Siedem próżniówek na 1,5 tys. łyżeczkowań. Pytamy szpitale, dlaczego tkwią mentalnie w XIX wieku
Polscy ginekolodzy wciąż skrobią kobiety metalowymi łyżkami, choć świat od lat ma metodę bezpieczniejszą, tańszą i mniej inwazyjną. Aspiracja próżniowa – standard rekomendowany przez WHO i FIGO – w wielu szpitalach nie istnieje. W czym problem? Spoiler: nie chodzi o pieniądze.
Polska ginekologia łyżką stoi. Łyżeczkowanie (abrazja) jamy macicy jest w naszym kraju nieodłącznym elementem zarówno porodów, jak i szpitalnych poronień czy (nadal nielicznych) aborcji.
Macica ma być czysta, pusta i nieskazitelna – najlepiej jak najszybciej. Ginekolodzy i ginekolożki zdają się nie zauważać bezpiecznej, rekomendowanej przez światowe autorytety alternatywy, jaką jest aspiracja próżniowa.
Powodów tej sytuacji jest wiele – zarówno mniej, jak i bardziej naciąganych. Część lekarzy twierdzi, że musi minąć trochę czasu, zanim nastąpią zmiany. Problem w tym, że aspiracja próżniowa istnieje od połowy XX wieku i w wielu krajach z powodzeniem zastępuje praktykowane wcześniej łyżeczkowanie.

Komentarze