0:00
0:00

0:00

Od ponad 4 lat dziesiątego dnia miesiąca Zbigniew Komosa składa pod pomnikiem ofiar katastrofy w Smoleńsku wieniec. Tabliczka na nim nosi niezmiennie te same słowa: „Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. STOP KREOWANIU FAŁSZYWYCH BOHATERÓW!”.

Przeczytaj także:

To forma protestu Komosy przeciwko „zakłamywaniu” katastrofy smoleńskiej przez PiS.

Kasacja prokuratury „oczywiście bezzasadna”

Żołnierze Garnizonu Warszawa – ten kontroluje pl. Piłsudskiego, na którym stoi pomnik – najpierw chyłkiem wykradali wieńce, gdy aktywista odchodził. Od 2020 roku robili to już otwarcie – przy kamerach, dziesiątkach świadków, siłą wyrywali wieńce z rąk aktywisty, często je niszcząc. Używali przemocy, wspierani przez policję, bywało, że ciągnęli po placu aktywistów próbujących zatrzymać ten proceder. Wielokrotnie poturbowali broniących wieńca.

Jerzy Jurek, adwokat Komosy uważał, że to „grabież, bo nigdy nie wydano właścicielowi pokwitowania przymusowego zaboru wieńca".

Od lutego 2020 prokuratura też co miesiąc wytaczała aktywiście nowe sprawy, oskarżając go o znieważenie pomnika (art. 261 kk) i żądając dla mężczyzny kary ograniczenia wolności. Do sądu wysyłała je pakietami – co 3 miesiące.

Na wokandzie Zbigniew Komosa wszystko wygrywa. W lipcu ub.r. Sąd Rejonowy w pierwszym wyroku orzekł, iż aktywista „realizuje gwarantowaną przez Konstytucję RP i Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności prawa do wyrażania własnych poglądów (…), a także prawa do poszukiwania prawdy”.

Art. 54.

  1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
  2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

Policja i wojsko zignorowały ten wyrok, a nawet zwiększyły brutalność interwencji. Walki mundurowych z aktywistami o wieniec pod pomnikiem smoleńskim trwały czasem nawet 20 minut. OKO.press wielokrotnie relacjonowało zajścia, jakie z powodu wieńca pod pomnikiem wywoływali mundurowi.

Zachowanie wojska i policji budziło oburzenie zgromadzonych. W geście wsparcia składali też swoje wieńce pod pomnikiem. Reakcja mundurowych – analogiczna.

Prokuratura odwoływała się od niekorzystnych dla siebie wyroków. I ponownie przegrywała. Dwa wyroki uniewinniające Komosę są już prawomocne. Sąd nakazał wydanie kilku wieńców, których dotyczyły tej sprawy. Po latach trafiły w ręce właściciela zniszczone i zeschnięte.

Ale władza nadal nie chciała odpuścić aktywiście. Dwóch doświadczonych prokuratorów z warszawskiej Prokuratury Okręgowej – Andrzej Piaseczny i Bogumiła Knap – odmówiło swoim przełożonym wniesienia kasacji wobec opisywanych wyroków, ale znalazł się chętny – Daniel Więckowski, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Śródmieście-Północ – który wniósł kasację do Sądu Najwyższego. Według niej wieńce zawierają treści „szkalujące pamięć” śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, co „narusza” art. 261 kk, a ich składanie to „agitacja polityczna”.

21 września Sąd Najwyższy w osobie sędziego Rafała Malarskiego nie podzielił opinii prokuratora Więckowskiego – oddalił kasację jako „oczywiście bezzasadną”. Kosztami procesowymi obciążył Skarb Państwa. W SN na rozpatrzenie czeka druga z kasacji, złożona przez prokuraturę ok. 3 miesiące po pierwszej.

„Wojskowi pod czujnym okiem policji nadal mi te wieńce kradną”

„Ta decyzja SN pozbawia wszelkich wątpliwości co do postawionych wyroków” - komentuje Komosa. Uważa, że ci, którzy nie przestrzegają wyroków sądu, powinni być ukarani.

„A wojskowi pod czujnym okiem policji nadal mi te wieńce kradną” - dodaje. Z tą różnicą, że od końca 2021 roku robią to cichaczem – gdy Komosa opuści pl. Piłsudskiego. Kamera OKO.press nagrała taką sytuację po wrześniowej miesięcznicy.

W ciągu pół godziny, gdy aktywista odjechał spod pomnika, dwaj mundurowi w zielonych beretach podjechali białym busem. Przy wsparciu policji – widać, że jeden z dowódców z krótkofalówką nadzoruje akcję – wynieśli wieniec do auta i szybko odjechali. Całość tej dobrze zorganizowanej akcji trwała 20 sekund. Na samochodzie z obu stron wielkie grafiki z kampanii: „Zostań żołnierzem” oraz zdjęcie żołnierza w akcji i kamuflażu, z informacją „Dobrowolna zasadnicza służba wojskowa. 4 560 zł od pierwszego dnia służby”.

Autor tego artykułu krótki czas potem pytał stojących policjantów przy pomniku smoleńskim, kto zabrał wieniec. Milczeli.

View post on Twitter

Nagłe złagodzenie działań żandarmerii i policji nastąpiło w czasie, gdy zapadł pierwszy z prawomocnych wyroków uniewinniających Komosę. Ale jego zdaniem ta zmiana to raczej efekt tego, że nieznany mu człowiek złożył zawiadomienie do prokuratury i żandarmerii o możliwości popełnienia przestępstwa przez żołnierzy Garnizonu Warszawa, którzy 10 października 2021 znów użyli siły i „ukradli wieniec”. Na przesłuchaniu w prokuraturze zapytano Komosy, czy faktycznie tak było i czy czuje się pokrzywdzonym.

„Tak było i czułem się pokrzywdzonym” - odpowiedział.

Prokuratura Wojskowa nakazała więc Mazowieckiemu Oddziałowi Żandarmerii Wojskowej wszcząć dochodzenie i jest ono prowadzone. Komosa jako pokrzywdzony może brać udział w przesłuchaniach. Sam też przesłuchuje. Od żołnierzy, którzy zabierali wieniec, poprzez oficerów dyżurnych, szefa sztabu, rzecznika prasowego garnizonu, radcę prawnego tej jednostki wojska, aż po jego dowódcę – gen. bryg. Tomasza Dominikowskiego.

Aktywista twierdzi, że złożył też wniosek o przesłuchanie gen. Roberta Głąba – to za czasów, gdy ten przewodził Garnizonowi Warszawa, mundurowi zaczęli zabierać wieńce. Gen. Głąb w zeszłym roku objął stanowisko zastępcy Szefa Sztabu ds. Zarządzania Zasobami w Sojuszniczym Dowództwie Transformacyjnym (HQ SACT) w Norfolk, USA.

Według informacji Komosy ma być przesłuchiwany w Ambasadzie RP w Waszyngtonie. Aktywista mierzy też wyżej – chce też przesłuchać ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. „Wnioskuję o to w wyniku zeznań, jakie złożyły osoby z garnizonu” - ucina pytanie o szczegóły, bo nie może ich ujawniać. Czeka na decyzję prokuratury w tej sprawie.

Niech „wreszcie zaczną przestrzegać prawo”

Trzecią ze spraw, jaką złożyła przeciwko Komosie prokuratura, Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia umorzył w maju — sytuacja i zarzuty były identyczne, jak w poprzednich dwóch procesach, w których aktywistę uniewinniono. Prokuratura zażaliła się na tę decyzję. Sąd Okręgowy w stolicy utrzymał postanowienie w mocy, odrzucając wniosek prokuratora. „Czyn pozbawiony jest w ogóle cechy społecznej szkodliwości” - argumentowała sędzia Magdalena Roszkowska- Matusik.

Zbigniew Komosa nadal oczekuje od policji i gen. Dominikowskiego, że „wreszcie zaczną przestrzegać prawo”.

Zapytaliśmy KSP Warszawa, czy po ostatecznym zatwierdzeniu przez SN już wcześniej prawomocnych wyroków funkcjonariusze KSP będą je respektować i nie będą dopuszczać do zaboru wieńców. Nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.

;
Krzysztof Boczek

Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Służba Zdrowia. W tym zawodzie ceni niezależność.

Komentarze