Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Photo by Fadel ITANI / AFPPhoto by Fadel ITANI...

Dziennikarka PBS, Liz Landers, przeprowadziła dziś krótką rozmowę telefoniczną z Donaldem Trumpem. Zapytała, czy widział izraelskie ataki na Liban.

„Tak, porozumienie ich nie obejmuje” – odparł Trump. Landers zapytała dlaczego. „Ze względu na Hezbollah. Nie ma ich w porozumieniu. To też zostanie rozwiązane. Wszystko jest w porządku”.

Trump zdążył też dodać, że wojna Izraela z Hezbollahem to zupełnie inna potyczka, zanim zirytował się i zakończył połączenie. To samo powtórzyła nieco później rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt: Liban nie jest stroną porozumienia o zawieszeniu broni.

Problem w tym, że Iran widzi to zupełnie inaczej.

W oświadczeniu irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego po osiągnięciu porozumienia czytamy, że Amerykanie zgodzili się na dziesięciopunktową irańską propozycję zawieszenia broni. Jednym z punktów – czytamy dalej w oświadczeniu – jest zakończenie wojny na wszystkich frontach. A jedynym wyróżnionym w tym zdaniu frontem jest wojna przeciwko „Islamskiemu Oporowi w Libanie”. Chodzi oczywiście o Hezbollah.

Hezbollah i wojna w Libanie

Hezbollah to polityczno-zbrojne ugrupowanie libańskich szyitów. Powstało w trakcie libańskiej wojny domowej w latach 80. XX wieku i od początku miało wsparcie Iranu. Republika Islamska uważała Hezbollah za część swojej polityki eksportu rewolucji poza granice kraju. Hezbollah prowadzi też swoją politykę, zachowując pewną niezależność, a także cieszy się poparciem części libańskich szyitów i przeciwników Izraela.

Przeczytaj także:

2 marca, dwa dni po rozpoczęciu izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran, Hezbollah po dłuższej przerwie wystrzelił kilka pocisków w stronę Izraela. Izraelczycy w odpowiedzi rozpoczęli kolejną wojnę z Hezbollahem, w wyniku której zdewastowali sporą część południowego Libanu. Izraelscy politycy otwarcie mówią o stosowaniu tej samej taktyki, co w Rafah – mieście Strefy Gazy, które zostało zrównane z ziemią.

Krwawy atak na Bejrut

Wróćmy teraz do 8 kwietnia. Izraelczycy już rano oświadczyli, że porozumienie o zawieszeniu broni nie obejmuje wojny w Libanie. W czasie gdy Donald Trump spał, Izrael przeprowadził najostrzejszy atak na Liban w trakcie obecnej wojny. W ciągu około 10 minut na Bejrut spadło ponad sto pocisków. Wstępne kalkulacje libańskiego Ministerstwa Zdrowia mówiły późnym popołudniem o 89 ofiarach śmiertelnych i ponad 800 rannych. Z kolei wieczorem telewizja Al Jazeera, powołując się na dane libańskiej obrony cywilnej, przekazała informacje o 254 zabitych i 1 165 rannych. Dziennikarze na miejscu piszą, że ataki wydarzyły się nagle, bez żadnego wcześniejszego ostrzeżenia dla cywili.

„Dzisiejsza zbrodnia jest poważnym sprawdzianem dla społeczności międzynarodowej i wyzwaniem dla praw, norm i konwencji międzynarodowych, które Izrael łamie, nieustannie atakując cywili” – oświadczył po atakach przewodniczący libańskiego parlamentu Nabih Berri.

Izraelczycy twierdzą, że przedstawiciele zbrojnego ramienia Hezbollahu zaczęli przenosić się z południowych dzielnic Bejrutu na północ miasta. Intensywność ataku, liczba postronnych ofiar i moment ataku – w pierwszym dniu obowiązywania zawieszenia broni – podają izraelskie tłumaczenie w wątpliwość. Izrael patrzy na wojnę w Libanie jako osobną i obliczoną na dłuższy czas kampanię, a w wojnie z Iranem ma odmienne cele od Stanów Zjednoczonych. Natychmiast po zawarciu porozumienia premier Izraela Benjamin Netanjahu został zaatakowany ze wszystkich stron politycznego sporu – również wewnątrz swojej koalicji – za brak osiągnięcia izraelskich celów w wojnie.

Łatwo więc domyślić się, że Izrael chętnie wojnę by kontynuował.

Pakistan: natychmiastowe zawieszenie broni wszędzie

Jak jest w takim razie naprawdę? Czy zatrzymanie walk w Libanie było częścią porozumienia? Czy mamy tutaj jedynie słowo przeciwko słowu?

Faktycznie problemem jest, że po osiągnięciu porozumienia nie otrzymaliśmy ani wspólnego oświadczenia stron, ani listy punktów, na które się zgodziły. Jednocześnie w negocjacjach nie brali udziału jedynie Irańczycy i Amerykanie. Głównym pośrednikiem, który dążył do zatrzymania wojny, był Pakistan.

W pierwszym oświadczeniu po osiągnięciu porozumienia pakistański premier Szehbaz Szarif napisał:

„Z największą pokorą mam zaszczyt ogłosić, że Islamska Republika Iranu oraz Stany Zjednoczone Ameryki, wraz ze swoimi sojusznikami, zgodziły się na natychmiastowe zawieszenie broni wszędzie, w tym w Libanie [wyróżnienie OKO.press] i innych miejscach, Z NATYCHMIASTOWYM EFEKTEM”.

Trudno w tym wypadku o jaśniejszy komunikat. Trudno też posądzać Szarifa o prowadzenie własnej gry w tej sprawie. Pakistan od samego początku starań o zawieszenie broni zachowywał neutralność i ostrożnie konstruował swoje komunikaty. Mało możliwe, by Szarif wyszedł przed szereg i ogłosił coś, czego nie ustalono.

A jeśli tak, to oznacza, że Izraelczycy i Amerykanie kłamią. Izraelczycy mogą próbować sprowokować zerwanie porozumienia. W przypadku Amerykanów sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Pierwszy z komunikatem, że Libanu w porozumieniu nie ma, wyszedł Trump. Możemy jedynie zgadywać, czy to cynizm, próba krycia Izraela, próba utrzymania porozumienia bez jednoczesnego dyscyplinowania Izraela, czy może po prostu ignorancja amerykańskiego prezydenta i brak znajomości szczegółów.

Co jednak kluczowe, działania Izraela już teraz, w ciągu pierwszego dnia, podważają utrzymanie zawieszenia broni. Irańczycy zdążyli już ogłosić, że jeśli zawieszenie broni nie obejmie Libanu, nie wezmą udziału w zaplanowanych na piątek rozmowach w Islamabadzie. Nie wykluczają też zerwania całego porozumienia. Strażnicy Rewolucji zapowiedzieli ostrą odpowiedź na izraelski atak na Liban.

Irańskie ataki na kraje Zatoki

Iran stara się tutaj grać ofiarę. To jednak cyniczna postawa, bo Iran również łamie zawieszenie broni.

Kraje Zatoki Perskiej nie zostały wyróżnione w oświadczeniu Szarifa. Słowo „wszędzie” nie pozostawia jednak pola do spekulacji. Tymczasem Iran zdążył zaatakować dziś wszystkie arabskie kraje Zatoki Perskiej poza Omanem.

Zaatakowany został m.in. saudyjski rurociąg wschód-zachód. Co ciekawe, został on zbudowany w latach 80., by ominąć konieczność eksportu ropy naftowej jedynie przez cieśninę Ormuz. A motywacją była trwająca wojna irańsko-iracka, która zagrażała bezpieczeństwu eksportu w stronę Oceanu Indyjskiego. Kuwejt, Bahrajn, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie również zarejestrowały ataki ze strony Iranu i zestrzeliły irańskie drony i rakiety. Kuwejcka armia zarejestrowała pierwszy atak już o 08:00 rano czasu lokalnego.

Z kolei około godziny 10:00 (czyli później, czas lokalny w Iranie różni się o zaledwie pół godziny od czasu lokalnego w krajach Zatoki) została zaatakowana irańska rafineria na wyspie Lawan. Amerykanie i Izraelczycy twierdzą, że nie przeprowadzili tego ataku. Niektóre sygnały wskazują, że atak mogły przeprowadzić Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale brakuje na razie potwierdzenia.

Cieśnina Ormuz

Jednym z głównych ustaleń w porozumieniu o zawieszeniu broni było otwarcie przez Iran ruchu w cieśninie Ormuz. Od początku było jasne, że płynny ruch morski w cieśninie nie zostanie przywrócony natychmiast. Na razie jednak nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle się to stanie – kontrolujący cieśninę Strażnicy Rewolucji uzależniają to od zatrzymania izraelskich ataków na Liban. Tymczasem Izrael na razie nie przejawia najmniejszej chęci do wstrzymania wojny w Libanie.

Trump natomiast planuje już wspólne z Iranem pobieranie opłat za przepłynięcie statków przez cieśninę.

Na pytanie Jonathana Karla z ABC News, czy nie przeszkadza mu, że Iran planuje pobierać opłaty, Trump odpowiedział: „Myślimy, żeby zrobić z tego strategiczną współpracę. To sposób na zabezpieczenie cieśniny – także przed wieloma innymi ludźmi”. I jeśli ktoś miałby wątpliwości, czy Trumpowi taka wizja pasuje, prezydent USA dodał: „to piękna rzecz”.

Trudno sobie wyobrazić, by tego rodzaju rozwiązanie mogło faktycznie mieć miejsce, a wizja ta była czymś innym niż tylko spontaniczną improwizacją amerykańskiego prezydenta. Jak na ironię, gdy Iran w marcu planował wprowadzenie systemu opłat, wówczas sekretarz stanu Marco Rubio mówił, że jest to nielegalne.

Niespokojnie

Trump jest niezdolny do wygłoszenia oświadczenia, które jasno wyjaśniłoby ustalenia porozumienia i uspokoiłoby atmosferę. Zamiast tego na Truth Social pisze, że są tylko jedne „PUNKTY”, które będą stanowić podstawę negocjacji. A ci, którzy twierdzą inaczej i podkreślają różnice w stanowiskach USA i Iranu to „totalni Oszuści i Szarlatani”.

Jeśli ma dojść do faktycznego zatrzymania wojny, nadzieję należy pokładać w tym, że faktyczni szeregowi negocjatorzy będą mogli kompetentnie wykonywać swoją pracę. Dziennikarz Fox News Trey Yingst pisze, że prace posuwają się do przodu, a bazą do rozmów jest już co innego niż przedstawione w nocy 10 punktów. Jeszcze wczoraj o tej porze nie mieliśmy pewności, czy w ciągu kilku godzin nie dojdzie do dramatycznej eskalacji i intensywnych ataków na irańską infrastrukturę, w tym elektrownie. Niemniej pierwszy dzień zawieszenia broni przypomina nam dobitnie, że nie jest ono równoznaczne z zakończeniem wojny. A na razie z wielu stron wojny rozlanej po całym regionie broń złożyli tylko goście z przeciwnej półkuli – Amerykanie.

Na zdjęciu Jakub Szymczak
Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press od 2018 roku, współkierownik działu społeczno-gospodarczego (razem z Katarzyną Kojzar). Publikował też m.in. w Res Publice Nowej, Miesięczniku ZNAK i magazynie „Kontakt”. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu, arabistyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor reportażu historycznego "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022) o powojennych rozliczeniach wewnątrz polskiej społeczności żydowskiej. W OKO.press pisze głównie o gospodarce i polityce międzynarodowej oraz Bliskim Wschodzie.

Komentarze