Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
04 sierpnia 2020

Cztery wesela i pogrzeb? Pojutrze Zgromadzenie Narodowe (600 osób). A w kraju rekordy zakażeń

W czwartek na Wiejskiej zbierze się 600 osób, by uhonorować wybór prezydenta Dudy. Kluby opozycji zapowiadają pełną obecność. Parlament pokaże, że polityka jest ważniejsza niż zagrożenie wirusem. Tymczasem jest kolejny rekord zakażeń (680) i rekordowy przyrost zakażonych SARS-CoV-2

Co najmniej 600 osób zgromadzi się w czwartek 6 sierpnia w budynku Sejmu, by uczcić inaugurację drugiej prezydentury Andrzeja Dudy. Żaden z klubów nie proponował, by ze względu na rosnące zagrożenie COVID-19 uroczystość odbyła się w skromniejszej wersji, nie mówiąc już o obecności online (polityczne argumenty opozycji - dalej w rozmowie z Włodzimierzem Czarzastym z Lewicy).

Oznacza to, że na Wiejskiej zgromadzi się co najmniej 600 osób: 460 posłów, 100 senatorów, plus goście. Z trzech byłych prezydentów będzie tylko Aleksander Kwaśniewski (na zdjęciu - Zgromadzenie Narodowe z 2014).

Oznacza to cztery razy większą liczbę osób niż dopuszczalna obecnie na imprezach takich jak wesela (limit 150 osób). Zaniepokojone zakażeniami władze planują "wzmóc kontrole na weselach. Jeśli nie potrafimy przekonać w sposób łagodny, trzeba nałożyć na organizatorów wesela karę" – mówił wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Nie ma ograniczeń liczby uczestników mszy (ale "obowiązkowe jest zakrywanie ust i nosa").

Już po opublikowaniu pierwszej wersji tego tekstu poseł PSL Dariusz Klimczak poinformował, że jest zakażony koronawirusem. test zrobił "prewencyjnie przygotowując się do Zgromadzenia Narodowego. Pytanie, ilu jeszcze posłów czy posłanek jest zakażonych bezobjawowo i o tym nie wie.

Tymczasem we wtorek ministerstwo zdrowia podało kolejne niepokojące wiadomości. Padł dzienny rekord zakażeń - 680.

Zmarło kolejne 6 osób, łączna liczba ofiar wynosi 1738, czyli 3,6 proc. zakażonych. Podobny odsetek jest w skali globalnej: na całym świecie umarło 698 tys. osób wśród 18,5 mln zakażonych, czyli 3,8 proc.

Ponieważ od poniedziałku wyzdrowiało w Polsce tylko 175 osób, liczba aktywnych przypadków (osób zakażonych) znowu wzrosła i to aż o 499. Nigdy jeszcze dzienny wzrost liczby osób zakażonych nie był tak duży.

Więcej aktywnych przypadków (kolor czerwony) widać też na poniższym wykresie. Liczba osób zakażonych rosła od początku epidemii 4 marca do 17 czerwca - było ich wtedy 14 494. Następnie spadła aż do 19 lipca o 6,3 tys. do poziomu 8188 i sytuacja wydawała się opanowana. Ale trend się odwrócił i liczba osób zakażonych urosła o 3,2 tys. do poziomu 11 355 osób.

Odwrócenie trendu było zapewne skutkiem:

  • znoszenia kolejnych zakazów ograniczających kontakty społeczne;
  • wzrostu (częściowo fałszywego) poczucia bezpieczeństwa i nieostrożnych zachowań obywateli;
  • nieodpowiedzialnych zachęt - przede wszystkim premiera Morawieckiego - do udziału w wyborach. Ten cytat przejdzie do historii politycznej gry:
"Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać. Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca. Wszyscy, zwłaszcza seniorzy, nie obawiajmy się, idźmy na wybory";
  • wakacyjnej aktywności Polek i Polaków;
  • być może także samych wyborów 28 czerwca i 12 lipca, w których udział wzięło - odpowiednio - 19,4 mln i 20,6 mln obywateli.

W naszych podsumowaniach dwutygodniowych okresów epidemii początek sierpnia (pierwsze cztery dni) wygląda fatalnie:

Niektóre czytelniczki i czytelnicy OKO.press zwracają nam uwagę, by "nie siać paniki" i argumentują, że wzrost liczby przypadków to przede wszystkim wynik większej liczby testów (im więcej testujemy, tym więcej wykrywamy). Poniższy wykres pokazuje jednak, że w II połowie lipca i na początku sierpnia liczba testów wzrosła tylko minimalnie. W I połowie lipca było ich średnio dziennie - 22,6 tys., w II połowie - 23,9 tys., a w pierwszych 4 dniach sierpnia - 24,2 tys.

Warto zauważyć, że pod względem liczby testów na milion mieszkańców Polska (62 tys.) wciąż jest w europejskim ogonie (za nami tylko Francja (!), Bułgaria, Węgry i Chorwacja). Więcej od nas testują:

  • Cztery razy więcej Wielka Brytania, Dania,
  • trzy razy USA, Rosja, Izrael, Portugalia, Irlandia, Litwa,
  • dwa razy Hiszpania, Włochy, Belgia, Łotwa, Białoruś,
  • półtora raza więcej Niemcy, Austria,
  • nieco więcej Serbia, Czechy, Rumunia.

Dokładnie tyle, co Polska, testuje Brazylia, więcej od nas Chile (89 tys. na milion) i Peru (73 tys.), choć epidemia dotarła tam później.

W Luksemburgu przetestowano praktycznie wszystkich dorosłych i to więcej niż jednokrotnie: wykonano 596 tys. próbek, na 627 tys. mieszkańców licząc z dziećmi.

Podkreślamy w OKO.press, że rosnąca liczba zakażeń w Polsce nie jest wyjątkowa na tle Europy. Więcej - w przeliczeniu na liczbę mieszkańców - dużo gorzej jest w Hiszpanii (3 sierpnia ponad 3 tys. nowych zakażeń!), a także w Belgii (4 sierpnia - 465 zakażeń) i w Rumunii (823). Na podobnym poziomie (cały czas - wobec liczby mieszkańców) jest Wielka Brytania (928), Czechy (208), Holandia (337), Bułgaria (204), nieco mniej jest w Niemczech (823) i we Francji (556). Epidemia wygasa we Włoszech (159), Szwecji (43), krajach bałtyckich, w Finlandii (46) i na Węgrzech (9) gdzie niemal jej zresztą nie było, co pozostaje tajemnicą Orbana, być może powiązaną z rekordowo niska liczbą testów - prawie dwa razy mniej niż w Polsce.

Nie możemy nawet porównywać się z dramatycznym przebiegiem epidemii na świecie, zwłaszcza w USA i krajach Ameryki Łacińskiej. Ilustruje to mapa przygotowana przez OKO.press 3 sierpnia. Intensywność czerwonego koloru odpowiada liczbie zakażeń tego dnia w porównaniu z liczbą mieszkańców:

Sasin: Zbyt wiele niedobrych rzeczy już było

Osobliwej w ustach polityka PiS odpowiedzialnego za skandal nie-wyborów pocztowych 10 maja (tu analiza OKO.press) argumentacji użył w Polsat News Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych: "Naprawdę już zbyt wiele niedobrych rzeczy się przy tych wyborach wydarzyło - przesuwanie tych wyborów poza ten konstytucyjny termin. Nie wyobrażam sobie, żeby ten proces trwał dłużej, żebyśmy znowu odkładali zaprzysiężenie prezydenta".

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki poinformował w poniedziałek, że Zgromadzenie Narodowe odbędzie się w reżimie pandemii. List z instrukcją wysłał do parlamentu Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas. "Nie wystarczy zwykła maska, musi być ta maska o podwyższonym poziomie zapobiegającym przenikalność zarazków, będzie dystans społeczny" - mówił Grodzki. Nie wiadomo jednak, jak w praktyce tak ogromnego zgromadzenia zapewnić dystans 1,5 metra między jego uczestni/cz/kami.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki dopytywany przez PAP, czy nie jest brana pod uwagę zmiana miejsca czy ograniczenie liczby parlamentarzystów na sali plenarnej Sejmu i przeniesienie części posłów i senatorów np. do Sali Kolumnowej, odparł, że nie. W Sali Kolumnowej będą miejsca dla gości.

Czarzasty: Wszystkie kluby będą w komplecie.

Zapytaliśmy wicemarszałka Sejmu, czy na poniedziałkowym (3 sierpnia) Konwencie Seniorów nie było dyskusji o zagrożeniu epidemicznym.

"Nikt nie postulował ograniczenia obecności parlamentarzystów na zaprzysiężeniu prezydenta - odpowiedział Czarzasty - Jest obok mnie Krzysztof Gawkowski [szef klubu Lewicy - red.], który był na posiedzeniu i kiwa głową. Marszałek Witek oświadczyła, że nie wprowadza żadnych ograniczeń obecności".

Czarzasty tłumaczy rzecz od strony politycznej: "10 milionów obywateli głosowało za kandydatem demokratycznym, a 10,4 mln za, nazwijmy to, niezbyt demokratycznym. Jeżeli chcemy wygrać następne wybory, to musimy tę drugą część wyborców przekonać do siebie, okazać szacunek ich poglądom. Czy zlekceważenie zaprzysiężenia kandydata, na którego głosowało 10,4 mln wyborców, to jest dobry czy zły pomysł na ich pozyskanie? Wydaje mi się, że bardzo zły".

Czarzasty dodaje, że była w Platformie Obywatelskiej przez chwilę narracja rewanżu, np. żeby nie kupować produktów rolnych, bo wieś głosowała na Dudę, albo nie jeździć na Podkarpacie...". Ale szybko minęła i dobrze, bo takie pomysły obrażają inteligencję".

Klub Lewicy spotka się w środę o 9.00 z Aleksandrem Kwaśniewskim, a potem razem z byłym prezydentem (1995-2005) pójdą na zaprzysiężenie. Czarzasty dodał, że nie będzie Lecha Wałęsy i Bronisława Komorowskiego, który siedzi u siebie na wsi i uznał, że nie chce ryzykować zakażenia. Nie będzie też Leszka Millera.

Trzej senatorzy zakażeni

W sobotę 1 sierpnia senator Jan Filip Libicki, od 2005 roku dwa razy poseł i trzy razy senator (kolejno z PiS, PO i PSL) poinformował na twitterze:

View post on Twitter

Zapytany o to, z iloma osobami spotykał się w ostatnim czasie, Libicki powiedział Onetowi, że mogły być ich setki. "Byłem na wyjazdowym posiedzeniu senackiej większości, na pogrzebie, na spotkaniach w terenie, z branżą turystyczną...".

O pozytywnym wyniku testu na koronawirusa poinformowali w poniedziałek 3 sierpnia inni senatorzy Koalicji Obywatelskiej: Artur Dunin i Ryszard Bober z PSL-Koalicji Polskiej. "Jestem typowym bezobjawowcem" - powiedział ten drugi.

Errata: W pierwszej wersji artykułu błędnie podano datę zaprzysiężenia - odbędzie się ono w czwartek 6 sierpnia, a nie w środę

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne