12 mln Polaków ma alergię, 4 mln ma astmę oskrzelową. Te liczby podwoiły się przez ostatnie dekady. Wpływ na obserwowany od lat wzrost zachorowań mają zanieczyszczenia powietrza. Co gorsza, zmiany klimatyczne mogą nasilać objawy tych chorób. Czy nasze państwo jest na to gotowe i jak możemy chronić się przed skutkami zanieczyszczeń? Raport OKO.press

Zanieczyszczone powietrze jest w Polsce coraz bardziej dokuczliwą przyczyną problemów zdrowotnych. Zmiany klimatyczne mogą pogłębiać objawy tych chorób i zwiększać ich częstotliwość.

„Zanieczyszczenie powietrza nie jest skutkiem spowodowanych przez człowieka zmian klimatu. Ale źródło obydwu procesów jest wspólne, są więc ze sobą powiązane” – mówi OKO.press prof. Zbigniew Karaczun z SGGW. „Do jednego i drugiego przyczynia się w bardzo dużym stopniu proces spalania paliw kopalnych, przede wszystkim węgla” – dodaje.

Coroczne letnie susze i wydłużony okres wegetacyjny roślin – najbardziej widoczne oznaki zmieniającego się w Polsce klimatu – nasilają problem. Bo astma i alergia – m.in. obok innych dolegliwości związanych z układem oddechowym, a także układem krążenia – zaliczają się do tzw. chorób klimatozależnych, w przypadku których jedną z przyczyn są właśnie czynniki klimatyczne.

Przeprowadzone w 1998 roku przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne badania wskazywały, że na astmę cierpi jakieś 5-7 proc., a alergię ma 15 proc. populacji.

Dziś te wartości się podwoiły – ok. 12 mln (ponad 30 proc.) osób choruje na jakąś postać alergii, a astma oskrzelowa jest najczęstszą chorobą przewlekłą młodych dorosłych i dotkniętych jest nią ok. 4 mln osób (ponad 10 proc.)


Globalne ocieplenie to nie tylko zmiany temperatur i gwałtowne zjawiska atmosferyczne. To również zagrożenie dla zdrowia. Ta prawda wolno przebija się do świadomości Polaków. Dlatego OKO.press publikuje cykl artykułów o wpływie zmian klimatycznych na zdrowie Polaków. Bezpośrednią inspiracją był dla nas raport opublikowany przez Koalicję Klimatyczną i HEAL Polska – „Wpływ zmiany klimatu na zdrowie”.


Od zanieczyszczonego powietrza do alergii

Zwana popularnie uczuleniem alergia to nadmierna – a przez to nieprawidłowa – reakcja układu odpornościowego (immunologicznego) na występujące w środowisku obce dla organizmu substancje (tzw. alergeny). Normalnie, zdrowy organizm powinien je tolerować.

Co wspólnego z alergią ma zanieczyszczone powietrze, np. smog? Chodzi o to, że szkodliwe substancje uszkadzają nabłonek oddechowy. Ta składająca się z pojedynczej warstwy komórek tkanka, która wyściela nasze drogi oddechowe, pełni funkcję obronną. Wytwarza śluz, który poprzez odkrztuszanie usuwa z naszego układu oddechowego obce ciała, np. kurz. Uszkodzenie nabłonka sprawia, że zostaje osłabiona bariera ochronna między naszym układem oddechowym a środowiskiem.

„I wtedy nasz organizm zaczyna przesadnie reagować np. na pyłki roślinne, które padają na uszkodzoną błonę śluzową układu oddechowego” – mówi OKO.press alergolog dr Piotr Dąbrowiecki z Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP. Dzieje się tak dlatego, że układ immunologiczny (odpornościowy) zaczyna wytwarzać przeciwciała, przeciwko potencjalnie bezpiecznym cząstkom białkowym (alergenom). „I tak dochodzi do męczącego dla organizmu przewlekłego zapalenia błony śluzowej nosa i dróg oddechowych” – tłumaczy mechanizm wpływu zanieczyszczeń na rozwój alergii.

Co prawda, nabłonek oddechowy ma zdolność do regeneracji. Problem polega jednak na tym, że żyjemy dziś w tak zanieczyszczonych miastach, że często nabłonek nie ma dość czasu, by się odbudować – proces odtwarzania przegrywa z procesem niszczenia.

„Dziś już wiadomo, że dużo bardziej niebezpieczne dla naszego układu oddechowego jest długotrwałe przebywanie w nawet umiarkowanie zanieczyszczonym środowisku niż krótkotrwałe oddychanie ekstremalnie brudnym powietrzem”– mówi dr Dąbrowiecki.



W Polsce najgorzej

Substancje, które są odpowiedzialne za uszkodzenia nabłonka to m.in. składniki smogu miejskiego:

  • tlenki węgla (w tym dwutlenek węgla),
  • tlenki azotu,
  • tlenki siarki,
  • pyły zawieszone (PM10-PM2,5-PM 0,1),
  • węglowodory aromatyczne (w tym benzo(a)piren).

A źródeł zanieczyszczeń wokół nas jest dużo:

Jak podaje HEAL Polska w raporcie „Wpływ zmiany klimatu na zdrowie” z 2018 roku, aż 3/4 wszystkich domów ogrzewanych węglem w Europie znajduje się w Polsce. To plus emisja z transportu i energetyki – również w 80 proc. opartej na węglu – sprawia, że „Polska znajduje się w czołówce krajów, które charakteryzuje najgorsza jakość powietrza w Europie”.

Jeśli chodzi o stężenie w powietrzu rakotwórczego benzo(a)pirenu, to jesteśmy – choć to wątpliwy zaszczyt – europejskim liderem. „Najwyższe stężenia tego wielopierścieniowego węglowodoru aromatycznego w powietrzu występują właśnie w naszym kraju” – czytamy w raporcie HEAL Polska.

W jakim stopniu to właśnie zanieczyszczenie powietrza należy winić za wzrost zachorowań na alergie, a w jakim inne czynniki? „Nie możemy obecnie ustalić precyzyjnie wagi poszczególnych czynników, ponieważ wymagałoby to realizacji w Polsce tzw. badań kohortowych na chorych, które są bardzo drogie, a na które nie ma obecnie publicznych pieniędzy, choć istnieje potrzeba ich przeprowadzenia” – wyjaśnia dr Dąbrowiecki.

„Ale wiemy, że poziomy zanieczyszczeń korelują z zachorowalnością” – dodaje.

Powołuje się na badania przeprowadzone przez prof. Ewę Czarnobilską z Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Pokazały one, że w tym jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast Polski aż 40 proc. gimnazjalistów cierpi na alergię. „Te dzieci, które mieszkają blisko głównych traktów komunikacyjnych, częściej chorują na astmę oskrzelową i alergiczny nieżyt nosa w porównaniu do ich rówieśników mieszkających w Krakowie, ale z dala od ruchu samochodowego” – mówiła alergolog.



Feralny styczeń 2017

A jak zanieczyszczone powietrze sprzyja rozwojowi astmy oskrzelowej? Ta przewlekła i, niestety, nieuleczalna choroba jest spowodowana obecnością przewlekłego stanu zapalnego w oskrzelach.

Najczęściej wywołują go alergeny, ale zapalenie może powstać także pod wpływem drażniącego działania zanieczyszczeń powietrza. „Ten stan zapalny objawia się napadami kaszlu, świszczącym oddechem i uczuciem duszności”– mówi dr Dąbrowiecki.

Związek między zanieczyszczeniem powietrza a astmą był doskonale widoczny w styczniu 2017 roku. W tym miesiącu poziomy zanieczyszczeń powietrza w całej Polsce zostały znacznie przekroczone. Przykładowo, dopuszczalna dobowa norma PM10 to 50 mg/m3. Ale w styczniu 2017 średnie stężenie PM10 w wielu miastach przekraczało 200-300 mg/m3.

„Znacząco wzrosła wtedy liczba hospitalizacji z powodu uporczywego kaszlu i ataków astmy” – mówi OKO.press dr Dąbrowiecki. Ataki kaszlu również mogły być objawem astmy.

Oprac. OKO.press na podstawie prezentacji do wykładu Wpływ zanieczyszczeń powietrza na występowanie oraz zaostrzenia alergii i astmy, który dr Piotr Dąbrowiecki wygłosił podczas konferencji „Zmiana klimatu i zdrowie. Wyzwania dla sektora zdrowia w Polsce” 8 grudnia 2018 roku.

Zwiększoną zachorowalność na alergie i astmę obserwuje się przede wszystkim w dużych aglomeracjach miejskich. Czyli właśnie tam, gdzie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone.

Niechlubnymi liderami są tu Kraków, Wrocław, Katowice (i aglomeracja śląska), okresowo Warszawa. „Osób chorujących na Zamojszczyźnie czy na Białostocczyźnie jest o połowę mniej” – zaznacza dr Dąbrowiecki.



Zmiana klimatu szkodzi

Letnie susze w Polsce są jedną z najbardziej widocznych oznak postępującej zmiany klimatu w naszym kraju. Na ogół ich szkodliwość kojarzy się ze stratami w rolnictwie. Okazuje się jednak, że ma również znaczenie dla osób chorujących na alergie – zwiększa uciążliwość ich przypadłości.

Wynika to z tego, że deszcze są czynnikiem, który usuwa z powietrza nadmiar pyłków z atmosfery, co przynosi wyraźną ulgę alergikom. „To prosty rachunek: jeśli opadów jest np. dwa razy mniej, to chorzy są dwa razy częściej wystawieni na działanie alergenów, przez co swoją chorobę przeżywają intensywniej” – tłumaczy dr Dąbrowiecki.

Jeszcze trudniej jest mieszkańcom dużych miast. Wiąże się to ze zjawiskiem tzw. miejskiej wyspy ciepła. Nieco upraszczając, polega ono na tym, że powietrze w mieście jest bardziej suche a temperatura wyższa niż na pozamiejskich obszarach okalających. „Badania pokazują, że w miastach pyłki roślin zawierają w sobie więcej uczulających białek, więc i alergie są bardziej dolegliwe” – wyjaśnia dr Dąbrowiecki.

Alergikom nie pomaga również inny efekt zmiany klimatycznej – wydłużający się okres wegetacji roślin, który w Polsce w ostatnich latach zaczyna się już nawet w lutym. W ten sposób chorzy przez dłuższy czas w roku są narażeni na kontakt z alergenami.

Kowalski vs. zanieczyszczone powietrze

Czy Polska jest gotowa na wzrost zachorowań na astmę i alergię związany z zanieczyszczeniem powietrza? „Nie boję się o szpitale, bo mamy w Polsce dobrą bazę łóżek szpitalnych” – odpowiada dr Dąbrowiecki. „Uważam, że problemem może być niewystarczająca liczba lekarzy pierwszego kontaktu. W sytuacjach, gdy nagle zacznie do nich zgłaszać się dużo więcej pacjentów, to system może stać się niewydolny” – dodaje.

A co może zrobić „przeciętny Kowalski”, by uchronić się przed szkodliwym oddziaływaniem zanieczyszczonego powietrza na jego układ oddechowy? Dr Dąbrowiecki radzi:

  • monitorować stan zanieczyszczeń powietrza w swoim miejscu zamieszkania – ściągnąć aplikację na telefon komórkowy, albo sprawdzić to w internecie;
  • jeśli stan zanieczyszczeń jest 2-3 razy wyższy od dopuszczalnego, to – w przypadku osób zdrowych – zakładać maskę antysmogową przed wyjściem z domu; jednak osoby chorujące np. na astmę – a także małe dzieci i starsi – powinny unikać wychodzenia w takie dni;
  • zainwestować w domowy oczyszczacz powietrza.

Alergikom pozostaje jeszcze immunoterapia alergenowa, czyli – mówiąc potocznie – odczulanie. Można ją przeprowadzać u pacjentów powyżej 5. roku życia. Odczulanie polega na podawaniu organizmowi alergenu – np. pyłków roślinnych – w niedużych, kontrolowanych dawkach w taki sposób, by po pewnym czasie organizm przestał reagować dany alergen. Czyli przestał go zwalczać i zaczął traktować obojętnie.

„Terapia jest skuteczna w 90 proc. przypadków alergików uczulonych na pyłki drzew i traw, w 80 proc. alergii na roztocza kurzu domowego oraz w 60 proc. uczuleń na zarodniki grzybów pleśniowych lub alergeny zwierząt domowych. To jedno z najbardziej efektywnych narzędzi do walki z alergiami” – mówi dr Dąbrowiecki.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym