Od 20 stycznia kanały informacyjne na całym świecie zdominowały doniesienia o groźnym wirusie z Wuhan. Szybciej niż sam wirus, rozprzestrzeniają się jednak fake newsy o nim. Zbiorową panikę napędzają fałszywe opinie i teorie spiskowe, a atmosferze niepewności sprzyjają brak zaufania do transparentności władz Chin, a także narodowe oraz rasowe stereotypy

OKO.press, w drugim tygodniu dyskusji o koronawirusie, w skrócie 2019-nCoV, zaprasza czytelników na pouczającą wyprawę po świecie epidemiologicznych fake newsów.

Przeskok z nietoperza, ucieczka z laboratorium, amerykański spisek

Najwięcej mitów dotyczy pochodzenia nowego wirusa. Od kiedy opinia publiczna wskazała, że pacjent zero zaraził się na targu w Wuhan (informacja nie jest potwierdzona), media – w tym kanały społecznościowe – obiegły historie o „dziwactwach” sprzedawanych i zjadanych przez mieszkańców Chin.

Wśród nich rekordy popularności pobił film, na którym dziewczyna je „zupę z nietoperza” (film został już usunięty). Internauci, nie czekając na weryfikację materiału, obwieścili, że winne są standardy „restauracji w Wuhan” i „odrażające nawyki żywieniowe” Chińczyków.

Serię ganiących, często rasistowskich twittów, uzupełniały szydzące memy. Szybko okazało się, że film został nagrany trzy lata temu i to poza terytorium Chin. Mimo to narracja o nietoperzu została.

Wirus z Wuhan – podobnie jak cała rodzina koronawirusów – faktycznie ma pochodzenie zwierzęce i najprawdopodobniej, tak jak dwie dekady temu w przypadku SARS, nosicielami są nietoperze.

To nie oznacza, że wirus bezpośrednio przeskoczył z nich na człowieka. SARS-em człowiek zaraził się m.in. od jenotów, a gospodarzem pośrednim MERS-a (zespół chorobowy wywoływany przez inny koronawirus) były wielbłądy.

Jaka jest droga transmisji 2019-nCoV? Wciąż nie wiadomo, ale najczęściej wymienianymi winowajcami są węże (ta teza nie znajduje potwierdzenia w badaniach naukowych) lub bieługi – wielkie ryby z rodziny jesiotrowatych.

Innymi słowy, rezerwuarem wirusa najprawdopodobniej są nietoperze, ale człowiek zaraził się nim w kontakcie z innym zwierzęciem. Czy trzeba je koniecznie zjeść, żeby doszło do transmisji? Nie, wystarczy bliski kontakt z gospodarzem pośrednim np. na placach handlowych i targowiskach — tłumaczył w „Gazecie Wyborczej” prof. dr hab. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Na początku epidemii, gdy pytań jest znacznie więcej niż konkretnych odpowiedzi, dobrze mają się też teorie spiskowe.

Użytkownicy sieci w Stanach Zjednoczonych posiłkując się autorytetem bezimiennych „amerykańskich naukowców”, rozwijają teorię spiskową, która głosi, że wirus mógł „uciec” z laboratorium w Wuhan („National Biosafety Laboratory”), które od 2018 roku prowadzi badania and patogenami groźnych wirusów.

Za to na rosyjskich portalach króluje narracja obciążająca winą za „celowe roznoszenie wirusa”… Amerykanów. Ci, w imię interesów ekonomicznych, mają prowadzić niebezpieczną „wojnę biologiczną”.

„Jak nigdy dotąd”, czyli zabójcza niewiedza

Reputacja nowego wirusa wyprzedza jego dokonania. Mówi się o nim, że jest „wyjątkowo zabójczy”. Gdy jednak porównamy dotychczasowe statystyki śmiertelności okaże się, że w porównaniu z innymi wirusami, ta jest stosunkowo niska.

W przypadku SARS wyniosła ona blisko 10 proc., a MERS prawie 35 proc. Za to śmiertelność Eboli to aż 50 proc. Jak dotąd w wyniku infekcji spowodowanej wirusem z Wuhan zmarło 305 osób na 14 557 zakażonych (dane WHO z 2 lutego 2020).

A to oznacza, że współczynnik śmiertelności do 2 lutego wynosił 2 proc.

Mapa zakażeń wirusem 2019-nCoV z 2 lutego 2020, źródło: Światowa Organizacja Zdrowia

2019-nCoV ma też „roznosić się szybciej niż inne wirusy”. W ciągu pierwszych dni epidemii udało się jednak oszacować tzw. R0, czyli średnią liczbę osób, które zakaża jedna chora osoba. Jak podaje strona Biokompost (powołując się na magazyn „Nature”), sięga ona 1,4-2,5, czyli jedna osoba zaraża maksymalnie 2,5 osoby, z którymi miała kontakt (przypominamy, że choroba roznosi się drogą kropelkową, gdy chory oddycha, mówi, kaszle lub kicha). Jest to wielkość porównywalna z R0 dla SARS i ptasiej grypy.

Współczynnik wyższy niż 1 oznacza, że konieczne jest podjęcie działań epidemiologicznych, bo epidemia nie wygaśnie sama z siebie. Z drugiej strony,

wielkość R0 dla wirusa z Wuhan jest wyraźnie niższa niż w przypadku innych chorób zakaźnych, np. odry gdzie jedna osoba zakaża przeciętnie aż 12 innych.

Z danych WHO wynika też, że 98 proc. przypadków zakażeń wirusem wykryto w Chinach. Kolejne 146 osób objęto leczeniem w 23 krajach na całym świecie.

Bardziej alarmujące od dotychczasowych statystyk umieralności i wskaźnika R0 są ustalenia czołowego specjalisty od chorób zakaźnych w Stanach Zjednoczonych.

Dr Anthony Fauci po przeanalizowaniu niemieckiego raportu na temat drogi transmisji wirusa z Chin do Niemiec uznał, że wirus może przenosić się bezobjawowo, czyli roznoszą go osoby, które jeszcze są zdrowe – nie mają objawów choroby.

To, wraz z brakiem rzetelnych danych dostarczanych przez władze Chin, ma tłumaczyć skokowy przyrost liczby zachorowań. Dane z 3 lutego 2020 mówią już o ponad 14 700 przypadkach zakażeń i 362 ofiarach śmiertelnych.

Absurdalny miks: wirus z Wuhan i medycyna alternatywna

W Polsce szkodliwe fake newsy na temat leczenia wirusa rozprzestrzeniał guru medycyny alternatywnej i ruchu antyszczepionkowców Jerzy Zięba. W filmie „Jak leczyć” umieszczonym na swoim kanale youtube opowiadał, że:

  • u chorego gorączkę trzeba podbijać, a nie obniżać;
  • zakażeni powinni unikać szpitali, bo tam lekarze „pozwalają umrzeć zgodnie z procedurami”;
  • a prawidłowe leczenie to m.in. dożylne podawanie m.in. askorbinianu sodu, perhydrol, złoto i srebro.

31 stycznia, po tym gdy WHO ogłosiło międzynarodowy alarm o zagrożeniu wirusem, Facebook poinformował, że będzie usuwał szkodliwe treści ze stwierdzeniami, które zostaną oflagowane jako fałszywe przez główne światowe organizacje zdrowotne oraz lokalne władze medyczne. Inni administratorzy poszli tym śladem, a kanał polskiego znachora na youtubie został zablokowany.

Wciąż można jednak oglądać wywiad z Ziębą na kanale „wrealu24.pl”, w którym ten powtarza, że „prace nad stworzeniem wirusa trwały od 2003 roku” i jest to element „wojny biologicznej przeciwko Chinom”.

Dezinformacja karmi hejt

Efekt dezinformacji? Panika. Nawet w Polsce, gdzie nie wykryto jeszcze żadnego przypadku zakażenia nowym wirusem, do szpitali w trybie alarmowym zgłaszają się pacjenci z „objawami” przypominającymi 2019-nCoV. Problem w tym, że większość z nich nie spełnia podstawowego warunku, czyli wizyty w Chinach lub kontaktu z osobą, która w Chinach przebywała.

W polskich aptekach zabrakło też maseczek, które niestety, przed zakażeniem nie chronią. Dlaczego? Oddychanie sprawia, że materiał – bez osłonki – szybko wilgotnieje. Średni czas użyteczności to 15 minut, potem może być ona jeszcze większym zagrożeniem, bo zarazki lepiej rozwijają się w wilgotnym środowisku.

Strach karmi też rasizm. Łatka skażonego przyczepiła się nie tylko do chińskiego jedzenia, ale też do wszystkich, którzy wyglądają jakby mogli pochodzić z Państwa Środka.

Jak relacjonuje CNN, w Europie i Stanach Zjednoczonych, osoby o korzeniach dalekowschodnich,

są traktowane jak „chodzące patogeny”.

Powszechne są sceny omijania – np. przesiadania się w środkach komunikacji miejskiej – a nawet pełne pretensji zaczepki, w których osoby o azjatyckim wyglądzie są przepytywane z „dziwacznych” i „niebezpiecznych” nawyków żywieniowych. W Kanadzie odnotowano też pierwsze przypadki dręczenia w szkołach z pobudek rasistowskich.

Przychodzi OKO do lekarza...
Chcesz, byśmy nadal pilnowali zdrowia Polaków?

Dziennikarz i reporter. Laureat nagród: "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane i "Korony Równości 2019". Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Komentarze

  1. Zbigniew Rodzik

    Dwie uwagi do artykułu. Śmiertelność na razie wynosi 2% w stosunku do osób ze stwierdzonym wirusem. W stosunku do osób uznanych za wyleczone jest dużo wyższy, Z drugiej strony istnieje duże prawdopodobieństwo, że osoby u których wirus przebiega łagodniej nie zgłaszają się do lekarza i pozostają w domu – a do szpitali trfiaja ciężkie przypadki…

  2. Andrzej Maciejewicz

    Fake newsy się panoszą. Dwie przyczyny: tragiczny poziom dziennikarstwa, "oddającego pole" w przypadkach problemów wymagających wiedzy lub wysiłku, 2. niechęci fachowców do wypowiadania się w obawie przed szkalującymi atakami ciemnoty internetowej, "profesorów" wśród nich z Krk lub tumanów, zwanych politykami. Upadek edukacji i nauki staje się namacalny.

  3. Dacar Arunsone

    Jedna uwaga do artykułu – maseczki owszem wilgotnieją i owszem, nie jest to zbyt zdrowe, ale z powodu rozwijających się na "zakaszlanej" fizelinie BAKTERII, nie ma to nic wspólnego z wirusami. Wirusy nie są w stanie rozwijać się poza organizmem żywiciela, więc nawet "zaśliniona" fizelina w pewnym stopniu przed nimi chroni, aczkolwiek zbyt zdrowa nie jest z powodu podanego powyżej.

  4. Marcin Szporko

    Chińczycy zjadają (lub przerabiają na medykamenty w ramach tradycyjnej chińskiej "medycyny") praktycznie wszystko co biega, lata, pływa lub pełza. Wliczając w to najróżniejsze gatunki chronione – najbardziej znane są liczne zastosowania tygrysów.
    Jeśli białas opycha się wieprzowiną, to źle, bo zwiększa ślad węglowy, produkuje metan, męczy zwierzęta, no i last but not least jest białasem.
    Kiedy Chińczyk raczy się zupą z nietoperza, lub łyka pigułki na potencję z tygrysiego jądra – cóż, to takie kulturowe i oryginalne 🙂

  5. Jakub z Bagien

    (Po drobnej edycji pierwotnego komentarza wpierw zniknęły wszystkie "nowe linie", a po kilku próbach naprawienia sytuacji nie mogę już go powtórzyć, gdyż "Komentarz za długi". Dajcie proszę znać adminowi żeby to poprawił!)

  6. Jakub z Bagien

    Drogie OKO,

    Zazwyczaj bardzo lubię Wasze analizy i z początku bardzo uradował mnie ten artykuł, ale po głębszej analizie widzę, że dość słabo się przyłożyliście…

    Pierwsza rzecz to porównanie z innymi wirusami. Jak możecie porównywać dane statystyczne pierwszego miesiąca epidemii z kilkuletnim okresem poprzednich chorób? Dla przykładu, w raporcie dla SARS z 27 marca (miesiąc od pierwszego zgłoszonego przypadku, po dodaniu później rozpoznanych przypadków z przed kilku miesięcy) ilość zakażeń/śmierci to 1408/53 (https://www.who.int/csr/sars/count­­­­­­ry/2003_03_27/en/). To znacząco mniej, nie wspominając że ilość zachorowań na 2019-nCOV i zgonów (głównie w Chinach) wzrosła od czasu napisania artykułu (5 vs 2 lutego) o ponad 60%!

    Również w zabawny sposób posługujecie się źródłami. Weźmy pod lupkę ten fragment:
    "Wirus z Wuhan – podobnie jak cała rodzina koronawirusów – faktycznie ma pochodzenie zwierzęce i najprawdopodobniej, tak jak dwie dekady temu w przypadku SARS, nosicielami są nietoperze. To nie oznacza, że wirus bezpośrednio przeskoczył z nich na człowieka."
    W pierwszym zdaniu, za źródło podaliście artykuł z Gazety Wyborczej (https://wyborcza.pl/7,75400,256526­­­­­­78,zemsta-nietoperza-czyl­i-­zw­ie­rz­et­a-mszcza-sie-za­-pok­ot.h­tml)­. Już na wstępie pada w nim stwierdzenie: "Wszystko wskazuje na to, że koronawirus, który zabija teraz w Chinach i roznosi się po świecie, przeskoczył na ludzi z nietoperzy.". A dokładnie temu zaprzeczacie w drugim zdaniu!

    Na prawdę, bardzo podoba mi się Wasza inicjatywa, ale zdecydowanie powinniście podciągnąć jakość dziennikarstwa (przynajmniej w przypadku tego artykułu) – bądź recenzji 😉

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!