0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Maciek Jazwiecki / Agencja GazetaMaciek Jazwiecki / A...

2 kwietnia 2020 o godz. 09:00 uczniowie ostatnich klas szkół średnich rozpoczęli dobrowolny, próbny egzamin maturalny z języka polskiego przygotowany przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Jednak arkusze, które czekały na uczniów na stronie CKE, nie były nowe. Młodzież dostała "odświeżony" zestaw zadań z czerwca 2015 roku, czyli poprawkowej sesji maturalnej.

Część nauczycieli, w ramach przygotowań, korzysta z archiwalnych arkuszy, organizując wewnętrzne testy próbne. Inni przerabiają je na prywatnych korepetycjach albo sami wyszukują je w internecie lub korzystają ze wsparcia starszych roczników.

Przeczytaj także:

W reakcji na "stare" arkusze, w sieci pojawiły się komentarze rozczarowanych i rozbawionych maturzystów:

  • "matura kwiecień 2020 to nowa matura czerwiec 2015"
  • "wszyscy nauczyciele nam powtarzają, żebyśmy zachowali się porządnie i rozwiązali sami próbne matury; szkoda tylko, że nikt nie powiedział CKE, żeby zachowało się porządnie i przygotowało nowe arkusze";
  • "przerobię wszystkie stare arkusze, bo może normalna matura też będzie z poprzednich lat";
  • "państwo postanowiło, że młodzież i tak jest głupia i nie rozpozna starych arkuszy".

CKE: Stworzenie nowego arkusza zajmuje trzy lata

Dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcin Smolik uważa, że krytyka jest nieuzasadniona. "Wszystkie arkusze egzaminów składają się z zadań wykorzystywanych w poprzednich sesjach egzaminacyjnych. Stworzenie nowego arkusza trwa trzy lata. Wymaga pomiarów, zebrania recenzji.

Nie da się tego zrobić na chybcika, przez tydzień, skleić niesprawdzonych zadań, dodać logo CKE i twierdzić, że to coś nowego. To by było eksperymentowanie"

- tłumaczy OKO.press Marin Smolik.

Po co więc organizować egzaminy, które są sklejką starych arkuszy? Dyrektor CKE uważa, że nie wszyscy maturzyści mieli do nich dostęp. "Nawet jeśli widziało je tysiąc osób, to wciąż pozostaje 250 tys., które nie miały z nimi styczności. Egzamin próbny to nie jest rzeczywisty egzamin. Służy temu, żeby zdiagnozować umiejętności, które są opanowane dobrze oraz te, które należy nadrobić. Czym innym jest też widzieć arkusz, czym innym go rozwiązać" — mówi Smolik.

Polityczna farsa czy brak kreatywności?

Trudno nie odnieść wrażenia, że Centralna Komisja Egzaminacyjna, zbiera krytykę za decyzje, które mają charakter czysto polityczny i zostały podjęte w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Przypomnijmy, że choć szkoły są zamknięte już trzy tygodnie, a od siedmiu dni (przynajmniej w teorii) trwa nauczanie online, MEN wciąż nie podjął decyzji o przełożeniu lub odwołaniu egzaminów - ósmoklasisty i maturalnych. Te pierwsze zaczynają się już 21 kwietnia, a matury miałyby ruszyć 4 maja.

Przygotowanie próbnych egzaminów, które MEN zlecił CKE, to kolejny spektakl, który ma przykryć fakt, że ministerstwo nie ma pomysłu jak rozwiązać wszystkie edukacyjne bolączki związane z zamknięciem szkół. Dyrektor CKE w rozmowie z OKO.press tłumaczył, że próbne egzaminy to wcale nie są, żadne "egzaminy online".

"To arkusz, który o danej godzinie można pobrać z naszej strony, a potem wysłać do nauczyciela, który go sprawdza. Nie ma możliwości przeprowadzenia egzaminów online"

- mówi Smolik.

I podobnie wygląda nauczanie online. Jak wielokrotnie pisaliśmy, jest ono fikcją. Większość nauczycieli wysyła dzieciom i młodzieży zadania do przerobienia z ćwiczeń i zakreśla materiał do samodzielnego przerobienia. A nauczanie zdalne polega na bezpośredniej pracy z uczniem i opiera się na ciągłym kontakcie.

Myślenie magiczne i brak kreatywności najlepiej obrazuje postawa szefa resortu edukacji Dariusza Piontkowskiego, który 1 kwietnia na antenie Trójki Polskiego Radia mówił tak:

"Mieliśmy dwa wyjścia. Albo powiedzieć, że są ferie i nauczyciele z uczniami nic nie muszą robić, albo próbować dotrzeć do uczniów poprzez nauczanie na odległość. Uznaliśmy, że warto to wprowadzić. Tym bardziej, że przez prawie dwa tygodnie nauczyciele mieli czas oswoić się z nauczaniem on-line".

OKO.press, po rozmowach z nauczycielami, ekspertami, rodzicami i uczniami, pisało o trzeciej drodze: można odpuścić realizację podstawy programowej, odwołać lub przełożyć egzaminy i skupić się na prawdziwej edukacji, która nie jest poddana rygorowi ocen i selekcji do kolejnych etapów edukacyjnych.

Zamiast brnąć w absurd bliski lekcjom w TVP.

;

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i usługach publicznych.

Komentarze