Prawa autorskie: Adam Stepien / Agencja GazetaAdam Stepien / Agenc...
17 czerwca 2021

Babcia Kasia prawomocnie uniewinniona! Sąd: policja musi działać w granicach prawa, a było inaczej

Sąd okręgowy w Warszawie odrzucił wniosek policjantów o ponowne rozpatrzenie sprawy Katarzyny Augustynek. Funkcjonariusze zarzucali aktywistce, znanej jako Babcia Kasia, naruszenie nietykalności cielesnej i znieważenie

"Sprawiedliwości stało się zadość" - skomentowała Katarzyna Augustynek czwartkowy (17 czerwca 2021) wyrok sądu okręgowego w Warszawie. Chodziło o zarzuty policjantów, którzy oskarżyli ją o naruszenie nietykalności cielesnej oraz znieważenie. 27 kwietnia została uniewinniona, ale policja się od tego wyroku odwołała.

"Funkcjonariusze zasługują na szacunek oraz ochronę państwa i obywateli, należy podporządkowywać się ich poleceniom, szczególnie w sytuacjach trudnych. Niemniej ta ochrona działa wtedy, kiedy postępują w granicach prawa. W tej sprawie było inaczej" - powiedziała sędzia Anna Bator-Ciesielska, oddalając apelację funkcjonariuszy.

Rozprawę transmitowaliśmy na żywo:

Babcia Kasia: Pewnie będą mnie męczyć do końca

Katarzyna Augustynek, znana jako Babcia Kasia, została zatrzymana 21 kwietnia podczas manifestacji pod Sądem Najwyższym, gdzie protestowała przeciw represjom wobec sędziego Igora Tulei. Tego dnia obrady rozpoczęła Izba Dyscyplinarna SN, która miała zdecydować o wydaniu zgody na zatrzymanie i siłowe doprowadzenie do prokuratury sędziego Tulei.

Babcia Kasia przed sąd trafiła błyskawicznie, zaledwie kilka godzin po zatrzymaniu. Zastosowano wobec niej procedurę przyspieszoną, czyli tzw. sąd 24-godzinny. „Zatrzymanie p. Katarzyny dokonane zostało z użyciem przez policję przemocy, z szarpaniem” – mówiła OKO.press dr Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, nadzorująca prace Zespołu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Potwierdziła to także sędzia Bator-Ciesielska podczas rozprawy w czwartek 17 czerwca. Uzasadniając oddalenie apelacji, zauważyła również, że Babcia Kasia podczas zatrzymania była spokojna, nie próbowała szarpać policjantów ani nie wykazywała żadnej agresji.

"Reaguję różnie, często pod wpływem emocji. Ale wtedy, pod Sądem Najwyższym, byłam spokojna" - mówi Babcia Kasia w rozmowie z OKO.press. "Jest opresja, więc jest opór. Na ulicy jesteśmy od 5 i pół roku i doświadczamy przemocowego traktowania ze strony policji. Takiego jak 21 kwietnia. Bronimy naszych wartości i ideałów wynikających z Konstytucji.

Co ja mogłam zrobić policjantom? Jestem osobą niemłodą, niezbyt silną i niewielką. Jaki opór mogłam stawić wobec trzech większych i młodszych funkcjonariuszy?" - komentuje. Jak dodaje, jest bardzo szczęśliwa z powodu odrzucenia apelacji.

"Byłam zdenerwowana, choć niby powodów do obaw nie było, bo pani mecenas podważyła każde zdanie apelacji. Nie przyłożyli się zresztą do jej napisania, trzy razy czytałam, żeby zrozumieć. Wyrok jest taki, jak powinien być, bo taka właśnie była prawda. Teraz pewnie czeka nas kasacja, choć wszystko zostało naprawdę dokładnie wyjaśnione".

Mogliby odpuścić Babci Kasi? - pytamy.

"Pewnie, że by mogli! Ale pewnie odhaczą sobie kolejny etap, będą mnie męczyć do końca. Nie wiem, co siedzi w głowach policyjnych i prokuratorskich, ale obawiam się, że chcą mnie udręczyć".

Babcia Kasia uniewinniona drugi raz

Już podczas rozprawy I instancji, 27 kwietnia, sędzia Justyna Koska-Janusz podkreślała, że nie ma dowodów na agresję ze strony Babci Kasi.

"Materiał dowodowy, który został przedstawiony przez oskarżyciela wraz z wnioskiem o ukaranie z pozoru wydawał się bardzo klarowny, bardzo spójny, logiczny, zeznania funkcjonariuszy policji wręcz tutaj wskazywały na oczywisty fakt popełnienia przez panią Augustynek dwóch przestępstw, mających polegać na znieważaniu funkcjonariuszy policji słowami wulgarnymi" - mówiła sędzia, uzasadniając wyrok uniewinniający.

"Natomiast jeżeli sąd przystąpił już do przesłuchiwania poszczególnych świadków, gdy zaczęliśmy odtwarzać materiał dowodowy, który nie tylko został przedstawiony przez oskarżyciela, ale również przez obronę, również ten, który sąd dołączył z urzędu i częściowo pokrywał się z materiałem, który również przedstawiła obrona, a był on dostępny w internecie, to ta oczywistość zarzutów już niestety w konfrontacji z takimi dowodami nie wytrzymała" - konkludowała sędzia.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne