Lista pomysłów polityków na to, jak poradzić sobie ze smogiem, wydłuża się. Niestety są to zwykle pomysły nietrafione. Europosłanka PiS twierdzi, że w walce ze smogiem pomogą sieci ciepłownicze

15 lutego jakoś powietrza w Polsce znów osiągnęła stany alarmowe:

14 lutego stężenie pyłów przekroczyło poziomy alarmowe w kilku punktach pomiarowych na Śląsku.

Niedawno minister Jan Szyszko proponował, żeby ze smogiem walczyć za pomocą geotermii.



Tym razem europosłanka PiS proponuje, by stawiać na ciepłownictwo sieciowe:


Jeżeli chcemy chronić klimat i to, żebyśmy oddychali czystym powietrzem (…) to musimy przyjmować ograniczenia (...). Ciepłownictwo sieciowe jest dowodem, że możemy obniżać niskie emisje (...).

, - 14/02/2017

Fot. Jakub Szymczuk /FOTO GOSC


Ciepłownictwa sieciowego nie można "dociągnąć" do większości polskich domów


W Polsce głównymi trucicielami są domowe piece – to właśnie niska emisja, o której wspomina Jadwiga Wiśniewska. Odpowiadają one za znaczną część emisji do atmosfery (około 50 proc. według raportów Inspekcji Ochrony Środowiska) tzw. pyłów zawieszonych PM2,5 i PM 10, które stanowią zagrożenie dla życia i zdrowia.

Ciepłownictwo sieciowe mogłoby przyczynić się do rozwiązania problemu niskiej emisji przez zastępowanie emitujących pyły zawieszone domowych kopciuchów – pieców, w których pali się złej jakości węglem i po prostu śmieciami – przez nowoczesne sieci energetyczne. Ale pojawiają się spore problemy natury logistycznej.

„Ciepłownictwo sieciowe jest rozwiązaniem rozsądnym ponieważ likwiduje problem zanieczyszczeń i niskiej emisji. Ale z oczywistych względów zasięg sieci ciepłowniczych jest ograniczony możliwościami technicznymi. To znaczy nie możemy zbyt daleko pompować tej wody z powodu strat energetycznych” – stwierdza w rozmowie z OKO.press Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.

„Około 50 proc. obywateli Polski kupuje energię cieplną od systemowych przedsiębiorstw ciepłowniczych. Pozostałe zapotrzebowanie na ciepło zaspakajane jest ze źródeł indywidualnych lub małych źródeł lokalnych” – czytamy w raporcie PwC z 2012 roku. Polska i tak jest już jednym z liderów jeśli chodzi o sieci ciepłownicze w Europie. W Unii tylko Litwa, Dania, Łotwa i Estonia mają większy odsetek obywateli podłączonych do sieci. W najlepiej „osieciowanym” polskim mieście, czyli w Warszawie, udział ciepła sieciowego w całkowitym zużyciu wynosi 76 proc.

„Ze względu na ograniczenia techniczne i ekonomiczne (brak możliwości przesyłania ciepła na duże odległości), rynki ciepła mają charakter lokalny i często obejmują obszar jednego miasta.” – czytamy w raporcie PwC.

Według GUS w Polsce istnieje około 5 mln domów jednorodzinnych. Na wsiach niemal wszystkie budynki to tego typu zabudowa (97 proc. wszystkich budynków). W miastach 80 proc. zabudowań to domy jednorodzinne. Według Polskiego Alarmu Smogowego 70 proc. ze wszystkich budynków jest ogrzewanych węglem. W znacznej większości domów węgiel (i śmieci) palone są w najbardziej „trucicielskich’’ piecach. A to kopciuchy stanowią większość domowych pieców, szacuje się że jest ich w Polsce 3-3,5 mln. To właśnie je mogłyby zastąpić sieci ciepłownicze. Tylko, że sieci sprawdzają się w określonych warunkach. „To jest dobre rozwiązanie dla zwartej zabudowy, gdzie w okolicy jest ciepłownia” – mówi Piotr Siergiej.

O ile w miastach sieci ciepłownicze mogą (i jeśli chcemy oddychać czystszym powietrzem – powinny) zapewniać ciepło, o tyle takie rozwiązanie nie sprawdza się na dalekich obszarach podmiejskich, czy na wsiach, gdzie stają miliony kopciuchów. Sieci ciepłownicze mogą stanowić część rozwiązania problemu zanieczyszczonego powietrza, ale same z pewnością go nie rozwiążą.

Abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym