0:00
Prawa autorskie: MALGORZATA KUJAWKA / Agencja Wyborcza.plMALGORZATA KUJAWKA /...
08 grudnia 2022

Środki na transformację zamrożone. KE akceptuje plany rezygnacji z węgla, ale czeka na praworządność

Do pięciu regionów w Polsce mogą trafić w sumie miliardy euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Żeby do tego doszło, rząd musi zrealizować kamienie milowe dotyczące praworządności. Dwa węglowe regiony - niezależnie od decyzji rządu - nie dostaną ani grosza

Wydrukuj

3,85 mld euro - taka kwota z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji może powędrować do pięciu węglowych regionów. Komisja Europejska zatwierdziła plany transformacji energetycznej na Śląsku, Dolnym Śląsku, w Łódzkiem, Małopolsce i Wielkopolsce. Decyzję ogłosił wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans podczas swojej wizyty na Śląsku. Jednak zanim miliardy popłyną do polskich regionów, rząd musi spełnić wymagania unijne dotyczące m.in. praworządności. Dopóki tego nie zrobi, środki będą zamrożone.

Pieniędzy, niezależnie od stanu praworządności w Polsce, nie dostanie ani Lubelszczyzna, gdzie działa kopalnia Bogdanka, ani subregion zgorzelecki, gdzie mieści się kompleks energetyczny Turów.

„Ta furtka jest wciąż otwarta”- mówi Magdalena Bartecka, ekspertka do spraw sprawiedliwej transformacji w Polskiej Zielonej Sieci. „W każdej chwili władze wojewódzkie mogą opracować plan, który będzie zgodny z wymaganiami Komisji Europejskiej – czyli taki, w którym do 2030 roku emisje zostaną ograniczone zgodnie z celami klimatycznymi UE. Jeśli dla subregionu zgorzeleckiego powstałby taki plan, to Turów mógłby dołączyć do tej »rodziny« sprawiedliwej transformacji – cytuję tutaj Fransa Timmermansa, który w poniedziałek (5.12) był na Śląsku. Taką samą możliwość ma województwo lubelskie”- wyjaśnia.

Dodaje jednak, że w planach transformacji najważniejsze są deklaracje na najbliższe siedem lat, a w drugiej kolejności: te do 2040 roku. "To, że węgiel w Turowie ma być wydobywany do 2044 nie byłoby tak dużym problemem, gdyby region spełniał wymogi KE dotyczące redukcji emisji. Przecież na Śląsku mamy umowę społeczną z górnikami, według której kopalnie będą działać do 2049 roku - ale jednocześnie śląskie emisje wg Terytorialnego Planu Sprawiedliwej Transformacji mają spadać w odpowiednim tempie, dlatego plan tego regionu został zaakceptowany" - dodaje Bartecka.

Turów bez miliarda euro

O tym, że przez Turów część Dolnego Śląska nie dostanie pieniędzy z FST alarmowały organizacje ekologiczne i część opozycji jeszcze w ubiegłym, 2021, roku. Kompleks Turów znajduje się pod Bogatynią, na trójstyku granic polskiej, niemieckiej i czeskiej. To siedem bloków energetycznych o mocy zainstalowanej ok. 2 GW oraz kopalnia węgla brunatnego. Rocznie wydobywa się tam 8 mln ton węgla. Przypomnijmy: to właśnie Turów był przedmiotem sporu z Czechami, którzy oskarżali odkrywkę o odsysanie wody z ich strony granicy. Polska przez spór musi płacić kary zasądzone przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości, a także dokładać się do inwestycji po czeskiej stronie, które ograniczą skutki wydobycia węgla brunatnego.

Stowarzyszenie EKO-UNIA w październiku 2021 informowało, że zarzutem wobec Terytorialnego Planu Sprawiedliwej Transformacji (TPST) dla regionu zgorzeleckiego był brak uwzględnienia w nim harmonogramu wygaszenia Turowa. "Taki harmonogram jest warunkiem koniecznym do zaakceptowania przez rząd i KE regionalnych TPST. Urząd Marszałkowski wysłał zapytanie do właściciela kompleksu Turów - PGE - o podanie harmonogramu jego zamykania. PGE odpowiedziało na zapytanie, jednak ze względu na klauzulę poufności odpowiedź ta została utajniona" - informowała organizacja.

"Podobne harmonogramy były przygotowywane przez spółkę PGE (zarządzającą Turowem- od aut.) m.in. dla kopalni i elektrowni w Bełchatowie, stając się podstawą do stworzenia planu transformacji dla województwa łódzkiego. Brak harmonogramu wyłączenia Turowa jest główną barierą, przez którą cały region zgorzelecki straci szansę ubiegania się o ogromne unijne dotacje" - komentowała Katarzyna Kubiczek z EKO-UNII.

W ten sposób subregion został pozbawiony szansy na miliard euro z FST.

Mimo tego regionalne władze miały nadzieję na dogadanie się z KE. Marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski powoływał się na wsparcie władz Saksonii i Liberca, czyli niemieckich i czeskich sąsiadów. "Musimy zbudować strategię zmian gospodarczych na pograniczu. Pracujemy nad strategią dla regionu"- mówił.

Wiosną 2022 urząd marszałkowski w mailu do OKO.press przyznał jednak, że pieniędzy nie będzie. Te informacje teraz się potwierdziły.

Bogdanka będzie fedrować przez lata

Województwo lubelskie również liczyło się z brakiem środków z FST, a regionalne władze deklarowały, że transformację wesprą przy użyciu innych funduszy unijnych. Tam problemem jest przede wszystkim podlubelska kopalnia węgla kamiennego Bogdanka. Zakład nie należy do państwowej spółki, więc nie został objęty umową społeczną z górnikami. Zarządza nim Lubelski Węgiel, który widzi w kopalni szansę na wydobycie jeszcze przez długie lata.

„Bogdanka nie bierze pod uwagę wygaszenia działalności wcześniej, niż w 2049 roku”

– mówiła w rozmowie z OKO.press Dorota Choma z Lubelskiego Węgla. "Robimy to, na czym się znamy i myślimy o utrzymaniu miejsc pracy. Bogdanka obecnie zatrudnia ok 5 tys. osób i mamy świadomość wpływu społecznego i ekonomicznego. Łańcuch dostawców i lokalnych przedsiębiorców, szacuje się na blisko 20 tys. osób" - dodała.

Region traci w ten sposób szanse na 248 mln zł z FST.

20 lat transformacji Wałbrzycha

Polska ma być największym beneficjentem Funduszu Sprawiedliwej Transformacji.

3,85 mld euro zostanie podzielone między te regiony, które odchodzą od węgla albo już to zrobiły.

W ten sposób 581,5 mln euro trafi do podregionu wałbrzyskiego. "Fundusz będzie inwestował w dywersyfikację lokalnej gospodarki przez tworzenie nowych MŚP i przedsiębiorstw typu start-up, zwłaszcza w sektorach ekologicznych" - informuje KE. Szacuje, że dzięki temu powstanie tysiąc nowych miejsc pracy w zielonych sektorach.

W Wałbrzychu nie ma kopalni już od ponad 20 lat. Ostatnia kopalnia została zamknięta w 1999 roku, ale region do dziś zmaga się z ekonomicznymi skutkami odejścia od węgla. Środki z FST mają zapewnić nie tylko miejsca pracy, ale również inwestycje w OZE czy środki na wymianę starych pieców węglowych.

FST zagrożony przez kopalnię?

Środki dla regionu stały przez pewien czas pod znakiem zapytania. W 2018 r. minister środowiska wydał koncesję na wydobycie węgla w Ścinawce Średniej w powiecie kłodzkim. Pozwolenie dla kopalni Heddi II jest ważne do 2025 roku. "KE wysłała pismo, również do nas, że jeśli Urząd Marszałkowski nie zagwarantuje, że tam nie będzie wydobywana po 2022 roku żadna ilość węgla, to nie przyzna nam pieniędzy"- ostrzegał jeszcze w listopadzie 2022 Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha.

Urząd Marszałkowski argumentował jednak, że "działalność kopalni dotyczy wydobycia węgla koksującego, który został ujęty na liście surowców strategicznych i jest uznany przez KE za surowiec krytyczny".

"Jednocześnie pragnę podkreślić bardzo małą skalę wydobycia, tj. 140 tys. ton rocznie, co odpowiada nieco ponad 1 proc. całkowitego rocznego wydobycia węgla koksującego w Polsce. Kopalnia będzie miała charakter upadowy i nie będzie emitowała gazów cieplarnianych" - komentował marszałek Cezary Przybylski.

Wielkopolska i Łódzkie z zastrzykiem pieniędzy

Do Wielkopolski Wschodniej ma popłynąć 415 mln euro. Region ma dość ambitne, na tle całego kraju, założenia. Największym pracodawcą i jednocześnie emitentem gazów cieplarnianych w regionie jest obecnie GK ZE PAK (Grupa Kapitałowa Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin S.A.). W październiku 2020 roku ZE PAK opublikował nową strategię. Deklaruje w niej m.in. porzucenie budowy nowych odkrywek węgla brunatnego (Ościsłowo i Dęby Szlacheckie) i stopniowe zamykanie istniejących. Cały region ma być neutralny dla klimatu do 2040 roku.

Za pieniądze z FST tereny po kopalniach zostaną zrewitalizowane. Pracownicy wielkopolskich odkrywek mają zostać przeszkoleni i przygotowani do zmiany pracy. KE pisze również o inwestycjach w OZE i termomodernizację budynków.

369 mln euro to kwota, jaką z kolei dostanie województwo łódzkie. Działa tam największa polska elektrownia węglowa i największy europejski emitent CO2 - Elektrownia Bełchatów. Funkcjonują tam również dwie odkrywki: Bełchatów i Pole Szczerców. Terytorialny Plan Sprawiedliwej Transformacji zawiera jednak deklarację, że do 2030 region ograniczy wydobycie. Odkrywka Bełchatów zakończy działanie w 2026 roku. Pole Szczerców będzie pracować dłużej – do 2038 roku. Ostatni blok elektrowni ma zostać wyłączony w 2036. Szczegółowo plany transformacji w Łódzkiem opisywaliśmy w OKO.press:

Dzięki unijnym środkom region mógłby inwestować w OZE, komunikację zbiorową, a także efektywność energetyczną. "Fundusz będzie ponadto wspierał pracowników zatrudnionych obecnie w elektrowni Bełchatów, a także w sektorze wydobywczym i sektorach pokrewnych" - informuje KE.

Najwięcej pieniędzy dla Śląska

Największą porcję tego tortu ma dostać Śląsk i Małopolska Zachodnia. W przypadku tego drugiego regionu chodzi tylko o dwa powiaty: oświęcimski i chrzanowski. Działają tam należące do państwowej spółki Tauron Wydobycie kopanie Janina w Libiążu i Brzeszcze.

Razem Śląsk i zachodnia Małopolska dostaną w sumie 2,4 mld euro.

Te pieniądze mają zostać przeznaczone na wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw, na rekultywację pokopalnianych terenów oraz szkolenia dla 100 tys. pracowników. Na Śląsku ma powstać 27 tys. nowych miejsc pracy.

W trakcie negocjacji dotyczących FST dla Śląska nie brakowało wątpliwości. Pierwszą z nich był kształt tzw. umowy społecznej rządu ze śląskimi górnikami. Według podpisanego w maju 2021 dokumentu ostatnie kopalnie węgla kamiennego zostałyby zamknięte dopiero w 2049 roku. Na rok przed planowaną przez UE datą uzyskania neutralności klimatycznej. Drugą z wątpliwości było wydawanie koncesji na wydobycie węgla z nowych złóż - np. złoża Brzezinka 3 w Mysłowicach.

„Na razie na Śląsku możliwe są dwa warianty: Brzezinka 3 w ogóle nie zacznie wydobycia albo powstanie, ale nie będzie zagrażała planom redukcji emisji zawartym w Terytorialnym Planie Sprawiedliwej Transformacji, który jest podstawą otrzymania środków z FST" - mówi Magdalena Bartecka z Polskiej Zielonej Sieci. "Trzeba jednak pamiętać, że wokół tej koncesji wciąż toczy się wiele postępowań –w tym dotyczące przedłużenia ważności decyzji środowiskowej dla tej inwestycji o cztery lata. Procedowanie wszystkich postępowań może potrwać lata i spowodować, że finalnie kopalnia nie powstanie. Osobiście wolałabym, żeby takie precedensowe sytuacje nie miały miejsca. To by zachęcało kolejnych inwestorów do występowania o koncesje na wydobycie węgla z innych złóż. A każda nowa kopalnia może zablokować środki z FST” – podkreśla ekspertka.

FST będzie, ale najpierw praworządność

"Dziś możemy przestawić program dla Śląska zaakceptowany przez KE. Śląsk potrzebuje dużych środków do modernizacji, do transformacji swojej gospodarki. W tym celu trzy lata temu rozpoczęliśmy negocjacje z Brukselą" - mówił 7 grudnia w Zabrzu premier Mateusz Morawiecki. "Wynegocjowaliśmy ponad 5 mld euro dla Śląska, są to rekordowe środki" - chwalił rządowe wysiłki. Prawie połowę z tej kwoty mogą stanowić środki z FST.

Mogą - ale w tej sprawie wciąż nic nie jest pewne.

Pieniądze na transformację dla wszystkich pięciu regionów zostaną wypłacone tylko jeśli rząd wypełni kamienie milowe, a wśród nich kwestie dotyczące praworządności.

"Jesteśmy otwarci na dialog. Chcemy pomóc ludziom, ale pewne minimalne wymagania dotyczące praworządności muszą zostać spełnione. Mam tutaj na myśli kamienie milowe. Oczekujemy szanowania wyroków i ustaleń najwyższych instytucji europejskich" - mówił 5 grudnia w Chorzowie Frans Timmermans. Chodzi m.in. o likwidację Izby Dyscyplinarnej, reformę systemu dyscyplinarnego, przywrócenie do pracy sędziów zwolnionych niezgodnie z prawem.

"Czekamy na ruch ze strony rządu" - mówi Magdalena Bartecka i dodaje: "Mamy te pieniądze na wyciągnięcie ręki. Regiony są gotowe, żeby uruchamiać konkursy na rozdysponowanie tych środków. Ale mogą bać się wydawania pieniędzy, skoro nie wiemy, kiedy i czy do nich trafią. To jest duże zagrożenie. Mam jednak nadzieję, że skoro premier chwali się środkami dla Śląska, to planuje coś z tym zrobić. W innym wypadku chwalenie się nimi byłoby zupełnie pozbawione sensu".

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne