0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. VLADIMIR SIMICEK / AFP)Fot. VLADIMIR SIMICE...

„Unia Europejska dobrowolnie przyjęła [antyrosyjskie] sankcje, która szkodzą tylko obywatelom UE (...). Sankcje nie zmienią stanowiska Rosji wobec Ukrainy nawet o milimetr. Ukraina to najbardziej skorumpowany kraj na świecie, który nigdy nie zwróci pożyczonych pieniędzy”.

To nie tweet anonimowego rosyjskiego trolla, ale fragment wypowiedzi, którą w grudniu nagrał i udostępnił na swoim oficjalnym profilu na Facebooku były słowacki premier Robert Fico.

Na zdjęciu u góry: przyłącze rosyjskiego gazociągu „Przyjaźń" do słowackiej rafinerii Slovnaft w Bratysławie, fot. Vladimir Simicek / AFP

Przeciw uchodźczyniom z Ukrainy

Niewielu słowackich polityków tak świetnie czuje społeczne nastroje. Dosłownie kilka dni później GLOBSEC, think tank z siedzibą w Bratysławie, udostępnił wyniki badań, które potwierdzają, że Słowacy należą do najbardziej prorosyjskich państw w naszej części Europy.

  • 52 proc. Słowaków negatywnie ocenia przyjęcie uchodźców z Ukrainy. To najwięcej spośród państw Grupy Wyszehradzkiej
  • w Czechach niechętnych przyjmowaniu uchodźców z Ukrainy jest 25 proc. obywateli,
  • na Węgrzech - 15 proc.,
  • w Polsce - 11 proc.

Przeczytaj także:

Rosja jako ofiara

Zaskakujące mogą zdawać się także poglądy naszych południowych sąsiadów na przyczyny rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku.

  • Aż 39 proc. Słowaków uważa, że odpowiedzialność za rosyjski atak ponoszą Stany Zjednoczone i NATO, które sprowokowały Rosję.
  • W Czechach takie poglądy podziela 13 proc. respondentów.
  • Na Węgrzech - 27 proc.
  • w Polsce odpowiedzialność po stronie NATO i USA widzi 3 proc. osób.

Powtórzmy, by nie zostawić cienia wątpliwości:

podobna liczba Słowaków uważa, że za rosyjską inwazję na Ukrainę odpowiedzialna jest Rosja co USA i NATO; 43 proc. i 39 proc.

W przypadku Polski odpowiedzi w tej sprawie kształtują się następująco: 84 proc. (Rosja), 3 proc. (USA i NATO).

To nie są wyniki przypadkowych badań. GLOBSEC należy do najważniejszych w Europie Środkowej ośrodków analitycznych. Na jego zlecenie sondaż w czterech państwach Grupy Wyszehradzkiej przeprowadziła renomowana słowacka agencja badań sondażowych Focus i jej partnerzy w Polsce, Czechach i Węgrzech. Badanie w każdym z krajów przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 1000 osób.

Jak politycy wykorzystali słowackie lęki

Autorzy badania przekonują, że głównym powodem antyukraińskiej postawy Słowaków jest strach, że pomoc uchodźcom negatywnie wpłynie na ich sytuację ekonomiczną. Dlatego niemal 70 proc. Słowaków uważa, że wsparcie udzielane Ukraińcom powinno zostać ograniczone.

Większość jest zdania, że Ukraińcy i Ukrainki uciekający przed wojną nie powinni mieć dostępu do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Jana Kazaz, analityczka w GLOBSEC, zwraca uwagę, że jednym z decydujących czynników wpływających na słowacki stosunek wobec Ukrainy jest

działanie partii politycznych, które często głoszą negatywną retorykę wobec ukraińskich uchodźców.

Sondaże sprzed wojny Putina

Omawiany sondaż nie powinien być zaskoczeniem. Jeszcze przed inwazją, w styczniu 2022 roku (przypomnijmy, że agresja Rosji przeciw Ukrainie trwa od 2014 roku), w obliczu kolejnych informacji o możliwej rosyjskiej inwazji na Ukrainę zapytano Słowaków o to, kto jest winny sytuacji między Kijowem i Moskwą.

  • 44,1 procent Słowaków za sytuację obarczało USA i NATO, 34,7 proc. - Rosję, a 21,2 proc. nie miało zdania w tej kwestii.

Najczęściej winę po stronie Amerykanów i NATO widzieli wyborcy ksenofobicznej partii Republika (90,3 proc. jej wyborców), która powstała z odłączenia się grupy polityków z ugrupowania o nazwie Partia Ludowa Nasza Słowacja (Ľudová strana Naše Slovensko) prawomocnie skazanego później za promowanie faszyzmu Mariana Kotleby.

Dalej znaleźli się wyborcy opozycyjnego i przynajmniej z nazwy socjaldemokratycznego Smeru (78,6 proc.) rządzonego przez Roberta Ficę. Potem wyborcy Hlasu (54,1 proc.), czyli partii, którą założył były premier Peter Pellegrini, kiedy przegrał z Ficem walkę o przywództwo w Smerze.

By zrozumieć, jak różny od tego w Polsce jest słowacki stosunek do Rosji i Ukrainy, warto zaznaczyć, że co czwarty wyborca Progresywnej Słowacji był zdania, że winnymi sytuacji między Kijowem i Ukrainą są NATO i USA. A z Progresywnej Słowacji wywodzi się Zuzana Čaputová.

„Po właściwej stronie historii”

Mimo wyraźnie antyukraińskich nastrojów społeczeństwa Słowacja jest — jak przekonuje Grigorij Mesežnikov, szef bratysławskiego think tanku Instytutu Spraw Publicznych (Inštitút pre verejné otázky, IVO) - „po właściwej stronie historii”.

Mesežnikov tłumaczy, że Słowacja jest krajem, który — jeśli weźmiemy pod uwagę jej wielkość — najmocniej wspiera Ukrainę sprzętem wojskowym. Słowacy wspierają też sankcje wobec Rosji. Słowacka prezydentka Zuzana Čaputová była prawdopodobniej jedyną poza Wołodymyrem Zełenskim głową państwa, która do rosyjskich żołnierzy zwróciła się po rosyjsku z apelem o zaprzestanie zbrodni wojennych na ukraińskiej ludności cywilnej, zwłaszcza na kobietach.

Jednocześnie Čaputová solidaryzowała się z Ukraińcami, przekonując „We are all Ukrainians” (z ang. „Wszyscy jesteśmy Ukraińcami”) i apelowała o przekazanie broni Ukrainie.

Idą wybory, antyukraińska karta w grze

Jednak prawicowo-liberalny rząd Eduarda Hegera stracił sejmową większość,

Słowacja jest w politycznym kryzysie i prawdopodobnie czekają ją przedterminowe wybory. A liderem sondaży są partie, które grają antyukraińską kartą.

Grudniowy sondaż agencji Focus pokazuje, że największym poparciem cieszy się Hlas Petra Pellegriniego z niemal z 20 proc. poparcia. Tuż za nim jest Smer Roberta Ficy, na który chce głosować prawie 16 proc.

Petr Pellegrini do 2020 roku był w partii Smer kierowanej przez Roberta Ficę. Zastąpił go na fotelu premiera po ogromnych protestach ulicznych, które wybuchły w całej Słowacji po zabójstwie dziennikarza śledczego Jána Kuciaka i jego narzeczonej archeolożki Martiny Kušnírovej. Kuciak pisał o korupcji na szczytach władzy, w którą byli zamieszani ludzie Smeru.

Trzecia w sondażu Focusa jest Progresywna Słowacja, czyli partia związana z Čaputovą. Według tego badania w słowackim jednoizbowym parlamencie znalazłoby się jeszcze sześć partii (większość z nich balansuje na progu wyborczym). Wśród nich ksenofobiczna Republika, która jest czwarta w sondażach z 7,9 proc.

Podobne wyniki przynosi grudniowy sondaż agencji AKO, gdzie liderami są Hlas (20,2 proc.), Smer (16,1 proc.) i Progresywna Słowacja (11,8 proc.), Daje on jeszcze szanse na wprowadzeniu posłów pięciu partiom, ale większość z nich balansuje na granicy progu.

Ksenofobiczna koalicja?

Oba sondaże pokazują, że Hlas i Smer nie miałyby parlamentarnej większości, ale brakowałoby im do niej niewielu głosów. Zawsze mogłyby szukać koalicjantów (np., co prognozują eksperci ze słowackiego liberalnego dziennika „Denník N”) w ksenofobicznej Republice lub liczyć na to, że zyskają kilka mandatów kosztem partii, które spadną pod próg wyborczy.

W tym momencie nie jest jasne, czy Pellegriniemu uda się na nowo porozumieć z Ficem, ale niektórzy analitycy prognozują, że to najbardziej oczywiste rozwiązanie.

W przypadku porozumienia Pellegriniego i Ficy

słowacki rząd stałby się równie antyukraiński, co większość słowackiego społeczeństwa.

Lider Smeru Robert Fico, którego grudniowe wystąpienia z Facebooka cytowałem na początku tekstu, został wpisany na listę prorosyjskich dezinformatorów prowadzoną przez ukraińskie Centrum przeciw dezinformacji. Znajdują się na niej m.in. francuska polityczka Marine Le Pen i amerykański senator Rand Paul. Na liście znalazł się także polski historyk Tomasz Jankowski. Robert Fico w żaden sposób nie ukrywa swoich antyukraińskich poglądów.

Bardziej wyrafinowaną grę w tym zakresie prowadzi Petr Pellegrini, który umiejętnie puszcza oko w kierunku antyukraińskich wyborców. Przekonuje, że nad sytuację Ukraińców należy stawiać sprawy słowackie. I tak szef Hlasu, kiedy rząd po inwazji przygotowywał ustawę o wsparciu dla ukraińskich uchodźców (Lex Ukraina) pytał, gdzie jest Lex Słowacja?

Polityk porównał sytuację ludności cywilnej w ukraińskiej Buczy do ciężkiego losu Słowaków żyjących w centralnej i południowej części kraju.

Ciągle urzędujący słowacki premier Eduard Heger stwierdził, że Robert Fico i Peter Pellegrini „siedzą w rosyjskiej kieszeni”.

Skuteczna rosyjska dezinformacja

Skąd się bierze to prorosyjskie nastawienie sporej części słowackiego społeczeństwa? Politolog dr Łukasz Lewkowicz relacjom słowacko-rosyjskim poświęcił książkę „Federacja Rosyjska w polityce wewnętrznej i zagranicznej Republiki Słowacji (1993-2020)”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa UMCS w 2020 roku.

Tłumaczy w niej, że istotną rolę we wzajemnych relacjach obu krajów odgrywają rosyjskie wpływy kulturowe na Słowacji. „Do wzmacniania swoich wpływów strona rosyjska wykorzystuje także politykę historyczną i pewien sentyment części społeczeństwa do okresu komunizmu” - uważa dr Lewkowicz.

Badania potwierdzają, że Słowacja należy do jednych z najbardziej prorosyjskich państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej i Bałkanów Zachodnich. Z raportu „Wyobrażenie Rosji w Środkowo-Wschodniej Europie i Bałkanach Zachodnich” („The image of Russia in Central & Eastern Europe and the Western Balkans”) wynika, że

aż 42 proc. Słowaków uważa Rosję za najważniejszego strategicznego partnera (średnia dla wszystkich zbadanych społeczeństw to 30 proc.).

Spośród zbadanych państw (Serbia, Bułgaria, Słowacja, Czarnogóra, Czechy, Węgry, Północna Macedonia, Rumunia, Polska) najbardziej prorosyjskie okazało się społeczeństwo serbskie (59 proc.).

Zdaniem Lewkowicza prorosyjskie nastawienia Słowaków jest efektem rosyjskich działań dezinformacyjnych, wobec których zdają się być wyjątkowo bezbronni. Rosja wykorzystuje w nich „wciąż popularną ideologię panslawizm i quasi-rusofili”.

Badania pokazują, że Słowacja to państwo w naszym regionie (10 krajów), gdzie jest najwyższy odsetek mieszkańców wierzących w teorie spiskowe. Wierzy w nie aż 56 proc. Słowaków, a dla porównania - 34 proc. Polaków i 29 proc. Czechów.

51 proc. Słowaków jest zdania, że Żydzi sprawują kontrolę nad światem, a 54 proc., z nich uważa, że protesty uliczne, które doprowadziły do upadku rządu Roberta Ficy, były inspirowane i opłacane zza granicy.

;
Łukasz Grzesiczak

Dziennikarz, publicysta. Nakładem Wydawnictwa Poznańskiego ukazała się jego książka „Słowacja. Apacze, kosmos i haluszki”

Komentarze