0:00
0:00

0:00

Najwyższa Izba Kontroli w głośnym raporcie o wydatkach Funduszu Sprawiedliwości stwierdziła, że ministerstwo Zbigniewa Ziobry niecelowo i niegospodarnie wydało 280 mln złotych.

Połowa zakwestionowanej przez NIK kwoty trafiła do jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej.

Co ma fundusz Ziobry, który ma pomagać ofiarom przestępstw, do OSP? Kontrolerzy NIK nie znaleźli żadnych ustawowych podstaw do takiego wsparcia - fundusz sprawiedliwości jest funduszem celowym, ma więc bardzo konkretne zadania, które mogą być z niego finansowane. Nie ma wśród nich wsparcia strażaków.

Jednak minister Ziobro, jego zastępcy oraz pozostali politycy Solidarnej Polski z uporem przekonują, że to jednostki OSP bardzo często pojawiają się pierwsze na miejscu wypadków drogowych, które są kwalifikowane jako przestępstwa. Wniosek: pieniądze z funduszu mogą trafiać do OSP, bo jest to – pośrednio – pomoc ofiarom przestępstw. Utrzymują też, że dotacje dla OSP nie były przyznawane według klucza politycznego.

NIK: 140 mln na OSP wydane niecelowo

27 października, Sejm. Na wspólnym posiedzeniu komisji sprawiedliwości i finansów prezes NIK Marian Banaś i kontrolerzy Izby na wniosek opozycji mają przedstawić raport z kontroli w Funduszu Sprawiedliwości. Zbigniewa Ziobry nie ma na sali, ale są jego zastępcy.

Najbardziej agresywnie i bezpardonowo funduszu broni wiceszef Solidarnej Polski Michał Wójcik. Posłowie opozycji są zdziwieni, bo Wójcik od ponad roku nie ma nic wspólnego z ministerstwem sprawiedliwości – jest ministrem w KPRM. Mimo to, podczas posiedzenia wypowiada się w imieniu resortu Ziobry.

Emocje na sali budzi przede wszystkim temat wsparcia jednostek OSP z funduszu. Jak policzył NIK, na ten cel resort sprawiedliwości wydał w latach 2017-2020 ponad 140 mln złotych. Zdaniem Izby - niecelowo. Pieniądze szły na sprzęt strażacki i wozy.

Na początku Wójcik pokazuje krótki filmik, który rozpoczyna się zdjęciem prezesa NIK i podpisem "Wybuczeć kłamstwa Banasia". W kilkudziesięciu małych okienkach pojawiają się wozy strażackie i druhowie, a na koniec napis #BanaśNieKłam".

Opozycja jest w szoku. "Ale co to jest?", pytają z niedowierzaniem. "To jest kompromitacja".

fragment filmiku zaprezentowanego przez ministra Wójcika
źródło: profil @gfkot na Twitterze

Niezrażony tym Wójcik uśmiecha się i mówi: "Dzisiaj po godzinie 10. w całej Polsce w wielu jednostkach OSP strażacy wyszli przed swoje jednostki, włączyli sygnalizację świetlną, dźwiękową, jak widzieliście na tym filmie. Takich jest bardzo wiele filmików, które zostały przesłane do nas. Oddolna akcja”.

"Mogę wam też coś doradzić - nie pokazujcie się tam, bo będziecie pogonieni. Oni pokazali, gdzie jest wasze miejsce" – grozi opozycji minister Wójcik. Potem Fundusz Sprawiedliwości porównuje do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Następnie głos zabiera wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski (to on, w imieniu Ziobry, jest pełnomocnikiem funduszu).

Ofiary wypadków komunikacyjnych są bardzo często ratowane przez strażaków [z OSP red.], którzy, szczególnie w mniejszych miejscowościach, jako pierwsi są na miejscu wypadku (...) To uzasadnia finansowanie OSP z Funduszu Sprawiedliwości

Sejm,27 października 2021

Sprawdziliśmy

Działania związane z wypadkami drogowymi stanowiły mniej niż 10 proc. ogółu interwencji OSP

W raporcie NIK przytacza wiele argumentów, które przeczą argumentacji ministerstwa:

  • wśród zadań ustawowych OSP brak jest obowiązków związanych z pomocą osobom pokrzywdzonym przestępstwem;
  • ministerstwo nie posiadało danych potwierdzających faktyczną skalę wyjazdów jednostek OSP do wypadków komunikacyjnych (oraz ile z nich nastąpiło w wyniku przestępstwa);
  • jak wynika z danych uzyskanych przez NIK z Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej, działania związane z wypadkami drogowymi stanowiły mniej, niż 10 proc. ogółu interwencji OSP;
  • z 90 wozów strażackich sfinansowanych z funduszu 13 nie zostało ani razu wysłanych do wypadku, a kolejnych 25 nie więcej niż pięciokrotnie (lata 2017-2020);
  • rozdysponowanie sprzętu dla poszczególnych jednostek OSP nie było skorelowane z danymi dotyczącymi liczby wypadków – np. 29 wozów trafiło do jednostek OSP w woj. podkarpackim, gdzie policja odnotowała 4,7 proc. wypadków w skali kraju. W woj. mazowieckim było to 12 proc., ale do tamtejszych OSP nie trafił ani jeden wóz.

"Efektem dokonanego ze środków Funduszu doposażenia OSP było wsparcie finansowe wybranych arbitralnie jednostek samorządu terytorialnego, do których zadań należy finansowanie OSP. W ograniczonym i niedającym się zwymiarować stopniu służyło ono natomiast pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwem" – konkluduje NIK.

Solidarna Polska kocha strażaków

Romanowski przekonywał także, że dotacje dla OSP nie były przekazywane "po kluczu politycznym". Wiceminister zaprezentował nawet dane dotyczące tego, kto był włodarzem gminy, która otrzymała wsparcie dla druhów. "72 proc. to byli wójtowie i burmistrzowie bezpartyjni" – przekonywał. Z Solidarnej Polski włodarzy było mniej niż pół procenta.

To jednak spora manipulacja.

Solidarna Polska to partia, której obecność na szczeblu samorządowym jest śladowa. Mocna jest w parlamencie, gdzie zasiada 19 posłanek i posłów oraz dwóch senatorów. I to właśnie przy promocji parlamentarzystów mieliśmy liczne przykłady, jak – zwłaszcza w czasie kampanii wyborczych – posłowie w blasku kamer lokalnych mediów wręczali duże kartonowe czeki z kwotą dotacji albo przecinali wstęgi na błyszczących wozach strażackich.

Oczywiście w swoich okręgach wyborczych.

fot. Facebook Romanowskiego

W 2018 roku TVN ustalił, że jako „eksperci zewnętrzni” doradzający, na które OSP przekazać pieniądze, wystąpili wyłącznie posłowie z rządzącego obozu, w tym czterech polityków Solidarnej Polski.

Kiedy ministerstwo ogłaszało nabory na wnioski o dotacje na OSP, do niektórych z nich minister Ziobro dołączał swój list. Na przykład kiedy ogłaszał nabór dla województwa świętokrzyskiego, na stanowisko „eksperta przy zespole do spraw weryfikacji wniosków” powołał Mariusza Goska, sekretarza generalnego Solidarnej Polski, dziś posła tej partii.

W województwie podkarpackim „ekspertem” został Mieczysław Golba, senator związany z Solidarną Polską.

Przykładów "wystarania się" lub "pozyskania" sprzętu czy wozu przez polityków Solidarnej Polski dla druhów jest pełno. Np. OSP z Raciborza, miasta wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia, w 2018 r. dostało z Funduszu 750 tys. złotych.

Kilka miesięcy później okazało się, że pieniędzy w Funduszu na dotacje dla OSP jeszcze trochę zostało. Jak mówił Woś: „Część z tych oszczędności można było przeznaczyć dla miast, które zgłosiły dodatkową gotowość do tego, że jeszcze zdążą na koniec roku kupić ten sprzęt”.

Jak informował raciborski portal, Michał Woś „dał sygnał” prezydentowi Raciborza, by ten w imieniu strażaków zawnioskował o dodatkową transzę na doposażenie OSP. Ministerstwo oczywiście dotację przyznało. „Pan prezydent wykazał się sprawnością strażaka” – mówił Woś.

Zwróciliśmy się wtedy do resortu sprawiedliwości z pytaniem, skąd samorządy wiedziały, że mogą się ubiegać o dodatkowe wsparcie. Ministerstwo odpowiedziało, że informacja o tym... była udzielana na zapytanie gmin.

Wiceminister Romanowski tylko w ciągu jednego tygodnia (4-7 października) w 2019 roku na swoim profilu na Facebooku chwalił się 12 razy tym, ile pieniędzy „przekazał” albo ile „otrzymały od niego” jednostki OSP.

Ostatnio, w czasie kampanii wyborczej w Rzeszowie pieniądze z funduszu na OSP ochoczo pozyskiwał kandydat na prezydenta miasta, a jednocześnie wiceminister sprawiedliwości i polityk Solidarnej Polski Marcin Warchoł.

;

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz portalu tvn24.pl. W OKO.press w latach 2018-2023, wcześniej w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o "układzie wrocławskim". Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze