„Szeryf” Ziobro będzie skutecznie ścigał „zwyrodnialców” – obiecują politycy PiS i dorzucają do nowelizowanego kodeksu karnego surowsze kary za przestępstwa seksualne wobec dzieci. Rząd próbuje przekuć film Sekielskich w wyborczy sukces i odwrócić uwagę od głównego oskarżonego: Kościoła katolickiego. Przy okazji Ziobro przepycha swój drakoński kodeks karny

„Przygotowaliśmy projekt zmian w Kodeksie karnym, gdzie te przestępstwa będą karane surowo, dużo surowiej niż obecnie. (…) I to niezależnie od tego, jakie funkcje społeczne pełni dana osoba. To dotyczy także księży. Ale wszystkich, także znanych celebrytów. My chcemy być w tych sprawach naprawdę surowi. Bezlitośnie surowi” – obiecywał Jarosław Kaczyński na konwencji PiS w Szczecinie 12 maja.

Już w czwartek 15 maja Sejm zajął się projektem nowelizacji kodeksu karnego, do którego w ostatnich dniach dołączono zapisy mające „chronić dzieci”. Zmiany zachwalali z sejmowej mównicy m.in. premier Mateusz Morawiecki i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ganili przy tym opozycję za „nieudolność i pobłażliwość”.

„Na przestrzeni III RP znamy zbyt dużo sytuacji, gdy prawo, które stosowano wobec pedofilów było zbyt pobłażliwe. Tak być nie może” – mówił premier.

Kaczyński i jego współpracownicy próbują przekuć film Sekielskich w wyborczy sukces. Celowo gubią jednak sedno problemu – instytucjonalne patologie Kościoła katolickiego.

„Obrońcy naszego Kościoła”

Partia Kaczyńskiego odwraca uwagę np. od specyficznych dla Kościoła udowodnionych przypadków krycia sprawców przez kościelnych hierarchów. Pomija też inny ważny aspekt skandalu: fakt, że dotyczy on wpływowej instytucji, która samą siebie stawia w roli moralnego autorytetu.

W optyce PiS nie należy mówić o wykorzystywaniu dzieci przez księży, a wykorzystywaniu dzieci w ogóle. Uogólnieniom nie ma więc końca w wypowiedziach polityków i w prorządowych mediach.

Dowiedzieliśmy się już, że problem w większym stopniu dotyczy murarzy, nauczycieli czy harcerzy.

Nic dziwnego, skoro z „obrony naszego Kościoła” partia ta uczyniła fundament swojego politycznego programu, a cała polityka państwa nakierowana jest na utrzymanie w nim kościelnych wpływów.

Obiecując „bezlitośnie surowe” kary, rząd działa zresztą jednotorowo.

Skupia się bowiem wyłącznie na sprawcach, demonizując zarazem ważny element chroniący najmłodszych przed wykorzystaniem – edukację seksualną. Nawet najlepsze przepisy karne nie zmienią nic, jeżeli dzieci nie dowiedzą się, że dorośli opiekunowie, w tym autorytety takie jak księża, nie mogą przekraczać ich cielesnych granic.

„Pragniemy zaznaczyć, że skuteczna walka z problemem wykorzystywania seksualnego dzieci nie może ograniczać się jedynie do rozwiązań prawnych, polegających na zaostrzeniu kar dla sprawców” – piszą w apelu do premiera eksperci z fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę”.

Represyjny kodeks

Projekt nowelizacji kodeksu karnego Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło w styczniu 2019 roku, choć prace nad nim trwały już wcześniej. Wprowadza daleko idące zmiany, w tym wyraźne zaostrzenie kar. Projekt jest ostro krytykowany przez specjalistów od prawa karnego jako „nie do pogodzenia ze standardami demokratycznego państwa prawnego”.

Dwukrotnie negatywną opinię na jego temat przedstawił m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Zdaniem RPO nowela charakteryzuje się nadmierną represyjnością. Nie ma zresztą uzasadnienia w momencie, gdy liczba przestępstw w Polsce systematycznie spada.

Projekt krytykowali też eksperci z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Ich zdaniem stanowi on przykład „populizmu penalnego”, którego celem jest promocja jego autora – Zbigniewa Ziobry.

„[Projekt – red.] sprowadza się do kreowania narracji służącej budowaniu politycznej pozycji ministra sprawiedliwości, a nie efektywnych zmian realnie zmieniających stopień bezpieczeństwa obywateli. Powstał bez udziału środowiska naukowego i oparcia w badaniach, a merytoryczna debata jest zastępowana próbą gry na emocjach społecznych” – piszą prawnicy z HFPC.

Kodeksem w pedofilów

Po premierze filmu „Tylko nie mów nikomu” do planowanych zmian naprędce dołączono przepisy, którymi PiS chce „godzić w pedofilów”. I choć stanowią one zaledwie niewielki wycinek noweli, partia Kaczyńskiego próbuje za ich pomocą zaszachować opozycję. Zmuszając ją do poparcia całego, kontrowersyjnego pakietu zmian w prawie karnym.

Co ma się zmienić w sprawie czynów pedofilskich?

  • podwyższono tzw. „wiek zgody” z 15. do 16. roku życia;
  • podwyższono górne granice kary za kontakty seksualne z dziećmi i wprowadzono osobne widełki dla przestępstw z udziałem dzieci poniżej 7. roku życia i ze szczególnym okrucieństwem;
  • szczególnie surowe kary przewidziano dla przestępców sprawujących pieczę nad dziećmi;
  • zgwałcenie małoletniego poniżej 16. roku życia ma nie podlegać przedawnieniu.

Z perspektywy ścigania przestępców seksualnych niektóre z tych propozycji idą w dobrym kierunku. Nie znaczy to jednak, że cały projekt nowelizacji kodeksu należy przyjąć w formie zaproponowanej przez resort Ziobry. Ani że nowe przepisy przyczynią się do powstrzymania zjawiska wykorzystywania seksualnego nieletnich i krycia sprawców w Kościele katolickim.

Problematyczny „wiek zgody”

Spośród przedstawionych pomysłów negatywne opinie karnistów zbiera zwłaszcza podwyższenie tzw. „wieku zgody” z 15. do 16. roku życia. Oznacza to, że wszelkie kontakty seksualne z osobami poniżej tej granicy uważane są za molestowanie lub gwałt i potencjalnie karane.

Zdaniem specjalisty ds. prawa karnego dr. Mikołaja Małeckiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego może to poskutkować zwiększeniem liczby ukaranych nastolatków.

„Wyobraźmy sobie chłopaka i dziewczynę, którzy ze sobą »chodzą« – on ma 17, ona 15 lat. Z dnia na dzień ich normalne, intymne kontakty – nie wyobrażajmy sobie nie wiadomo czego, wystarczą same pocałunki – staną się »przestępstwem pedofilskim« (inna czynność seksualna)” – pisze Małecki.

Przypadki takie zdarzają się zresztą już teraz. Ostatnio głośna była sprawa 16-latki, która znalazła się we wprowadzonym przez rząd PiS rejestrze przestępców seksualnych za „seksting” z niewiele młodszym od niej kolegą. Jej dane usunięto dopiero po skutecznej interwencji RPO.

Małecki podkreśla, że przepis nie pomoże natomiast „w walce z realnym zjawiskiem ukrywania i niezawiadamiania o popełnionych dotychczas przestępstwach pedofilskich”.

„Twórcy tych regulacji nie rozumieją, że fundamentalne zmiany w prawie karnym, regulujące bezpośrednio tak istotną dziedzinę życia, wymagają dokładnego uzasadnienia opartego na obiektywnych danych, przedyskutowania, przemyślenia” – podkreśla karnista.

Stop przedawnieniom

„Uważamy, że trzeba bardzo wyraźnie zlikwidować przedawnienie, jeśli chodzi o przestępstwa i zbrodnie pedofilskie” – zapowiedział szef PO Grzegorz Schetyna 13 maja.

PiS podchwycił ten pomysł i dodał go do nowelizowanego kodeksu. Zmienić ma się zatem art. 105, w którym ustawodawca wylicza rodzaje przestępstw niepodlegające przedawnieniu. „Zgwałcenie małoletniego poniżej 16 roku życia” ma być jednym z nich.

Zmianę tę pozytywnie zaopiniowało Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

„Konstytucja nie stoi zatem na przeszkodzie wprowadzeniu przepisów, które wyłączałyby stosowanie przedawnienia w przypadku niektórych kategorii przestępstw. (…) W opinii RPO, rozwiązanie to może znajdować szczególne uzasadnienie właśnie w odniesieniu do czynów pedofilskich” – piszą eksperci z BRPO.

Podkreślają, że w przypadku wykorzystywania seksualnego zawiadomienie policji czy prokuratury „często wymaga od pokrzywdzonego nie tylko uzyskania pełnoletniości, ale także pełnej umysłowej dojrzałości, doświadczenia i odwagi. A także ustabilizowania swojego własnego życia, rozwiązania problemów rodzinnych, częstokroć będących skutkiem tego typu przestępstw”. Niejednokrotnie następuje to dopiero po dziesięcioleciach.

Edukacja!

Nawet najlepiej przemyślany projekt zmian w prawie karnym nie rozwiąże jednak specyficznego problemu, jakim jest pedofilia w Kościele katolickim. Potrzebne są rozwiązania nakierowane na tę konkretną instytucję. Nie powstaną jednak, jeżeli decydenci będą marginalizować problem wykorzystywania dzieci przez księży.

Jak pisaliśmy w OKO.press, skuteczna walka z czynami pedofilnymi nie może zresztą ograniczać się do aparatu represji. Zmiana nie uda się bez mechanizmów wczesnego wykrywania nadużyć i zapobiegania im. Pomóc w tym może demonizowana przez PiS edukacja seksualna.

Z apelem do premiera Mateusza Morawieckiego napisała dziś w tej sprawie fundacja „Dajemy Dzieciom Siłę”.

„Nasze doświadczenia wskazują, że obecnie sądy i tak nie korzystają z najwyższych wymiarów kar przewidzianych w kodeksie karnym. W ostatnich latach ustawodawca zmieniał przepisy prawa i zwiększał prawną ochronę małoletnich pokrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym, nie szły jednak za tym działania systemowe, edukacyjne i profilaktyczne” – piszą eksperci FDDS.

  • Zobacz całą treść apelu Fundacji

    Apel FDDS do Premiera Rządu w sprawie strategii przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu dzieci

    Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę od 28 lat zajmuje się problemem ochrony dzieci przed krzywdzeniem, w tym przed wykorzystaniem seksualnym. Zapewniamy specjalistyczną pomoc pokrzywdzonym dzieciom, prowadzimy profilaktyczne działania edukacyjne, wspieramy rodziców i profesjonalistów oraz realizujemy badania dotyczące skali problemu.

    Z uwagą śledzimy debatę publiczną na temat problemu wykorzystywania seksualnego dzieci, jaka toczy się w ostatnich tygodniach w naszym kraju oraz propozycje rozwiązań przedstawiane przez przedstawicieli rządu Rzeczypospolitej Polskiej.

    Pragniemy zaznaczyć, że skuteczna walka z problemem wykorzystywania seksualnego dzieci nie może ograniczać się jedynie do rozwiązań prawnych, polegających na zaostrzeniu kar dla sprawców i podniesieniu wieku dopuszczalności kontaktów seksualnych, na czym koncentrują się aktualne propozycje. Nasze doświadczenia wskazują, że obecnie sądy i tak nie korzystają z najwyższych wymiarów kar przewidzianych w kodeksie karnym. W ostatnich latach ustawodawca zmieniał przepisy prawa i zwiększał prawną ochronę małoletnich pokrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym, nie szły jednak za tym działania systemowe, edukacyjne i profilaktyczne.

    Tymczasem, aktualna wiedza i badania naukowe, a także doświadczenia innych krajów, wskazują, że efektywne działania mogące realnie zmniejszyć skalę problemu, powinny tworzyć strategiczny i spójny system, uwzględniający rozwiązania na wszystkich trzech poziomach profilaktyki (uniwersalnej, selektywnej i wskazującej), w tym m.in.:

    • wprowadzenie na poziomie gmin kompleksowych, lokalnych strategii przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu dzieci, poprawiających koordynację działań prowadzonych przez poszczególne służby;
    • ustanowienie obowiązku wprowadzenia polityki ochrony dzieci w każdej instytucji, w której przebywają dzieci, zawierającej m.in. szczegółowe procedury interwencji w przypadku podejrzenia krzywdzenia dzieci;
    • wprowadzenie powszechnych, sprawdzonych programów edukacyjnych i profilaktycznych zapobiegania wykorzystaniu seksualnemu dzieci, skierowanych zarówno do dzieci, ich rodziców jak i profesjonalistów;
    • zapewnienie nieodpłatnej, całodobowej pomocy w sytuacjach kryzysowych dla dzieci, rodziców i profesjonalistów w postaci telefonów zaufania czy miejsc schronienia;
    • zapewnienia nieodpłatnej, wysoko specjalistycznej, kompleksowej pomocy dla dzieci – ofiar wykorzystania, świadczonej pod „jednym dachem” przez odpowiednio przygotowanych specjalistów, znających specyfikę problemu wykorzystania seksualnego dzieci (w tej chwili takie placówki prowadzone są Warszawie, Białymstoku, Głogowie i Starogardzie Gdańskim w ramach Sieci Centrów Pomocy Dzieciom koordynowanej przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę);
    • zapewnienie i realizowanie ochrony małoletniego pokrzywdzonego od momentu ujawnienia wykorzystania seksualnego przez całą procedurę karną;
    • zapewnienie wyspecjalizowanych programów korekcyjnych dla sprawców czy potencjalnych sprawców;
    • prowadzenie badań społecznych nad skalą i uwarunkowaniami problemu krzywdzenia dzieci oraz rzetelnej ewaluacji skuteczności wprowadzanych rozwiązań.

    Część ww. działań wprost wynika z międzynarodowych konwencji, m.in. Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych (tzw. konwencja z Lanzarote), którą Polska ratyfikowała w 2014 r., biorąc na siebie zobowiązanie realizacji, ale do tej pory w pełni nie wdrożyła.

    Apelujemy, by podejmowane działania nie były jedynie odpowiedzią na bieżące medialne wyzwania, lecz by zmierzały do stworzenia całościowego systemu ochrony dzieci.  Tylko kompleksowo podchodząc do poważnego problemu, jakim jest krzywdzenie dzieci, w tym wykorzystanie seksualne, mamy szansę stworzyć bezpieczniejsze warunki do rozwoju najmłodszym obywatelom naszego kraju.

    Deklarujemy chęć współpracy, gdyby uznał Pan, że nasza wiedza i doświadczenie mogą być przydatne w programowaniu nowych, skuteczniejszych rozwiązań ochrony dzieci.

Dopóki jednak rządzący będą udawać, że edukacja seksualna to „nauka masturbacji” i „seksualizacja” najmłodszych, dopóty dzieci nie dowiedzą się, że mogą postawić dorosłym granice i reagować, gdy czują, że coś jest nie tak.

Na ich niewiedzy skorzystają oprawcy, zwłaszcza ci, których chroni autorytet Kościoła katolickiego.


Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press