To Biuro Ochrony Rządu zdecydowało o wygrodzeniu Krakowskiego Przedmieścia i usunięciu z niego uczestników legalnych zgromadzeń. Powodem ma być udział w marszu smoleńskim ochranianych przez BOR osób. Rzecznik Praw Obywatelskich ma jednak wątpliwości, czy BOR nie złamał w ten sposób przepisów prawa o zgromadzeniach

W nocy z 9 na 10 lipca policja ustawiła metalowe barierki w poprzek Krakowskiego Przedmieścia na wysokości ul. Karowej i wzdłuż niego aż do katedry na Starym Mieście. W ramach zabezpieczenia terenu usunęli przy okazji przebywających tam uczestników dwóch zgromadzeń. Obywatele protestowali jako tzw. zgromadzenie spontaniczne apelując do prezydenta „o powstrzymanie faszyzacji życia publicznego”, a OSA jako zgromadzenie zarejestrowane w podobnym celu (zarejestrowane do godz. 6 rano 10 lipca i od godz. 6 do 22). Obie manifestacje były legalne, ale policjanci wynieśli Obywateli RP za barierki, a Osę zmusili do odejścia (relacja OKO.press tutaj). Obecnie odcinek Krakowskiego Przedmieścia od Karowej do Trębackiej jest zupełnie wyłączony z ruchu dla aut i pieszych.



Polecenie zamknięcia ulicy i usunięcia manifestantów wydało policji Biuro Ochrony Rządu – jak poinformował OKO.press rzecznik stołecznej komendy policji i Urząd Miasta.

“Około godz. 21.30 do Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego przyszedł faks, informujący, że te obszary będą wyłączone z ruchu i zabezpieczone w ramach ochrony osób objętych ustawą o BOR” – opowiada OKO.press rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk. Zwykle taką decyzję BOR przekazuje miastu przynajmniej kilka dni przed wydarzeniem, a poprzedza ją spotkanie z przedstawicielami innych służb i transportu miejskiego. “Wolelibyśmy nie zamykać Krakowskiego Przedmieścia dla warszawiaków i turystów, bo nie widzimy dla tego uzasadnienia” – dodaje Milczarczyk.

Ratusz nie ma jednak możliwości sprzeciwienia się BOR-owi. Zgodnie z ustawą o BOR samorząd ma obowiązek udzielić mu każdego rodzaju pomocy, o którą poprosi.

Policji BOR polecił ustawić metalowe barierki i „usunąć osoby postronne ze strefy bezpieczeństwa” – poinformował OKO.press rzecznik stołecznej komendy podkom. Sylwester Marczak. Na pytanie o przyczynę przerwania legalnych demonstracji odpowiedział, że rozstawienie barierek „nie jest możliwe do zrealizowania w bardzo krótkim czasie tj. w ciągu godziny czy dwóch przed zgromadzeniem”. Samo wygrodzenie trasy marszu smoleńskiego z kolei służy zapewnieniu „właściwego poziomu bezpieczeństwa”.

„Pamiętajmy, że to właśnie bezpieczeństwo – zarówno osób uczestniczących w zgłoszonych tego dnia zgromadzeniach, jak i osób postronnych – jest dla policjantów kwestią nadrzędną. W swoich działaniach traktujemy je priorytetowo, bez względu na to, jakie grupy osób manifestują swoje poglądy i jakie poglądy wyrażają. Zastosowanie takiego rozwiązania pozwala z wyprzedzeniem zapobiec ewentualnym sytuacjom kryzysowym, gdyż ułatwia odseparowywanie od siebie grup osób o przeciwstawnych poglądach” –  przekonywał rzecznik KSP.



BOR nie może zakazać zgromadzenia

Wbrew zapewnieniom policja nie potraktowała zaplanowanych na 10 lipca zgromadzeń w równy sposób. Choć Obywatele Solidarnie w Akcji zarejestrowali zgromadzenie przy Kordegardzie, czyli na wprost Pałacu Prezydenckiego, policja nie pozwoliła im tam przebywać, choć przecież ich manifestację także mogliby odgrodzić barierkami i kordonem funkcjonariuszy.

Było to zgromadzenie legalne – OSA wykorzystała lukę w prawie, pozwalającą na organizację manifestacji w tzw. trybie uproszczonym nawet w bezpośrednim sąsiedztwie zgromadzenia cyklicznego (tu: miesięcznicy smoleńskiej). Zgromadzenia w trybie uproszczonym nie może zakazać ani urząd miasta, ani wojewoda. W maju i czerwcu wojewoda mazowiecki mimo to wydawał takie zakazy, ale dwukrotnie uchylał je sąd.

OKO.press poinformowało o tej sytuacji Rzecznika Praw Obywatelskich. “Budzi wątpliwości uniemożliwienie manifestującym odbycia zaplanowanego zgromadzenia publicznego. Z uwagi na te okoliczności podejmiemy niniejszą sprawę z urzędu i skierujemy do Policji odpowiednie wystąpienie o przedstawienie wyjaśnień” – napisał OKO.press Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego RPO.

O komentarz poprosiliśmy także Marcina Szweda, prawnika Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:

„Sprawa rzeczywiście budzi poważne wątpliwości. Zgromadzenie uproszczone nie może być zakazane przed jego odbyciem, a jego rozwiązanie może nastąpić tylko na zasadach określonych w prawie o zgromadzeniach. Decyzję taką może podjąć wyłącznie prezydent miasta w wyjątkowych sytuacjach, gdy przebieg zgromadzenia zagraża bezpieczeństwu publicznemu czy życiu ludzi. Ani BOR, ani Policja, nie mogą zakazać organizacji zgłoszonego zgodnie z prawem zgromadzenia – mówi OKO.press mec. Szwed.

Jego zdaniem, utrudnianie czy uniemożliwianie przez funkcjonariuszy organizacji legalnego zgromadzenia stanowi wykroczenie, w związku z czym organizatorzy mogą złożyć na prokuraturę stosowne zawiadomienie. Mogą również złożyć skargę na czynności funkcjonariuszy policji do odpowiedniej komendy.



Poprzednim razem BOR zabarykadował Krakowskie Przedmieście 10 kwietnia 2017 roku. Wtedy PiS obszedł prawo o zgromadzeniach, organizując “uroczystość państwową” i wydając regulamin zakazujący wstępu na nią osobom “nie dającym rękojmi zachowania godności”, czyli dowolnym osobom, którym organizatorzy nie zgodzili się wydać przepustek. Fundacja Ośrodek Kontroli Obywatelskiej, wydawca OKO.press zaskarżyła regulamin do sądu administracyjnego. Sprawa jest w toku.


Abonament na wolność słowa

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym