Minister Żurek informuje, że resort wychodzi na prostą, a pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości – choć z kolejnym opóźnieniem – już niebawem popłyną do poszkodowanych. „Jesteśmy zrezygnowani i zdezorientowani” – odpowiadają organizacje społeczne
Zamieszanie dotyczy pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, które miały popłynąć do organizacji udzielających pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwami. Pierwszy termin rozstrzygnięcia konkursu zaplanowano na połowę grudnia 2025 r. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ogłosił jednak, że procedura wydłuży się do 31 stycznia.
Poprzednie umowy, zawarte jeszcze w 2022 roku, wygasały 31 grudnia. Większość ośrodków dotowanych przez państwo z początkiem 2026 roku zwinęła swoją działalność – zwalniano specjalistów, wypowiedziano umowy najmu, zmniejszano liczebność zespołów.
I tylko telefony i wiadomości od poszkodowanych szukających wsparcia dalej napływają.
„Część osób nas rozumiała, a nawet apelowała do ministra, żeby przyspieszył rozstrzygnięcie konkursu, ale inni mieli żal do nas. Gdy jesteś w kryzysowej sytuacji, nie interesuje cię cała drabinka decyzyjna: kto w zasadzie zawinił, że nie możesz znaleźć bezpiecznego schronienia, czy skorzystać z darmowej specjalistycznej porady” – mówi OKO.press Maja Kuźmicz, kierowniczka Niebieskiej Linii IPZ [Instytutu Psychologii Zdrowia], znanej warszawskiej organizacji od lat działającej w Sieci Pomocy.
30 stycznia, dzień przed planowanym ogłoszeniem opóźnionych już o 45 dni wyników konkursu, resort sprawiedliwości poinformował, że trwa „intensywna ocena ofert”, a rozstrzygnięcie zapadnie miesiąc poźniej, 27 lutego.
Komunikat ministerstwa jest utrzymany w tonie sukcesu: trwa merytoryczna ocena wniosków, Fundusz Sprawiedliwości najtrudniejsze ma za sobą. Jak czytamy, do resortu wpłynęły 62 oferty, z czego ocenę formalną przeszło 58 podmiotów. I choć w sześciu okręgach udało się wyłonić zwycięzców, siedem organizacji wciąż ma czas, żeby uzupełnić swoje wnioski.
„Dzięki temu wszystkie startujące w konkursie podmioty będą miały równy dostęp w ubieganiu się o dotację. Daje to także możliwość zwiększenia liczby miejsc, w których pokrzywdzeni przestępstwem i ich bliscy będą otrzymać profesjonalne i wielowymiarowe wsparcie” – czytamy na stronie ministerstwa sprawiedliwości.
Organizacji pozarządowych to nie uspokaja.
„To jest żenujący poziom przerzucania odpowiedzialności na organizacje społeczne. Nadal nie wiemy, dlaczego konkurs nie został rozstrzygnięty w grudniu, tak żeby zapewnić ciągłość systemu wsparcia, a teraz słyszmy, że terminy się wydłużają, bo 7 podmiotów nie odpowiedziało na wnioski o uzupełnienie dokumentacji” – mówi Maja Kuźmicz.
„Jesteśmy zrezygnowani i zdezorientowani. W środę 4 lutego dwa pierwsze podmioty – w Łomży i Sieradzu – dostały potwierdzenie, że ich wnioski wygrały i będą mogły realizować działania. Czyli niby czekamy na wszystkich, ale już powoli informujemy, jakie podjęliśmy decyzje. To nie jest poważne” – dodaje kierowniczka Niebieskiej Linii IPZ.
Także liczby pokazane przez resort sprawiedliwości zdziwiły organizacje społeczne – do resortu wpłynęły tylko 62 oferty, nie kilkaset.
Ich ocena nie powinna trwać tak długo, szczególnie że mówimy o bardzo wrażliwym obszarze.
Chodzi o darmową pomoc państwa dla kobiet i dzieci doświadczających przemocy domowej, osób dotkniętych przemocą seksualną, czy seniorów, którzy padli ofiarą wyłudzeń.
Jak słyszmy, pomiędzy organizacjami społecznymi i resortem sprawiedliwości nie ma dobrego porozumienia. Nie ma prawdziwego dialogu, nie ma łącznika – komunikacja ogranicza się do oficjalnych pism i wypowiedzi medialnych.
Min. Żurek od początku tłumaczył, że opóźnienia wynikają z nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości jeszcze z czasów Zbigniewa Ziobry, zaostrzenia kryteriów konkursu oraz troski o rzetelność w wydatkowaniu środków publicznych.
Do dziś nie wiadomo jednak:
Ekipa Żurka nieoficjalnie wskazuje na zespół Adama Bodnara, który miał zostawić po sobie bałagan. Współpracownicy byłego ministra sprawiedliwości twierdzą jednak, że zdążyli posprzątać i przygotować konkurs do nowych zasad i to minister Żurek, zamiast na współpracy z organizacjami, skupił się na politycznych rozliczeniach.
29 stycznia na portalu ngo.pl opublikowano wywiad z wiceministrem Sławomirem Pałką, odpowiedzialnym m.in. za Fundusz Sprawiedliwości. Padła tam konkretna deklaracja: „O ile wcześniej obawiałem się, że termin rozstrzygnięcia konkursu, który zapowiedzieliśmy – 31 stycznia, jest zbyt optymistyczny, o tyle teraz wiem, że w tym terminie mogą już pojawić się pierwsze informacje o punktach, które otrzymają finansowanie. A w pierwszym, ewentualnie maksymalnie drugim tygodniu lutego, chcielibyśmy mieć rozstrzygnięty cały konkurs".
Dzień później okazało się, że termin zostanie przedłużony o kolejny miesiąc, choć część podmiotów może spodziewać się szybszych decyzji.
"Wychodzenie z bagna trwało niestety długo.
Musieliśmy skrupulatnie odsiać ziarno od plew, ale wychodzimy na prostą. Podpisałem pierwsze rozstrzygnięcia konkursu na 120 mln zł, choć termin oceny ofert musieliśmy przedłużyć„ – mówił 30 stycznia w wywiadzie dla Onetu Żurek. ”Tak, czy tak, pierwszy milion niedługo pójdzie do potrzebujących, a każdego kolejnego dnia będą kolejne decyzje. My się z Funduszem ogarnęliśmy, wyczyściliśmy sprawy, teraz powinno iść ku lepszemu" – dodał.
Gdy 2 lutego odezwaliśmy się do wiceministra Sławomira Pałki przekazał nam, że sytuacja jest dynamiczna, a „każdego dnia zamykane są kolejne oferty”. Równolegle resort sprawiedliwości pracuje nad rozstrzygnięciem konkursu na pomoc postpenitencjarną, czyli wsparcia dla byłych więźniów.
O ostateczny termin przyznania dotacji, w tym ogłaszanie (na raty) zwycięzców, zapytaliśmy więc biuro komunikacji resortu sprawiedliwości. Czekamy na odpowiedzi.
Waldemar Żurek, komentując sprawę w mediach,
zarzucił organizacjom społecznym, że uzależniły się finansowo od pieniędzy z jednego, państwowego źródła.
„I nie chodzi tu o organizacje stricte polityczne i z politykami powiązane, ale te działające w sposób właściwy, które jednak nigdy nie zakładały, by poszukać środków także w innych źródłach, by dostęp do funduszy zróżnicować. Bo dla takich podmiotów nastały ciężkie czasy, kiedy Fundusz miał kłopoty wynikające z działalności Ziobry i jego ludzi” – mówił Żurek. I dodawał, że zamieszanie z Funduszem, to dobra lekcja dla NGO'sów.
Kuźmicz: "To nie tylko wypowiedź bezczelna, ale też znak, że coś się zmieniło, jeśli chodzi o deklaracje współpracy z organizacjami społecznymi. Przecież my działamy na rzecz ministerstwa,
realizujemy zadania, które są zadaniami państwa. Trudno żeby finansowały nas inne podmioty".
„Brakuje mi dyskusji o tym, że międzysektorowa współpraca jest potrzebna, że od lat przynosi korzyści społeczne. Wystarczy trochę dobrej woli, żeby korzystać z wzajemnej współpracy – w tym przypadku jej zabrakło” – dodaje.
Łagodzić ton próbował wiceminister Pałka, że nie jest dumny z opóźnień i jednak liczy na dobrą współpracę z trzecim sektorem.
Kierowniczka jednej z organizacji, która do tej pory działała w sieci wsparcia, powiedziała nam wprost, że tym razem nie składała już wniosku o dofinansowanie. Po zamieszaniu, które wybuchło w grudniu, zdecydowała, że woli skupić się na rozwijaniu innych odnóg działalności niż kopaniu się z ministerstwem.
W taki sposób z publicznego systemu wsparcia odpadają eksperci i know-how budowany przez lata.
Przy okazji zamieszania z rozstrzygnięciem konkursu, Żurek ogłosił, że chce się zrzeć kontroli nad Funduszem.
„Kończymy z zasadą, że to minister-polityk decyduje, gdzie pójdą jakie pieniądze. Bo czym to skutkuje, pokazała nam sprawa pana Ziobry, który dziś ma 26 zarzutów” – mówił Żurek, nawiązując do nieprawidłowości w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy.
Przypomnijmy, że od 2017 roku Fundusz Sprawiedliwości był wykorzystywany do finansowania partyjnych interesów Suwerennej Polski. Według śledczych ponad 60 proc. środków zamiast do ofiar przestępstw trafiało poprzez „ustawiane” konkursy do „ideologicznie powiązanych” organizacji oraz na cele polityczne, jak granty na sprzęt AGD dla Kół Gospodyń Wiejskich czy dofinansowanie Ochotniczych Straży Pożarnych w roku wyborczym, oraz zakup systemu Pegasus dla CBA.
Najwyższa Izba Kontroli zakwestionowała wydatki na kwotę ponad 280 milionów złotych, uznając je za nielegalne, niecelowe lub niegospodarne. Kontrolerzy NIK wprost wskazali na funkcjonowanie „systemowego mechanizmu marnotrawstwa środków publicznych” w Funduszu Sprawiedliwości.
Jak mówi OKO.press Maja Kuźmicz, pierwsze spotkanie na temat reformy Funduszu Sprawiedliwości odbyło się ponad dwa lata temu. Organizacje rozmawiały z dyrektorami powołanymi przez Bodnara, którzy zastąpili nominatów Zbigniewa Ziobry. „O dyrektorów [Bodnara – red.] słyszeliśmy, że dają sobie rok na zmianę rozporządzeń, żeby inaczej dysponować środkami”.
Za Żurka dyrektorów znowu wymieniono. „Teraz też mówi się o rewolucji, ale dla nas to już niewiele znaczy. Jest jasne, że nie ma stabilności finansowania systemu wsparcia i raczej nie będzie w najbliższym czasie” – komentuje gorzko kierowniczka Niebieskiej Linii.
Z zapowiedzi medialnych Żurka wynika, że chce, aby pieniądze rozdzielały województwa.
„Lokalnie byłby organizowany konkurs, organizacje musiałyby spełnić wyznaczone na poziomie ogólnokrajowym standardy i wtedy całą Polskę udałoby się pokryć uczciwie siecią pieniędzy” – mówił Żurek Onetowi.
I dalej: „Wygrywają, czyli dostają pieniądze wszyscy, którzy te standardy spełnią. Czy to Bogatynia, czy Suwałki, Kraków czy Warszawa, środki idą równo. Nie będzie zależności od polityka, nie będzie głosów, że tych lubi, więc im dał, a innym nie, bo ich nie cierpi”.
Jak tłumaczył wiceminister Pałka, nie chodzi tylko o odpolitycznienie, ale także dostosowanie wsparcia do potrzeb lokalnych.
Do realizacji tej wizji i zmiany postrzegania Funduszu Sprawiedliwości wciąż jednak daleka droga.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Komentarze