Międzynarodowa Organizacja Pracy przewiduje, że bez podjęcia międzynarodowych starań, liczba bezrobotnych pracowników najemnych w skali świata może wzrosnąć nawet o blisko 25 mln osób, czyli więcej niż po kryzysie finansowym 2008 r. - Maciej Grodzicki ekonomista z Uniwersytetu Jagiellońskiego wyjaśnia, jak koronawirus może zmienić świat

W obliczu zagrożenia zdrowia i życia kwestie pieniężne i gospodarcze zdają się tracić na znaczeniu, jednak wielu z nas to właśnie osobista sytuacja finansowa spędza ostatnio sen z oczu. W tym trudnym okresie wolelibyśmy skupić się na bezpieczeństwie swoim i najbliższych, ale musimy również troszczyć się o niepewne dochody lub miejsce pracy.

Rozróżnienie na: z jednej strony fundamentalne wartości i potrzebę bezpieczeństwa, a z drugiej wymogi krążenia pieniądza, pokazuje nam również naturę wyzwania, przed którym stają obecnie gospodarki krajowe, a wręcz cała gospodarka światowa.

Przyglądnijmy się bliżej funkcjonowaniu ekonomii w czasach pandemii koronawirusa.

4 właściwości „gospodarki pandemii”

1. Złożony szok ze zdrowiem publicznym w tle

Koronawirus uderza w gospodarkę jednocześnie na wielu frontach. Po stronie popytu maleje (w wielu przypadkach do zera) skłonność do nabywania usług, np. turystyki, rozrywki, rekreacji, kosmetycznych. Konsumenci niepewni swojej sytuacji powstrzymują się również z ponoszeniem wydatków na nieruchomości, samochody czy inne dobra trwałego użytku, co bardzo hamuje handel światowy.

Na spadek zamówień nakłada się tzw. szok podażowy, polegający na mniejszej dostępności pracowników oraz kluczowych komponentów czy półproduktów. Decyzje poszczególnych pracowników oraz rządowe strategie walki z rozszerzaniem się wirusa polegające na izolacji społecznej znacznie utrudniają prowadzenie produkcji wszędzie tam, gdzie wymagana jest fizyczna obecność pracowników. To w tym miejscu najlepiej dziś widoczny jest konflikt dwóch wartości:

ze względów społecznych pożądane jest ograniczenie produkcji w wielu branżach, ale kłóci się to z wymogami gospodarki przyzwyczajonej do ciągłego wzrostu.

2. Globalne zarażanie się spowolnieniem

Koronawirus w ciągu kilku miesięcy obiegł niemal cały świat (zachorowania odnotowano dotąd w ponad 180 krajach), a wraz z nim rozprzestrzenia się ryzyko gospodarcze. Głównym kanałem są w tym przypadku światowe łańcuchy dostaw, a przede wszystkim ich trzy centra, zlokalizowane w Chinach, Niemczech i Stanach Zjednoczonych.

W warunkach niesamowicie zglobalizowanej produkcji, poważne zaburzenie w jednym z tych centrów natychmiast odczuwalne jest na krańcach globu – za sprawą braków w zaopatrzeniu w kluczowe komponenty, opóźnionych dostawach czy w wahaniach cen surowców.

Szczególnie wrażliwe – z punktu widzenia podtrzymania globalnej produkcji – stają się w tym momencie gałęzie transportu, magazynowania i logistyki.

3. Fundamentalna niepewność

Obecna sytuacja gospodarcza różni się od typowej recesji dość nieprzewidywalnym rozkładem swych skutków. W niektórych gałęziach możemy dość jednoznacznie przewidzieć znaczne spowolnienie – dzieje się tak m.in. w turystyce, rozrywce i lotnictwie.

Jednak w wielu innych sektorach przedsiębiorcy i pracownicy nie wiedzą czego się spodziewać. Takie aspekty jak wspomniana złożoność szoku, ryzyko finansowego zarażania się oraz nieznany horyzont czasowy pandemii utrudniają prognozowanie sytuacji gospodarczej.

Niepewność skutkuje szeregiem zachowań ekonomicznych, które na co dzień uznalibyśmy za nieracjonalne, w tym gromadzeniem zapasów, wyprzedawaniem instrumentów finansowych, czy powstrzymywaniem się od inwestycji.

Co ważne, faktyczny przebieg spowolnienia będzie w dużej mierze zależał od decyzji politycznych – podejmowanych przez rządzących, ale też na skutek lobbingu przedsiębiorstw i banków oraz mobilizacji związków zawodowych i ruchów społecznych, które próbują chronić pracowników i obywateli przed skutkami zarazy.

4. Ujawnione nieodporności systemu

Pandemia pojawiła się w światowej gospodarce w momencie, gdy wszyscy analitycy wypatrywali poważnego spowolnienia. Tym samym trafia ona na niestabilne podłoże i szybko ujawnia wszystkie słabe punkty systemu gospodarczego.

Chodzi tu w pierwszej kolejności o umniejszenie wartości pozafinansowych (takich jak zdrowie, stabilność, spójność społeczna), przy priorytecie nadanym zyskom i efektywności. Bolesnym przejawem tego jest niedofinansowanie publicznych systemów ochrony zdrowia i niedowartościowanie pracy pielęgniarek i ratowników medycznych.

Po drugie,

jak na dłoni obserwujemy skalę nierówności dochodowych i na rynku pracy, gdzie szok w pierwszej kolejności dotyka prekariuszy (także za sprawą dostępu do ubezpieczenia zdrowotnego i chorobowego).

Wreszcie, wspomniana globalizacja produkcji i finansów zmniejsza odporność poszczególnych gospodarek i może powodować problemy z dostępem do kluczowych towarów i leków.

Spodziewane efekty gospodarcze

Wśród ekonomistów panuje zgoda co do tego, że wzrost gospodarczy w 2020 r. spowolni w porównaniu do wcześniejszych prognoz. O dokładne szacunki jednak trudno, ze względu na dużą niepewność co do dynamiki samej epidemii, zakresu kwarantanny czy strategii gospodarczych obranych przez rządy.

Jednak im więcej danych dociera do ekonomistów, tym bardziej pesymistyczne są ich prognozy. Według wstępnych szacunków OECD (z początku marca), wzrost globalnego produktu w 2020 r. miał być o 0,5-1,5 pkt. proc. wolniejszy niż w bazowym scenariuszu (tj. sprzed pandemii).

Opublikowane w ubiegłym tygodniu dane dla gospodarki Chin pokazały aż 13 proc. spadek produkcji przemysłowej i usługowej w styczniu i lutym 2020 (w por. do I-II 2019). Natomiast Polski Instytut Ekonomiczny w najnowszym raporcie każe się przygotować na recesję w Polsce.

Zatem zamiast skupiać się na suchych liczbach, spróbujmy zrozumieć procesy gospodarcze w Polsce i na świecie, do których doprowadzi przedłużanie się pandemii.

Co z pieniądzem?

Momentalnie, wraz z wprowadzeniem izolacji społecznej, obserwujemy wyhamowanie krążenia pieniądza w gospodarce. Dla wielu osób – zwolnionych pracowników czy prowadzących mikrofirmy – powoduje to natychmiastowe trudności w pokryciu zobowiązań z tytułu różnych opłat, czynszów lub podatków.

Również większe przedsiębiorstwa mogą odczuć problemy z płynnością, związane ze spłatą kredytów inwestycyjnych czy wypłatą wynagrodzeń dla pracowników. W krótkim okresie duży biznes może korzystać z linii kredytowych lub rezerw gotówkowych, jednak przedłużające się braki zamówień zwiększają ryzyko bankructw – także na skutek opóźniania płatności między samymi przedsiębiorstwami (efekt zarażania).

Rosnące ryzyko znalazło już odzwierciedlenie w dynamice warszawskiej GPW, której główny indeks stracił przez ostatni miesiąc ok. 30 proc. Największe spadki obserwujemy w cenach akcji spółek górniczych, odzieżowych i banków, zaś względnie małe w przypadku firm informatycznych i telekomunikacyjnych. Zatem choć większość przedsiębiorstw odczuje, nieraz boleśnie, spadek przychodów ze sprzedaży, to pewne firmy lub całe sektory mogą na tej wyjątkowej sytuacji nawet skorzystać.

Kto najbardziej straci

Kluczową kwestią polityczną w najbliższym czasie stanie się

jak rozłożyć koszty załamania gospodarczego między różne grupy społeczne.

Z jednej strony, pogarszająca się kondycja przedsiębiorstw będzie argumentem na rzecz zwolnień pracowników i presji na obniżenie wynagrodzeń.

Międzynarodowa Organizacja Pracy przewiduje, że bez podjęcia międzynarodowych starań, liczba bezrobotnych pracowników najemnych w skali świata może wzrosnąć nawet o blisko 25 mln osób, czyli o więcej niż po kryzysie finansowym 2008 r.

Istnieje uzasadniona obawa, że koszty ekonomiczne pandemii będą najdotkliwsze dla niskich warstw dochodowych i osób pracujących na umowach śmieciowych.

Z drugiej strony, wraz ze skalą zachorowań na COVID-2019 w społeczeństwach narastać będzie presja na zwolnienie jak największej części ludności z obowiązku przychodzenia do pracy (jak to już się dzieje w kolejnych stanach USA).

Jak pogodzić masową kwarantannę z utrzymaniem dochodów ludności i płynności przedsiębiorstw? To zadanie dla rządów, gdzie nie obędzie się bez grup rozczarowanych.

Nierówności będą szybko dostrzegalne również w ujęciu międzynarodowym. Wzmożona niepewność na rynkach finansowych już przełożyła się na znaczne wahania kursów walutowych i przeceny surowców.

Wzmocnieniu uległ kurs dolara, euro i franka szwajcarskiego (złoty stracił do tych walut ciągu kilku dni ok. 10 proc.). O skali ryzyka informuje nas dynamika rynków obligacji – ich również nie ominęły spadki cen, mimo iż tradycyjnie postrzegane są jako bezpieczna przystań dla inwestorów. Mając na uwadze gigantyczną skalę zadłużenia prywatnego i publicznego, takie wahania mogą łatwo przełożyć się na kryzysy walutowe i zadłużeniowe.

Jak trwoga to do państwa

W tej niestabilnej sytuacji ze strony różnych grup społecznych, nawet tradycyjnie prorynkowych organizacji przedsiębiorstw, płyną postulaty interwencji państwa.

Dla rządów jest to jednak trudny moment, w którym tradycyjna polityka stymulowania popytu nie zda się na wiele. Wzrost zamówień rządowych kłóci się bowiem z potrzebami izolacji społecznej i ograniczania produkcji.

Ostrze interwencji wymierzone jest zatem w łagodzenie zobowiązań oraz w podtrzymanie płynności firm i pracowników. Rządy większości państw reagują bardzo szybko i stanowczo, w bliskiej koordynacji z bankami centralnymi.

Wszyscy liczą na to, że nagły i mocny impuls pozwoli przeczekać najgorszy sztorm i uchronić gospodarkę od bankructw. Główne kierunki działań rządów na całym świecie, w tym w Polsce, obejmują:

  • poluzowanie polityki monetarnej i dostarczenie płynności dla banków i dużych przedsiębiorstw,
  • zawieszenie poboru podatków od przedsiębiorstw,
  • podtrzymanie zatrudnienia i wynagrodzeń w firmach dotkniętych spadkiem przychodów.

Nie można pozbyć się wrażenia, że długa i masowa kwarantanna wymagać będzie o wiele odważniejszych działań politycznych. Dobrze byłoby, aby adresowały one jednocześnie wspomniane na początku nieodporności systemu społeczno-gospodarczego, poprzez m.in.:

Priorytet dla zdrowia publicznego – poprzez dofinansowanie publicznych systemów i dowartościowanie pracowników ochrony zdrowia, upowszechnienie dostępu do ubezpieczenia zdrowotnego i zasiłków chorobowych;

Zapewnienie spójności społecznej – za sprawą zaspokajania podstawowych potrzeb materialnych ludności dotkniętej przez nagłe spowolnienie gospodarcze oraz złagodzenie problemów dłużników (nawołuje do tego m.in. prof. Steve Keen).

Koordynację i solidarność międzynarodową – w celu zapewnienia globalnego zdrowia publicznego (w ramach UE i ONZ) oraz wsparcia państw dotkniętych załamaniami waluty lub kryzysami zadłużenia (o czym pisze prof. Jayati Ghosh)


Maciej Grodzicki, doktor nauk ekonomicznych z UJ, członek Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza

OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Komentarze

  1. Andrzej Maciejewicz

    1. Prognozuje się obniżenie wzrostu produktu globalnego o 0,5-1,5%. Ile wykrzesa Polski rząd nieuków? Już mamy deprecjacje PLN o 10% 2. Oczekiwany jest priorytet dla zdrowia publicznego – polski rząd (ten i poprzednie) nie potrafi zarządzać tym sektorem, widzi ważniejsze (górnictwo, propaganda) 3. Niezbędne jest podtrzymywanie spójności społecznej – rząd PiS jako pierwszy w powojennej Polsce uznał podział społeczeństwa za fundament polityki. 4. Rozwijanie solidarności międzynarodowej – dzięki pielęgnowaniu nacjonizmu hasło obce większości Polaków a dzięki głupocie czołowych polityków PiS Polska i jej przedstawiciele omijani są jak zaraza.

Masz cynk?