0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plDawid Zuchowicz / Ag...

Konkurs "Pomóż ocalić życie bezbronnemu" o nagrodę im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki organizuje - po raz 18. - Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka, które od lat prowadzi działania antyaborcyjne, także w obszarze edukacji (o tym niżej). Celem konkursu jest "zachęcenie młodzieży do refleksji nad wartością życia i godnością człowieka. Rodzicom i wychowawcom daje konkretną informację o tym, co młode pokolenie myśli na tematy pro-life i jakich argumentów używa w swoich dyskusjach".

Pierwszy raz opisywaliśmy konkurs w 2021 roku kiedy zaskoczył nas nachalnie antyaborcyjny i zideologizowany wydźwięk prac plastycznych przysyłanych przez uczniów:

Przeczytaj także:

Z edycji 2022 roku pokażemy głównie prace literackie i multimedialne.

Konkurs zyskuje na znaczeniu. W 2021 roku po raz pierwszy objął go patronatem honorowym minister edukacji [Przemysław Czarnek]. Od lat wspiera go małopolska kurator oświaty Barbara Nowak.

Tegoroczną edycję patronatem objęło już dziewięć kuratoriów.

Do małopolskiego dołączyły: kujawsko-pomorskie, dolnośląskie, łódzkie, podkarpackie, mazowieckie, lubelskie, podlaskie, śląskie. A kilka dodatkowych wpisało go na listę konkursów, które mogą być uwzględnione w rekrutacji do liceum.

W przeciwieństwie do 2021 roku na gali ogłoszenia wyników (zobacz ją tutaj) nie występowała ani Barbara Nowak, ani przedstawiciele ministerstwa, ale "Pomóż ocalić życie bezbronnemu" znalazło się na listach konkursów, które mogą być wymienione na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej. To zaś może oznaczać dodatkowe punkty w rekrutacji do liceum.

Na liście umieścili konkurs kuratorzy: małopolski, podkarpacki, śląski, łódzki, warmińsko-mazurski i zachodniopomorski.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji z 2019 roku "uzyskanie wysokiego miejsca w zawodach wiedzy innych niż wymienione w pkt 1–4 [chodzi o olimpiady i konkursy przedmiotowe, za które można uzyskać nawet 10 pkt - red.], artystycznych lub sportowych, organizowanych przez kuratora oświaty lub inne podmioty działające na terenie szkoły, na szczeblu krajowym" umożliwia uzyskanie 3 dodatkowych punktów. Szczegółowo regulują to rozporządzenia wymienione np. na stronie Kuratorium Oświaty w Opolu).

"Mały Oświęcim" w łonie matki

Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka, organizator konkursu, od lat prowadzi ostrą agendę "anti-choice". Dyrektorką ds. edukacji stowarzyszenia jest Magdalena Guziak-Nowak - autorka jedynych dopuszczonych przez MEiN do użytku podręczników wychowania do życia w rodzinie. O tym, co tam znajdziecie, pisaliśmy tutaj:

W 2021 roku stowarzyszenie prowadziło m.in. kampanię "Andrzej Duda - eugenika 2.0". Czyli napisało list do prezydenta, by wycofał się z ustawy, której projekt złożył po wyroku TK Julii Przyłębskiej. Chcąc złagodzić gniew po praktycznie całkowitym zakazie aborcji, Duda proponował, by dopuścić aborcję w przypadku śmiertelnych wad płodu, ale projekt nigdy nie był procedowany, nikt nigdy się nim nie zainteresował.

Szef stowarzyszenia pisał do prezydenta: "Żadna grupa społeczna, a już z całą pewnością dzieci, nie może być poddawana represjom eugenicznym. Jako społeczeństwo ukształtowane w cywilizacji łacińskiej i moralności chrześcijańskiej winniśmy w duchu odpowiedzialności za dobro wspólne przyszłych pokoleń i godność każdego człowieka definitywne odrzucić wszelkie tendencje tworzenia z łona matki »Małego Oświęcimia«".

Stowarzyszenie, jak samo zaznacza w sprawozdaniu merytorycznym, prowadziło w roku szkolnym 2021/2022 zajęcia online dla szkół o tematyce "pro-life", rozprowadza ulotki i inne materiały, m.in. kalendarze, modlitewniki i filmy oraz organizuje zbiorowe pogrzeby "dzieci poronionych". Organizacja współpracuje z instytucjami publicznymi oraz kościelnymi, a także z TVP (kampania "Bez wyjątków").

Na tegoroczny konkurs organizowany przez Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka przysłano aż 1 114 prac. Jakie nagrodzono?

"Chcecie zabić moją siostrę? - krzyknąłem, nie mogąc uwierzyć . - Nie zgadzam się"

Konkurs w 2021/2022 odbył się po raz 18. Jest przeznaczony dla uczennic i uczniów klas IV-VIII szkół podstawowych i szkół ponadpodstawowych. Młodzi ludzie mogli konkurować z trzech kategoriach: literacka, multimedialna i plastyczna.

Wybiły się głównie prace literackie. W szkołach ponadpodstawowych wygrał Jakub ze Stalowej Woli z opowiadaniem "Narodziny mojej siostry". Oto fragment:

"Dowiedziałem się, że moja tak długo oczekiwana siostra, jeśli w ogóle się urodzi, co podkreślił tata, ma Zespół Downa. Łza spłynęła po policzku mamy. Nigdy nie zapomnę tych słów. Tych emocji nie da się opisać słowami. Czarna rozpacz, milion myśli – bardzo różnych myśli. Po chwili jednak zrozumiałem, co do mnie mówiła mama.

- Mamuś, a dlaczego płaczesz? – zapytałem zaskoczony. – Przecież i tak będziemy ją kochali!

Tym razem mama zapłakała tak głośno i tak żałośnie, że zwątpiłem w swoje słowa.

- Nie, to niemożliwe! Chcecie zabić moją siostrę? – krzyknąłem, nie mogąc uwierzyć w to, co czułem. –Nie zgadzam się, nie zgadzam się – rozpaczałem, nie mogąc złapać tchu".

Ciąża nie zostaje przerwana, siostra przychodzi na świat. "18 lipca przyszła na świat Julia. Byłem zachwycony, gdy ją zobaczyłem w szpitalu. Przyglądałem się też z uwagą, czy jest podobna do spotykanych na ulicy dzieci z Zespołem Downa. Spała spokojnie z wyciągniętymi do góry rączkami. Nie widziałem tych charakterystycznych rysów. A może to pomyłka? - pomyślałem".

Nie była to pomyłka, Julka miała Zespół Downa. Trudności wychowania osoby z taką wadą są opisane w dwóch zdaniach ("Początki były trudne, a nawet bardzo trudne. Moja siostrzyczka krzyczała wniebogłosy, nie umiała jeść").

Za to: "To Julka nieustannie pokazuje nam, co w życiu jest ważne. Ma w sobie światło. Uczy pokory, cierpliwości, ale przede wszystkim uświadamia, czym jest prawdziwa, bezwarunkowa miłość. Doświadczyć tego na sobie to wielkie przeżycie i szczęście. To wymaga ogromnej nadziei, odwagi, pozytywnego nastawienia i dbania o jej dobro. Jestem szczęśliwym bratem, bo moja siostra jest wyjątkowa. Nauczyła mnie i całą moją rodzinę, co to znaczy po prostu kochać i czerpać radość z małych rzeczy. Wniosła dużo szczęścia do naszego życia. Sprawiła, że teraz jest idealnie, jeśli w ogóle można mówić że ideały istnieją. My dajemy Juleczce miłość i stuprocentową akceptację, a on zwraca nam to z podwójną siłą – to jest magia. Choć czasami »nasze okno płonie«, bo mamy problemy z rehabilitacją, codziennym usprawnianiem, to nie użalamy się nad sobą, tylko szybko gasimy ten pożar. Kocham moją pięcioletnią już siostrę, dlatego napisałem dla niej wiersz".

Przedziwna rozmowa Boga z Aniołem. "Panie, ona nie wierzy w Ciebie"

W tym samym nagrodzonym opowiadaniu pojawia się także rozmowa anioła z Bogiem, której młody autor nie wymyślił. Przynosi ją, wydrukowaną z internetu babcia chłopca i pokazuje mamie Julii twierdząc, że ta została wybrana:

"Tej oto matce dam niepełnosprawne dziecko – mówi Bóg. Anioł pyta: Dlaczego właśnie jej, o Panie? Przecież ona jest szczęśliwa.

– Dokładnie. Uśmiecha się Bóg. – Czy mogę dać niepełnosprawne dziecko matce, która nie zna uśmiechu? To byłoby okrutne.

– Ale czy ona ma niezbędną cierpliwość? – pyta się Anioł.

– Ja nie chcę, żeby była ponad cierpliwa, ponieważ w użalaniu się nad sobą i rozpaczy utonie w morzu łez. Gdy szok i złość ustąpi, wtedy nienagannie upora się. Ta kobieta ma poczucie samodzielności i niezależności. Dziecko, które jej dam, żyje w swoim własnym świecie. Ona będzie musiała sprawić, by żyło w jej świecie, a to nie będzie łatwe.

– Ale Panie, o ile mi wiadomo ona nie wierzy w Ciebie.

Bóg uśmiecha się - To nie ma znaczenia, wszystko będzie w porządku. Nikt nie jest doskonały. A ona ma wystarczająco dużo zdrowego egoizmu. Ona jest naprawdę doskonałą kandydatką. Ma dostatecznie dużo zdrowej miłości własnej, żeby jej się to udało.

– Anioł wzdycha – Egoizm? Czy to jest cnota?

Bóg kiwa głową – Tak. Jeżeli ta kobieta nie potrafiłaby od czasu do czasu zająć się sobą, a nie dzieckiem, nie dałaby sobie rady. Tak, zdecydowanie to jest ta kobieta, której dam upośledzone dziecko. Ona jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jakie ma szczęście – uśmiechnął się Bóg.

– Szczęście!? – oburzył się Anioł.

– Tak, szczęście, ponieważ ona niczego nie będzie przyjmować tak, jakby to jej się należało. I nic nigdy nie będzie dla niej banalne, zwyczajne. Gdy jej dziecko po raz pierwszy powie »MAMA«, będzie miała wrażenie, że stał się cud. Nigdy nie zaakceptuje słowa mówionego jako rzecz oczywistą, żadnego kroku jak coś zwykłego, codziennego. To jest właśnie ta kobieta, której podaruję nie całkiem doskonałe dziecko. Ale dam jej siłę do przechodzenia ponad tym wszystkim. Nigdy nie zostawię jej samej. W każdej chwili życia będę przy niej, bardzo blisko…".

Rozmowa - faktycznie można ją znaleźć w internecie, np. na katolickim portalu Aleteia - pokazuje zmodernizowany wizerunek osoby, której powinnością jest zająć się niepełnosprawnym dzieckiem. Jak rozumiemy, skierowany do współczesnej, niezależnej odbiorczyni. To kobieta (rzecz jasna), matka, ale wyemancypowana, stereotypowa feministka - pewna siebie, "zdrowo egoistyczna". "Od czasu do czasu musi zająć się sobą", bo inaczej nie da rady w dzisiejszym świecie.

To uwspółcześniony wizerunek kobiety, która musi opiekować się dzieckiem z niepełnosprawnością. Jednocześnie zdrowego egoizmu, czy pewności siebie nie mogła zaprezentować, gdy była w ciąży. Przysługuje jej dopiero po narodzinach.

"Mama umrze? - w moim gardle zatrzymała się jakaś gula, ale musiałam być silna, prawdziwe księżniczki są silne"

Zuzanna ze szkoły w Czerwiennem (Podhale) wygrała konkurs w kategorii literackiej dla klas VII-VIII. Jej opowiadanie nosi tytuł "Życie za życie". Bohaterką jest dziewczynka, która dowiaduje się, że będzie miała rodzeństwo i się z tego nie cieszy, bo obawia się, że dziecko zabierze jej miłość rodziców. Tymczasem prawda jest jeszcze gorsza:

"- Gdzie mama? – zapytałam zmartwiona.

- W szpitalu – odpowiedział [tata], a mi zrobiło się słabo. (...)

- Zanim ci cokolwiek powiem, musisz obiecać, że uszanujesz decyzję swojej matki. Może ona tego nie widziała albo tylko udawała, że nie widzi, ale ja zauważyłem, że wbrew pozorom nie marzyłaś o rodzeństwie.

- Obiecuję – mruknęłam, a tata wziął głęboki oddech i zaczął opowiadać, ale ja już wiedziałam, czułam, że zła wróżka przyprowadziła do nas śmierć.

- Lekarze wykryli u mamy białaczkę – oznajmił, a ja poczułam, że serce mi się zatrzymuję. – Liwia, znaczy twoja mama, chce ratować dziecko – dodał, a w jego oczach zobaczyłam łzy. – Stwierdziła, że trzeba mieć w życiu priorytety, a ona nie zamierza pozwolić jej umrzeć.

- Mama umrze? – zapytałam, a w moim gardle zatrzymała się jakaś gula, ale musiałam być silna, prawdziwe księżniczki są silne.

- Mogliby ją ratować, ale leki zaszkodzą dziecku. Musisz zrozumieć, że osoby chore na białaczkę też umierają.

- Ale mają szansę się wyleczyć, a mama ot tak z niej rezygnuje! Rezygnuje ze mnie, od chwili gdy dowiedziała się o tej głupiej ciąży, wszystko kręci się wokół niej! – i wtedy się rozpłakałam, a po chwili poczułam, jak tata mnie mocno przytula i w końcu poczułam, że ktoś się mną przejmuje".

Po kilku dniach dochodzi do rozmowy między mamą a córką, której decyzja matki - z oczywistych względów - się nie podoba.

"- Po prostu, słońce, odpowiedz sobie na jedno pytanie.

Czy mogłabyś żyć, słysząc cichutki głos gdzieś z daleka, który pyta »Dlaczego mnie zabiłaś, mamo?« i tak cały czas, do końca życia, raz głośniej, raz ciszej, ale zawsze gdzieś tam za tobą będzie, dałabyś radę?

Bo ja nie, nie mogłabym zabić żadnego dziecka, widząc przed oczami ciebie, moją małą księżniczkę, po prostu nie mogłabym żyć, wiedząc, że zabiłam taki skarb. Przemyśl to i dobranoc, śpij lukrowo – [mama] rozłączyła się, kończąc naszą rozmowę moim ulubionym słówkiem, a ja padłam na łóżku i zaczęłam płakać, bo wiedziałam, że to była moja ostatnia rozmowa z mamą.

Kilka dni później do domu wróciły dwie osoby, moja siostra Liwia i mój tata. Będę szczera, dziewczyna jest okropna, cała czerwona i ciągle płacze, ale czasami, jak przestaje, nawet ładnieje i ma śliczne ciemnoniebieskie oczy, więc jest nawet znośna. Za to moja mama też wróciła, jako nasz Anioł Stróż, całej rodziny".

"Mam nóżki? Mam! Rączki? Mam! Głowę? Mam! Dlaczego ten pan powiedział mamie, że musi nas usunąć?"

II miejsce w tej samej kategorii zajęła Natalia ze Szczecina. W jej opowiadaniu - którego bohaterką jest wdowa Anna w ciąży z bliźniakami z zespołem Downa - pojawiają się stereotypowe postacie z narracji antyaborcyjnych. Ginekolog "podejmuje decyzje za kobietę", chociaż w dzisiejszej Polsce takiego ginekologa i takiego szpitala ze świecą szukać. Chyba że w podziemiu aborcyjnym:

"Za cztery dni wyznaczono jej termin zabiegu. W zasadzie ginekolog podjął decyzję za nią. Stwierdził, że wychowywanie dwójki dzieci z zespołem Downa przez samotną kobietę to praca ponad jej siły. Dodał, że aborcję może przeprowadzić w piątek o godzinie dziesiątej. Anna tylko bezwiednie przytaknęła głową i wyszła z gabinetu".

Anna - z wizją samotnego, trudnego macierzyństwa - jest załamana, bije się z myślami, nie może spać, a jak już zaśnie, śnią się jej "fasolki" (nazywane też "okruszkami", "bączkami", "istotkami" i "maluszkami"):

"W pewnym momencie jedna z fasolek rzekła do drugiej:

- Słyszałaś? Ten pan, u którego była mama powiedział, że jesteśmy chore!

- Chore? Jak to chore?- z zaciekawieniem odpowiedziała druga fasolka.

- Powiedział, że mamy Downa – rzekło pierwsze maleństwo.

- Down? Jaki Down?! – krzyknęła druga istotka.

- Mam nóżki? Mam! Mam rączki? Mam! Mam głowę? Mam! A ty?

- Też mam! – potwierdził pierwszy okruszek i wyszeptał: - Nie rozumiem zatem, dlaczego ten pan powiedział mamie, że musi nas usunąć.

- Usunąć?! Co to znaczy usunąć? Pozbyć się nas? To znaczy zabić?! Wyrzucić na śmietnik?! Czy to będzie bolało?!- zapytała druga fasolka.

- No nie wiem? Pewnie tak - odrzekł pierwszy okruszek.

- Przecież ja kocham mamusię całym sercem. Moim największym marzeniem jest ją zobaczyć i wtulić się w jej ramiona. Sądziłem, że mamusia kocha mnie tak samo i nigdy, przenigdy nie pozwoli mnie skrzywdzić! – stwierdził drugi bączek, po czym dodał:

- Czy zawsze jest tak, że jak dziecko zachoruje, to mama przestaje je kochać i pozbywa się go? A gdybyśmy byli zdrowi, urodzili się, a potem stali się chorzy, to mama pozwoliłaby nas zabić?! Czy zawsze każda rodzina pozbywa się chorego jej członka?

- Już ci mówiłem, że nie wiem – odparł smutno pierwszy okruszek i dodał:

- A może jak zaczniemy mamusię bardzo prosić, żeby zmieniła zdanie, to pozwoli nam się urodzić! Może też nas pokocha?

- Może – odrzekł zrezygnowany drugi maluszek.

- W takim razie, żeby mamusia nas usłyszała, kop mocno nogami i głośno krzycz razem ze mną: – Mamusiu, mamusiu kocham cię! Proszę, nie pozwól nas zabić! – powiedziała pierwsza fasolka.

- Dobrze. To zaczynamy na raz, dwa, trzy- krzyknął drugi okruszek.

- Mamusiu, mamusiu, kocham cię! Proszę, nie pozwól nas zabić! Mamusiu, mamusiu, kocham cię! Proszę, nie pozwól nas zabić! Mamusiu, mamusiu, kocham cię! Proszę, nie pozwól nas zabić!

Anna widziała, jak oba maleństwa, rozpaczliwie krzycząc, wierzgały energicznie swoimi maleńki nóżkami. Ich mikroskopijne serduszka biły głośno i szybko, jakby za chwilę miały wyskoczyć z piersi. Przerażona przebudziła się na chwilę, po czym ponownie zapadła w sen".

"Zdarzył się cud. Dziewczynka jest zdrowa! Tylko chłopiec ma zespół Downa"

Anna ciąży nie przerywa i wszystko zaczyna się wspaniale układać: "Następnego dnia rano Anna odwołała piątkową wizytę u lekarza. W internecie znalazła kontakt do stowarzyszenia zrzeszającego rodziców dzieci chorych na zespół Downa. Uzyskała od nich kontakt do wspaniałego lekarza, który poprowadził jej ciążę. Zyskała także nowych przyjaciół – osoby, które znalazły się w takiej samej sytuacji jak ona. Miały dzieci chore na zespół Downa. Ich wsparcie i cenne rady pozwoliły Annie przygotować się na przyjście na świat jej dzieci. Jedna z nowych przyjaciółek Anny uświadomiła jej ponadto, że powinna spróbować odnowić kontakty z rodzicami męża". Anna idzie za jej radą i oczywiście okazuje się, że jej teściowie z radością pomogą jej w wychowaniu chorych dzieci.

Na końcu zdarza się cud (nagroda za donoszenie ciąży?):

"- Pani Anno – rzekł lekarz. – To są pani dzieci. Dziewczynka i chłopiec. Zdarzył się cud. Dziewczynka jest zdrowa! Tylko chłopiec ma zespół Downa".

Motyw urodzenia zdrowego dziecka niejako w nagrodę za donoszenie ciąży - pojawia się także w kategorii multimedialnej (III miejsce w grupie VII-VIII klasa szkoły podstawowej) - w filmie utrzymanym w stylistyce kina ekspresjonistycznego sprzed 100 lat, postaci są przedstawione jako cienie (zobacz tu wideo).

Głównym tematem nagrodzonych w konkursie opowiadań jest właśnie uratowanie płodu przed aborcją. Trzeba jednak dodać, że zostały nagrodzone także dwa opowiadania o wartości życia już narodzonego - o pomaganiu i wolontariacie (Tomasz z Warszawy, III miejsce w klasach IV-VI szkoły podstawowej) i o bardzo aktualnym problemie opieki nad samotnymi seniorami (Małgorzata ze Stalowej Woli, III miejsce w szkołach ponadpodstawowych).

Płód z zespołem Edwardsa pisze list do mamy, żeby "walczyła o mnie"

W kategorii multimedialnej prym wiodły piosenki i krótkie etiudy o aborcji. Nie wszystkie niestety zostały zamieszczone na stronie konkursu. Nie mogliśmy na przykład obejrzeć występu ośmiorga uczennic i uczniów ze Świnnej, wsi w powiecie żywieckim, którzy zajęli II miejsce w klasach VII-VIII szkół podstawowych:

Jak widać w pracy występuje Strajk Kobiet, jako negatywny bohater. O treści dowiadujemy się jedynie z opisu organizatorów konkursu, podczas gali: "To historia kobiety i mężczyzny, którzy się poznają, pobierają się, kobieta zachodzi w ciążę. I też otrzymują bardzo trudną diagnozę, że ich dziecko jest chore. Trafiają też na Strajk Kobiet, gdzie są namawiani, by we właściwy dla Strajku Kobiet sposób rozwiązać ten problem, w cudzysłowie. Nie poddają się. Pada tam bardzo mało słów, tylko »tak« i »nie«, ale za to bardzo właściwy sposób".

III miejsce w szkołach ponadpodstawowych zajęła Barbara z Poznania. Jej praca to "Listy dziecka do matki", a konkretnie listy płodu do kobiety w ciąży. Dziecko opowiada kobiecie, jak wygląda jej ciąża z jego perspektywy:

W 20. tygodniu okazuje się, że płód ma zespół Edwardsa. W kolejnych listach głos dziecka prosi, by matka o nie walczyła mimo choroby. Nawet jeżeli dziecko ma umrzeć, to chce swoją matkę chociaż raz zobaczyć. Okazuje się, że mamy do czynienia z prawdziwą historią Emilii, która żyła 6 miesięcy. Choroba Edwardsa to wada genetyczna, która w 95 proc. prowadzi do poronienia, a jeśli dziecko się urodzi jest w dramatyczny sposób uszkodzone i skazane na cierpienie.

Na zespół wad wrodzonych nazywany zespołem Edwardsa, składają się nieprawidłowości, takie jak:

  • niska masa urodzeniowa noworodka
  • deformacje czaszki: mikrocefalia (małogłowie), łódkogłowie (scaphocephalia), dolichocefalia
  • wydatna potylica (91 proc.)
  • hiperteloryzm
  • wąskie szpary powiekowe (80 proc.)
  • wady rogówki i tęczówki
  • mikrognacja
  • mikrostomia (86 proc.)
  • poszerzenie szwów i ciemiączek
  • nisko osadzone, dysplastyczne małżowiny uszne
  • pojedyncza bruzda zgięciowa dłoni
  • nadmiar skóry na szyi (86 proc.)
  • szeroko rozstawione brodawki sutkowe
  • anomalie szkieletu
  • krótki mostek (blisko 100 proc.)
  • zwichnięcie stawów biodrowych (82 proc.)
  • deformacje zgięciowe palców, nakładające się na siebie palce
  • stopa końsko-szpotawa (89 proc.)
  • aplazja kości promieniowej
  • wydatne pięty
  • zgięcie podeszwowe paluchów („młotkowaty paluch” – 89 proc.)
  • rozszczep tylny kręgosłupa
  • dodatkowe ciemiączka
  • wady serca:
    • przetrwały przewód tętniczy (PDA)
    • ubytek przegrody międzykomorowej (VSD)
  • uchyłek Meckela
  • wady rozwojowe nerek
  • atrezja przełyku
  • hipoplazja paznokci (blisko 100 proc.)
  • zmiany dermatoglifów
  • wady narządów płciowych
  • hipoplazja warg sromowych większych (blisko 100 proc.)
  • przerost łechtaczki (89 proc.)
  • wnętrostwo
  • drgawki (62 proc.)
  • niepełnosprawność intelektualna

Miłosz z V klasy: "Ratujmy boże kwiaty"

II miejsce w najmłodszej grupie wiekowej (IV-VI) zajęła Blanka, która na nagrodzonym filmie daje przyszłym matkom wykład: "Tu Blanka ze Studia Życia. W tym miejscu chcę uświadomić kobietom, a szczególnie matkom w stanie błogosławionym, że życie to prawdziwy cud i dar. (...) Dzień I: życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia". Na koniec Blanka stwierdza: "Bóg chce, bym codziennym życiem zmieniała świat, gdyż od chrztu św. jestem jego dzieckiem i mam na sercu wyrytą pieczęć Boga, bo od poczęcia jestem człowiekiem. (...) Pamiętaj, nikt nie dał ci prawa do zabijania, za to Bóg dał ci prawo do miłości".

"A gdyby chodziło o ciebie, nadal byłbyś za aborcją?", kończy Blanka.

I miejsce w tej grupie wiekowej zajął z kolei Miłosz, który na swoim filmie dramatycznie apeluje o połączenie wysiłków w celu ratowania "zagrożonych bożych kwiatów": "Ratujmy kwiaty życia, nie dajmy ich skrzywdzić.

Małe bezbronne istnienie to najpiękniejszy ze wszystkich kwiatów w całym ogrodzie - dar ludzkiego życia. Stańmy w obronie tych zagrożonych i niechcianych.

Każdy niech podejmie odpowiedzialność za wzrost tych nierozkwitłych maleństw. Niech powstaje siła modlitwy i wsparcia. Ze wszystkich krańców ziemi niech unosi się modlitwa, jak ogrodowe motyle. Niech zobaczą nasz protest wobec zła i morderczych czynów. Połączmy nasze wysiłki a ocalimy zagrożone boże kwiaty. Każde z nich to nowe życie, bezbronne maleństwo.

Ich małe stopy są jak najmniejszy kwiatuszek".

Prace multimedialne można obejrzeć tutaj. Opowiadania można przeczytać tutaj.

Rozdział szkoły od państwa

Jak już pisaliśmy w 2021 roku, agenda antyaborcyjna nie jest oczywiście zakazana i jej promocja przez różne organizacje, w tym Kościół, może się odbywać. Problem pojawia się wtedy, gdy w taką promocję angażują się instytucje publiczne, szczególnie te odpowiedzialne za wychowanie. W tym przypadku kuratoria i ministerstwo przyjęły konkretną ideologię za swoją i prezentują ją jako oficjalną, neutralną.

Co więcej, konkurs figuruje na liście konkursów różnych kuratoriów, które mogą być wymienione na świadectwie i mieć wpływ na rekrutację.

Konkurs promowały poszczególne szkoły, kuratoria, ministerstwo. W promocję zaangażowała się też TVP. Czyli wiele instytucji publicznych. A w Polsce - przynajmniej na papierze - obowiązuje rozdział Kościoła od państwa, w tym także od szkoły.

W Konstytucji dekretują to artykuły 25, 32, 48 53. W kontekście szkoły ważne są przede wszystkim poniższe ustępy:

Art. 25

2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

Art. 32.

1. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Art. 53

3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.

4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.

6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.

;

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze