0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja Weronika Syrkowska / OKO.pressIlustracja Weronika ...

To, że nadmiar alkoholu szkodzi, wie każdy, kto miał kaca i cierpiał następnego dnia rano. Jednak czerwone wino potrafi zaszkodzić w mniejszych ilościach i po krótszym czasie. Niektórzy po wypiciu lampki lub dwóch źle się czują w ciągu pół godziny.

Zwykle objawy są podobne. Najczęstszym jest ból głowy, rzadziej ogólne złe samopoczucie i gorączka. Niektórzy z tego powodu czerwonego wina unikają.

Nauka nie znała do niedawna odpowiedzi, który ze składników czerwonego wina może powodować takie skutki. W “Scientific Reports” badacze donoszą, że prawdopodobnie rozwikłali zagadkę.

Przeczytaj także:

Jak ciało walczy z alkoholem

Zacznijmy od tego, że nasze organizmy rozkładają alkohol w dwóch krokach.

Najpierw enzymy wątrobowe przetwarzają etanol na aldehyd octowy. Jego wysoki poziom we krwi powoduje nieprzyjemne objawy: ból głowy, nudności, uderzenia gorąca i zlewne poty. Od dawna podejrzewany jest za wywoływanie głównych objawów kaca.

(Choć nie jest to do końca pewne. Rolę w powstawaniu „zespołu dnia następnego” zapewne odgrywa także odwodnienie i zatrucie metanolem, obecnym w niewielkich ilościach w większości trunków).

Aldehyd octowy jest dla organizmu bardziej szkodliwy niż sam alkohol, więc szybko jest przetwarzany w kolejnym etapie na sole kwasu octowego (octany). Te są z kolei rozkładane na jony kwasu węglowego (wodorowęglany) i są neutralizowane przez nerki.

Mogą państwo nie kojarzyć związku chemicznego o nazwie disulfiram. W sprzedaży występował pod nazwą handlową esperalu. Jego działanie polega na blokowaniu tego drugiego kroku, co sprawia, że w organizmie utrzymuje się aldehyd octowy i powoduje nieprzyjemne objawy. To one mają odstręczać osoby uzależnione od spożywania alkoholu.

Flawonoidy jak esperal

Naukowcy, którzy opublikowali wyniki badań w “Scientific Reports”, twierdzą, że zawarty w czerwonym winie glukuronian kwercetyny działa właśnie tak jak disulfiram (czyli esperal).

Skutecznie blokuje działanie enzymu przetwarzającego aldehyd octowy w octany. Glukuronian kwercetyny jest związkiem z rodziny flawonoidów. Większość flawonoidów rośliny wytwarzają, by ograniczyć szkodliwy wpływ promieniowania ultrafioletowego na tkanki. To te związki nadają kolor czerwonym winogronom i wytwarzanym z nich trunkom.

Ponieważ winogrona wytwarzają kwercetynę w odpowiedzi na słońce, czerwone wina z bardziej słonecznych regionów mają zwykle wyższe stężenie tego związku. Jednak na jego stężenie wpływa także sam proces produkcji wina, zwłaszcza to, jak długo leżakuje moszcz.

Czerwone wina „bez bólu głowy”

Flawonoidy wywierają korzystny wpływ na organizm. W większości działają jako przeciwutleniacze, mają działanie przeciwzapalne. Stosuje się je też w ziołolecznictwie jako leki wzmacniające ściany naczyń krwionośnych i moczopędne.

Być może dlatego nikt nie przypuszczał, że jeden z flawonoidów może szkodzić w połączeniu z alkoholem.

Dlaczego jednak niektórzy są bardziej wrażliwi na glukuronian kwercetyny i gorzej znoszą czerwone wino, a inni lepiej – na razie pozostaje tajemnicą. Naukowcy zamierzają teraz przeprowadzić badania na ochotnikach, którzy dostawać będą wino o różnej zawartości kwercetyny.

Dla producentów wina ta informacja może być cenna. Część z nich może próbować ograniczyć zawartość kwercetyny w czerwonych winach, by sprzedawać je jako „czerwone bez bólu głowy”.

Czy to prawda?

To, że nadmiar alkoholu szkodzi, wie każdy, kto miał kaca i cierpiał następnego dnia rano. Jednak czerwone wino potrafi zaszkodzić w mniejszych ilościach i po krótszym czasie.

Sprawdziliśmy

Odpowiedzialny za to jest flawonoid glukuronian kwercetyny. Jeśli uda się ustalić, dlaczego u niektórych powoduje ból głowy i wyeliminować ten czynnik, to być może doczekamy się reklam "wina bez bólu głowy"

Skłonność do alkoholu mamy od milionów lat

Dlaczego mamy słabość do alkoholu? Cóż, badania przeprowadzone na małpiatkach wskazują, że one również gustują w trunkach. Być może spożywają alkohol od milionów lat.

Żyjące w Azji małpiatki żywią się nektarem kwiatów. Jest bogaty w cukier i dość często fermentuje. Małpki te spożywają często sfermentowany nektar, w którym zawartość alkoholu dochodzi do 4 procent.

W badaniu opublikowanym w „Royal Society Open Science” naukowcy wykazali, że małpki nie spożywają sfermentowanego nektaru przez przypadek. Wyraźnie wolą go od niesfermentowanego.

Dlaczego?

”Hipoteza pijanej małpy”

Do fermentacji alkoholowej niezbędne są cukry. W naturalnym środowisku cukry znajdują się w zasadzie tylko w dojrzałych owocach i nektarze kwiatów. Obecność alkoholu jest więc dobrym sygnałem „tu jest dużo cukru”.

Cukrów nie da się wykryć węchem. Alkohol jak najbardziej, jego zapach unosi się w powietrzu. Poszukiwanie alkoholu daje zatem przewagę – łatwiej znaleźć dojrzałe owoce i nektar.

Enzym pozwalający na rozkładanie alkoholu pojawił się w drodze ewolucji u części naczelnych prawdopodobnie już 10 milionów lat temu. Może rzeczywiście zapewniał przewagę? To tak zwana „hipoteza pijanej małpy”.

Małpy jednak niezmiernie rzadko się upijają. Sfermentowane owoce zawierają na tyle niewielkie stężenie alkoholu, że zwierzęta mają brzuchy pełne słodkich owoców, zanim zdążą się upić.

Dopiero ludzie nauczyli się celowo wykorzystywać fermentację i produkować trunki. A że również z czerwonych winogron, które mogą wywoływać bóle głowy – to już inna historia.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Rozbrajamy mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I piszemy o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

;
Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Michał Rolecki

Rocznik 1976. Od dziecka przeglądał encyklopedie i już mu tak zostało. Skończył anglistykę, a o naukowych odkryciach pisał w "Gazecie Wyborczej", internetowym wydaniu tygodnika "Polityka", portalu sztucznainteligencja.org.pl, miesięczniku "Focus" oraz serwisie Interii, GeekWeeku oraz obecnie w OKO.press

Komentarze