Greta Thunberg została człowiekiem roku 2019 magazynu „Time”. "Klimatycznej aktywistce udało się przekształcić mglistą obawę o planetę w światowy ruch wzywający do globalnych zmian" - napisał o niej "Time" w obszernym, okładkowym artykule

Szesnastoletnia Greta Thunberg jeszcze dwa lata temu była znana tylko w Szwecji, gdy rozpoczęła szkolny strajk dla klimatu (co tydzień w piątek), który zainspirował Młodzieżowy Strajk Klimatyczny na całym świecie. Dziś spotyka się światowymi liderami i uczestniczy w najważniejszych światowych wydarzeniach jak szczyt OZN czy COP25.

Wszędzie podkreśla, że politycy powinni wziąć sobie do serca ostrzeżenia naukowców przed katastrofą klimatyczną i zacząć jej zapobiegać.

Była nominowana w 2019 roku do pokojowej Nagrody Nobla, ale 25 września 2019 otrzymała Right Livelihood Award, zwaną „alternatywnym Noblem”. Redaktor naczelny „Time” Edward Felsenthal, podkreślił w edytorialu za co konkretnie redakcja przyznała Grecie ten tytuł:

„za alarmowanie o drapieżniczym stosunku człowieka do naszego jedynego domu; za przyniesienie podzielonemu światu głosu, który przekracza granice; za pokazanie nam wszystkim, jak mogłoby być, gdyby prowadziło nas młode pokolenie”.

To najmłodsza osoba, której amerykański tygodnik przyznał ten tytuł. Nadaje go od 1927 roku tym, których redakcja uzna za mających największy wpływ na wydarzenia na świecie w mijającym roku.

Wezwanie do paniki

„Chcę, żebyście panikowali, jakby wasz dom się palił. Kiedy to mówię, zawsze ktoś mi tłumaczy, że to zły pomysł. Słyszałam od wielu polityków, że panika nie prowadzi do niczego dobrego. Zgadzam się z tym” – mówiła Greta w kwietniu 2019 r. w Parlamencie Europejskim.

„Panika bez powodu to nic dobrego. Ale kiedy wasz dom płonie i musicie go ratować, żeby nie spłonął doszczętnie, wtedy pewien stopień paniki jest potrzebny” – dodała.

Za tymi słowami stoi osobiste doświadczenie. Thunberg po raz pierwszy o globalnym ociepleniu usłyszała w szkole podstawowej. Nauczyciel pokazał w jej klasie film mówiący o skutkach katastrofy klimatycznej: ekstremalnych zjawiskach pogodowych, powodziach, umierających z głodu niedźwiedziach polarnych. Dzieciaki, jak napisał „Time”, „poczuły się ponuro”, ale Gretą to wstrząsnęło.

W wieku 11 lat zapadła na depresję. Przez kilka miesięcy prawie nie mówiła i jadła tak mało, że omal nie wylądowała w szpitalu. Jej ojciec Svante Thunberg wspominał później ten okres jako czas „nieskończonego smutku”. „Nie mogłam zrozumieć, jak to możliwe, że choć mamy do czynienia z takim zagrożeniem egzystencjalnym, to nie nadaliśmy mu priorytetu” – mówiła Greta tygodnikowi „Time”.

Supermoc Grety

„Ewolucja ukształtowała nas w taki sposób, by nasz organizm reagował wyrzutem hormonów stresu w sytuacji nagłego zagrożenia, na przykład pożaru czy ataku terrorystycznego. […] Tymczasem zagrożenie katastrofą klimatyczną – tak jak zanieczyszczenie powietrza – nie jest nagłe, ale »pełzające«, rozciągnięte w czasie” – tłumaczyła OKO.press psycholożka dr Magdalena Budziszewska, gdy pytaliśmy ją, dlaczego ludziom tak trudno przychodzi na serio wystraszyć się fatalnymi konsekwencjami zmiany klimatu.

Dlaczego więc informacja o kryzysie klimatycznym i jego skutkami tak bardzo poruszyła Gretę Thunberg? Bo ma zespół Aspegera, czyli łagodniejszą postać autyzmu, twierdzi „Time”.

Myśląc o Ziemi nie potrafi jednocześnie przestać myśleć o kryzysie planety. Stąd ten publicznie okazywany strach przed katastrofą nie jest na pokaz – ona go stale i realnie przeżywa. „Gdybym była taka jak inni, to po prostu przeszłabym nad tym do porządku dziennego i nie widziała kryzysu” – powiedziała amerykańskiemu tygodnikowi.

Sama w obecnym kontekście patrzy na swojego Aspergera jako „rodzaj supermocy”.

Problem prawicy

Prawica i jej media – nie tylko w Polsce – mają z Gretą problem. Czasem – co skandaliczne – próbuje przekonywać, że jej aktywizm to efekt wspomnianego Aspergera. Najczęściej jednak próbuje deprecjonować jej zaangażowanie w walkę o powstrzymanie katastrofy klimatycznej spekulując, że rzekomo jest ona marionetką w rękach jakichś ukrytych sił.

Kuriozalnej wypowiedzi udzielił Jacek Pałkiewicz, wybitny podróżnik, którego o zdanie w tej sprawie zapytał prorządowy portal wpolityce.pl.

„Prawdopodobnie mamy do czynienia z największym eksperymentem inżynierii społecznej. Zadaniem takich postaci jak Greta jest manipulowanie i popychanie do działania w skali globalnej wielkich mas ludzkich, poprzez umiejętne wykorzystanie najpotężniejszej armii świata, jaką są sieci społecznościowe” – powiedział Pałkiewicz.

Dodał, że „za młodą aktywistką stoi ogromna machina medialna, która wykorzystuje katastrofę ekologiczną dla swoich interesów, także politycznych”.

Paliwa do tych rewelacji dostarczyły informacje podane niedawno przez hiszpański dziennik “El Confidencial”, jakoby działalność Grety wspierali antywęglowi lobbyści. A jej rodzice byli powiązani poprzez autora kampanii medialnych Grety, Daniela Donnera, z European Climate Foundation.

Prawicowa zazdrość

Być może prawica jest po prostu zazdrosna o Gretę Thunberg.

I bardzo chętnie na jej miejscu widziałaby kogoś równie młodego, kto jednak nie ostrzega świata i rówieśników przed katastrofą klimatycznej, ale próbuje przekonywać do konserwatywnej wizji świata i tzw. tradycyjnych wartości. A może nawet do denializmu klimatycznego.

Jeszcze niedawno część prawicowych mediów zachwycała się 15-letnim Jakubem Baryłą. Ten młody człowiek stanął z krzyżem na drodze Parady Równości w Płocku w sierpniu 2019 roku.

I wtedy żaden z prawicowych publicystów nie zastanawiał się, czy aby przypadkiem Kuba nie jest „żywą tarczą” i „ofiarą” ze „skradzionym dzieciństwem” przez „biznes i grupę bardzo zdolnych PR-owców”.

A to tylko wybrane epitety, jakie padały pod adresem Grety w polskiej prasie prawicowej.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Momo Olejnik

    Politycy liczą na to, że młodzież za chwilę zajmie się czymś innym, bo to przecież "moda" która za chwilę przeminie. Tylko że zmiany klimatu są faktem naukowym i postępują coraz szybciej, więc tu nie ma co mijać. Kolejnym faktem jest wpływ człowieka na stężenie CO2, co również potwierdziły badania i strona naukowa (chociażby IPCC). Denialiści, jak Sasin, który "nie przyjmuje do wiadomości" tych faktów, już niedługo przepadną z kretesem. Podobnie inni politycy, którzy próbują torpedować walkę z ociepleniem na rzecz wielkich koncernów, rosyjskich oligarchów i gospodarki opartej na XIX wiecznych technologiach.

    • Jan Kowalski

      Polscy (prawicowi) politycy zaprzeczają istnieniu tego, co widać gołym okiem – jest to zanieczyszczenie, za to chętnie odwołują się do zmyślonych zabonów i ciemnot z poprzednich wieków i tysiącleci.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press