"Marihuana to placebo" i inne tego typu obiegowe "prawdy" powtarzał Bolesław Piecha w rozmowie z prawicowym portalem. Pan doktor nie podał źródeł swych rewelacji. Jeżeli takie są nastroje w PiS, los ustawy czekającej na poselskie zmiłowanie, wygląda kiepsko

Bolesław Piecha, eurodeputowany z PiS, wiceminister zdrowia w rządzie Kaczyńskiego (2005-2007), w wywiadzie dla portalu wpolityce.pl wypowiedział się na temat medycznej marihuany. Jego opinie zaskakują, ponieważ jak na lekarza –  Piecha jest ginekologiem – są zadziwiającą mieszanką uprzedzeń i niewiedzy.

Placebo to substancja, którą podaje się – np. w badaniach farmakologicznych – chorym niby jako lek, choć wiadomo, że nie ma wpływu na proces chorobowy.

Raczej pomaga w niektórych schorzeniach

Co prawda naukowcy i lekarze wciąż spierają się o skuteczność medycznej marihuany, ale rośnie liczba doniesień o pozytywnych wynikach w łagodzeniu objawów astmy (marihuana zwiększa przepustowość dróg oddechowych),  jaskry (obniża ciśnienie płynu śródgałkowego), padaczki (zwłaszcza u dzieci – padaczki lekoopornej),  autoimmunologicznych chorób jelita grubego (w tym choroby Leśniowskiego-Crohna), a także zaburzeń neurologicznych (spastyczność, drgawki) m.in. w stwardnieniu rozsianym, chorobie Alzheimera, stwardnieniu zanikowym bocznym.

Ponadto, marihuana pomaga zwalczać chroniczny ból, łagodzi objawy AIDS i nowotworów (zwłaszcza po chemioterapii), jest pomocna w stanach terminalnych. Są też doniesienia o zatrzymywaniu wzrostu agresywnych nowotworów, przede wszystkim glejaka mózgu.

Skuteczność marihuany, która jest środkiem medycznym używanym od tysiącleci, nie jest gruntownie przebadana, a w Polsce takich badań nie można prowadzić ze względu na zakaz jej używania.

Na przykład w chorobie Leśniowskiego-Crohna

Jest sporo badań klinicznych na małych próbach dotyczących leczniczych właściwości marihuany. Przykładem jest badanie, które w 2013 r. przeprowadzili naukowcy z Centrum Medycznego Meir w Izraelu na osobach cierpiących na chorobę  Leśniowskiego-Crohna, niespecyficzne zapalenie jelit, choroby przewlekłej prowadzącej do bólów brzucha, wzdęć, biegunki i utraty masy ciała aż po ropni odbytniczych i tzw. przetok, czyli patologicznych połączeń między jelitem a skórą lub pęcherzem moczowym, bądź pochwą.

W badaniu wzięło udział łącznie 21 osób podzielonych na dwie podgrupy. 11 pacjentów – przez okres 8 tygodni – paliło 2 skręty z marihuaną dziennie. Pozostałych 10 osób dostawało placebo.

U pięciu osób z 11 przyjmujących marihuanę nastąpiła kompletna remisja choroby. Tylko u jednej osoby nie było żadnej poprawy.

W grupie kontrolnej zanotowano poprawę u czterech z 10 osób przyjmujących placebo.



Nie oznacza to oczywiście, że aplikowanie marihuany zawsze przyniesie dobre efekty. Na stronie ProCon.org opisano wyniki 60 badań z lat 1990-2014. Aż w 41 stwierdzono jakieś pozytywne efekty, od w przeciwdziałaniu bólom i nudnościom, objawom choroby Parkinsona, zaburzeń dwubiegunowych, aż po doniesienia o zatrzymaniu wzrostu komórek nowotworowych.

Piechy głowa nie boli

To, że medyczna marihuana może być skutecznym środkiem przeciwbólowym potwierdza stosunkowo dużo badań. Przykładowo, w 2016 r., czterech badaczy z dwóch klinik w USA opublikowało w magazynie „Pharmacology” wyniki  badania nad leczeniem migreny.

Badanie trwało od stycznia 2010 do września 2014 r. i objęto nim 121 osób cierpiących na bóle głowy u niektórych tak silne, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.

Średnia liczba ataków bólu miesięcznie spadła w zasadniczy sposób z 10,4 do 4,6, co potwierdza skuteczność terapii. U blisko 40 proc. badanych odnotowało wyraźną poprawę. U 12 proc. wystąpiły jednak negatywne objawy, przede wszystkim senność.



Argument Piechy jest uzasadniony. Na przykład w polskich aptekach dostępny jest jeden lek z konopii indyjskich. Chodzi o lek wziewny (sativex). Miesięczne leczenie nim kosztuje kilka tysięcy złotych. Refundacja, którą chwali się ministerstwo zdrowia, dotyczy wyłącznie padaczki lekoopornej.

Badania na dużych próbach dowiodły, ze Sativex jest skuteczny w leczeniu stwardnienia rozsianego i tak jest stosowany w Polsce. W kilku krajach (m.in. Kanadzie) został też gruntownie przebadany jako skuteczny lek przeciwbólowy (w Polsce takie badanie trwa). Może ono przekonałoby Piechę?

Argument, że na rynku jest mało opartych na marihuanie preparatów przeciwbólowych w ustach Piechy wartość samospełniającej się przepowiedni – uprzedzenia europosła PiS współtworzą narkofobiczną reakcję na marihuanę medyczną.

Marihuana nie uzależnia chorych

Według aktualnego stanu wiedzy, marihuana jest mało szkodliwym środkiem psychoaktywnym – przynajmniej w porównaniu z innymi. Mówi o tym słynny już raport grupy naukowców na czele z prof. David Nutt,  opublikowany w medycznym piśmie „Lancet”.  Badacze oceniali szkodliwość – bezpośrednią i pośrednią – kilkunastu środków, na skali od 0 do 3. Tak wygląda hierarchia zagrożeń:

  • Heroina 2,75
  • Kokaina 2,25
  • Barbiturany (leki nasenne typu luminal) 2,1
  • Alkohol 1,8
  • Amfetamina 1,7
  • Nikotyna 1,6
  • Marihuana 1,3
  • LSD 1,2
  • Anaboliki 1,15
  • Ekstazy 1,1

Badacze brali pod uwagę zarówno konsekwencje zdrowotne, siłę uzależnienia, jak i wpływ substancji na zachowanie i destrukcyjną rolę dla życia, kariery zawodowej, związków rodzinnych itp. Na ten ranking szkodliwości powołuje się Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej, która od 2008 r. propaguje

zakończenie „wojny z narkotykami” prowadzonej na całym świecie od lat 70  i zastąpieniem jej podejściem medycznym zgodnie z filozofią zmniejszania szkód.

W świetle tych wszystkich danych teza eurodeputowanego Piechy brzmi zdecydowanie zbyt kategorycznie. Chyba, że poseł wie o czymś, czego nikt poza nim nie wie.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Masz cynk?