszałka podczas 33. posiedzenia Sejmu.

Andrzej Duda w wywiadzie zupełnie pominął udział Kuchcińskiego w wydarzeniach w Sejmie – a bez jego decyzji nie mogło dojść ani do blokady mównicy, ani do okupacji sali posiedzeń, ani do wątpliwych konstytucyjnie głosowań nad szeregiem ustaw: budżetową, o zniesieniu ochrony lasów oraz o podporządkowaniu rządowi instytutów badawczych.

Sekwencja wydarzeń była następująca: po ogłoszeniu zmian w Sejmie opozycja oprotestowała je raczej symbolicznie. Jedną z form sprzeciwu było zawieszenie przez posła Platformy Obywatelskiej, Michała Szczerbę, kartki z napisem „#WolneMediawSejmie” na mównicy przed zadaniem pytania dotyczącego ustawy budżetowej. Pytania poseł jednak nie zadał, ponieważ Marek Kuchciński wykluczył go z obrad.

To błąd Kuchcińskiego – wykluczenie Szczerby z obrad – był bezpośrednią przyczyną blokady mównicy przez posłów Platformy i Nowoczesnej, której Kuchciński nie tylko nie rozładował, ale podjął kolejną, kontrowersyjną decyzję – o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej i nie wpuszczeniu tam mediów. Te dwie decyzje doprowadziły do rozpętania wojny na wielu frontach.

Andrzej Duda w „Gazecie Polskiej” opowiada czytelnikom o misternym planie opozycji, której zależało, aby w świat poszła informacja o ograniczaniu wolności słowa i praw opozycji przez PiS. Opowieść ta jednak zawiera fundamentalną, przemilczaną przez prezydenta wadę – bez marszałka Kuchcińskiego i jego decyzji ten plan nie miałby szans powodzenia.


Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Masz cynk?