W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy listę firm, określonych przez Lasy Państwowe, jako nabywcy drewna z Nadleśnictwa Białowieża. O niekupowanie drewna z Puszczy Białowieskiej apelowały wówczas różne organizacje i osoby prywatne. Firmy chcą ścigać Lasy i OKO.press za ujawnienie wykazu. Jedne twierdzą, że naruszono tajemnicę handlową, inne - że doszło do pomyłki

O udostępnienie listy odbiorców drewna z Puszczy Białowieskiej zabiegało od kilku miesięcy wiele mediów, organizacji pozarządowych i osób prywatnych. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku, której podlegają trzy puszczańskie nadleśnictwa, odmawiała jednak przekazania listy, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa.

9 sierpnia 2017 RDLP w Białymstoku udostępniła nam jednak wykaz miejscowości, z których pochodzą firmy kupujące drewno z nadleśnictwa Białowieża. Zaapelowaliśmy wówczas do naszych Czytelników, by pomogli nam ustalić, dokąd dokładnie trafia drewno.



I stała się rzecz niezwykła: jeszcze tego samego dnia dostaliśmy od naszego Czytelnika dokument, który on z kolei otrzymał od Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych – „Listę nabywców drewna pochodzącego z Nadleśnictwa Białowieża w 2017 roku”. Znalazło się na niej 128 firm, głównie ze wschodniej i centralnej Polski.

Jak wynika z pisma przewodniego, dołączonego do wykazu, udostępnił go wicedyrektor DGLP ds. gospodarki leśnej Andrzej Borowski, z upoważnienia dyrektora generalnego Lasów – Konrada Tomaszewskiego. Najwyraźniej DGLP uznała, że nazwy firm – kontrahentów Lasów, nie są objęte tajemnicą.

To nie spodobało się jednak części firm, które umieszczono na liście. Według nich, Lasy naruszyły obowiązującą je tajemnicę handlową. Jeśli dojdzie do sporów sądowych, władze Lasów będą miały kłopot.

Albo będą musiały przyznać, że RDLP w Białymstoku nielegalnie odmawiała i odmawia nadal obywatelom i organizacjom udostępnienia listy odbiorców drewna, a DGLP działa zgodnie z prawem albo na odwrót: RDLP postępuje zgodnie z prawem, a DGLP je złamała.



Sklejka Eko: kupowaliśmy, ale mało i nie świerki

Do publikacji jako pierwsza odniosła się Sklejka Eko SA z Ostrowa Wielkopolskiego. Reakcja nastąpiła wkrótce po tym, jak ostrowski radny Jakub Paduch, skierował do prezydent miasta Beaty Klimek interpelację w sprawie tej firmy. Radny apelował o upewnienie się, że drewno kupione przez spółkę nie zostało wykorzystane jako biomasa w lokalnej ciepłowni.

Sklejka Eko SA, która jest jednym z czołowych producentów sklejki drewnianej w kraju, poinformowała, że faktycznie w 2017 roku otrzymała jedną, niewielką partię drewna z Puszczy Białowieskiej, z nadleśnictwa Białowieża. W marcu trafił do niej zakupiony jeszcze pod koniec 2016 roku transport 21 m sześciennych drewna brzozowego.

Ostrowska firma podkreśla, że drewno to zostało pozyskane przez Lasy Państwowe w ramach cięć planowanych, na podstawie planu urządzenia lasu. Tym samym, według niej, nie dotyczą go kontrowersje związane z wyrębem z powodu ekspansji kornika drukarza. Bo kornik atakuje świerki. „Sklejka Eko S.A. nie kupuje drewna świerkowego pochodzącego z prowadzonego obecnie wyrębu w Puszczy Białowieskiej” – informuje firma.

Niestety, nie byliśmy i nie będziemy raczej w stanie sprawdzić informacji dotyczących ilości drewna kupionego przez Sklejkę Eko i inne firmy z listy, bowiem takich informacji Lasy już w ogóle nie udostępniają.

Przypominamy jednak, że przyczyną międzynarodowego skandalu wokół wycinki w nadleśnictwie Białowieża nie jest jedynie wywożenie z lasu ponadstuletnich świerków.

Pod koniec lipca Trybunał Sprawiedliwości UE wezwał do całkowitego i natychmiastowego wstrzymania pozyskania jakiegokolwiek drewna (nie tylko świerkowego), na terenie całego nadleśnictwa Białowieża.

Postanowienie TSUE wynikało z tego, że od ubiegłego roku pozyskanie drewna w tym nadleśnictwie odbywa się na podstawie decyzji naruszającej prawo europejskie, czyli aneksu do Planu Urządzenia Lasu dla nadleśnictwa Białowieża.



Treka: kupowaliśmy z Białowieży, ale nie z Puszczy

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku firmy Treka Produkcja Schodów z Hajnówki. Jej właściciel – Kamil Łysakowski, w piśmie do redakcji OKO.press, tłumaczy, że w kwietniu 2017 roku kupił w Nadleśnictwie Białowieża 1 metr sześcienny drewna jesionowego.

„Surowiec pochodził z wycinki drzewa rosnącego w pobliżu Technikum Leśnego w Białowieży, wyciętego, według moich informacji, ze względów bezpieczeństwa” – pisze. I

domaga się usunięcia z „listy podmiotów kupujących drewno pochodzące z wyrębu Puszczy Białowieskiej”, informując równocześnie, że skierował w tej sprawie „zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa”.

Nie możemy spełnić żądania właściciela firmy Treka, gdyż nie publikowaliśmy takiej listy. Opublikowaliśmy za to, jak już wspominaliśmy wcześniej, „Listę nabywców drewna pochodzącego z Nadleśnictwa Białowieża w 2017 roku”. A Treka – jak przyznaje sam Łysakowski, kupiła drewno z tego nadleśnictwa. Doprecyzowaliśmy jednak w tekście, do którego dołączona została lista, że

nie wszyscy odbiorcy drewna z Nadleśnictwa Białowieża musieli kupować drewno z Puszczy Białowieskiej, bo niewielką ilość drewna nadleśnictwo pozyskuje poza Puszczą.



Chata Staropolska: kupujemy drewno z Puszczy, ale nie z Białowieży

Zastrzeżenia do listy ma firma Chata Staropolska, producent domów drewnianych. Ona z kolei przyznaje, że kupowała drewno z Puszczy, ale nie z Białowieży.

„Nasi klienci zawsze wykazywali zatroskanie stanem środowiska, w związku z czym otrzymujemy teraz mnóstwo zapytań o pochodzenie drewna” – mówi przedstawicielka firmy Anna Szymanek.

Jak twierdzi Szymanek, prawnicy firmy będą kontaktować się z Dyrekcją Generalną Lasów Państwowych, by wyjaśnić jej obecność na liście nabywców drewna z Nadleśnictwa Białowieża. Firma nie zaprzecza, że kupowała w tym roku drewno w innym z puszczańskich nadleśnictw – w nadleśnictwie Hajnówka. Przypuszcza, że w związku z tym, na skutek urzędniczego niedbalstwa znalazła się też na liście z nadleśnictwa Białowieża.

Według naszych rozmówców z Lasów Państwowych taka pomyłka jest mało prawdopodobna, ponieważ każde z nadleśnictw prowadzi swoją gospodarkę i ma odrębną dokumentację dotyczącą klientów, transakcji i przychodów ze sprzedaży drewna.



Paged Meble: nie kupowaliśmy bezpośrednio drewna z Puszczy, sprawdzamy dostawców

Na liście nabywców drewna znalazła się również Sklejka-Pisz PAGED SA, firma należąca do grupy Paged SA, produkującej sklejkę i meble.

Spółka utrzymuje, że to pomyłka. Według opublikowanego przez nią oświadczenia, w okresie od 1 stycznia do 1 sierpnia 2017 roku, zakład nie kupował drewna z Nadleśnictwa Białowieża. A ostatniego zakupu drewna stamtąd miał dokonać w 2015 roku.

Lista z Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych wskazuje jednak jednoznacznie firmę Sklejka-Pisz PAGED SA jako jednego z nabywców. Autentyczność zestawienia potwierdziła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” rzeczniczka Lasów Państwowych Anna Malinowska.

OKO.press skierowało do nadleśnictwa Białowieża pytanie o obecność na liście spółki Sklejka-Pisz PAGED SA. Nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi.

Oświadczenie wydała także inna spółka z grupy Paged – Paged Meble, której… nie ma na liście udostępnionej przez DGLP. Napisała jednak na swoim profilu na Facebooku, że „dokonuje zakupu drewna w indywidualnych tartakach i nigdy nie kupowała drewna bezpośrednio od Lasów Państwowych”.

Spółka Paged Meble dokonuje zakupu drewna w indywidualnych tartakach i nigdy nie kupowała drewna bezpośrednio od Lasów…

Opublikowany przez Paged Meble na 16 sierpnia 2017

Dociskana przez Pawła Wrabca z Obywateli RP, o jednoznaczne potwierdzenie, czy nie korzysta z drewna z Puszczy, zapewniła, że właśnie sprawdza z jakich źródeł pozyskują drewno jej dostawcy.

Hydrew i inni: kupujemy i cieszymy się z tego, co dzieje się w Puszczy

W ubiegłym tygodniu Puszczę Białowieską miał opuścić kolejny transport drewna, przeznaczony dla małopolskiej firmy Trak-Drew, również wymienionej na liście opublikowanej przez OKO.press. W skutek blokady zorganizowanej przez aktywistów Obozu dla Puszczy, kierowca zmuszony był pozostawić ładunek na miejscu. Właściciel firmy odmówił nam komentarza. Według informacji podawanych przez aktywistów, mogło do niego trafić nawet 50 ciężarówek drewna.



Właściciel innej niewielkiej firmy – śląskiego Hydrewu – mówił lokalnej „Gazecie Wyborczej”: „Tak, to prawda, że skupuję drewno z wycinki Puszczy Białowieskiej i cieszę się, że Polska poszła po rozum do głowy i władze wzięły się za to miejsce, które jest w kompletnej ruinie”.

Przyznał, że ze sprowadzanego ponad 500 km drewna robi palety, które sprzedaje za granicą, pomimo tego, że – jak twierdzi – „to drewno, prawdę mówiąc, do niczego się nie nadaje”.

Właściciel małopolskiego tartaku TRAK-HAN tłumaczy z kolei, że do jego zakładu trafia głównie posusz czynny – drzewa zasiedlone kornikami. Robi z nich szalunki do betonu.

Relacje przedsiębiorców zaprzeczają słowom ministra środowiska. W wywiadzie udzielonym „Rzeczypospolitej” Jan Szyszko zapewniał, że „drzewo zarażone kornikiem musi być wywiezione i zniszczone.”



Apel wciąż aktualny

Po publikacji listy odbiorców drewna z Nadleśnictwa Białowieża, wiele osób prywatnych i kilka organizacji apelowało o to, by firmy, które znalazły się w wykazie, ale także wszystkie inne korzystające z drewna, zrezygnowały z kupowania go w Puszczy Białowieskiej.

Czy nabywcy drewna posłuchają? Część drewna została przez firmy kupiona z góry pod koniec ubiegłego roku, więc najlepsze, a może jedyne, co mogą zrobić teraz, to zrezygnować z doraźnych zakupów na publicznych aukcjach Lasów Państwowych. W ubiegłym tygodniu znowu wystawiono na nich ponad 1000 metrów sześciennych drewna opałowego z nadleśnictwa Białowieża.


OKO.press
OKO.press

Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press


Masz cynk?