Podstawa programowa Wychowania Do Życia w Rodzinie do szkół podstawowych z 2016 roku już spełnia żądania ultrakatolików. Antykoncepcję łączy z aborcją i sterylizacją. Uznaje, że „życie dziecka” zaczyna się jajowodzie. W masturbacji widzi zagrożenie uzależnieniem od seksu. Chce wzmacniać „identyfikację z płcią”, transseksualizm uznaje za zaburzenie

Żądanie wprowadzenia do kodeksu karnego karania za nieodpowiednią – zdaniem ultrakatolików – edukację seksualną poparła w komplecie większość sejmowa z PiS. Kara więzienia do 3 lat – a może nawet 5 lat – miałaby wywołać efekt mrożący u dyrektorek i dyrektorów szkół i powstrzymać ich przed zapraszaniem specjalistów edukacji seksualnej z zewnątrz np. z fundacji typu „Ponton”.

Wątpliwości środowisk ultrakatolickich z kręgu Fundacji PRO-Prawo do życia czy Ordo Iuris nie budzi natomiast wprowadzona w 2016 roku, za czasów ministry Anny Zalewskiej, nowa Podstawa programowa do Wychowania do życia w rodzinie (WDŻ) dla szkoły podstawowej.

Stanowi ona bowiem spójny system kształtowania postaw i lansowania katolickiego nauczania o seksualności, płciowości, małżeństwie, ograniczający prawa reprodukcyjne i oderwany od współczesnej obyczajowości.  

Przedmiot – choć nieobowiązkowy, do decyzji rodziców lub pełnoletnich uczniów – ma „wpisywać się w program wychowawczo-profilaktyczny każdej szkoły”.

„Nauczyciel WDŻ powinien wiedzieć, że lekcje wychowania do życia w rodzinie to wyjątkowe zajęcia. Ich cel stanowi ukazywanie wartości, kształtowanie poglądów, formowanie postaw i konkretnych zachowań. Priorytetem jest aspekt wychowawczy – a nie tylko edukacyjny” – stwierdza obszerny „komentarz” dla nauczycieli, który towarzyszy podstawie. I dalej:

„Rodzina wprowadza dzieci w rzeczywistość duchową, religijną, moralną, a zatem wychowanie do życia w rodzinie nie może abstrahować od tożsamości religijnej uczniów, od ich rozwoju religijnego”.

Autorzy programu stanęli na wysokości tego zadania. Podstawy do nauczania w świeckiej szkole pod wieloma względami przypominają podstawy katechezy o seksualności.

Edukacja seksualna jak Pan Bóg przykazał

Zadaniem nauczycielek i nauczycieli jest „uczyć ekologii prokreacji, zasad odpowiedzialnego rodzicielstwa, fizjologii płodności i planowania dzietności w oparciu o jej rozpoznawanie”. Kluczowe jest, by

„oddzielić metody rozpoznawania płodności znane jako naturalne planowanie rodziny (NPR) od antykoncepcji, środków poronnych, aborcji i sterylizacji” a także

„zdefiniować, że antykoncepcja (z łac. an – przeciw, conceptio – poczęcie) to działanie przeciwko poczęciu, natomiast środki przeciwzagnieżdżeniowe to środki poronne, ponieważ, poczęcie dziecka następuje w jajowodzie, a nie w macicy”.

Te zalecenia są tak szczegółowe, bo dla nauczania o niemoralności antykoncepcji kluczowe jest uznanie jej za zabijanie człowieka, a nie za blokowanie zagnieżdżenia jajeczka, czyli powstania ciąży. Ale chodzi – szerzej – o rozbudzenie moralnego potępienia dla całej seksualności niesłużącej prokreacji. Z rozpędu – nawet dla stosunku przerywanego.

Celem jest też właściwe dla katolicyzmu nauczanie o świętości związku i seksu małżeńskiego (trzeba pamiętać, że w akcie kreacji nowego życia uczestniczy sam Bóg) i konsekwentnie lansowanie wstrzemięźliwości seksualnej, unikania nawet masturbacji, która jest przedstawiana jako zachowanie groźne w skutkach.

Nauczyciel ma bowiem omówić

„masturbację i wiążące się z nią zagrożenia np. pornofilia, uzależnienie od seksu”.

Przypominamy naszą analizę podstawy programowej do WDŻ (z 2017 roku).

Cała szkoła wychowuje do życia w rodzinie

We właściwym wychowaniu do życia w rodzinie oczekiwane jest zaangażowanie całej szkolnej wspólnoty. „Dla osiągnięcia celów dydaktyczno-wychowawczych wskazana jest współpraca dyrekcji szkoły, nauczyciela WDŻ, wychowawcy klasy, nauczycieli przedmiotów, których treści zbliżone są do treści realizowanych w ramach WDŻ, pedagoga szkolnego oraz osób pracujących w bibliotece szkolnej z rodzicami uczniów”.

Zamiar ukształtowania religijnego światopoglądu jest jasno wyrażony w „komentarzu”. MEN stawia przed nauczycielami tego nieobowiązkowego przedmiotu ambitne zadania, choć na program jest tylko „dziewięć godzin z całą klasą oraz godziny odrębne dla chłopców i dziewcząt (po 5 lekcji) – łącznie w ciągu roku 14 godzin dla ucznia”.

„W ramach zajęć WDŻ seksualność ujmuje się w sposób integralny, czyli uwzględniający zarówno sferę biologiczną, fizyczną, jak również sfery: psychiczną, emocjonalną, społeczną i duchową, czyli opartą na wartościach”.

Celem programu zajęć jest nie tylko „przekazywanie wiedzy i umiejętności”, ale także „stymulowanie rozwoju w wymiarze psychicznym, społecznym i moralno-duchowym”.

Prof. Ostrowska: religia jako rzeczywistość

Autorzy podstawy powołują się na prof. Krystynę Ostrowską, kierownika Zakładu Badania Dewiacji w Instytucie Profilaktyki Społecznej UW, która „ma znaczny wkład w koncepcję i sposób realizacji WDŻ od początku jego wprowadzania”.

Z aprobatą cytują jej opinię o czterech rzeczywistościach. Okazuje się, że program zajęć WDŻ

„powinien obejmować wiedzę dotyczącą biologii, psychiki, zachowań społecznych i religii, jako czterech rzeczywistości tworzących byt człowieka.

Ich wzajemna integracja zapewnia harmonijną ludzką egzystencję i pozwala na unikniecie wielu zachowań świadczących o nieprzystosowaniu społecznym i psychicznym”.

Korzystają też z odróżnienia edukacji seksualnej – jako przekazywania wiedzy i umiejętności od wychowania seksualnego, które jest czymś więcej. To jeden z leitmotivów prac Ostrowskiej, która już w 1998 roku dokonała znaczącego zestawienia propozycji MEN podstawy programowej do WDŻ z dokumentem papieskiej Rady ds. Rodziny pt. „Ludzka płciowość. Prawda i znaczenie. Wskazania dla wychowania w rodzinie” z 1996 roku.

Autorka obnaża miałkość wcześniejszych propozycji MEN i ich demoralizujący potencjał, w odróżnieniu od papieskiego wychowania młodzieży do „skromności i czystości osoby, która nie chce być widziana jak przedmiot przyjemności, przeciwnie chce być kochana dla niej samej”. Watykan zalecał także „panowanie nad sobą, samokontrolę i powściągliwość”.

Podstawa z 2016 roku precyzuje owe religijne odwołania:

„Uznano, że treści podstawy programowej powinny odzwierciedlać wartości, które Jan Paweł II nazwał duchowym fundamentem Europy, zbieżne z uznawanymi powszechnie wartościami humanistycznymi”. Wśród 12 wartości pierwsza trójka to: godność osoby, świętość życia ludzkiego oraz centralna rola rodziny opartej na małżeństwie.

Jan Paweł II jest cytowany w dokumencie czterokrotnie, przebija go tylko prof. Krystyna Ostrowska.

Świętość życia i świętość małżeństwa

„Troska o życie wymaga odpowiedzialnych decyzji prokreacyjnych, przygotowania do rodzicielstwa, opieki prekoncepcyjnej, prenatalnej i postnatalnej wobec dziecka od początku jego istnienia,

ale także do pomocy świadczonej osobom chorym, niepełnosprawnym, umierającym i przeżywającym żałobę. To swoiste kontinuum życia rodzinnego”.

Cała podstawa przeniknięta jest założeniem, że „życie” zaczyna się od poczęcia, a nawet – jak widać – wcześniej, w okresie prekoncepcyjnym, co jest trudne do ogarnięcia umysłem.

Podstawa dla wszelkiej jasności precyzuje, że

„poczęcie dziecka następuje w jajowodzie, a nie w macicy”,

co ma swoje konsekwencje np. dla moralnej oceny środków antykoncepcyjnych np. pigułki „dzień po”, które uniemożliwiają zapłodnienie, a jeśli do niego dojdzie blokują zagnieżdżenie zapłodnionego jajeczka w ściance macicy.

Z podstawy wynika, że tak czy owak jest to zabijanie dziecka.

W wielu miejscach życie ludzkie jest w podstawie podzielone na fazę prenatalną – od zapłodnienia w jajowodzie do porodu i postnatalną od porodu do śmierci. Mówi się np. – jak o czymś oczywistym – o opiece prenatalnej i postnatalnej nad dzieckiem.

Zabójstwo w jajowodzie i ekologia prokreacji

Nieoczekiwanie najdalej idące deklaracje padają w rozdziale „Organizacja zajęć”.

„Zgodnie z antropologią personalistyczną, psychologią humanistyczną, pedagogiką i psychologią rozwojową, oraz familiologią i aksjologią, a także zasadami języka polskiego, w ramach wychowania do życia w rodzinie warto uwzględnić następujące wskazania…”. Jest ich kilkadziesiąt.

Najpierw zasadnicze wskazania etyczne:

  • „Ujmować człowieka integralnie, z uwzględnieniem wszystkich wymiarów jednocześnie;
  • Uznać ludzkie prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci”.

Potem właściwe dla katolicyzmu nauczanie o świętości związku i seksu małżeńskiego (trzeba pamiętać, że w akcie kreacji nowego życia uczestniczy sam Bóg):

  • „Eksponować wartość małżeństwa, odróżniając je od innych związków – w aspekcie prawnym, fizycznym, psychicznym, duchowym i społecznym;
  • Wskazywać na korzyści społeczeństwa ze współżycia seksualnego małżonków, dających świadectwo miłości, wierności, nierozerwalności;
  • Omawiać wielorakie walory przedmałżeńskiej powściągliwości seksualnej, wierności małżonków”.

Dalej konkrety o zapłodnieniu, przy czym głównym celem jest przekazanie nauczania o wyższości naturalnego planowania rodziny (NPR) nad antykoncepcją, która występuje w zestawie ze „środkami poronnymi, aborcją i sterylizacją” (czyli różnymi narzędziami zabijania życia):

  • „Uczyć ekologii prokreacji, zasad odpowiedzialnego rodzicielstwa, fizjologii płodności i planowania dzietności w oparciu o jej rozpoznawanie. Informować o rodzajach, walorach i mankamentach (w tym skuteczności i skutkach stosowania) metod i środków świadomej prokreacji;
  • oddzielić metody rozpoznawania płodności znane jako naturalne planowanie rodziny (NPR) od antykoncepcji, środków poronnych, aborcji i sterylizacji;
  • zdefiniować, że antykoncepcja (z łac. an – przeciw, conceptio – poczęcie) to działanie przeciwko poczęciu za pomocą środków mechanicznych, chemicznych, hormonalnych i stosunku przerywanego coitus interruptus, natomiast środki przeciwzagnieżdżeniowe to środki poronne, ponieważ, poczęcie dziecka następuje w jajowodzie, a nie w macicy„.

Te zalecenia są tak szczegółowe, bo dla nauczania o niegodziwości czy niemoralności antykoncepcji kluczowe jest uznanie jej za zabijanie człowieka a nie za blokowanie zagnieżdżenia jajeczka, czyli powstania ciąży. Chodzi o rozbudzenie moralnego potępienia dla całej seksualności niesłużącej prokreacji. Z rozpędu – nawet dla stosunku przerywanego.

  • „wytłumaczyć, że metoda Ogino-Knausa, znana w Polsce jako kalendarzyk małżeński, to metoda historyczna (lata 30. XX wieku) polegająca na obliczeniach zależnych od długości cyklu, natomiast obecnie stosowane metody NPR opierają się na obserwacji i interpretacji konkretnych objawów płodności” [tutaj autorzy podstawy podkreślają osiągnięcia naprotechnologii, która zastąpiła in vitro jako rządowy program leczenia niepłodności];
  • „przekonać, że wskaźnik Pearla pozwala na pozytywną ocenę stosowania metod rozpoznawania płodności, które ponadto nie przynoszą negatywnych skutków ubocznych”.

Sami autorzy podstawy zdali sobie chyba sprawę z trudności przekazywania takich rzeczy dzieciom, skoro zalecają by

  • „mieć świadomość, że ma się przed sobą dziecko/nastolatka i dostosowywać przekaz treści do jego wieku”.

Kierują też przestrogę dla katechetów, którzy w niektórych szkołach uczą WDŻ:

  • „pamiętać, że nie prowadzi się zajęć dla małżonków czy narzeczonych przygotowujących się do rozpoczęcia wspólnego życia”.

Masturbacja grozi pornofilią, a pornografia groźna jak choroby weneryczne

Kolejne zalecenia – od sasa do lasa – podane są pod hasłem „Uwzględniać”. Nauczyciel/ka WDŻ powinna więc uwzględniać m.in.:

  • „Typologię związków – m.in. monogamiczne, monogamia seryjna;
  • Różne aspekty miłości (model Sternberga)”.

Sensacyjny jest punkt następny:

  • Masturbacja i wiążące się z nią zagrożenia np. pornofilia, uzależnienie od seksu„.

W tym miejscu – wbrew współczesnej seksuologii – podstawa programowa przyjmuje katolicki punkt widzenia na onanizm jako grzech. [Jako poważne przekroczenie prawa Bożego może być nawet grzechem ciężkim, o ile jest świadomy i dobrowolny; to dlatego spowiednicy powinni dopytywać o intensywność masturbacji, im większa – tym grzech… mniejszy, bo wskazuje na chorobliwe uzależnienie – red.].

Nauczyciel WDŻ powinien też przekazać dzieciom, że wszelkie wątpliwości co do orientacji hetero są zaburzeniami, a mężczyzna i kobieta różnią się zasadniczo i wszelkie te podziały są oczywiste. Ma bowiem „uwzględnić”:

  • Zaburzenia identyfikacji z płcią, transpłciowość, transseksualizm;
  • Problemy wiążące się z seksualnością młodzieży np. lęki, kompleksy;
  • Odrębność psychoseksualna płci”.

Dalej pojawia się demon pornografii:

  • „Czynniki ryzyka dla zdrowia seksualnego np.: uzależnienia, siedzący styl życia, niewłaściwe odżywianie, nadwaga, pornografia jako fałszywy model relacji, choroby weneryczne”.

Uczyć w grupach, aktywizować

Te dość zabytkowe treści należy przekazywać w nowoczesny sposób, odchodząc od modelu kreda-tablica.

„W prowadzeniu lekcji należy wykorzystywać metody aktywizujące takie, jak np.: praca w grupach, drama, dyskusja, „gwiazda skojarzeń”, praca z tekstem lub filmem i dokonywanie recenzji, analiza, porównanie i wyciąganie wniosków na temat tego: jak jest? jak być powinno? co zrobić, by było tak, jak być powinno? a także uzupełnianie zdań niedokończonych, studium przypadku poznanego z publikacji prasowych, bądź radiowych lub telewizyjnych audycji, pisanie listu, język fotografii, rebusy, krzyżówki, testy, itp. Zastosowanie tych metod mogą uzupełniać pogadanka i mini wykłady”.

Rozwój religijny uczniów, czyli zasady stare, ale jare

Kolejny raz autorzy podstawy odwołują się wprost do wiary i religijności uczniów.

„Przy realizacji zakresu podstawy programowej nauczyciel winien kierować się poniższymi zasadami zawartymi w „Biblioteczce Reformy” nr 31 MEN z 2001 roku. Mimo upływu lat nie straciły one bowiem na aktualności (…)

Zasada 4
Rodzina wprowadza dzieci w rzeczywistość duchową, religijną, moralną, a zatem Wychowanie do życia w rodzinie nie może abstrahować od tożsamości religijnej uczniów, od ich rozwoju religijnego.

Zasada 5
Wychowanie do życia w rodzinie opiera się zawsze na fundamencie wartości, które muszą być jasno werbalizowane i eksponowane. Przede wszystkim należy podkreślać takie wartości, jak:

życie ludzkie, prawda, miłość, odpowiedzialność, wiara religijna, szacunek dla człowieka, szacunek dla pracy ludzkiej, wspólne działanie, wierność, solidarność w dobrym, rzetelność, zdrowie”.

  • Zobacz też inne pożytki z takiej podstawy

    „Prowadzone w szkole wychowanie prorodzinne daje też szansę na odwrócenie zjawiska nadmiernej dominacji kształcenia nad wychowaniem. Narastające problemy demograficzne Polski, w tym niska dzietność społeczeństwa, mała wiedza na temat prenatalnego rozwoju człowieka i odpowiedzialności za nie to dodatkowe argumenty przemawiające na rzecz słuszności założeń podstawy programowej WDŻ.

    Skupienie uwagi na początkach ludzkiego życia i sposobach dbałości o nie, począwszy od okresu prekoncepcyjnego i prenatalnego po postnatalny, miłość i autentyczna troska trwająca aż do śmierci, a nawet po niej oraz empatyczne współprzeżywanie żałoby stanowić będą pożyteczne efekty zajęć WDŻ zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i społecznym”.

Treści nauczania, czyli wymagania szczegółowe

Te ogólne zalecenia dla nauczycieli przełożone zostały na zalecenia, czego uczeń ma się nauczyć przez cztery lata w klasach V-VIII. Cytujemy już niemal bez komentarzy, wybierając spośród wielu treści te, które wyrażają przedstawione w „Komentarzu” katolickie podejście do etyki seksualnej. Warto zwrócić uwagę na

nowy wątek: punkt III.8 jest zachętą do zachowania dziewictwa do dnia czy raczej nocy poślubnej (zwłaszcza jeśli ślub ma być kościelny).

I Rodzina. Uczeń:

1) wie, co składa się na dojrzałość do małżeństwa i założenia rodziny; zna kryteria wyboru współmałżonka, motywy zawierania małżeństwa i czynniki warunkujące trwałość i powodzenie relacji małżeńskiej i rodzinnej; (…)

4) wyjaśnia miejsce dziecka w rodzinie i jej rolę dla niego: w fazie prenatalnej, podczas narodzin, w fazie niemowlęcej, wczesnodziecięcej, przedpokwitaniowej, dojrzewania, młodości, wieku średniego, wieku późnego [wierny cytat tej dość zagmatwanej myśli]; (…)

II Dojrzewanie. Uczeń: (…)

4) wskazuje różnice w rozwoju psychoseksualnym dziewcząt i chłopców;
5) wyjaśnia, na czym polega identyfikacja z własną płcią;
6) zna zagrożenia okresu dojrzewania, takie jak: uzależnienia chemiczne i behawioralne, presja seksualna, pornografia, cyberseks, prostytucja nieletnich; potrafi wymienić sposoby profilaktyki i przeciwdziałania”.

Do zadań szkoły (patrz niżej) należy też „wzmacnianie procesu identyfikacji z własną płcią„.

III Seksualność człowieka. Uczeń:

1) określa pojęcia związane z seksualnością: męskość, kobiecość, komplementarność, miłość, wartość, małżeństwo, rodzicielstwo, odpowiedzialność; wyjaśnia na czym polega i czego dotyczy integracja seksualna;
2) rozumie znaczenie odpowiedzialności w przeżywaniu własnej płciowości oraz budowaniu trwałych i szczęśliwych więzi; (…)

6) charakteryzuje związek istniejący pomiędzy aktywnością seksualną a miłością i odpowiedzialnością; omawia problemy związane z przedmiotowym traktowaniem człowieka w dziedzinie seksualnej;

7) potrafi wymienić argumenty biomedyczne, psychologiczne, społeczne i moralne za inicjacją seksualną w małżeństwie;

8) przedstawia przyczyny, skutki i profilaktykę przedwczesnej inicjacji seksualnej; (…)

10) potrafi wymienić różnice pomiędzy edukacją a wychowaniem seksualnym;

11) potrafi scharakteryzować i ocenić różne odniesienia do seksualności: permisywne, relatywne i normatywne;

12) rozumie wartość trwałości małżeństwa dla dobra rodziny.

IV Życie jako fundamentalna wartość. Uczeń:

1) wyjaśnia, co to znaczy, że życie jest wartością;

2) rozumie, na czym polega planowanie dzietności rodziny; wie, jakie aspekty należy uwzględnić przy podejmowaniu decyzji prokreacyjnych; (…)

4) wyraża postawę szacunku i troski wobec życia i zdrowia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci;

5) zna fazy psychofizycznego rozwoju człowieka w okresie prenatalnym i postnatalnym; orientuje się w czynnikach wspomagających i zaburzających jego psychiczny, fizyczny, duchowy i społeczny rozwój;

6) rozumie, czym jest opieka prekoncepcyjna i prenatalna uwzględniająca zdrowie ojca, matki i dziecka, formy prewencji, profilaktyki i terapii. (…)

V Płodność. Uczeń:

4) przedstawia problem niepłodności; określa jej rodzaje, przyczyny, skutki; wyjaśnia na czym polega profilaktyka i leczenie;

5) definiuje pojęcie antykoncepcji i wymienia jej rodzaje, dokonuje oceny stosowania poszczególnych środków antykoncepcyjnych w aspekcie medycznym, psychologicznym, ekologicznym, ekonomicznym, społecznym i moralnym;

6) zna różnice między antykoncepcją a naturalnym planowaniem rodziny, zapłodnieniem in vitro a naprotechnologią; (…)

9) wie, jak istotne znaczenie, zarówno w aspekcie medycznym, psychologicznym, jak i społecznym ma gotowość członków rodziny na przyjęcie dziecka z niepełnosprawnością;

10) rozumie sytuację rodzin mających trudności z poczęciem dziecka i doświadczających śmierci dziecka przed narodzeniem. (…)

VI Postawy. Uczeń:

1)  potrafi wymienić i uzasadnić normy chroniące życie małżeńskie i rodzinne oraz sprzeciwić się naciskom skłaniającym do ich łamania;

2) wie, że aktywność seksualna, jak każde zachowanie człowieka podlega odpowiedzialności moralnej;

3) radzi sobie w sytuacji konfliktu, presji grupy, stresu; (…)

9) jest odpowiedzialny za własny rozwój i samowychowanie”.

  • Zobacz jeszcze inne zadania szkoły

    Podstawa wymienia też „zadania szkoły w zakresie realizacji wychowania do życia w rodzinie:

    1) wspieranie wychowawczej roli rodziny;
    2) współpraca z rodzicami w zakresie prawidłowych relacji między nimi a dzieckiem;
    3) wskazanie norm życia społecznego, pomoc w interioryzacji i ich wspólne przestrzeganie;
    4) pomoc we właściwym przeżywaniu okresu dojrzewania;
    5) wzmacnianie procesu identyfikacji z własną płcią; docenianie komplementarności płciowej i współdziałania;
    6) wspieranie rozwoju moralnego i kształtowania hierarchii wartości;
    7) promowanie integralnej wizji seksualności człowieka; ukazanie jedności pomiędzy aktywnością seksualną, miłością i odpowiedzialnością;
    8) wskazywanie na prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, potrzebę przygotowania do macierzyństwa i ojcostwa oraz towarzyszenia w chorobie i umieraniu;
    9) tworzenie klimatu dla koleżeństwa, przyjaźni oraz szacunku dla człowieka;
    10) pomoc w poszukiwaniu odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencjalne;
    11) informowanie o możliwościach pomocy – system poradnictwa dla dzieci i młodzieży;
    12) ukazywanie potrzeby odpowiedzialności w korzystaniu ze środków społecznego przekazu (w tym internetu) w zakresie doboru treści, krytycznej oceny formy przekazu oraz poświęconego czasu;
    13) pomoc w rozpoznawaniu i rozwijaniu zdolności, w odkrywaniu możliwych dróg
    realizacji osobowej i zawodowej wychowanka, przygotowywanie do odpowiedzialnego pełnienia zadań na każdej z nich.

Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Komentarze

  1. Zenon Nowak

    Tego rodzaju uczoność, niestety, jest produkowana przez polskie szkoły wyższe w ilościach przerażających. Miejsce opróżnione przez diamat i pojmowaną z bolszewicka historię ruchu robotniczego oraz ekonomię polityczną socjalizmu wypełniły po brzegi różne natchnione pierdu-pierdu czerpiące pełnymi garściami z Katechizmu KK. Produkujemy na kopy, za państwowe pieniądze różnych doktorów i habilitowańców z sieczką zamiast mózgów, finansujemy ich publikacje i emerytury, marnujemy czas studiującej młodzieży zmuszanej do wysłuchiwania mądrości głoszonych przez "katolickich uczonych". Koszmarne marnotrawstwo. A obecnym promotorom tego zidiocenia marzy się jakaś super hiper technologiczna nowoczesność na światowym poziomie. Tymczasem idąc dalej tym tropem możemy sięgnąć poziomu co najwyżej "Nowych Aten" x. Chmielowskiego. Z takim wdziękiem opisanego przez Tokarczusię w "Księgach Jakubowych". Wracamy pełną parą do Czasów Saskich. Tam nasze miejsce a nie w wieku XXI.

  2. Mateusz Zalewski

    Rozsadzają seksualność człowieka od środka. Znowu będzie pełno morderstw na tle seksualnym (PRL), zboczenia wśród wykastrowanych psychicznie mężczyzn (vide – kler) – a to wszystko pod kuratelą tego rządu. Nic dziwnego, że Rzymianie rzucali Chrześcijan na pożarcie lwom, próbowali się wpakować z tą całą moralnością w ich system edukacyjny. Lew to dumna Solarna bestia, ale nie wybrzydza. Historia historią, ale rozumiem że moralna odnowa polega na wpisywaniu na sztandary "Bóg, honor, ojczyzna", gdy samemu jest się pogardy godną świnią? Katolickie diabły przyklaskują, kultura i edukacja cierpi, a tym religijnym dewotom pomyliła się metafizyka z fundamentalizmem.

  3. Andrzej Lisiak

    Strasznie dużo, strasznie mętnie pod względem jakiejś myśli przewodniej. Takie teksty panie Red. Nacz. tylko rozmywają problem. Jakim jest wychowania dzieci i młodzieży. To co pan skompilował zamiast walczyć z ciemnotą tylko ją gloryfikuje przez natrętną informację. Czy nie stać pana choć na odrobinę własnej propozycji ???
    Pewnie zaraz zjawi się tu niejaki Maciejewicz by pana bronić. Szkoda tylko, ze będzie to obrona z poziomu rynsztoka

  4. Mateusz Głazowski

    Wszystko wskazuje na to, że chociaż żyjemy w XXI wieku, mamy dostęp do rozlicznych nośników informacji, jesteśmy głupsi jak nasi przodkowie w okresie międzywojennym. W tamtych czasach polski kler pisał listy pouczające do wiernych, groził im mękami piekielnymi, ale nie odnosiło to zamierzonych skutków. Polecam lekturę książki Tadeusza Żeleńskiego Boya "Nasi okupanci".

    • Jacek Mikołajewski

      tym bardziej widać jak naglącą potrzebą jest edukacja młodych ludzi, oparta na rzetelnej wiedzy naukowej, w myśl słów wspomnianego Boya, nie tylko publicysty ale też lekarza z wiedzą i praktyką: "są bakterie, które zabija się światłem".

  5. Mariusz Was

    Samorząd jednej z poznańskich podstawówek w ramach Dnia Kobiecości chciał zrobić w szkole "Dzień spódniczki". Każdy w tym dniu ubrany w spódniczkę miał być zwolniony z odpowiedzi. Oczywiście znalazł się kołtun rodzic któremu to przeszkadzało (ciekawe czy spytał swego dzieciaka), a dyrekcja rakiem potulnie się wycofała. Z przerażeniem patrzę, co się porobiło z nauczycielami!!! Skąd tylu bigotów i oportunistów w tym zawodzie?! Dopóki będą tchórzliwi nauczyciele (niestety to nie sędziowie) ciemnogród zwycięży.

    • Adrian Janecki

      To nie był jeden rodzic, ale cała grupa. To raz. Dzień kobiecości? W związku z nałożeniem spódniczki? Skoro feministkom tak bardzo przeszkadzają stereotypy dotyczące kobiet, to dlaczego same nie protestował przeciw tej akcji? Przecież te "nowoczesne" chodzą w spodniach! Ano dlatego, że to lewacka akcja – próba nacisku na podświadomość tych młodych ludzi, że jeśli wyrzekniesz się samego siebie (choćby na chwilę), to dostaniesz nagrodę. Przy okazji, zwolnienie z odpytywania tych, co przyjdą w spódniczce, jest dyskryminacją ze względu na płeć i gdyby taka akcja się odbyła, to rodzice mieliby prawo oddać sprawę do sądu… Ja osobiście nie blokowałbym takiej akcji. Wyśmiałbym ją, a gdybym sam jeszcze chodził do szkoły, to ubrałbym się w kilt. To też "spódniczka"!

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press