0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 04.02.2026 Warszawa, ulica Wiejska, Sejm. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podczas spotkania z weteranami. Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl04.02.2026 Warszawa,...

„Fajny dzień. Trochę emocji” – podsumował marszałek Włodzimierz Czarzasty czwartek 5 lutego 2026. Tego dnia ambasador USA zerwał z nim stosunki dyplomatyczne, natomiast Donald Tusk udzielił Czarzastemu wsparcia. Pałac Prezydencki zaś wciąż domagał się wyjaśnień w sprawie dostępu marszałka do tajnych informacji.

View post on Twitter

Tymczasem w oczach tej części opinii publicznej, która popiera rząd, marszałek z lewicy stał się bohaterem. Postawił się Trumpowi, amerykańskiemu ambasadorowi i Nawrockiemu. Bronił suwerenności Rzeczpospolitej oraz godności i rozumu ludzkiego, gdy stwierdził, że nie poprze wniosku o pokojowego Nobla dla prezydenta Trumpa, „bo na niego nie zasługuje”.

Zyskał też zainteresowanie międzynarodowych mediów. O awanturze z ambasadorem Tomem Rose'em pisze zarówno poważny Reuters, jak i rozrywkowy portal Daily Beast. „Ambasador spod znaku MAGA wściekł się na sojusznika za lekceważenie fantazji Trumpa o Noblu”.

Ten głośny już na całym świecie wpis amerykańskiego ambasadora brzmiał: „Od dziś nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem. Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego”.

Przeczytaj także:

W momencie, gdy zainteresował się nim amerykański ambasador, Czarzasty stał się politykiem formatu światowego.

I wpisał się w zwrot, jaki można zauważyć w podejściu polityków z krajów sojuszniczych do Trumpa. Do tej pory międzynarodowym poważaniem cieszyli się tacy politycy jak fiński prezydent Aleksander Stubb, chwalący się dobrymi relacjami z Trumpem. Stubb próbuje Trumpa nie urazić, lawirować. Dziś jednak sympatia przesuwa się ku zdeklarowanym krytykom Trumpa, takim jak prezydent Kanady Mark Carney. I Czarzasty ustawia się w tym nowym szeregu.

Dzieje się to w momencie, gdy wewnętrzna pozycja Trumpa jest nader słaba. Dane z amerykańskiego rynku pracy są kiepskie (w styczniu najwięcej zwolnień od 2009 roku, a liczba nowych miejsc pracy jest najniższa od 2017 roku – z wyjątkiem okresu pandemii). Sondaże Trumpa dołują. Wokół prezydenta USA robi się nerwowo.

Jednak jak ta awantura przekłada się na podziały polityczne w Polsce? Kto ma interes w tym, by ją rozkręcać? Czy faktycznie puszczają nerwy, czy widzimy nakładające się plany różnych ośrodków władzy? Jak to się stało, że Włodzimierz Czarzasty stał się politykiem, wokół którego koncentruje się dziś spór polityczny?

Dlaczego Nowa Lewica się cieszy

Z dwóch powodów według Czarzastego i Nowej Lewicy ta awantura zaszkodzi nie im, ale Karolowi Nawrockiemu.

Pierwszy powód to zasadniczo negatywny stosunek Polaków do Donalda Trumpa.

„Trzy piąte (60 proc.) dorosłych Polaków dotychczasową działalność prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa ocenia negatywnie” – ogłosił w styczniu CBOS. „Warto zauważyć, iż w tej grupie liczniejsi są ci, którzy wystawiają ocenę zdecydowanie negatywną (35 proc.) niż ci, którzy oceniają ją raczej źle (25 proc.). Pozytywnych ocen jest łącznie 28 proc., przy czym w tej grupie dominuje umiarkowana aprobata (21 proc.), a ocen zdecydowanie dobrych jest tylko 7 proc.”.

CBOS zwraca też uwagę, że stosunek do Trumpa jest mocno upolityczniony. W elektoracie Prawa i Sprawiedliwości Trump zbiera 68 proc. ocen pozytywnych i 27 proc. negatywnych. Odwrotnie w elektoracie Koalicji Obywatelskiej (97 proc. ocen negatywnych i tylko 2 proc. pozytywnych) i Nowej Lewicy (odpowiednio: 76 proc. wobec 17 proc.).

A zatem konfliktując się z Trumpem, Czarzasty działa zgodnie z emocjami nie tylko elektoratu jego partii, ale większości Polaków. To Czarzasty, a nie Nawrocki płynie z głównym nurtem emocji wyborców.

Drugi powód to słabnące poparcie dla Karola Nawrockiego.

I tu znów mamy badania CBOS. W styczniu 2026 o 5 pkt proc. wzrosła liczba osób, które negatywnie oceniają działalność Karola Nawrockiego. Przy czym wciąż połowa Polek i Polaków ocenia go pozytywnie.

„Ludzie oceniają prezydenta Nawrockiego jako coraz mniej skutecznego” – mówi osoba z najbliższego otoczenia Czarzastego.

Wydaje się, że faza gorącego entuzjazmu dla Nawrockiego mija. To nie znaczy raczej, że przestanie budzić szeroką sympatię (w Polsce prezydent tradycyjnie cieszy się ogromnym zaufaniem niezależnie od tego, czy coś robi, czy nie), ale już nie powszechną.

Kilka dni temu Czarzasty opublikował w mediach społecznościowych rolkę, w której mówi: „Panie Prezydencie. Na kolanach niczego Pan dla Polski nie załatwi”. Lewica i jej marszałek stają się najbardziej wyrazistym głosem tej części opinii publicznej, którą denerwuje poddańczy stosunek polskiej prawicy wobec amerykańskiego prezydenta.

„Od wczoraj myśmy wygrali tę sprawę” – słyszymy w Nowej Lewicy. Politycy tej partii cieszą się też z ogromnych zasięgów na platformach cyfrowych.

Marszałek wchodzi w spór z prezydentem

Zmiana marszałka Sejmu z Szymona Hołowni na Włodzimierza Czarzastego otworzyła nowy rozdział w relacjach obozu rządzącego z prezydentem. Ten rozdział to otwarta polityczna wojna. Czarzasty ogłosił, że nie będzie jak jego poprzednik Szymon Hołownia szukał porozumienia z prezydentem, tylko już w pierwszym telewizyjnym orędziu zapowiedział „marszałkowskie weto” wobec inicjatyw ustawodawczych Nawrockiego.

To odpowiedź na działalność Nawrockiego, który starał się poszerzać swoje kompetencje i nie tylko wetuje ustawy, ale wyjątkowo często korzysta z prawa do zgłaszania ustaw. Stara się w ten sposób narzucić większości rządzącej swoją politykę. Czarzasty chce ukrócić tę praktykę.

Podstawowym pretekstem ma być kosztowność propozycji Nawrockiego. Czarzasty twierdzi na przykład, że ośrodek prezydencki nie określił źródeł finansowania dla ustawy, która ma obniżyć ceny prądu. „Nie wpuszczę ustawy, która nie ma zabezpieczenia finansowego” – mówi marszałek.

Pałac Prezydencki odpowiedział atakiem.

Jak to się zaczęło

Pierwszy był Piotr Nisztor. W sobotę 24 stycznia Telewizja Republika wyemitowała jego materiał „Niebezpieczne związki małżeństwa Czarzastych”.

W numerze z 28 stycznia 2026 tekst pod takim samym tytułem opublikowała „Gazeta Polska Codziennie”.

„Przez dwa lata obecny marszałek Sejmu zasiadał w sejmowej komisji ds. służb specjalnych, mimo że nie poddał się sprawdzeniu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Gdyby to zrobił, służby musiałyby prześwietlić relacje Włodzimierza Czarzastego oraz jego żony z Rosjanką handlującą dziełami sztuki, zatrudnioną w domu aukcyjnym związanym z największym rosyjskim bankiem kontrolowanym przez Kreml. Kobieta posiada udziały w hotelowej spółce, której wiceprezesem jest Małgorzata Czarzasty. Zarówno ona, jak i jej mąż Włodzimierz Czarzasty są akcjonariuszami większościowego udziałowca tego podmiotu” – pisała GPC.

Po tym tekście Tomasz Sakiewicz, szef Telewizji Republika, mówił o „stanie zagrożenia państwa”. „Mamy drugą osobę w państwie, która może przejąć władzę, gdyby coś złego stało się z Prezydentem RP. Może odpowiadać za wojsko i w stanie zagrożenia państwa być głównodowodzącym państwa i armii. Jednocześnie to człowiek, który od 26 lat nie ma poświadczenia bezpieczeństwa i odmawia go”.

Początkowo jednak sprawa nie przebijała się do głównego medialnego nurtu. Frustrację z tego powodu wyrażał nawet były premier Mateusz Morawiecki.

„Od 7 dni media głównego nurtu nie pytają o to, co wobec drugiej osoby w państwie robi ABW. Dlaczego pan marszałek Czarzasty nie poddał się absolutnej i pełnej weryfikacji związanej z dostępem do materiałów, tylko enigmatycznie odpowiada na konferencjach prasowych. Mnie to nie przekonuje”.

W końcu do akcji wkroczył Pałac Prezydencki. Karol Nawrocki zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Puntem trzecim posiedzenia ma być wyjaśnienie „wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego”.

Czarzasty wyjaśnia

Faktycznie Włodzimierz Czarzasty był członkiem komisji ds. służb specjalnych od 21 listopada 2023 do 4 grudnia 2025, czyli w czasie gdy był wicemarszałkiem Sejmu. W poprzedniej kadencji Nową Lewicę reprezentował w tej komisji Maciej Gdula, który jednak nie odnowił mandatu poselskiego.

Prawdą jest też, że w tym czasie Czarzasty nie miał pełnego dostępu do informacji oraz że sam nie wystąpił o taką możliwość.

Jaka jest odpowiedź marszałka Czarzastego na zarzuty prawicowych mediów i ośrodka prezydenckiego, że bał się sprawdzania przez służby z powodu kontaktów z Rosjanką?

Podczas spotkania z dziennikarzami Czarzasty przedstawił swoją wersję tych wydarzeń. Marszałek twierdzi, że prace komisji ds. służb nie były w centrum jego zainteresowań, ale z punktu widzenia partii istotne jest, by zasiadała w niej osoba godna zaufania. Zajęty pełnieniem funkcji wicemarszałka Czarzasty zazwyczaj nie brał udziału w posiedzeniach, przychodził tylko na głosowania. Był też wypraszany z sali, gdy mowa była o sprawach, do których nie miał formalnego dopuszczenia.

W wersji Czarzastego: nie chciał takiego dostępu, bo go to nie interesowało. Nie było takiego formalnego wymogu – dostęp do informacji tajnych jest opcjonalny dla posłów zasiadających w tej komisji. Czarzasty twierdzi też, że był wcześniej sprawdzany przez służby – jako członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Ostatecznie jednak sprawę przeciął rzecznik prasowy ministra koordynatora ds. służb specjalnych.

W środę 4 lutego 2026 oświadczył: „W związku z zapytaniami dziennikarzy informuję, że podlegający ochronie kontrwywiadowczej ze strony polskich służb specjalnych Marszałek Sejmu RP Włodzimierz Czarzasty posiada dostęp do informacji o najwyższej klauzuli tajności. Służby specjalne nie mają w tym zakresie żadnych zastrzeżeń i bezwzględnie realizują przepisy obowiązujące w tym zakresie”.

„Pozamiatane” – komentuje ważny polityk Lewicy.

A co ze znajomością z Rosjanką? Czarzasty mówi, że nigdy się tej znajomości nie wypierał ani jej nie ukrywał. Co zresztą trudno by było zrobić, bo Swietłana Czestnych jest współautorką książek wydanych przez wydawnictwo Muza, którego współwłaścicielem jest Czarzasty.

Te książki to: „Pałac i ludzie. Historia rezydencji myśliwskiej w Spale 1885-1945”, „Pałac i ludzie. Historia rezydencji myśliwskiej w Białowieży w latach 1860-1945”. Swietłana Czestnych miała ściągnąć z rosyjskich archiwów niepublikowane wcześniej zdjęcia obu pałaców. Wydawnictwo Muza było właścicielem hotelu w Spale do 2019 roku. Sprzedało go, by zachować płynność finansową. A kupiła go właśnie Rosjanka.

Czarzasty twierdzi, że z Czestnych rozmawiał raz, a kontakty między nią a jego wydawnictwem miały charakter wyłącznie biznesowy. A skoro służby potwierdzają, że ma on dostęp do informacji o najwyższej klauzuli tajności, to znaczy, że ta znajomość nie stanowi problemu.

Tusk wspiera Czarzastego

Na razie Czarzasty cieszy się w tej sprawie poparciem premiera Donalda Tuska.

„Panie Ambasadorze Rose, sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Przynajmniej tak w Polsce rozumiemy partnerstwo” – napisał Tusk do ambasadora Rose'a na portalu X (dawniej Twitter).

Konflikt z prezydentem jest dziś paliwem dla budowania poparcia koalicji rządzącej. Wszyscy więc grają w dobrze sobie znane gry i zajmują dobrze znane pozycje.

Nawet PiS zyskał chwilę oddechu od wewnętrznych sporów.

;
Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Komentarze