0:00
Prawa autorskie: Maciek Jazwiecki / Agencja Wyborcza.plMaciek Jazwiecki / A...

Pandemia, lockdowny, zatkane porty w Chinach, kryzys energetyczny z Rosją w roli światowego złoczyńcy, wojna w Ukrainie, kryzys żywnościowy. Lata dwudzieste XXI wieku nas nie rozpieszczają, a każde z tych wydarzeń same w sobie mogłyby wywołać fatalne w skutkach globalne kryzysy gospodarcze.

Dlatego od miesięcy coraz częściej zadajemy sobie pytanie: czy nadchodzi recesja? Na to pytanie musiał 7 lipca odpowiedzieć w Sejmie rzecznik rządu Piotr Müller:

Żadne analizy nie wskazują na ten moment recesji w Polsce w tym lub w przyszłym roku
Recesję techniczną (dwa kwartały z rzędu ze spadkiem PKB) przewidują już prawie wszyscy, ryzyko spadku PKB w całym 2023 roku rośnie
Konferencja prasowa w Sejmie,07 lipca 2022

"Ale to jest zależne od sytuacji światowej" - uzupełnił.

Zupełnie inaczej sprawę widzi Bartek Godusławski, doświadczony dziennikarz ekonomiczny „Bussines Insidera”, który swój tekst 7 lipca zaczyna zdaniem: „Większość ekonomistów zakłada już, że wkrótce będziemy obserwowali w Polsce recesję”.

W tekście brakuje jednak konkretnych przykładów takich prognoz. Do nich jeszcze wrócimy. Zanim jednak rozstrzygniemy tę różnicę zdań, najpierw musimy zejść do poziomu definicji.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Będziemy rozbrajać mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I pisać o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

Czym jest recesja

Czym właściwie jest recesja? W największym skrócie to kryzys gospodarczy, ale definiuje się ją przede wszystkim przez PKB. O recesji mówimy, gdy przynajmniej przez dwa kwartały z rzędu zmniejsza się PKB kraju. Problem w tym, że dane o PKB są bardzo złożone i często weryfikuje się je po czasie. Stąd nie zawsze w momencie, gdy mamy drugi z rzędu odczyt spadającego PKB, możemy być pewni, że jesteśmy w recesji.

Dlatego ukuto termin „recesja techniczna”. Jeśli świeże dane mówią o dwóch kwartałach z rzędu ze spadkiem PKB, wówczas możemy powiedzieć, że jesteśmy w recesji technicznej.

Odchodząc od wąskiej recesji technicznej, o recesji mówi się też wtedy, gdy w ujęciu rocznym PKB w danym kraju się kurczy.

I tutaj pojawia się problem z oceną wypowiedzi Piotra Müllera. Jeśli miał na myśli również techniczną recesję, nie ma racji. Jeśli mówi o całym roku, sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Bardzo możliwe, że całorocznego spadku PKB unikniemy. Ale na razie prognozy spadku PKB idą wciąż tylko w dół i nie wiemy, gdzie się zatrzymają.

Kryzys kryzysowi nierówny

PKB jest często krytykowane jako nie najlepszy wskaźnik jakości życia w danym kraju. Ale dosyć dobrze pomaga zorientować się, jaka jest kondycja danej gospodarki w tym momencie. Natomiast oczywiście nie jest to jedyny wskaźnik. W rzeczywistej recesji możemy mieć do czynienia ze spadkiem dochodów, rosnącym bezrobociem.

Dotychczasowe dane pokazują jasno: nie mamy w Polsce do czynienia z recesją. W pierwszym kwartale 2022 roku PKB urosło aż o 8,5 proc. rok do roku, bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie i wynosi 4,9 proc., dochody wciąż dynamicznie rosną. Chociaż w przypadku tych ostatnich mieliśmy już pierwszy sygnał spowolnienia tego wzrostu.

Słowo recesja kojarzy się fatalnie i przywodzi na myśl globalne kryzysy z przełomu lat 20. i 30. XX wieku lub kryzys finansowy po 2008 roku. Ale już nawet te dwa przykłady pokazują, że lokalne konsekwencje mogą być bardzo różne.

W kryzysie 90 lat temu Polska gospodarka zahamowała rozwój na długie lata do połowy lat 30. W drugim przypadku rzeczywiście udało się nam pozostać „zieloną wyspą” w Europie.

Pamiętajmy też, że recesja nie musi automatycznie oznaczać dramatycznego załamania, zwielokrotnionego bezrobocia. W pierwszym roku pandemii, w czasie najdotkliwszych ograniczeń, polskie PKB zmalało o 2,5 proc. i była to klasyczna recesja. Dlatego na każdy kryzys warto patrzeć indywidualnie.

Co w takim razie czeka nas teraz?

Ryzyko recesji wysokie

W ostatnich dwóch tygodniach pytaliśmy różnych ekonomistów o ryzyko recesji.

Dr Marcin Wroński oceniał ryzyko recesji na wysokie: „Wzrost stóp procentowych osłabi aktywność gospodarczą, sygnały z gospodarki światowej są niepokojące. W I kwartale tego roku znaczny wkład we wzrost PKB miał wzrost zapasów przedsiębiorstw (racjonalny ruch w dobie wysokiej inflacji). Nie można w dłuższym okresie opierać wzrostu gospodarczego na tym czynniku”.

To z kolei dr Wojciech Paczos z 1 lipca:

„Wiele wskaźników od dobrych kilku miesięcy wskazuje na zbliżające się spowolnienie: rosnące zapasy, zwalniająca produkcja przemysłowa, nastroje konsumenckie. Spadek PMI [wskaźnik aktywności finansowej] wpisuje się w dosyć spójny obraz: zbliżającego się spowolnienia lub recesji.

Istnieje istotne ryzyko, że pojawi się recesja — podejrzewam, że na przełomie roku. Im wyższy będzie odczyt inflacji za lipiec, tym to ryzyko jest większe. Recesja częściowo będzie wynikać z inflacji, a częściowo z walki z inflacją — przyczyni się do jej wyhamowania, ale siłą rzeczy będzie wraz z inflacją współwystępować w czasie”.

Jeszcze pod koniec czerwca były premier i były prezes NBP Marek Belka w wywiadzie dla OKO.press był umiarkowanie optymistyczny.

„Nie sądzę wprawdzie, żeby to się w Polsce skończyło recesją. Polska gospodarka ma bardzo dużo szczęścia i systemowej stabilności. Bardzo możliwe, że i tym razem utrzymamy się na powierzchni. Ale osłabienie koniunktury nadchodzi. Dowodem jest to, że ten fantastyczny przyrost PKB w pierwszym kwartale 2022 roku (8,5 proc.) jest prawie w całości spowodowany zapasami, które firmy gromadziły wcześniej".

"W następnych miesiącach ten czynnik wzrostu PKB przestanie działać, bo nie ma sensu powiększać zapasów bez końca. Więc wzrost przynajmniej ostro zwolni” - prognozuje prof. Belka.

NBP widzi, że idzie spowolnienie

Ekonomiści banku ING uważają, że czeka nas techniczna recesja, i według nich podobny wniosek płynie z danych, które 7 lipca zaprezentowała Rada Polityki Pieniężnej na temat spodziewanego wzrostu gospodarczego do 2024 roku.

W komunikacie RPP czytamy:

„Roczne tempo wzrostu PKB według projekcji znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem

  • w przedziale 3,9-5,5 proc. w 2022 r.
  • 0,2-2,3 proc. w 2023 r.
  • 1,0-3,5 proc. w 2024 r.”.

Jeśli spełnią się dolne przedziały, to rzeczywiście czekają nas trudne lata.

Nadchodzące spowolnienie widzi też prezes NBP Adam Glapiński. Pomiędzy zaczepianiem Donalda Tuska i udowadnianiu, że jest on wysłannikiem Niemiec, który ma w Polsce wprowadzić euro, na konferencji prasowej 8 lipca prezes NBP Adam Glapiński powiedział też, że w Polsce nie recesji nie będzie. Ale jednocześnie uznał, że recesja techniczna jest możliwa.

Ekspert: recesję techniczną przewidują wszyscy

O obie ewentualności – recesji technicznej i spadku PKB w całym 2023 roku – zapytaliśmy Mateusza Urbana, autora prognoz makroekonomicznych dla ośrodka doradczego Oxford Economics.

„Recesja techniczna w sensie dwóch kwartałów spadku PKB z rzędu jest niemal pewna i zakładają ją praktycznie wszystkie zespoły prognostyczne w Polsce, choć różnią się one założeniami odnośnie timingu i jej głębokości” - mówi nam Urban. - „Mamy tak wysoki wzrost PKB kwartalny w pierwszym kwartale roku, że żeby wylądować w okolicach 4-4.5 proc. rok do roku (taki dziś panuje konsensus wśród ekonomistów), potrzebne są zauważalne spadki PKB kwartał do kwartału w trzecim i czwartym kwartale tego roku”.

Jak natomiast wygląda dziś prawdopodobieństwo spadku PKB w całym 2023 roku?

„Takie ryzyko również istnieje i staje się coraz bardziej prawdopodobne wraz z pogorszeniem nastrojów w strefie euro i wzrostem ryzyka znacznego ograniczenia podaży gazu w miesiącach zimowych (co oznaczałoby konieczność racjonowania go i uderzyło przede wszystkim w energochłonny przemysł, np. sektor chemiczny). Analizujemy różne scenariusze. W sytuacji zupełnego odcięcia Europy od rosyjskiego gazu i znacznego pogorszenia sytuacji w strefie euro, polski PKB spada w 2023 o ok. 1-1,5 proc. Na razie jednak zakładamy wzrost o 1,1 proc.”.

Coraz większe ryzyko globalnej recesji

Spójrzmy jeszcze na krajobraz poza Polską.

Ekonomiści z niemieckiego banku Berenberg prognozują recesję w strefie euro w 2023 roku, przy spadku PKB o 0,8 proc. A to będzie musiało się odbić na stanie polskiej gospodarki, zwłaszcza jeśli recesja obejmie również Niemcy, czego spodziewają się z kolei analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego: „Zagrożeniem dla polskiego przemysłu jest recesja w Niemczech. Prognozy formułowane przez niemieckie firmy systematycznie spadają od początku wojny. Polskie firmy mocno odczują skutki problemów za zachodnią granicą”.

Zauważmy też, że prognozy cały czas spadają. Kristalina Georgiejewa, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, już trzeci raz w tym roku obniżyła przewidywania dla 2022 roku. To wciąż globalny wzrost o 3,6 proc. Ale Georgiejewa zauważa, że ze wstępnych danych wynika, że niektóre ważne gospodarki – jak Rosja i Chiny – skurczyły się już w drugim kwartale tego roku.

I zapowiada: „rok 2023 może być nawet trudniejszy. Ryzyko recesji w 2023 roku wzrosło”.

Swoją oficjalną prognozę na 2023 rok MFW zaktualizuje pod koniec lipca.

Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne