Najpewniej wchodzimy w nową fazę polityki: od nacjonalizmu wspieranego i używanego przez władzę do nacjonalizmu państwowego, stanowiącego oficjalną doktrynę systemu. Na razie opozycja nie wie, jak z tym walczyć. Jakby sparaliżował ją szantaż stawiający krytyków nacjonalistycznej doktryny po stronie „antypolonizmu”

PiS zagubiony, skonfliktowany ze wszystkimi ważnymi sojusznikami, usiłuje dziś wyrwać się z zagrożeń i chaosu, w jakie wpędził Polskę. To jest ten moment, gdy inna opowieść o tolerancji, społeczeństwie równych obywateli i obywatelek, o partnerskich relacjach z Unią i światem, będzie słyszalna. I może być przekonująca – pisze dla OKO.press Marek Beylin.

Marek Beylin jest publicystą „Gazety Wyborczej”. W OKO.press komentuje gościnnie.

Oto jego podsumowanie minionego tygodnia.


Tej nowej doktrynie systemu służy osławiona nowelizacja ustawy o IPN i choć prawdopodobnie podległy władzy Trybunał Konstytucyjny nakaże ją złagodzić, to sam projekt nacjonalizmu państwowego pozostanie żywy. Wyraża się on, jak każdy nacjonalizm, w haśle „Naród, honor, rodzina” .

NARÓD

Polski naród jest wielki i nieskalany, czynił zawsze dobro, nigdy zło. Owszem, zdarzali się źli ludzie, choćby ci, którzy mordowali Żydów podczas okupacji, ale to nie oni tworzą naród, ten budują jedynie chwalebne czyny. W dodatku, gdy w przeszłości dochodziło do haniebnych zdarzeń, jak w Marcu ’68, Polski nie było – co wyjawił nam premier Morawiecki. Bo Polska też jest niepokalana, a naród – jednolity.

Tej jednolitości zagraża opozycja: partie, stowarzyszenia, ruchy obywatelskie, media. Stąd głosy takie, jak posłanki PiS Krystyny Pawłowicz na Facebooku z 23 lutego: „V kolumna w Polsce już bez ograniczeń, czując zewnętrzne wsparcie, atakuje kłamliwie i skrajnie nienawistnie i morderczo państwo swego zamieszkania. Państwo, które w swej dobroci pozwoliło im wgramolić się do Sejmu, założyć antypolskie organizacje i media i pozwala jeszcze w swej naiwności bluzgać kłamstwami w polskiej państwowej telewizji do której ta wredna kolumna chodzi tylko po to, by Polsce i Polakom przyłożyć i upokorzyć”.

To ultra-nacjonalistyczne oświadczenie niesie lekko tylko zawoalowany antysemityzm. Nic dziwnego, polski nacjonalizm jest od początku XX wieku organicznie związany z antysemicką ideologią i obsesją.

Toteż Jarosław Kaczyński łudzi się, że może zaprowadzać nacjonalistyczną doktrynę, odcinając ją od antysemityzmu. Rozleje się on tym szerzej, im usilniej władza będzie urządzać Polskę według nacjonalistycznych reguł.

HONOR. Musimy wciąż walczyć ze światem o honor

To kolejny element nacjonalistycznej doktryny. Świat nie pojmuje bowiem naszej martyrologii, bohaterstwa i wyjątkowych cnót w przeszłości. Nie rozumie również, że jesteśmy najlepszą demokracją w Europie – co PiS niejednokrotnie głosił. Trzeba więc nakłonić innych, by uznali polską wielkość.

To wymóg honoru oraz zapowiedź niekończącej się walki z innymi narodami i częścią własnego.

A wewnętrzną wojnę najłatwiej prowadzić za pomocą konfiskaty historii i pamięci.

Stąd choćby pomysł małopolskiej kurator oświaty Barbary Nowak, by po obozie Zagłady Auschwitz oprowadzali tylko „polscy przewodnicy”, bo teraz rządzi tam „obca narracja”.

Tyle,że ta wewnętrzna walka niweczy cele zewnętrzne: przekonanie świata. Co pokazuje, że państwowy nacjonalizm ma przede wszystkim konsolidować Polaków wokół władzy i dyscyplinować ich. Ma przerobić Polskę na twierdzę. Dobre stosunki z Unią, USA czy Ukrainą to sprawa mniej istotna.

RODZINA. Ale wyłącznie „zdrowa rodzina”

Jednym z instrumentów tej dyscypliny ma być „zdrowa rodzina”. Stąd fałszywa, lecz narodowo słuszna i obowiązująca w tym obozie teza, jaką wyłożył premier, że przemoc pojawia się częściej w związkach nieformalnych niż małżeństwach. Stąd też jazda PiS na feministki, gender, LGTB, czyli na groźne dla narodowej spójności prawa, style życia i poglądy.

Do tego dzieła PiS pragnie jeszcze silniej zaprząc Kościół, potężną ostoję tradycjonalizmu obyczajowego. Dlatego wychowawcami klas szkolnych mają być katecheci, w większości przeciwni równości płci i tolerancji wobec odmiennych sposobów życia.

Nacjonalizm państwowy PiS to ideologiczna otulina „ciągu technologicznego”, czyli, jak tłumaczy prof. Ewa Łętowska, „wymuszania posłuszeństwa jednostek i organizacji”. Bo w każdym nacjonalizmie zawsze chodzi w końcu o monopolistyczne panowanie wąskich elit nad społeczeństwem.

Czy społeczeństwo to kupuje? Otóż nie, mocne nie

Jak wynika z sondażu Kantar Millward Brown dla TVN, jedynie nikły procent Polaków, także wśród wyborców PiS, popiera karanie za „antypolskie poglądy”. Nie daliśmy się zainfekować projektem represyjnego państwowego nacjonalizmu. Mogą nas jednak kształtować nacjonalistyczne treści, upowszechniane w łagodniejszej formie w edukacji, mediach, internecie.

OPOZYCJA. Jak sparaliżowana „antypolonizmem”

Na razie opozycja nie wie, jak z tym walczyć. Jakby sparaliżował ją szantaż stawiający krytyków nacjonalistycznej doktryny po stronie „antypolonizmu”. A przecież tę batalię da się wygrać.

PiS zagubiony, skonfliktowany ze wszystkimi ważnymi sojusznikami, usiłuje dziś wyrwać się z zagrożeń i chaosu, w jakie wpędził Polskę. To jest ten moment, gdy inna opowieść o tolerancji, społeczeństwie równych obywateli i obywatelek, o partnerskich relacjach z Unią i światem, będzie słyszalna. I może być przekonująca.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym