30 grudnia 2020

Chaos wokół szczepienia nauczycieli. Rząd nie udziela jasnych informacji, w szkołach rośnie niepokój

Indywidualna czy zbiorowa? Koordynowana przez rząd, samorząd czy kuratoria oświaty? Akcja szczepień nauczycieli, która może rozpocząć się już pod koniec stycznia, póki co jest wielką niewiadomą. A nauczyciele? Część czeka z nadzieją, inni ulegają szczepionkowej panice

26 grudnia 2020 do wszystkich krajów Unii Europejskiej dotarła pierwsza partia szczepień przeciw COVID-19. Dzień później, szczepionki trafiły do 72 szpitali węzłowych w Polsce, gdzie rozpoczęły się szczepienia personelu medycznego.

Zgodnie z Narodowym Programem Szczepień następni w kolejce (etap 1) są:

  • pensjonariusze Domów Pomocy Społecznej,
  • osoby starsze (po 60. roku życia),
  • wojsko,
  • nauczyciele.

"Jest takie założenie, żeby szczepienie nauczycieli rozpocząć już w drugiej połowie stycznia. Myślę, że koniec stycznia i luty to ten okres, kiedy nauczyciele — ci którzy będą chcieli, bo to jest dobrowolne, a zachęcam do tego wszystkich — będą poddawani szczepieniom" — mówił 29 grudnia na antenie radiowej "Jedynki" minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Nadzieja, obawy i sceptycyzm

Na forach nauczycielskich w mediach społecznościowych zaczyna wrzeć. Część pisze, że zaszczepi się w pierwszym możliwym terminie.

„Mam w rodzinie osobę, która ledwo uszła z życiem. Wiem, co to znaczy przejść chorobę w łagodnym i ciężkim stanie. Nie życzę nikomu”

— pisze jedna z nauczycielek.

"Tak, szczepię się, bo kocham życie; bo leżałam w szpitalu i widziałam ludzi pod tlenem, którzy nie mogli oddychać. Szczepię się bo chcę być wolna" — dodaje inna.

Nauczyciele są grupą szczególnie doświadczoną przez drugą, jesienną falę pandemii, o czym pisaliśmy w OKO.press.

Ale równie dużo jest wątpliwości. "Jeszcze biję się z myślami", "Wciąż nie wiem, co zrobić", "Co roku szczepię się na grypę, na COVID też się zaszczepię, ale nie ukrywam, że mam obawy" — piszą nauczyciele.

Są też tacy, którzy definitywnie nie nadstawią ramienia.

"Przecież to eksperyment naukowy", "Szczepić się czymś o niewiadomym składzie i pochodzeniu?", "Od marca trwa totalna manipulacja ludzkim umysłem", "Najpierw była moda na maseczki, teraz na szczepienia. Nie, dziękuję", "Na szczęście wciąż mamy wybór. I niech tak zostanie"

— czytamy na jednej z nauczycielskich grup.

Dużo pytań bez odpowiedzi

Jak ma wyglądać cała akcja?

Narodowy Program Szczepień zakłada dwie drogi:

  • szczepienia zbiorowe, dla dedykowanych grup, które zleca NFZ wystawiając masowe skierowania ważne 60 dni;
  • a także indywidualne — to obywatel sam zgłasza się do punktu szczepień.

Intuicja podpowiada, że nauczyciele, tak jak medycy, mieszkańcy DPS-ów czy wojskowi, powinni znaleźć się w szczepieniach zbiorowych, jednak Narodowa Strategia ich wyraźnie nie wymienia.

Szczegółowych informacji nie mają też samorządowcy.

A pytań jest wiele.

  • Kto będzie koordynował całą operację: zbierał deklaracje, wystawiał skierowania, monitorował jej przebieg?
  • Czy będą dedykowane punkty, w których mogą szczepić się nauczyciele?
  • Jaka będzie kolejność?
  • Czy od odsetka zaszczepionych, będzie zależeć termin powrotu do stacjonarnego nauczania?
  • I w końcu, co z niepedagogicznymi pracownikami szkół — obsługą techniczną i administracją, a także pracownikami żłobków?

W Warszawie wiceprezydent Renata Kaznowska zleciła dyrektorom zebranie deklaracji od nauczycieli, którzy chcieliby się zaszczepić. Jak się dowiadujemy, jest to jednak inicjatywa Urzędu Miasta, który chce oszacować, ilu jest chętnych. Chodzi więc o monitoring wydolności punktów szczepień, a nie ustalenie konkretnej strategii.

"W zasadzie nic nie wiemy. Nie wiemy, czy przychodnie, w których szczepić będą się nauczyciele, wyznaczy samorząd — jak próbowaliśmy robić to w przypadku grypy — czy któryś z rządowych resortów: zdrowia lub edukacji. Jedyne, co możemy robić, to zbierać deklaracje. Już trzeci dzień sekretariaty szkół dzwonią po nauczycielach i pytają czy będą chcieli się zaszczepić"

— mówi OKO.press Dorota Łoboda, radna Warszawy, przewodnicząca stołecznej Komisji Edukacji.

I dodaje: "Niepokoi nas też, że do szczepień w pierwszym etapie zakwalifikowano nauczycieli szkół, przedszkoli i akademików, ale nie ma słowa o pracownikach żłobków, a także obsłudze administracyjnej i technicznej tych placówek".

Podobnie jest w Sopocie. "Zwróciliśmy się do wszystkich pracowników pedagogicznych i niepedagogicznych zatrudnionych w jednostkach oświatowych z prośbą o złożenie deklaracji dotyczącej chęci poddania się szczepieniom na COVID-19. Dane zbiorcze na ten temat otrzymamy najpóźniej do 4-5 stycznia"

— informuje OKO.press wiceprezydentka miasta Magdalena Czarzyńska-Jachim. Jednocześnie podkreśla, że samorząd nie dostał żadnych wytycznych, które umożliwiałyby przygotowanie systemu szczepień dla nauczycieli.

Za to rzeczniczka prasowa lubelskiego Urzędu Miasta Izolda Boguta poinformowała OKO.press, że w zbieranie informacji o zapotrzebowaniu na szczepienia w szkołach zaangażował się Lubelski Kurator Oświaty, a realizacja programu leży w gestii rządu. Zadaniem szkół jest za to upowszechnienie wiedzy.

Zaleceń i wytycznych nie otrzymały też inne samorządy, do których się odzywaliśmy: Wrocław i Łódź.

OKO.press o strategię szczepień nauczycieli zapytało Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Edukacji i Nauki. W odpowiedzi biuro komunikacji resortu Adama Niedzielskiego poinformowało nas o... dobrowolnej akcji testowania nauczycieli, która ma być przeprowadzona w dniach 11-15 stycznia (o tym niżej). Pytania o szczepienia MZ, podobnie jak MEN, pozostawiło bez odpowiedzi.

Czy brak szczepienia oznacza utratę pracy?

Szczegółów nie zna też Związek Nauczycielstwa Polskiego. Związkowcy są jednak przekonani, że brak długofalowej strategii, a także nieprzewidywalność rządu, nie służy akcji szczepień.

"Piszą do nas nauczyciele, którzy boją się, że szczepienia są obowiązkowe. Musimy odpowiadać na paniczne maile, w których pytają, czy jeśli się nie zaszczepią, to stracą pracę.

Plany rządu zmieniają się z dnia na dzień, nauczyciele pamiętają przecież, co działo się wiosną i latem — minister Piontkowski zapewniał, że nauczyciele nie muszą być testowani, a szkoły są bezpiecznym miejscem pracy"

— tłumaczy OKO.press rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis. "To wszystko sprawia, że więcej jest nieufności niż wyczekiwania".

Opinie nauczycieli na temat szczepionki, także sceptyczne, odzwierciedlają przekrój całego społeczeństwa. Z ostatnich badań CBOS wynika, że chętnych do szczepień jest zaledwie 36 proc. dorosłych Polek i Polaków. To pokazuje skalę paniki.

Największe lęki wiążą się z szybkim czasem powstania szczepionki, co miałoby przekładać się na ich wątpliwe bezpieczeństwo. Nie brakuje też teorii spiskowych, zgodnie z którymi szczepienia mają uszkadzać kod DNA.

OKO.press rozprawiało się ze szkodliwymi mitami:

"Potrzebna jest szeroka, oparta na dowodach naukowych akcja informacyjna zachęcająca do szczepień. Osoby publiczne muszą szerzyć wiedzę i popularyzować szczepionkę. Bez tego może być ciężko" — mówi OKO.press Kaszulanis.

"Mamy czarne myśli dotyczące liczby osób, które się zaszczepią" — przyznaje Dorota Łoboda.

Związkowcy, nie czekając na rząd, chcą przeprowadzić własną akcję informacyjną. "Będziemy posiłkować się autorytetami naukowymi. Sami też chcemy dać świadectwo. Gdy tylko będzie możliwe, Zarząd ZNP przystąpi do szczepień".

Masowe testowanie w ferie?

30 grudnia minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że "w ostatnim tygodniu ferii będzie przeprowadzone testowanie nauczycieli nauczania początkowego w całym kraju testem PCR". Potwierdzają to sami nauczyciele, którzy już dziś dostają od szkół propozycję wpisania się na listy do badań.

Z danych resortu przesłanych OKO.press wynika, że weźmie w nich udział nawet 190 tys. osób.

Powszechne testowanie nauczycieli było jednym z postulatów środowisk nauczycielskich od wiosny 2020. Dlaczego pojawia się w takim momencie? Wydaje się, że rząd nie tylko chce otworzyć szkoły dla najmłodszych (klasy I-III) już po 17 stycznia, ale też pokazać, że tym razem nie robi tego na wiwat. Powstaje jednak pytanie o zasadność masowego, ale jednorazowego testowania w okresie przerwy. Nauczyciele wnioskowali, by testy były dostępne regularnie, szczególnie gdy pracują z dziećmi.

"Chaos, wszędzie chaos. Nikt niczego z nami nie konsultuje. Nauczyciele są zmęczeni ciągłą niepewnością"

— przyznaje Magdalena Kaszulanis.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało OKO.press, że:

  • testy będą wykonywane metodą RT-PCR, w sanepidach oraz mobilnych punktach drive thru;
  • będą też odbywały się na zasadzie dobrowolności — jeśli nauczyciel nie ma niepokojących objawów choroby i nie zdecyduje się na test, będzie mógł wrócić do nauczania;
  • a powrót dzieci do szkół nie zależy od wyniku testowania nauczycieli, lecz od dalszego przebiegu epidemii.

I znów, jedyne, co można powiedzieć, to to, że więcej nie wiemy, niż wiemy.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne