Prawa autorskie: Pawel Malecki / Agencja Wyborcza.plPawel Malecki / Agen...
12 grudnia 2021

Czarnek gra Kartą Nauczyciela. Chce skłócić przeciwników Lex Czarnek, mami ustępstwem

Po komunikacie MEiN podniosły się głosy, że samorządowcy "sprzedali nauczycieli". Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich zaprzecza, by "dogadał się z Czarnkiem" i opowiada o przebiegu spotkania. "Walczmy z Lex Czarnek, ile wlezie" - mówi. Ministerstwo gra na podział, miesza Lex Czarnek z Kartą Nauczyciela. Czy wygra głosowanie?

Z relacji wiceministra Dariusza Piątkowskiego i "Portalu samorządowego" można odnieść wrażenie, że na spotkaniu 8 grudnia samorządowcy dogadali się z MEiN forsującym Lex Czarnek, czyli zmiany ustroju szkolnego dające kuratorom bat na niepokorne dyrektorki i dyrektorów (z odpowiedzialnością karną włącznie) i wprowadzające cenzurę zajęć dodatkowych prowadzonych przez organizacje społeczne. W środowiskach nauczycielskich pojawiły się obawy, że "samorządowcy nas sprzedali".

Uczestnik tych rozmów ze Związku Miast Polskich Marek Wójcik jest zdumiony i dotknięty taką interpretacją. Cytuje z pamięci fragment rozmowy:

Marek Wójcik: Skoro jesteśmy tuż po mikołajkach, to może ma pan dla nas jakiś prezent.

Minister Przemysław Czarnek: Mam.

I zapowiada wycofanie z projektu ustawy zapisu zwiększającego z 3 do 5 liczbę przedstawicieli kuratorium w komisji konkursowej na dyrektora szkoły. Pięć głosów miało zapewnić władzy kontrolę nad obsadzaniem dyrektorek i dyrektorów, którzy mają kluczowy wpływ na pracę szkoły.

Wójcik: To mały prezent. Na Boże Narodzenie liczylibyśmy na rezygnację z nowelizacji, bo jest bardzo zła.

Czarnek: U nas na Lubelszczyźnie prezenty na Boże Narodzenie nie muszą być większe niż na mikołajki.

Wójcik: Ale u nas w Galicji muszą.

Reszta rozmowy - dalej. A teraz po kolei, o co w tym wszystkim chodzi.

Strategia władzy w pigułce

We wtorek 14 grudnia odbędzie się pierwsze czytanie (w komisji) i - jeśli przejdzie - drugie na sali plenarnej Lex Czarnek, czyli nowelizacji ustawy o ustroju szkolnym, która de facto likwiduje autonomię szkół i oddaje w ręce władzy centralnej kontrolę nad dostępem do szkół organizacji społecznych. Władze przesunęły głosowanie o tydzień w obawie o uciułanie większości, zwłaszcza, że mają przeciwko sobie ruch Wolnej Szkoły, w którym - rzecz bez precedensu - zjednoczyło się ponad 100 organizacji społecznych, najważniejsze korporacje samorządowe, stowarzyszenie dyrektorów szkół (OSKKO) i związki nauczycielskie (w tym ZNP). Podczas wysłuchania publicznego w Sejmie 6 grudnia zawiązały też sojusz cztery partie opozycyjne: KO, Lewica, PSL i Polska 2050.

Rekonstruujemy strategię władzy, która polega na połączeniu Lex Czarnek ze zmianami w Karcie Nauczyciela, które mają się pojawić w Sejmie w końcu 2021 lub na początku 2022 roku.

Ma to ułatwić "rozgrywanie" różnic interesów wśród uczestników Wolnej Szkoły - samorządowców, związkowców, społeczników, środowisk nauczycielskich.

Komunikat po rozmowach z samorządowcami i artykuł w serwisie samorządowym miał stworzyć wrażenie, że samorządy dogadują się z władzą i dopuszczają handel typu: władza "odpuszcza" wybór dyrektorów (w Lex Czarnek), a samorządy godzą się na podniesienie pensum w zamian za podwyżki płac (w Karcie Nauczyciela).

OKO.press opisuje zamieszanie, jakie powstało i odpytuje uczestników Wolnej Szkoły, co dalej. Publikujemy też wyjaśnienia samorządowców.

Piontkowski: dogadaliśmy się z samorządami. Liczymy na porozumienie

Zaczęło się od środowego (8 grudnia) komunikatu wiceministra edukacji Dariusza Piontkowskiego. Był kategoryczny w tonie: "Widać, że jest zgoda wśród samorządowców co do projektu zmian dotyczącego pragmatyki zawodowej i statusu pracy nauczyciela, a także pensum i awansu zawodowego. Część ich uwagi została uwzględniona w projektowanych rozwiązaniach".

I dalej koncyliacyjnie: "Minister Czarnek poinformował, że liczymy na kolejny krok, by znaleźć porozumienie. Rezygnujemy z przepisu zwiększającego liczbę przedstawicieli kuratora w komisji konkursowej na dyrektora szkoły. Ta decyzja spotkała się z aprobatą samorządów".

Czarnek podkreśla, że "ważniejsze jest to, aby pozostał przepis, dzięki któremu kurator będzie miał prawo zareagować, gdy do szkół będą chciały wejść instytucje pozarządowe z treściami, które są niestosowne, niewłaściwe i demoralizujące".

Piontkowski zachęca dalej: "Nauczyciele powinni więcej zarabiać, jesteśmy wszyscy zgodni, zarówno my, jak związki zawodowe, a także samorządy. To dobra prognoza, by propozycje zmian były przyjęte i przeszły całą procedurę legislacyjną".

Mniej zorientowany odbiorca nie rozumie, że mowa o dwóch różnych aktach prawnych: Lex Czarnek (wybory dyrektora i dostęp "instytucji pozarządowych" do szkół) oraz nowelizacji Karty Nauczyciela, w której rząd w zamian za podwyżki chce zwiększyć pensum (z 18 godzin tablicowych do 22) oraz wprowadzić osiem tzw. godzin dyspozycyjności w tygodniu, które nauczycielka musiałaby spędzać w szkole.

Pomieszanie dwóch wątków wpisuje się w strategię "dziel i rządź", bo interesy nauczycieli (i ICH związków) oraz samorządów (jako pracodawców) są w kwestiach pracy i płacy są częściowo rozbieżne.

Portal samorządowy: "Zmiany w Karcie Nauczyciela w grudniu. Samorządy są za"

Serwis "Portal samorządowy" opisał - pod kategorycznym tytułem jak wyżej - spotkanie w MEiN. Cytuje opinie Marka Wójcika, pełnomocnika zarządu ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich, który skupia ponad 350 miast i 78 proc. miejskiej ludności kraju. Tekst robi wrażenie, jakby Związek już dogadał się z ministerstwem: "Wygląda na to, że szykuje się prawdziwa rewolucja. Podwyższenie pensum i wprowadzenie godzin dyspozycyjności nauczycieli wydaje się nieuniknione".

O zwiększeniu nauczycielskiego pensum: "Jak wiadomo ten pomysł, choć mocno skrytykowany przez związki zawodowe (...), samorządy przyjęły z umiarkowanym zadowoleniem (...) ale z kolei koszty wiążące się z koniecznością zorganizowania stanowisk pracy dla nauczycieli w szkołach trochę przerażały. Bo tak naprawdę w szkołach nie ma do tego ani warunków, ani sprzętu".

"Ustaliliśmy z ministrem Czarnkiem, że nie wprowadzimy tych ośmiu godzin od razu. Będziemy je wdrażali kaskadowo, patrząc, jak to działa" – mówi Wójcik.

Wg portalu pełnomocnik ZMP ocenił skalę likwidacji etatów nauczycielskich po podniesieniu pensum na "ponad 10 proc". Stąd tak ważne stało się umożliwienie części z nich przejścia na wcześniejszą emeryturę. I to zostało przez ministra Czarnka obiecane. "Będziemy się jednak domagać, żeby nauczyciele mogli na tej emeryturze pracować" - mówi Wójcik.

Twierdzi też, że podniesienie subwencji o 4 mld to za mało, zwłaszcza, że w budżecie zabezpieczono tylko 3,1 mld. Czarnek obiecuje, że będzie walczył o pozostałe 900 mln. Do tego ma dojść 2,6 mld na podwyżki dla nauczycieli (od września).

Wójcik "przyjmuje też do dyskusji nowe rozwiązanie, w którym to ministerstwo przejmuje wynagradzanie nauczycieli, a samorząd w pełni finansuje utrzymanie szkół".

Marek Wójcik ocenia, że wycofanie się z pomysłu 5 głosów dla kuratora w komisji konkursowej na dyrektora szkoły nie zmienia krytycznej opinii samorządu o tej ustawie, ale jest to ważny gest - pisze portal.

Nauczyciele: samorządowcy nas sprzedali

Komunikat ministerstwa o dogadywaniu się z samorządowcami - nawet jeżeli de facto rozmowy nie dotyczyły Lex Czarnek - zatrwożył środowiska nauczycielskie. Także wśród aktywistek Wolnej Szkoły pojawiły się na obawy, że na kilka dni przed głosowaniem "możemy mieć problem z przekazem o Lex Czarnek". Nauczyciele i nauczycielki odebrali to jednoznacznie, że zostali „sprzedani” przez samorząd i zostawieni sami.

To może być koniec jedności środowisk w obronie Wolnej Szkoły. Ale może głos zabiorą korporacje samorządowe? - wyrażano nadzieję.

Pytamy o to Annę Schmidt-Fic, byłą nauczycielkę matematyki Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu, animatorkę ruchu „Protest z wykrzyknikiem” (o którym OKO.press informowało jako pierwsze), działaczkę Strajku Nauczycieli z kwietnia 2019 roku: "Ministerstwo gra tu na podział, żeby zminimalizować protesty przeciw Lex Czarnek, żeby osłabić siłę koalicji Wolna Szkoła".

Schimdt-Fic nie jest pewna, czy minister jest aż tak chytry, czy po prostu korzysta z okazji, że negocjuje Kartę Nauczyciela osobno z samorządowcami. Tak czy inaczej, informacje poruszyły środowiska nauczycielskie, które już czują mrożący efekt Lex Czarnek, zapowiedź nowelizacji ogranicza np. zapraszanie organizacji społecznych "na wszelki wypadek".

Piotr Pacewicz, OKO.press: Oswoiliście się? Nie za wcześnie?

Anna Schmidt-Fic: Nie, nie rezygnujemy z oporu, ale nastroje osłabiły sugestie ministerstwa, że samorządy akceptują zwiększenie pensum nauczycielskiego i pomieszanie tego z Lex Czarnek. To generalnie manipulacja, bo co innego status zawodu a co innego ustrój szkolny. Informacja, że dochodzi tu do wymiany coś za coś, nas zbulwersowała. Zastanawiałam się, czy komunikat MEiN to rzetelne sprawozdanie? Czekałam na głos Unii Metropolii Polskich i Związku Miast Polskich, które brały udział w rozmowach.

Oczywiście są między nami rozbieżności: w interesie samorządów jest, żeby nauczyciele pracowali więcej i żeby kosztowało to jak najmniej. Ale też samorządy zdają sobie sprawę, że w grę wchodzi jakość edukacji i nie możemy sobie pozwolić na zwolnienia nauczycieli. Wyższe pensum to niższa jakość pracy.

Baliśmy się scenariusza, że Czarnek "przekupi" samorządowców Kartą Nauczyciela. Byłby to cios w koalicję Wolna Szkoła. W grupie "Protestu z wykrzyknikiem" widzimy to szerzej - PiS dąży do centralizacji, odebrania nam samorządności, także na polu edukacyjnym.

Czy dla szerokiego kręgu nauczycielek i nauczycieli kwestia niezależności dyrektora/ki jest aż tak ważna?

Nie ma wątpliwości. Dyrektor trzymany za twarz przez kuratora będzie trzymał za twarz nauczyciela, przecież rozliczany i karany będzie za to, jak pracują nauczyciele.

Dostęp organizacji społecznych jest dla części nauczycieli mniej odczuwalnym problemem, szczególnie w mniejszych ośrodkach, gdzie rzadziej z tego korzystają. Bardziej ambitni, zaangażowani nauczyciele szukają jednak wsparcia organizacji i ekspertów zewnętrznych, sami uczniowie i uczennice też wyszukują, proponują... Organizacje społeczne to dla wielu z nas lepsza jakość nauczania, większa przyjemność i urozmaicenie.

Mam promyczek nadziei przed wtorkowym (14 grudnia) głosowaniem Lex Czarnek - może posłowie i posłanki władzy czują już powiew zmian i zadrży im ręka, by głosować za ustawą, która ma upartyjnić szkołę?

ZNP: Bałamutna propozycja rządu

Magda Kaszulanis, rzeczniczka ZNP: "Rzeczywiście Związek proponował, żeby nie toczyć negocjacji w trójkącie z samorządowcami, ale żeby najpierw związki zawodowe rozmawiały z ministrem. Sygnały, że Marek Wójcik dogaduje się z Czarnkiem wydawały mi się niezrozumiałe, bo jest on - jak i cały Związek Miast Polskich - zaangażowany w ruch Wolnej Szkoły. Od razu zresztą w naszych komunikatorach prostował, że do żadnego handlu nie doszło. Jest oczywiście różnica zdań na temat podniesienia pensum, głównie samorządy wiejskie byłyby za tym, w dużych miastach - jak to pokazała wiceprezydentka Warszawy Renata Kaznowska - podniesienie pensum doprowadziłoby do paraliżu.

Propozycja rządu jest zresztą bałamutna. Za 4 godz. dodatkowe przy tablicy (pensum 22 godz. tygodniowo) nauczycielka dyplomowana dostałaby 1050 zł podwyżki. Dzisiaj za cztery nadgodziny (ponad obecne pensum 18 godzin) dostaje 997 zł. Czyli "podwyżka" Czarnka byłaby bezkosztowa dla ministerstwa.

Nowelizacja Karty Nauczyciela może się pojawić nawet już między świętami, czyli w idealnym dla władzy momencie, gdy ludzie mają co innego w głowie. Tak nie powinno się wprowadzać fundamentalnych zmian, zwłaszcza mieszając je z Lex Czarnek.

Związek Miast Polskich: Lex Czarnek niedopuszczalne

Oczekiwane przez Wolną Szkołę oświadczenie Związek Miast Polskich ogłosił 11 grudnia. Jak komentuje Anna Schmidt-Fic, "jest na szczęście jednoznaczne".

„Stoimy na stanowisku, że prowadzenie jakichkolwiek rozmów ze stroną rządową w kwestiach organizacji systemu oświaty bez udziału strony społecznej – związków i stowarzyszeń zawodowych, organizacji pozarządowych czy samorządów rodzicielskich jest niedopuszczalne.

Proponowane przez Ministerstwo Edukacji i Nauki rozwiązana są szkodliwe dla całego procesu edukacji młodego pokolenia i będziemy przeciwko nim głośno protestować.

Jakiekolwiek zmiany, dotyczące sposobu wyboru i oceny dyrektorów, podstawy programowej, organizacji sieci szkół czy zasad wynagradzania nauczycieli wymagają szerokiej debaty publicznej i dążenia do osiągnięcia konsensusu wszystkich środowisk”.

Unia Metropolii Polskich: nie zajęliśmy stanowiska

Unia Metropolii Polskich zrzeszająca 12 największych polskich miast także uczestniczyła w rozmowach z MEiN . Już 9 grudnia wydała oświadczenie:

"W środę, 8 grudnia br. w Ministerstwie Edukacji i Nauki odbyło się spotkanie ministra Przemysława Czarnka z przedstawicielami ogólnopolskich organizacji samorządowych wchodzących w skład Zespołu ds. Statusu Zawodowego Pracowników Oświaty. Unię Metropolii Polskich reprezentuje w tym gronie pani Anna Korfel-Jasińska, wiceprezydent Krakowa.

Informujemy, że Strona Samorządowa nie wyraziła oficjalnej opinii na temat przedstawionych przez Ministerstwo propozycji nowych rozwiązań w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli, statusu zawodowego nauczyciela, pensum czy awansu zawodowego. Wszyscy wciąż czekamy na projekt ustawy".

Na głównej stronie Unii widnieje materiał: "Lex Czarnek zniszczy polską szkołę. Samorządy mówią STOP" ilustrowany czerwonymi ekierkami - symbolem ruchu Wolna Szkoła.

Marek Wójcik: Żadnego dogadywania się nie było

Pytamy Marka Wójcika, czy zdaje sobie sprawę, że przebieg spotkania w ministerstwie zbulwersował środowiska nauczycielskie.

Irytuje się: "Najlepiej wiedzą, co się wydarzyło ci, którzy tam nie byli. O Lex Czarnek była mowa przez chwilę (patrz - anegdota z początku artykułu).

Jeden skromny gest ministra, powrót do starych zasad wyboru dyrektora, nie zmienia faktu, że ta nowelizacja jest zła, szkodliwa dla szkół, dla systemu edukacji, dla wspólnoty samorządowej, i co szczególnie boli dla naszych dzieci, bo gorsza szkoła oznacza mniejszą ich konkurencyjność na rynku europejskim. Walczymy z Lex Czarnek ile wlezie.

Zupełnie inna rzecz to rozmowa o konkretnych rozwiązaniach, bo trzeba rozmawiać z władzą, bronić czego się da.

Żadnego dogadywania się nie było. Interpretacja ministra Piontkowskiego to nadużycie.

Kwestia pensum w ogóle nie była dyskutowana, z jednym wyjątkiem - przycisnąłem ministrów o te godziny psychologa, czy to ma być "do 26 godzin" czy "26 godzin". Kiedy minister mówił o ośmiu godzinach dyspozycyjności nauczycielek i nauczycieli tygodniowo interweniowałem, że nie damy rady, po prostu w szkole nie ma tyle miejsca. W przeciętnej szkole trzeba by dodatkowej powierzchni wielkości sali gimnastycznej, z podziałem na kilkadziesiąt boksów, z komputerami, nie ma o tym mowy. Na to minister powiedział, że trzeba by to wprowadzać kaskadowo.

Jako samorządy musimy negocjować z ministerstwem co się da i korzystać z każdej okazji, bo nie mamy ich prawie wcale. Nawiasem mówiąc, lepsza była chyba formuła spotkań trójstronnych z udziałem związków zawodowych, wtedy mogliśmy się porozumiewać bez pośredników i bez przekłamań.

Piotr Pacewicz: Czy nie rozumie pan obaw Wolnej Szkoły, że tuż przed głosowaniem Lex Czarnek toczą się rozmowy z ministerstwem, zapadają choćby wstępne decyzje.

Marek Wójcik: Lex Czarnek i finansowanie oświaty, warunki pracy i płacy nauczycieli to zupełnie odrębne kwestie. Udało się np. ustalić, w jaki sposób znika z budżetu na 2022 rok 900 mln na oświatę, i tu dogadaliśmy się, że będziemy razem z ministrem edukacji naciskać na ministra finansów.

Samotnie gardłowałem w obronie szkolnych finansów i mam za to zbierać cięgi?

Nie wiem, czy odzyskamy te 900 mln, ale przynajmniej padła deklaracja, że będą próbować".

Katarzyna Lubnauer: Liczę na posłów i posłanki PiS, którzy są rodzicami

Jakie są szanse na odrzucenie Lex Czarnek - pytamy Katarzynę Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej.

"We wtorek 14 grudnia o 08.00 rano zbiera się Komisja Edukacji Nauki i Młodzieży i odbędzie się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy oświatowej, zwanej Lex Czarnek. Zadbaliśmy o to, by poza stałymi gośćmi Komisji zaprosić przedstawicielki i przedstawicieli ruchu Wolna szkoła, a także organizacji dyrektorów [Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty], których ten projekt bezpośrednio dotyczy oraz przedstawicieli innych środowisk krytycznych wobec Lex Czarnek. Minister co prawda wycofał się z zapisu dającego mu gwarancję wyboru "odpowiedniego dyrektora czy dyrektorki", ale w projekcie została łatwa możliwość odwołania go niemal od ręki, nawet w ciągu roku szkolnego pod pretekstem niewykonywania zaleceń kuratora. Niebezpiecznym zapisem jest konieczność zgłaszania z dużym wyprzedzeniem zajęć do akceptacji kuratora.

Piotr Pacewicz: Już teraz szkoły wycofują się z prowadzenia szkolnych klubów Amnesty International przez własnych nauczycieli...

Katarzyna Lubnauer: Większość kuratorek i kuratorów to ludzie o skrajnej ideologicznej orientacji i jednoznacznie politycznych poglądach; najbardziej znana jest tu pani Barbara Nowak z Małopolski. To oznacza, że nie byłoby mowy o lekcjach o Konstytucji, edukacji prawnej, równościowej, zajęć o epidemii czy sytuacji na wschodniej granicy, nie mówiąc o edukacji seksualnej, bo jak powtarza sam Czarnek przekazywanie wiedzy o seksie to deprawowanie młodzieży. To oznacza, że rodzice realnie stracą wpływ na dodatkową edukację swoich dzieci w szkole.

Głównym pomysłem Lex Czarnek jest chyba to, żeby to Przemysław Czarnek decydował, czego szkoła uczy zarówno na lekcjach jak i poza, a dodatkowo zastraszeni dyrektorzy mają się słuchać ministra i jego kuratorów.

Już nikomu ma nie przyjść do głowy wyjście z klasą na skrytykowane przez kurator „Dziady” w Teatrze Słowackiego w Krakowie.

Są szanse, że Lex Czarnek nie przejdzie?

Jest pełna mobilizacja i to całej opozycji, zwłaszcza, że nie ma możliwości głosowania zdalnego. Udało nam się w cztery partie (KO. Lewica, PSL i Polska 2050) zorganizować wysłuchanie społeczne o Lex Czarnek w Sejmie 8 grudnia. Oczywiście PiS idzie jak walec, nawet w przypadku takiej ustawy, za którą nie stoi żaden interes publiczny. Wręcz przeciwnie, odbiera ona konstytucyjne prawo rodzicom do decydowania, czego uczą się ich dzieci, bo do tej pory to ich głos się liczył przy wybieraniu zajęć. Teraz ma decydować kurator, dziś z nadania PiS, jutro może z innej partii. Liczę na to, że wśród posłów i posłanek PiS, którzy są rodzicami obudzą się wątpliwości, czy na pewno warto niszczyć ustrój szkolny i odbierać rodzicom prawo do decyzji o edukacji dzieci. Niszczyć przy okazji autonomię szkół i nauczycieli.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne