"Na terenach przyklasztornych nie ma już wartości przyrodniczych" - mówił dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego Jan Reklewski o obszarze, o który zabiegają zakonnicy ze Świętego Krzyża. Przyrodnicy wykazali, że to nieprawda. "Twierdzenie, że ten teren bezpowrotnie utracił swoje naturalne walory, jest absurdalne"

Wciąż niepewna jest przyszłość 5 ha Świętokrzyskiego Parku Narodowym (ŚPN) na Świętym Krzyżu. O ten teren od lat zabiegają Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej z tamtejszego klasztoru. Chodzi o zabudowania skrzydła zachodniego klasztoru i przylegające polany – wszystko w obszarze ochrony krajobrazowej.

Wszyscy dotychczasowi dyrektorzy Świętokrzyskiego Parku Narodowego byli przeciwni wyłączeniu tego obszaru z parku. Ale nie Jan Reklewski, obecny szef ŚPN.

„Te wyłączone grunty od setek lat i tak podlegają urbanizacji. Nie przedstawiają istotnej przyrodniczej wartości, nie ma tam przedmiotów ochrony cennych dla parku. Cenne gatunki tam nie występują” – mówił kieleckiej „Wyborczej” na początku czerwca 2019 roku Reklewski. Deklarował też, że jest „gotów wykazać, że na zurbanizowanych terenach przyklasztornych nie ma już wartości przyrodniczych”.

Przyrodnicy postanowili zweryfikować prawdziwość tych słów – dostali pozwolenie od dyrektora na przeprowadzenie inwentaryzacji przyrodniczej. Trwała ona jednak zaledwie dwa dni i jedną noc, ponieważ Reklewski niespodziewanie cofnął swoją zgodę.

„Choć na życzenie dyrektora parku musieliśmy badanie przerwać, to nawet w tak krótkim czasie udało się nam stwierdzić występowanie na tym obszarze rzadkich i objętych prawną ochroną gatunków” – mówi OKO.press Łukasz Misiuna ze Stowarzyszenia M.O.S.T, jeden z badaczy.

„Teren bezpowrotnie utracił wartość przyrodniczą? Absurd”

Celem badania było określenie, jakie gatunki roślin, grzybów i zwierząt występują na obszarze tych 5 ha, które miałyby zostać wyłączone z ŚPN.

W skład zespołu weszło pięciu badaczy związanych ze Stowarzyszeniem M.O.S.T. Łukasz Misiuna inwentaryzował bezkręgowce, kręgowce i rośliny. Za remanent tych ostatnich był również odpowiedzialny dr Grzegorz Piątek. Na podstawie osobnej zgody inwentaryzację nietoperzy robili dr Mateusz Ciechanowski, Konrad Bidziński, Martyna Jankowska-Marek i Zuzanna Wikar.

Zgoda parku obejmowała okres od 12 lipca 2019 do 15 lipca 2020 roku. Jednak została cofnięta już 24 lipca. W efekcie wykonano tylko dwie dzienne kontrole terenowe (14 i 18 lipca) oraz jedną nocną (również 18 lipca). Ostateczny tekst raportu został zamknięty 30 stycznia 2020 roku.

Dr Ciechanowski powiedział OKO.press, że wcześniejsze publikacje naukowe mówią o znacznym bogactwie przyrodniczym tego miejsca, np. o pająkach i ślimakach będących reliktowymi pozostałościami po epoce lodowcowej.

„Przez ostatnich 20-30 lat czasu zachodnie skrzydło klasztorne wraz z przyległymi polanami nie zmieniło się aż tak bardzo, by zdążył się dokonać proces całkowitej degradacji przyrodniczej. Dlatego twierdzenie, że ten teren bezpowrotnie utracił swoje naturalne walory, jest po prostu absurdalne” – mówi.

„Natomiast trzeba wprost powiedzieć, że ta degradacja się dokonuje w wyniku intensywnego ruchu turystycznego i pielgrzymkowego na Świętym Krzyżu. Ewentualne przejęcie tego terenu przez zakonników pogłębi ten destrukcyjny proces, bo będzie się wiązać z wzrostem intensywności turystyki religijnej”.

Na wpływ pielgrzymek i ruchu turystycznego na parkową przyrodę wskazuje też projekt Planu Ochrony ŚPN.

Zadeptywana paproć

„Szczególnie istotnym gatunkiem, którego występowanie udokumentowaliśmy, jest zanokcica północna” – mówi Misiuna. „Ta paproć ma na Świętym Krzyżu jedno z zaledwie dwóch stanowisk w regionie” – dodaje dr Ciechanowski.

Zanokcica północna (Asplenium septentrionale) jest gatunkiem z Polskiej Czerwonej Księgi Roślin, uznawanym za narażony na wyginięcie. „Zachowanie stanowisk tego gatunku powinno być jednym z priorytetów na terenie Parku” – czytamy w raporcie.

„Zanokcica północna jest tam zagrożona, bo zadeptywana przez pielgrzymów i turystów” – mówi Misiuna.

Inwentaryzacja wykazała obecność mopka (Barbastella barbastellus) w pobliżu zabudowań klasztornych, na brzegu jednej z polan. Ten gatunek nietoperza jest bliski zagrożenia w skali globalnej. W Polsce jest objęty ścisłą ochroną, wpisany na Polską Czerwoną Listę Zwierząt Ginących i Zagrożonych. Na Czerwonej Liście Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody został skategoryzowany jako bliski zagrożenia wyginięciem.

Dr Ciechanowski mówi, że według literatury naukowej, jeszcze kilkadziesiąt lat temu w podziemiach klasztoru znajdowało się zimowisko nietoperzy.

„Kontrola, którą zrobiliśmy podczas ostatniej zimy, wykazała, że już go tam nie ma. Za prawdopodobną przyczynę jego zniknięcia można uznać prace adaptacyjne, jakie przeprowadzono na ogromną skalę w podziemiach klasztoru. Mimo tego, że klasztor znajduje się w granicach parku narodowego, nikt tego ani nie kontrolował, ani też nie uważał takiej kontroli za konieczną” – mówi badacz.

„Nietoperze po prostu się stamtąd wyniosły, bo miejsce przestało nadawać się do hibernacji” – dodaje.

Chcą kontynuacji badań

Inwentaryzacja wskazała też m.in. na bogactwo ornitologiczne zachodniego skrzydła klasztoru i jego okolic. Stwierdzono obecność dzięcioła czarnego (Dryocopus martius) i dzięcioła zielonosiwego (Picus canus) – obydwa gatunki z Załączniku I Dyrektywy Ptasiej. Budynek klasztoru jest zasiedlony przez jerzyki (Apus apus), to ich jedyne miejsce występowania w ŚPN.

„Populacja jerzyka zmniejszyła się na skutek prac remontowych budynku klasztoru” – czytamy w raporcie.

„Bardzo obiecująco zapowiadają się badania pająków i chrząszczy, których nie mogliśmy niestety dokończyć. Z opracowań przyrodniczych dla tego terenu, które przygotowano jeszcze w latach 80. i 90. wynika, że można tu spotkać gatunki bezkręgowców, które w Polsce występują zaledwie na kilku stanowiskach” – mówi Misiuna.

Stowarzyszenie MOST przekazało wyniki badania dyrekcji ŚPN i Ministerstwu Klimatu.

„Póki co, żadna z tych instytucji nie odniosła się do tego opracowania. W najbliższym czasie będziemy zabiegali o zgodę na kontynuację inwentaryzacji przyrodniczej” – mówi Misiuna.

Dyrekcja zażądała od stowarzyszenia zaprezentowania metodyki badawczej zrecenzowanej przez naukowca przynajmniej z tytułem doktora habilitowanego i przedstawienia zespołu badawczego. Ekipę udało się skompletować, metodyka badań została zrecenzowana pozytywnie. Organizacja na dniach będzie składała wniosek do dyrekcji ŚPN o możliwość przeprowadzenia kolejnych badań.

Minister „aktywnie się włącza”, poseł „w charakterze katolika”

W połowie stycznia 2020 r. Ministerstwo Klimatu zadeklarowało, że z powodu tzw. zasady dyskontynuacji i końca poprzedniej kadencji rządu resort nie prowadzi aktualnie prac nad rozporządzeniem, które umożliwiłoby przejęcie przez Oblatów zachodniego klasztornego skrzydła wraz z przyległymi polanami.

Ale 22 stycznia 2020 r. w Urzędzie Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego odbyło się spotkanie, w którym wzięli udział Michał Woś – zapowiadany przyszły minister środowiska – oraz Członek Zarządu Województwa Mariusz Gosek (Solidarna Polska), Ojciec Superior Marian Puchała oraz Janem Reklewski, dyrektor ŚPN. Urząd poinformował, że minister Woś zapewnił, że „prace przywrócenia własności dla Sanktuarium będą kontynuowane”.

Nie jest jednak jasne, jaki mandat ma minister Woś do składania tego rodzaju deklaracji, bo przecież parki narodowe wciąż podlegają pod Ministerstwo Klimatu.

„Uprzejmie informujemy, że nie posiadamy szczegółowych informacji na temat przywołanego przez Pana spotkania. Jednakże wiemy, że Pan Minister Michał Woś aktywnie włącza się w planowanie prac, które będą należeć do kompetencji przyszłego resortu środowiska” – odpisał resort klimatu na pytania OKO.press w tej sprawie.

Łukasz Misiuna zwrócił się z pytaniem do Mariusza Goska, w jakim charakterze ten polityk był obecny na spotkaniu. „W charakterze katolika, któremu leży na sercu dobro regionu, Świętokrzyskiego Parku Narodowego oraz Klasztoru Misjonarzy Oblatów” – odpowiedział Gosek, który właśnie został posłem na miejsce Dominika Tarczyńskiego z PiS, który poszedł do Europarlamentu (cyt. za kielecką „Wyborczą„).

Na pytanie o to, czy podczas spotkania z duchownym, dyrektorem parku narodowego i ministrem reprezentował zarząd województwa, Gosek odpowiedział: „Nie potrzebuję jakichkolwiek zgód, żeby brać udział w ważnych dla regionu spotkaniach”.

Na Facebooku napisał: „Dla mnie nie istnieje rozdział Kościoła od Państwa. Bo Polska na wierze i krzyżu jest zbudowana”.

Wytrych prawny

W przeszłości pomoc przy przejęciu zachodniego skrzydła oferowali politycy PiS, m.in. Przemysław Gosiewski i Jan Szyszko. Jednak trwały zarząd można jedynie ustanowić na rzecz państwowej lub samorządowej jednostki organizacyjnej, która nie ma osobowości prawnej. A zakon nią nie jest.

Rozporządzenie obchodziło tę trudność właśnie przez zmianę granic ŚPN.

Warto przypomnieć, że w 2002 roku złożona z przedstawicieli Kościoła i MSWiA Komisja Majątkowa uznała roszczenia zakonników i Kurii Sandomierskiej do klasztornego zachodniego skrzydła za bezpodstawne. Decyzję uznano za ostateczną.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Paweł Zając

    5ha terenów gówno wartych i każdy kto tam był to wie, lewactwo nie przepuści jednak bo to zakon. Prawda jest taka warszawiaki, gówno wam do śwKrzyża, nie wasz teren. Jeżeli pojawi sie tam jakiś wasz pajac to go potraktujemy po swojsku, kosą.

    • Maria Lis

      Naprawdę nazywasz się ZAJĄC? Tak głupio piszesz, że pasuje do ciebie inna, gorsza nazwa! Rozumiem jednak: po tobie POTOP? Nie zasługujesz na pisanie do ciebie z wielkiej litery – ten błąd w pisowni jest przez nas zamierzony, gdyż nie zasługujesz na grzeczniejszy zwrot, bo jesteś niszczycielem tego, co do ciebie nie należy, a do nas wszystkich.

Masz cynk?