0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Oli SCARFF / AFPFot. Oli SCARFF / AF...

Burnham jest politykiem popularnym wśród wyborców laburzystów, prawdopodobnie jednym z najmocniejszych graczy w szeregach tej partii. Zmierzy się on jednak z wieloma wyzwaniami, a nie wszystkie z nich podkreślał w swojej mowie inauguracyjnej równie chętnie.

745 dni Starmera

W pierwszej kolejności, 20 lipca 2026 około 11:15, mowę pożegnalną przed rezydencją przy Downing Street 10 wygłosił ustępujący premier Keir Starmer. Do swojej działalności podszedł dość optymistycznie. „Jestem pewny, że Wielka Brytania jest silniejsza i uczciwsza niż dwa lata temu” – przekonywał.

Starmer wskazywał tu na silniejszą gospodarkę (rzeczywiście, PKB wzrosło o 0,6 proc. w I kwartale 2026 roku, choć Międzynarodowy Fundusz Walutowy w maju 2026 obniżył prognozę wzrostu na cały rok do ok. 1 proc.) czy największy od 17 lat spadek czasu oczekiwania w służbie zdrowia (choć nadal dla około 35 proc. pacjentów czas oczekiwania przekracza 18 tygodni, a sam NHS – odpowiednik polskiego NFZ – zmaga się z brakami kadrowymi).

Starmer wskazywał też na walkę z ubóstwem (UK prowadzi w rankingach bezdomności, boryka się z kryzysem kosztów życia i na rynku pracy). Wskazywał również na sukcesy dotyczące reformy imigracyjnej. W tym przypadku liczba migrantów netto rzeczywiście spadła: z rekordowych przypływów w czasie tak zwanej „Boriswave”, w tym 944 tysięcy w roku do marca 2023, do 171 tysięcy w roku do grudnia 2025.

Spadła też liczba osób ubiegających się o azyl zakwaterowanych w hotelach, do 20 885 pod koniec marca 2026 roku, czyli o 35 proc. rok do roku poprzedniego. Niemniej przypływ obcokrajowców nadal stanowi kluczowy problem polityczny w Wielkiej Brytanii, a ugrupowanie Reform UK Nigela Farage’a wciąż prowadzi w sondażach preferencji wyborczych.

Następnie Starmer udał się do Pałacu Buckingham, by formalnie złożyć rezygnację na ręce króla Karola III.

„Sir Keir” przejdzie do historii jako najkrócej urzędujący premier z ramienia Partii Pracy, pełniąc tę funkcję przez 745 dni. Jak wskazywał: „Przekazuję pałeczkę Andy Burnhamowi, życzę mu wszelkich sukcesów. Ma moje pełne poparcie”.

„Mówi o przekazaniu pałeczki. Prawda jest jednak taka, że ta pałeczka została z jego rąk wyrwana” – komentowali to stwierdzenie nieco złośliwie dziennikarze BBC.

„Moment, w którym przywracamy nadzieję” – o czym mówił Burnham

Po przyjęciu rezygnacji Starmera do Pałacu Buckingham udał się Andy Burnham, a Karol III poprosił go o utworzenie rządu. To właśnie w tym momencie oficjalnie został premierem.

Swoją mowę inauguracyjną przed 10 Downing Street wygłosił bez notatek, bez skryptu i bez mównicy, zamiast tego stał swobodnie przed mikrofonem. Komentatorzy uznali to za świadomą zmianę w stosunku do sztywnej, sformalizowanej tradycji poprzednich premierów. Bardziej przyjazną „zwykłym Brytyjczykom”. Zdaniem niektórych premier Burnham był wręcz „celowo nie najlepiej przygotowany”.

Burnham mówił między innymi o rozliczeniu się z błędów, o refleksji, determinacji i „przywracaniu nadziei”, zapowiadając 10-letni plan dla kraju oraz „największe zmiany od 40 lat”.

Jako priorytet wskazał zakończenie ulicznej bezdomności w kraju

oraz budowę większej liczby mieszkań komunalnych („council houses”). W tym przypadku zmierzy się z nie lada wyzwaniem.

Według OECD Wielka Brytania ma najwyższy wskaźnik bezdomności (czyli zarówno żyjących na ulicy, jak i bez stałego adresu, przebywających na przykład w schroniskach czy tymczasowym zakwaterowaniu) w Europie oraz wśród państw rozwiniętych.

Wśród zapowiadanych przez niego posunięć znalazło się też otwarcie na nowe wiercenia w poszukiwaniu ropy i gazu na Morzu Północnym.

Jest to dość kontrowersyjny postulat, bo manifest wyborczy Labour z 2024 roku, którego Burnham zadeklarował się trzymać, wprost obiecywał nie wydawać zgód na tego typu działania.

W swoim przemówieniu zapowiedział też zmiany w systemie edukacji i większe wsparcie dla młodych ludzi, między innymi w wejściu na rynek pracy.

W kwestii edukacji i młodych w Wielkiej Brytanii doskwiera problem NEET – młodych ludzi „not in education, employment or training”, czyli pozostających poza rynkiem pracy i edukacją. Według danych ONS z maja 2026 roku, 13,5 proc. osób w wieku 16-24 lat było NEET w I kwartale 2026 roku. To ponad 1 milion młodych ludzi. Dla porównania, średnia unijna dla osób w wieku 15-29 lat wyniosła w 2025 roku 11,0 procent.

Równocześnie Burnham wskazywał na zmniejszanie wydatków na wsparcie socjalne i trzymanie się dyscypliny fiskalnej.

Przeczytaj także:

Polityczna beza – czego Andrew Burnham nie powiedział

Burnhamowi zarzuca się przede wszystkim brak konkretów. „Nie widzę tego kolorowo. Mówi, że chce przynieść największe od 40 lat zmiany, ale nie ma planu” – mówił komentator BBC. Podobnie konserwatywni publicyści spoza Wielkiej Brytanii zauważali, że Burnham „twierdzi, że ma plan, ale wydaje się wyraźnie niechętny, by powiedzieć jaki”. Redakcja The Independent określiła jego wcześniejsze przemówienie liderskie jako „odważną bezę” (tak, bezę nie bazę – dosłownie bold blancmange), efektowną retorycznie, ale niewyraźną.

Co istotne, w swoim wystąpieniu Burnham nie wspomniał o

  • imigracji,
  • bezpieczeństwie granic,
  • kryzysie przypływu nielegalnych imigrantów przez kanał La Manche (na tak zwanych „małych łodziach”)
  • ani o przestępczości,

czyli o tematach, które konsekwentnie plasują się wysoko na liście największych obaw Brytyjczyków.

Jeden z dziennikarzy komentujących to wystąpienie ocenił, że brzmiało ono bardziej jak wystąpienie mera metropolii, a nie premiera. „Podczas godzinnego przemówienia, poświęcił więcej czasu na rady lokalne, merów i struktury regionalne, niż na imigrację, bezpieczeństwo granic, przestępczość czy obronę. Dla kogoś, kto chce być premierem, to dość wymowny zestaw priorytetów” – pisano.

Burnham będzie musiał się też zmierzyć z limitem budżetowym. Margines fiskalny, jaki Burnham odziedziczy po Starmerze i minister finansów Rachel Reeves, skurczył się znacząco, głównie z powodu wzrostu kosztów obsługi długu i wydatków obronnych.

Jednocześnie Burnham zadeklarował utrzymanie obietnicy wyborczej Labour z 2024 roku, że nie podniesie podatku dochodowego, VAT-u ani CIT-u dla „pracujących”, co, jak zauważył think tank Institute for Government, może „wpędzić go w tę samą pułapkę”, w którą wpadli Starmer i Reeves. Brak dobrych opcji zwiększenia dochodów zmusi go do cięcia wydatków albo do szukania innych sposobów na podniesienie podatków. Analitycy przewidują, że temat podwyżek podatków wróci jeszcze przed jesiennym budżetem, planowanym na listopad.

Droga do przywództwa w Partii Pracy

Burnham wcześniej rzeczywiście realizował się w strukturach lokalnych, a od 2017 roku był merem Greater Manchester (czyli wybieranym w wyborach bezpośrednich burmistrzem całego hrabstwa metropolitalnego, liczącego prawie 3 miliony mieszkańców). Do parlamentu wrócił dopiero kilka tygodni temu. Doszło do tego dzięki dość ciekawemu manewrowi strategicznemu.

Polityczną „wadą” Burnhama było bowiem to, że będąc merem Greater Manchester od 2017 roku, nie zasiadał w ławach Izby Gmin, odpowiednika polskiego Sejmu. Można więc było zarzucić mu oderwanie od tego, co działo się w kuluarach Westminsteru, a formalnie wykluczyłoby go to z wyścigu o przywództwo Partii Pracy.

Z pomocą przyszedł Josh Simons, poseł z Makerfield, który w maju zrezygnował z mandatu, by „zrobić miejsce”: Burnhamowi. To dosyć niespotykany manewr polityczny – ostatnia tego typu dobrowolna rezygnacja z mandatu, by wprowadzić kogoś do parlamentu, miała miejsce w 1965 roku.

W wyborach uzupełniających w Makerfield, które odbyły się 18 czerwca, Burnham zdobył 54,8 proc. głosów (24937), pokonując kandydata antyimigranckiego Reform UK, Roberta Kenyona, który uzyskał 34,5 proc. (15696). Trzecie miejsce zajęła Rebecca Shepherd z Restore Britain (radykalnie prawicowa, antyimigrancka partia) z wynikiem 6,8 procent.

Burnham formalnie został liderem Partii Pracy w piątek, 17 lipca 2026 roku, podczas specjalnej konferencji Labour. Zdobył nominację 379 z 403 posłów Labour w Izbie Gmin, co uczyniło go jedynym kandydatem w tym wyścigu.

Everyman polityczny

Zdaniem profesora Tima Bale’a z Queen Mary University of London Andy Burnham jest jednym z najpopularniejszych polityków w historii Wielkiej Brytanii. Podkreśla się, że ma wizerunek „everymana” i wytworzył autentyczną więź ze „zwykłymi ludźmi”.

Burnham urodził się w 1970 roku w Aintree pod Liverpoolem, w katolickiej, raczej umiarkowanie zasobnej rodzinie. Studiował anglistykę na Uniwersytecie Cambridge.

Wyjazd z północno-zachodniej Anglii na studia na tak prestiżowej uczelni wspomina jako moment, który go „zradykalizował”. Uświadomił sobie wówczas, jak głębokie są podziały klasowe w brytyjskim społeczeństwie.

W latach 2001-2017 był posłem, pełnił kilka urzędów, zajmował kilka stanowisk w rządach Tony’ego Blaira i Gordona Browna. O przywództwo w Partii Pracy ubiegał się dwukrotnie: w 2010 roku i w 2015 roku. Oba te starcia przegrał.

Burnham nosi przydomek „King of the North” (Król północy). Jest to nawiązanie do „Gry o tron”, oddające zarówno jego rolę obrońcy regionu, jak i niemałe polityczne ambicje.

Polityk ten spopularyzował ideę „manchesteryzmu”, polityki, która – jak sam lubi mówić – stawia ludzi i ich miejsce życia ponad podziały partyjne i skupia się na regionach ignorowanych przez rządy w Londynie. Greater Manchester od dekad mierzy się z bolączkami postindustrialnej Północy: niedoinwestowaniem względem Londynu i południa Anglii, utrzymującą się biedą i bezdomnością oraz nierównościami wewnątrz samej metropolii.

Swój przydomek zyskał jesienią 2020 roku w trakcie pandemii COVID-19, podczas głośnego sporu z rządem Borisa Johnsona o zasady lockdownu i faworyzowanie Londynu.

Czy manchesterzyzm może zaszkodzić Burnhamowi?

Politolodzy i analityczki stawiają jednak pytanie, czy „król Północy” może stać się też „królem Południa” i czy Burnham będzie w stanie udźwignąć ciężar urzędu i zarządzać całym państwem. Niektórzy wyborcy dokładają do tego obawy o to, że Burnham będzie premierem Anglii, a nie całej Wielkiej Brytanii.

Również kampania Burnhama nie obyła się bez kontrowersji. Krytycy zarzucali mu unikanie kontaktu z mediami. Po jednym z ważniejszych przemówień w trakcie kampanii liderskiej odmówił odpowiedzi na pytania dziennikarzy, udzielając do tego momentu tylko jednego wywiadu, a zamiast tradycyjnej konferencji prasowej zorganizował sesję Q&A na Reddicie.

Poważniejszym cieniem na działalności politycznej Burnhama jest jego podejście do rozliczenia sprawy gangów przestępczych (tzw. grooming gangs) w Greater Manchester.

Jako mer Burnham zlecił niezależny audyt sprawy Victorii Agoglii, piętnastoletniej dziewczyny w pieczy zastępczej, która zmarła w 2003 roku po zgłoszeniu, że była odurzana i wykorzystywana seksualnie przez dorosłego mężczyznę. Przegląd wykazał, że prowadzone wówczas śledztwo (Operation Augusta) zidentyfikowało co najmniej 57 ofiar i 97 podejrzanych, ale zostało niedofinansowane i zamknięte już w 2005 roku, a bardzo niewielu sprawców stanęło przed sądem.

Mimo że jako mer Greater Manchester był chwalony za zlecenie audytu, sygnalistka i była detektyw policji Maggie Oliver zarzuciła mu brak determinacji w dalszym działaniu i konsekwencji we wdrażaniu jego wniosków, mówiąc, że w kluczowym momencie „odwrócił wzrok”. Sam Burnham odpiera te zarzuty, twierdząc, że zareagował natychmiast po obejrzeniu dokumentu BBC „The Betrayed Girls” i zainicjował największy tego typu przegląd w kraju.

Odpowiedzieć na te pytania i wątpliwości Burnham będzie musiał już od pierwszych tygodni urzędowania i, jak wskazują komentatorzy – w kontekście topniejącego poparcia laburzystów – będzie też zmuszony “szybko zaimponować Brytyjkom i Brytyjczykom”.

Na zdjęciu Eliza Kania
Eliza Kania

Politolożka badająca procesy prekaryzacji pracy, pracę kobiet oraz dyskursywne wykluczenie grup mniejszościowych. Współpracuje badawczo z Centrum Badań nad Partycypacją Kobiet w Przestrzeni Publicznej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 2019 roku mieszka i pracuje w Londynie, obecnie jako Communications and Marketing Manager na Imperial College London. Specjalizuje się w upowszechnianiu wyników badań naukowych i transferze wiedzy do praktyki społecznej.

Komentarze