0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Rys. Iga Kucharska / OKO.pressRys. Iga Kucharska /...

Polska ginekologia łyżką stoi. Łyżeczkowanie (abrazja) jamy macicy jest w naszym kraju nieodłącznym elementem zarówno porodów, jak i szpitalnych poronień czy (nadal nielicznych) aborcji.

Macica ma być czysta, pusta i nieskazitelna – najlepiej jak najszybciej. Ginekolodzy i ginekolożki zdają się nie zauważać bezpiecznej, rekomendowanej przez światowe autorytety alternatywy, jaką jest aspiracja próżniowa.

Powodów tej sytuacji jest wiele – zarówno mniej, jak i bardziej naciąganych. Część lekarzy twierdzi, że musi minąć trochę czasu, zanim nastąpią zmiany. Problem w tym, że aspiracja próżniowa istnieje od połowy XX wieku i w wielu krajach z powodzeniem zastępuje praktykowane wcześniej łyżeczkowanie.

Niektórzy uważają, że to kwestia finansów. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W majowym materiale TVN24 autorki przytoczyły kwotę 4 tysięcy złotych jako średnią cenę sprzętu potrzebnego do wykonania aspiracji. Tyle tylko, że i to nie jest pełna prawda. O ile zasilana prądem pompa rzeczywiście może być drogim sprzętem, o tyle manualny, bezpieczny aspirator można kupić już za kilka złotych.

Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu podkreśla, że sprzęt potrzebny do aspiracji próżniowej jest bardzo tani i prosty w obsłudze: „Są dwie metody: podłączane do prądu pompy aspiracyjne oraz aspiratory manualne. Te drugie kosztują około dwóch dolarów. Gdyby wszystkie szpitale miały na stanie takie rurki, nie obciążyłoby to ich budżetów, a zmieniłoby wiele w poziomie opieki.

Problem w tym, że personel medyczny nadal nie postrzega aborcji jako zabiegu z zakresu ochrony zdrowia. Z kolei poronienia, w których również aspiratory mogą być przydatne, są w oczach lekarzy sytuacjami, w których kobiety powinny »jakoś sobie poradzić«”.

Jeżeli jednak szpitale utrzymują, że problem stanowi brak sprzętu, rozwiązanie jest dostępne na wyciągnięcie ręki. Broniarczyk podkreśla, że

Aborcyjny Dream Team jest w stanie przekazać aspiratory chętnym do działania placówkom:

„Jako pierwszy dostał je lekarz z Małopolski. Bardzo się cieszył i wiemy, że ich używa. Ostatnio wysłałyśmy pompy na Mazury. To była bardzo wzruszająca sytuacja, bo lekarka napisała, że umówiła się z koleżanką-położną, że będą z nich korzystać podczas wspólnych dyżurów. To dodatkowo ukazuje problemy pojawiające się w szpitalnych hierarchiach. Młode lekarki, lekarze, położne czy pielęgniarki wiedzą, że można działać inaczej, ale »góra« jest problemem”.

Ginekolodzy pod dyktando skrajnej prawicy?

Problematyczną kwestią jest również połączenie braku wiedzy i uprzedzeń. Aspiracja próżniowa bywa przedstawiana – zarówno przez środowiska antyaborcyjne, jak i prawicowych polityków i polityczki – jako metoda zabijania dzieci.

Efektem tych działań jest nie tylko brak realnego dostępu do bezpiecznej, zgodnej z rekomendacjami aborcji zabiegowej tam, gdzie metoda farmakologiczna nie może zostać zastosowana, ale również trudność w dostępie do aspiracyjnego opróżnienia jamy macicy po poronieniu, czy – w wybranych sytuacjach – również po porodzie.

Łyżeczkowanie polega na opróżnieniu jamy macicy przy pomocy metalowej chirurgicznej łyżki. To stosunkowo inwazyjna metoda. Jej powikłaniem może być m.in. wystąpienie Zespołu Ashermana (schorzenia polegającego na powstawaniu blizn i zrostów wewnątrz macicy), krwotok, infekcja czy perforacja macicy.

Aspiracja próżniowa to natomiast sprawdzona, bezpieczniejsza, mniej inwazyjna procedura. Polega ona na opróżnieniu jamy macicy z wykorzystaniem podciśnienia, które pozwala sprawnie usunąć jej zawartość przez cienką rurkę.

Wielu polskich ginekologów nie wykonuje aspiracji, bo po prostu nie umie tego robić. Nigdy w swoim życiu zawodowym nie mieli sprzętu do zabiegu próżniowego w dłoniach. Nikt nie pokazał im, jak z niego korzystać. Uczono ich natomiast łyżeczkowania – po porodzie, w ramach aborcji czy zaledwie kilka dni po stwierdzeniu, że ciąża samoistnie przestała się rozwijać.

Przeczytaj także:

Jak się chce, to się da

Zdaniem Dominika Przeszlakowskiego, ginekologa ze Szpitala Położniczo-Ginekologicznego Ujastek w Krakowie, przejście z łyżeczkowania na aspirację nie wymaga od placówek medycznych wielkiego wysiłku: „U nas w szpitalu aspirujemy od lat. To kwestia zakupu odpowiedniej końcówki do systemu ssącego, co nie jest ani drogie, ani trudne do zdobycia. Być może problem tkwi w starych nawykach, których część lekarzy nie potrafi albo nie chce się pozbyć”.

Lekarz zauważa, że procedura aspiracji próżniowej nie jest technicznie trudna dla ginekologów: „To zabieg szybszy, łatwiejszy i bezpieczniejszy od łyżeczkowania, rekomendowany przez szanowane organizacje lekarskie. W ciągu trzech lat wykonywania go na oddziale tylko raz zdarzyło nam się uszkodzenie macicy wymagające laparoskopowego zaopatrzenia, podczas gdy przy łyżeczkowaniu to ryzyko jest większe, podobnie jak ryzyko wystąpienia infekcji czy Zespołu Ashermana – zrostów i blizn w macicy, które utrudniają zajście w ciążę i wiążą się z dolegliwościami bólowymi”.

Ginekolog dodaje: „Przed trzema laty zamówiliśmy zestawy do aspiracji i zaczęliśmy ich używać. Uznaliśmy metodę za optymalną. Wykonujemy ją, gdy pacjentka wybiera zabieg zamiast indukcji poronienia lub poronienie po indukcji jest niekompletne i wymaga ukończenia zabiegowego”.

Działania niezgodnie z rekomendacjami

Międzynarodowe organizacje sugerują wprost, że w przypadku aborcji należy odchodzić od łyżeczkowania na rzecz aspiracji próżniowej. Światowa Organizacja Zdrowia zauważa, że zgodnie z badaniami obserwacyjnymi aspiracja próżniowa wiąże się z mniejszą liczbą powikłań niż łyżeczkowanie.

Międzynarodowa Federacja Ginekologów i Położników już od 2011 roku zaleca przy przeprowadzaniu aborcji odejście od łyżeczkowania na rzecz wykonywania aspiracji.

Metodę próżniową można stosować w warunkach ambulatoryjnych i – jak wykazują badania – wcale nie musi robić tego lekarz. Próżniówkę, po odpowiednim przeszkoleniu, bez problemu mogłyby wykonywać również położne, co – w połączeniu z brakiem hospitalizacji i kosztów znieczulenia ogólnego – znacznie obniżyłoby koszty dla systemu opieki zdrowotnej, rozszerzając jednocześnie wykorzystanie szerokiego zakresu kompetencji przedstawicielek i przedstawicieli tego zawodu.

Kilku lekarzy w całym kraju

Prawidłowa i rekomendowana postawa wyczekująca na samoistne oczyszczenie się macicy w wielu miejscach nadal ustępuje miejsca łyżeczkowaniu. W polskiej ginekologii i położnictwie łyżeczkuje się na potęgę. Po aborcjach, po poronieniach, po porodach. Zdaniem Natalii Broniarczyk winnych tego stanu rzeczy jest kilka czynników.

Po pierwsze: ego lekarzy. Aktywistka tłumaczy:

“To opowieść o wielkich panach profesorach, którym nikt nie będzie mówił, jak mają pracować. »Robię to od 30 lat tak samo, więc wiem, co mam robić«”.

Po drugie: kult sterylnej macicy. Wyczyszczonej, bez endometrium czy jakichkolwiek złogów. Działaczka opowiada: „Lekarze nie rozumieją tego, że macica potrafi sama się oczyścić. Są niecierpliwi. Traktują pacjentkę po poronieniu czy aborcji jako kogoś, kogo należy wyczyścić tak naprawdę do zera, żeby móc powiedzieć, że świadczenie zostało wykonane i pacjentka jest zdrowa. A to oznacza, że nie mają wiedzy o tym, jak macica po aborcji czy poronieniu się oczyszcza. Odrzucają też wiedzę aktywistyczną. Traktują ją jak czary-mary; chałupnicze metody, które na pewno nie są bezpieczne”.

Broniarczyk twierdzi, że w skali całego kraju mamy jedynie kilku lekarzy wykonujących aborcje zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. „Mowa o pięciu osobach. Z Lubelszczyzny, Śląska, Dolnego Śląska, Małopolski oraz Trójmiasta. Podlasie jeździ do Lublina, a Podkarpacie do Czech”.

NFZ nie wie, co liczy?

Ujawnienia skali problemu (nie)dostępności aspiracji próżniowej i jednoczesnego nadużywania łyżeczkowania nie ułatwia również niejasny, pozostawiający dużą swobodę interpretacji, sposób gromadzenia przez Narodowy Fundusz Zdrowia danych o wykonanych tego rodzaju procedurach.

Zgodnie z ogólnodostępnymi informacjami, procedury łyżeczkowania rozliczane na NFZ mogą być wykonywane podczas hospitalizacji kwalifikowanych w różnych grupach – zarówno związanych z opieką okołoporodową i okołoaborcyjną, jak i tych stricte diagnostycznych – stosowanych u pacjentek hospitalizowanych na przykład na oddziałach onkologii ginekologicznej.

W przypadku sytuacji związanych z ciążą (w tym jej przerywaniem) mowa o pięciu grupach:

  • M16 – Zagrażające lub dokonane poronienie, zakończenie ciąży obumarłej;
  • M17 – Indukcja poronienia;
  • N01 – Poród;
  • N02 – Poród mnogi lub przedwczesny;
  • N03 – Patologia ciąży lub płodu z porodem > 5 dni.

Trudno jednak wierzyć w pełną wiarygodność danych zbieranych przez NFZ, biorąc pod uwagę fakt, że do grupy M17 zalicza się zarówno hospitalizacje związane z samoistnymi poronieniami chybionymi, jak i tymi przeprowadzonymi w związku z wykonaniem legalnych, zgodnych z obowiązującymi w Polsce przesłankami, aborcji przed 22 tygodniem ciąży. Taki sposób gromadzenia informacji sprawia, że są one niejednoznaczne, a poronienia i aborcje mieszają się w różnych grupach świadczeń zależnie od interpretacji osoby wypełniającej dokumentację.

Przyjmując jednak, że dane Narodowego Funduszu Zdrowia są choć częściowo poprawne, wyłania się z nich niepokojący wniosek:

bez mała połowa osób otrzymujących opiekę aborcyjną w państwowych szpitalach doświadcza procedury łyżeczkowania.

W 2023 roku u 238 z 509 hospitalizowanych w ramach grupy M17 pacjentek wykonano procedurę 69.02 – Rozszerzenie kanału szyjki macicy i wyłyżeczkowanie ścian jamy macicy po porodzie lub poronieniu. W 2024 roku było to z kolei 422 z 888 pacjentek.

Pytamy trzynaście szpitali

Chcąc sprawdzić, jak rzeczywiście wygląda opieka aborcyjna i dostępność do metody aspiracji próżniowej w opiece ginekologiczno-położniczej w publicznych szpitalach, OKO.press postanowiło przeanalizować sytuację z perspektywy Warszawy.

Wyszliśmy z założenia, że ewentualne trudności w tym zakresie, które uda się zaobserwować już na poziomie stolicy, będą mogły stanowić w przyszłości punkt wyjścia do analizy ogólnokrajowej.

Na początku roku, w styczniu, zadaliśmy wszystkim publicznym warszawskim szpitalom posiadającym oddziały ginekologiczno-położnicze te same pytania:

  1. Czy w Państwa placówce są obecnie wykonywane procedury próżniowego opróżnienia jamy macicy (aspiracje próżniowe)?
  2. Jeśli tak: a) ile procedur aspiracji próżniowej wykonano w latach 2023, 2024 i 2025 (z podziałem na poszczególne lata)? b) ile w tym samym okresie wykonano łyżeczkowań jamy macicy? c) jaki odsetek każdej z tych procedur dotyczył: – pacjentek po poronieniu; – pacjentek po porodzie; – pacjentek, u których przeprowadzano aborcję?
  3. Ile pacjentek było hospitalizowanych w Państwa placówce w w/w latach w związku z: – poronieniem; – porodem (w podziale na porody drogami natury i cięcia cesarskie); – aborcją?
  4. Jeśli w Państwa szpitalu nie wykonuje się aspiracji próżniowej – z jakiego powodu?

Po ponad pięciu miesiącach, w lipcu, część szpitali nadal nie udzieliła odpowiedzi na zadane pytania, potencjalnie naruszając tym samym art. 4 ust. 1 Prawa prasowego:

Przedsiębiorcy i podmioty niezaliczone do sektora finansów publicznych oraz niedziałające w celu osiągnięcia zysku są obowiązane do udzielenia prasie informacji o swojej działalności, o ile na podstawie odrębnych przepisów informacja nie jest objęta tajemnicą lub nie narusza prawa do prywatności.

Oto liczby, które nie kłamią. Publikujemy odpowiedzi, których udzieliły nam szpitale (lub ich wymowne braki) w kolejności od najlepiej do najgorzej ocenianych w prowadzonym przez Fundację Rodzić po Ludzku rankingu „Głos Matek” placówek.

Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny SPZOZ

Zgodnie z podpisaną przez dyrektorkę szpitala mgr inż. Marię Dziurę, w placówce są wykonywane aspiracje próżniowe.

Zapowiada się obiecująco? Problem zaczyna się jednak po przejściu do szczegółów. Okazuje się bowiem, że w latach 2023-2025 w szpitalu wykonano 7 aspiracji. 3 w 2023 i 4 w 2025 roku.

W tym samym okresie wykonano łącznie 1523 łyżeczkowania – 589 w 2023, 482 w 2024 i 452 w 2025 roku.

W 2023 roku w Szpitalu im. Świętej Rodziny hospitalizowano kolejno:

  • 359 pacjentek w związku z poronieniem (z czego u 264 przeprowadzono łyżeczkowanie),
  • 4058 w związku z porodem – w tym 2587 siłami natury i 1471 cięciem cesarskim (324 łyżeczkowania)
  • oraz 1 w związku z aborcją (zakończoną łyżeczkowaniem).

W 2024 hospitalizacji poddano natomiast:

  • 333 pacjentki w związku z poronieniem (z czego 182 poddano łyżeczkowaniu),
  • 3590 w związku z porodem – w tym 2344 siłami natury i 1246 cięciem cesarskim (297 łyżeczkowań)
  • oraz 3 w związku z aborcją (wszystkie poddane łyżeczkowaniu).

W 2025 r. przy Madalińskiego hospitalizowano z kolei:

  • 463 pacjentki w związku z poronieniem (176 łyżeczkowań),
  • 3801 w związku z porodem – w tym 2421 siłami natury i 1380 cięciem cesarskim (273 łyżeczkowania),
  • oraz 3 w związku z aborcją (ponownie wszystkie doświadczyły łyżeczkowania).

W piśmie podkreślono, że w placówce istnieje możliwość wykonania aspiracji próżniowej, a odpowiedni sprzęt medyczny znajduje się na stałym wyposażeniu szpitala, ale nie w każdym przypadku możliwe czy zalecane jest zastosowanie tej procedury. Dyrektorka zapewniła, że pacjentkom, u których istnieje możliwość zastosowania tej metody ze wskazań medycznych, przekazywane są przed podjęciem decyzji stosowne informacje wraz z rekomendacjami.

Dlaczego zatem na ponad półtora tysiąca łyżeczkowań przypadło zaledwie siedem aspiracji?

Tego już nie dodała.

Warszawski Szpital Południowy

Szpital od stycznia nie udzielił odpowiedzi na zadane przez OKO.press pytania mimo ich ponownego wysłania w kwietniu.

Międzyleski Szpital Specjalistyczny

Udzielająca odpowiedzi na zadane pytania prof. dr hab. n. med. Ewa Barcz, kierowniczka tutejszego Oddziału Ginekologiczno-Położniczego wspomniała, że przy około czterech tysiącach hospitalizacji rocznie podanie konkretnych danych liczbowych wiązałoby się dla szpitala z koniecznością analizy wielu tysięcy dokumentacji.

Zaznaczyła jednak – co istotne – że w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym istnieje dostęp do aspiracji próżniowej we wszystkich wskazaniach do tego zabiegu – włącznie z ukończeniem ciąży z powodu ciąży obumarłej, resztek po poronieniu czy przerwania ciąży zgodnie z obowiązującym prawem i standardem postępowania.

Lekarka poinformowała, że w większości przypadków wczesnych ciąż obumarłych zgodnie ze standardem postępowania, w międzyleskiej placówce poronienie indukowane jest farmakologicznie, co pozwala w większości przypadków uniknąć jakiegokolwiek zabiegu – łącznie z aspiracją próżniową.

Dodała, że

łyżeczkowanie stosowane jest wyłącznie w przypadku braku skuteczności potencjalnej aspiracji.

Oszacowała, że odsetek łyżeczkowań w przypadku indukcji poronienia w ciąży obumarłej wynosi w Międzylesiu około 1 proc., a aspiracji około 5 procent. W pozostałych przypadkach interwencja kończy się na postępowaniu farmakologicznym.

I choć zgodnie z informacjami podanymi przez lekarkę, w latach 2023-2025 w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym nie przeprowadzono żadnej aborcji (nie z powodu odmów, lecz braku zgłoszeń pacjentek potrzebujących przerwania żywej ciąży), przekazane przez placówkę dane wyraźnie pokazują, że mamy tu do czynienia z ewenementem na skalę kraju.

Aspiracja istnieje. Jest dostępna i przeprowadzana. Jednocześnie łyżeczkowanie pojawia się wyłącznie jako ostateczność.

Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu tłumaczy, że postawa wyczekująca, choć zgodna z najnowszą wiedzą medyczną, nadal wzbudza strach, ponieważ lekarze nie przekazują osobom w trakcie poronienia najbardziej podstawowych informacji. Nie zapewniają, że wszystko jest w porządku. Nie zauważają, że w opiece zdrowia reprodukcyjnego istotna jest nie tylko zawartość macicy; to, co dzieje się z ciążą – chęcią bycia w niej lub jej usunięcia.

Równie istotne są emocje – to, żeby przejść cały proces możliwie najbardziej komfortowo. Często piszą do nas kobiety chcące jak najszybciej dokończyć poronienie. Nasze argumenty o tym, że nic im się nie stanie, nie zawsze działają. Kobiety się boją – zwłaszcza po śmierci Izy czy Doroty. Ten strach jest dla nas zrozumiały”.

Działaczka dodaje: “Jak może nie boleć, to nie powinno boleć. Jeśli wolisz, żeby cię bolało – bo są też dziewczyny, które wolą czuć, że coś się dzieje, żeby wiedzieć, że są bliżej końca rozwiązania problemu – to masz do tego prawo. Decyzja powinna jednak należeć do ciebie, a nie lekarza, który stwierdzi, że powinnaś jakoś wytrzymać”.

Zauważa, że wśród polskiego personelu medycznego brakuje wiedzy o tym, jak wygląda aborcja. Ignoruje się podmiotowość osoby przechodzącej przez ten proces. Pomija się etap zastanowienia, jak tej osobie realnie, zgodnie z najnowszą wiedzą, pomóc.

Centrum Medyczne ŻELAZNA Sp. z o.o. Szpital Specjalistyczny św. Zofii

Szpital nie udzielił odpowiedzi na zadane przez OKO.press pytania od stycznia. Nie odniósł się do nich również po ponowieniu wiadomości w kwietniu.

Samodzielny Publiczny Dziecięcy Szpital Kliniczny w Warszawie

Zgodnie z podpisanym przez radczynię prawną Ninę Zaorską dokumentem, w Uniwersyteckim Centrum Medycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego istnieje możliwość wykonania aspiracji próżniowej. Mimo tego,

w latach 2023-2025 procedury nie przeprowadzono u żadnej pacjentki.

Jednocześnie w tych samych latach w szpitalu przeprowadzono łącznie 551 łyżeczkowań – 151 w 2023, 147 w 2024 i 253 w 2025 roku.

W 2023 roku w placówce hospitalizowano kolejno:

  • 161 pacjentek w związku z poronieniem (z czego u 23 przeprowadzono łyżeczkowanie),
  • 1858 w związku z porodem – w tym 1035 siłami natury i 823 cięciem cesarskim (115 łyżeczkowań)
  • oraz ani jednej w związku z aborcją.

W 2024 roku liczby przedstawiały się następująco:

  • 154 pacjentki w związku z poronieniem (z czego 22 poddano łyżeczkowaniu),
  • 1636 w związku z porodem – w tym 831 siłami natury i 805 cięciem cesarskim (107 łyżeczkowań)
  • oraz 3 w związku z aborcją (1 poddana łyżeczkowaniu).

W 2025 roku w UCK WUM hospitalizowano z kolei:

  • 155 pacjentki w związku z poronieniem (20 łyżeczkowań),
  • 1778 w związku z porodem – w tym 948 siłami natury i 830 cięciem cesarskim (86 łyżeczkowań),
  • oraz 7 w związku z aborcją (u 4 wykonano łyżeczkowanie).

Prawniczka placówki zaznaczyła, że mimo iż w szpitalu istnieje możliwość wykonania aspiracji, w latach 2023-2025 nie pojawiła się taka konieczność. Jak to możliwe, biorąc pod uwagę zalecenia WHO i FIGO? Tego w przygotowanej dla OKO.press odpowiedzi nie wyjaśniono.

Szpital Praski p.w. Przemienienia Pańskiego Sp. z o.o.

Z przesłanej przez pracownicę szpitalnej administracji, Karolinę Bellen, odpowiedzi dowiadujemy się, że w Szpitalu Praskim wykonywane są aspiracje próżniowe.

W treści wiadomości podkreślono, że nie wszystkie poronienia wymagają jakiejkolwiek interwencji.

W 2023 roku w placówce aspirację zastosowano 9, w 2024 – 10, a w 2025 – 12 razy.

W tym samym okresie wykonano również 197 łyżeczkowań. W 2023 roku 53 po porodzie (na 820 porodów; 446 drogami natury i 354 cesarskie cięcia) i 18 po poronieniu (na 39 poronień); w 2024 – 40 po porodzie (na 756 porodów; 376 drogami natury i 380 – ponad połowa! – cesarskich cięć) i 24 po poronieniu (na 71 poronień), a w 2025 – 42 po porodzie (na 694 porody; 379 drogami natury i 315 cesarskich cięć) i 20 po poronieniu (na 43 poronienia).

We wspomnianych latach w Szpitalu Praskim nie wykonano ani jednej aborcji.

Warszawski Instytut Zdrowia Kobiet

Szpital do momentu publikacji artykułu nie udzielił odpowiedzi na styczniowe, ponowione w kwietniu, zadane przez OKO.press pytania.

Państwowy Instytut Medyczny MSWiA

Odpowiedź na pytania OKO.press przysłał rzecznik prasowy szpitala, Dariusz Dewille. Konkretniej – przekazał on zarówno odpowiedź, jak i nieusuniętą historię korespondencji krążącej między poszczególnymi pracownikami placówki.

Mgr Klaudia Laczkowska z tamtejszej Kliniki Ginekologii, Ginekologii Onkologicznej i Rozrodczości po zaakceptowaniu odpowiedzi przez prof. Artura Jakimiuka wskazała, że w szpitalu nie wykonuje się aspiracji próżniowych, jako powód podając informację, że… wykonanie tego rodzaju procedury warunkują określone wskazania medyczne. Poinformowała, że w 2023 roku w klinice nie hospitalizowano żadnej pacjentki w związku z aborcją. W latach 2024 i 2025 było to łącznie 14 pacjentek – po 7 w każdym roku.

Następnie Dariusz Dewille skierował pytania do prof. Mirosława Wielgosia – Kierownika Kliniki Położnictwa i Perinatologii. Do listy adresatów dołączył również Annę Golemę z tamtejszego sekretariatu. To ona przekazała odpowiedź, w której nie pojawiły się jednak żadne informacje związane z liczbami przeprowadzonych łyżeczkowań. Z wiadomości dowiadujemy się jedynie, że w 2024 roku w placówce miało miejsce 13, a w 2025 roku – 21 poronień. W tych samych latach odbyło się tam kolejno 1001 (388 drogami natury i 613 cesarskich cięć) oraz 1204 (453 drogami natury i 751 cesarskich cięć) porodów i 21 oraz 27 aborcji. Danych za 2023 rok nie ma, ponieważ oddział powstał dopiero w 2024 roku.

A próżnociąg? Zgodnie z odpowiedzią, na początku roku był w planie zakupowym szpitala.

Podkreślmy:

mowa o oddziale, którym zarządza konsultant krajowy w dziedzinie perinatologii – a więc osoba, która powinna kierować się najbardziej aktualnymi standardami.

Mimo to w placówce brakuje sprzętu, który można zakupić za mniej niż dziesięć złotych lub otrzymać za darmo od organizacji pomocowych. Jednocześnie w tym samym oddziale w pierwszych dwóch latach działalności więcej niż 6 na 10 porodów zakończono drogą operacyjną – co jest wynikiem jeszcze gorszym niż średnia ogólnopolska.

I Katedra i Klinika Położnictwa i Ginekologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka

W chwili publikacji artykułu OKO.press nie posiada odpowiedzi na zadane pytania mimo wysłania ich dwukrotnie – w styczniu oraz kwietniu 2026 roku.

Szpital Bielański im. ks. Jerzego Popiełuszki SPZOZ

Odpowiedź na pytania OKO.press przesłała Kancelaria Szpitala, a sam dokument podpisał jej Dyrektor ds. Lecznictwa – prof. dr hab. n. med. Ryszard Gellert.

Zgodnie z przygotowaną przez placówkę tabelą, w 2023 roku wykonano w niej 3 aspiracje w celu przerwania ciąży, 1 po porodzie lub poronieniu i 14 innych (a więc niezwiązanych z porodem/poronieniem/aborcją); w 2024 – żadnej aspiracji mającej na celu przerwanie ciąży, 2 po porodzie lub poronieniu oraz 26 innych; w 2025 – 4 aspiracje mające na celu przerwanie ciąży, 3 po porodzie lub poronieniu oraz 20 innych.

Jednocześnie w Szpitalu Bielańskim wykonano kolejno:

  • 68 łyżeczkowań w celu zakończenia ciąży, 417 łyżeczkowań po porodzie lub poronieniu, 571 łyżeczkowań diagnostycznych, 344 łyżeczkowania lecznicze, 260 nieokreślonych oraz 9 innych (przy 3449 porodach – 1868 siłami natury i 1581 cesarskich cięciach; 451 poronieniach i 48 aborcjach) w 2023 roku;
  • 50 łyżeczkowań w celu zakończenia ciąży, 555 łyżeczkowań po porodzie lub poronieniu, 431 łyżeczkowań diagnostycznych, 415 łyżeczkowań leczniczych, 217 nieokreślonych oraz 2 inne (przy 3238 porodach – 1744 siłami natury i 1494 cesarskich cięciach; 264 poronieniach i 114 aborcjach) w 2024 roku;
  • 190 łyżeczkowań w celu zakończenia ciąży, 324 łyżeczkowań po porodzie lub poronieniu, 325 łyżeczkowań diagnostycznych, 365 łyżeczkowań leczniczych, 91 nieokreślonych oraz 2 inne (przy 3039 porodach – 1419 siłami natury i 1419 cesarskich cięciach; 256 poronieniach i 94 aborcjach) w 2025 roku.

Klinika Położnictwa i Ginekologii Instytut Matki i Dziecka

W odpowiedzi na zadane przez OKO.press pytania, Katarzyna Liszyk, koordynatorka ds. Dostępności i Inspektorka Działu Aktów Prawnych IMiD przysłała tabelę, z której wynika, że w placówce wykonuje się aspiracje próżniowe. Dzieje się to jednak bardzo rzadko. W 2023 roku tego typu procedurę wykonano 16 razy (ani razu w związku z porodem, poronieniem lub aborcją), w 2024 – 4 razy (również ani razu w związku z porodem, poronieniem lub aborcją), a w 2025 – 9 razy (z czego 2 razy po porodzie i raz po sztucznym poronieniu).

W tym samym okresie w IMiDz-ie miało miejsce kolejno:

  • w 2023 roku 158 łyżeczkowań (z czego 4 proc. stanowiły łyżeczkowania przy porodach, 20 proc. przy poronieniach samoistnych, a 15 proc. przy poronieniach sztucznych), 2328 porodów (1241 siłami natury, 1030 cesarskich cięć, 50 porodów zabiegowych przy pomocy próżnociągu położniczego i 7 przy pomocy kleszczy); 22 porody zakończone martwym urodzeniem (wszystkie siłami natury), 117 poronień i 28 aborcji;
  • w 2024 roku 214 łyżeczkowań (z czego 1 proc. stanowiły łyżeczkowania przy porodach, 20 proc. przy poronieniach samoistnych, a 13 proc. przy poronieniach sztucznych), 2301 porodów (1194 siłami natury, 1058 cesarskich cięć, 45 porodów zabiegowych przy pomocy próżnociągu położniczego, 3 przy pomocy kleszczy i 1 z niewiadomym końcem); 15 porodów zakończonych martwym urodzeniem (12 siłami natury i 3 cesarskie cięcia), 229 poronień i 69 aborcji;
  • w 2025 roku 157 łyżeczkowań (z czego 1 proc. stanowiły łyżeczkowania przy porodach, 20 proc. przy poronieniach samoistnych, a 11 proc. przy poronieniach sztucznych), 2092 porodów (1082 siłami natury, 964 cesarskie cięcia, 45 porodów zabiegowych przy pomocy próżnociągu położniczego i 1 przy pomocy kleszczy); 15 porodów zakończonych martwym urodzeniem (wszystkie siłami natury), 224 poronienia i 69 aborcji.

Szpital Kliniczny im. Ks. Anny Mazowieckiej

Odpowiedzi na pytania OKO.press udzielił w imieniu zastępcy Dyrektora ds. Lecznictwa, dr. Roberta Jarzębskiego, Sekretariat Dyrektora. Zgodnie z jej treścią, w posiadającej III stopień referencyjności placówce przy ul. Karowej nie jest dostępna aspiracja próżniowa. Szpital nie odpowiedział jednak, z czego wynika taki stan rzeczy.

Nie odpowiedział również na pytanie związane z liczbą przeprowadzonych łyżeczkowań. Poinformował jedynie, że w 2025 roku w placówce odbyło się 2030 porodów (883 drogami natury i aż 1147 cesarskich cięć – ponownie wyższy odsetek niż średnia krajowa), 304 poronienia oraz ani jednej aborcji.

Mazowiecki Szpital Bródnowski Sp. z o.o. Bródnowskie Centrum Kliniczne Zespół Oddziałów Ginekologii Onkologicznej i Położnictwa Katedra i Klinika Położnictwa Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej

Zastępca Dyrektora ds. Organizacji i Zarządzania Szpitala Bródnowskiego, Karol Sosnowski, poinformował, że w latach 2023-2025 w placówce nie przeprowadzono żadnej aborcji. W tym samym okresie odbyły się tam kolejno 1231, 965 i 983 porody oraz 206, 197 i 248 poronień.

Szpital nie przeprowadza aspiracji próżniowych. Powód? Brak odpowiedniego sprzętu.

Przypomnijmy raz jeszcze – sprzęt, o którym mowa, można bez problemu zakupić za kilka złotych. Korzystanie z niego rekomenduje Światowa Organizacja Zdrowia oraz Międzynarodowa Federacja Ginekologów i Położników.

Zmiany, które nie nadchodzą

Problemy polskiej opieki położniczo-ginekologicznej – a więc również kwestie niedostępności aspiracji próżniowej – leżą w gestii Ministerstwa Zdrowia. Na tę chwilę nic nie zapowiada jednak realnych zmian w tym zakresie.

Natalia Broniarczyk komentuje: Ministerstwo weszło w skomplikowaną, służalczą relację z Polskim Towarzystwem Ginekologów i Położników. Żeby rozpocząć działania na rzecz nowoczesnej, prawidłowej opieki, rządzący musieliby wprost nazwać narrację PTGiP przestarzałą i odgórnie zdecydować o zakupie pomp, chociaż do szpitali, które wyrażają taką chęć.

Problem w tym, że takich deklaracji nie ma. Urzędująca przed Jolantą Sobierańską-Grendą Izabela Leszczyna podjęła decyzję o karaniu szpitali, które i tak są już w trudnej sytuacji finansowej. Lepszą strategią byłoby nagradzanie lekarzy, którzy pomagają pacjentkom Gizeli Jagielskiej, Macieja Sochy czy Dominika Przeszlakowskiego. Tak, aby inni lekarze zauważyli, że warto działać zgodnie z prawem i że zamiast ostracyzmu ze strony środowiska czeka ich za to nagroda”.

Czy jednak Ministerstwo Zdrowia dojdzie w najbliższym czasie do podobnych wniosków? Biorąc pod uwagę pogłębiający się kryzys opieki okołoporodowej, planowane niekorzystne zmiany w kształceniu położnych oraz wciąż traktowany co najmniej po macoszemu temat dostępności do aborcji – niewiele na to wskazuje.

Na zdjęciu Oliwia Gęsiarz
Oliwia Gęsiarz

Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.

Komentarze