„Jestem prawnikiem i oceniam prawo, a prawo mówi jasno: nie ma czegoś takiego jak anulowanie głosowania" – mówi OKO.press Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO). „Procedura anulowania głosowania – »bo my przegramy« – jest znana może na Białorusi, ale nie może być praktykowana w demokratycznych państwach, w Unii Europejskiej”

W nocy z czwartku na piątek (z 21 na 22 listopada), marszałkini Sejmu Elżbieta Witek nie podała wyników głosowania na członków KRS. Ogłosiła, że głosowanie „anuluje” i zarządziła je na nowo – wbrew regulaminowi Sejmu. O szczegółach i fałszywych tłumaczeniach Witek pisaliśmy m.in. w tekście „Witek: »Anulowałam głosowanie, jak wcześniej na prośbę opozycji!«. To nieprawda. Jest drugie nagranie„.

Wydarzenia z nocnego posiedzenia dla OKO.press komentują posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz i wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty [tę rozmowę opublikujemy wkrótce]. Poprosiliśmy, żeby odpowiedzieli na argumenty PiS-u, który próbuje zrzucić winę na „emocjonalną” opozycję.

„Oceniając tę sytuację, bazuję na twardej literze prawa. Widzę przepisy, widzę, jakie obowiązki spoczywają na pani marszałek. Wydarzyła się rzecz absolutnie bezprecedensowa” – podkreśla Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Kamila Gasiuk-Pihowicz: Wydarzyła się rzecz bezprecedensowa, stan nieznany demokracjom

Agata Szczęśniak, OKO.press: Powrót do przeszłości? Poczuła się Pani znów jak w 2016 albo w 2017 roku?

Kamila Gasiuk-Pihowicz, Koalicja Obywatelska: Wydarzenia dzisiejszej nocy to bardzo ponury prognostyk dla tego, co się będzie działo w ciągu najbliższych 4 lat. Widać, że PiS będzie działał z pełną bezwzględnością, jeżeli chodzi o pozbywanie się wszelkich obszarów, w których może być kontrolowany przez kogokolwiek.

Jestem sobie w stanie wyobrazić, że np. spodziewając się niekorzystnego wyniku wyborów prezydenckich lub parlamentarnych i pojawi się któryś z polityków PiS i też powie, że trzeba anulować, bo przegramy.

W tyle głowy trzeba też mieć zmiany, które następują w PKW. To jest kontekst, który budzi mój największy niepokój.

PiS zapewnia, że jest to niepokój zupełnie nieuzasadniony i próbuje winę za te wydarzenia zrzucić na opozycję. Paweł Szefernaker powiedział: „Nikt na sali nie wiedział, jakie były wyniki głosowania”.

Problem polega na tym, że mieliśmy do czynienia z bezprawnym działaniem marszałek Elżbiety Witek. Art. 188 Regulaminu Sejmu mówi bardzo jasno, że wyniki trzeba ogłosić. Alternatywą dla błędnego policzenia jest procedura reasumpcji głosowania, 30 posłów musi zgłosić taki wniosek. Procedura anulowania głosowania – „bo my przegramy” – jest znana może na Białorusi, w putinowskiej Rosji, ale nie może być praktykowana w demokratycznych państwach, które są członkami Unii Europejskiej.

Poseł Jacek Sasin w „Graffiti” Polsat News mówił, że to sami posłowie opozycji wzywali do ponownego głosowania.

Takie wnioski mogą się pojawiać ze strony posłów opozycji, ale marszałek Sejmu ma czuwać nad tym, żeby Sejm działał zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem – Konstytucją, Regulaminem Sejmu i ustawami. Marszałek Sejmu nie może podejmować działań nie mieszczących się w katalogu tych wyznaczonych jako sfera jego działania. Mamy do czynienia z sytuacją działania bezprawnego, a w konsekwencji z możliwością popełnienia przestępstwa opisanego w art. 231 – albo niedopełnienia obowiązków, albo przekroczenia uprawnień.

Lewica złożyła wniosek do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Koalicja też zawiadomi prokuraturę?

Tak, złożymy wniosek z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałek Witek. Przygotowaliśmy też wniosek o odwołanie Elżbiety Witek z funkcji.

Jadwiga Emilewicz, posłanka i minister, powiedziała w Polskim Radiu, że nie rozumie emocjonalnych zachowań posłów opozycji, a procedura anulowania nie jest czymś niezwykłym.

Jestem prawnikiem i oceniam prawo, a prawo mówi jasno: nie ma czegoś takiego jak anulowanie głosowania. Jest ewentualnie procedura reasumpcji głosowania.

Głosowanie zostało rozpoczęte, powinien zostać ogłoszony wynik. Pani marszałek wyniku nie ogłosiła, zatem mamy prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa.

Istnieje też prawdopodobieństwo popełnienia fałszerstwa polegającego na podaniu innych wyników niż były w rzeczywistości.

Głos zabrał też Jarosław Kaczyński. Powiedział, że pani marszałek podjęła właściwą decyzję, zgodną z prawem, a to, co robi opozycja, to tylko demonstracja polityczna.

Powtórzę: Oceniając tę sytuację, bazuję na twardej literze prawa. Widzę przepisy, widzę, jakie obowiązki spoczywają na pani marszałek. Wydarzyła się rzecz absolutnie bezprecedensowa. Pada sformułowanie „anulujemy, bo przegramy”. To jest bardzo niepokojące w dłuższej perspektywie związanej z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. Uważam, że jest to stan nieznany demokracjom. Dlatego o tym mówimy.

Dzieje się tak, bo PiS jest w tej kadencji słabszy?

Początek tej kadencji napawa mnie niepokojem. Obawiam się, że to może być bardzo ciężka kadencja, jeśli chodzi o standardy praworządności.

Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Komentarze

  1. Adam Potoczek

    _ Skąd taka arogancja i bezczelność władzy PiS?
    _ Istnieje utrwalona przez wieki zależność między WŁASNOŚCIĄ A WŁADZĄ.
    * Jeśli jestem właścicielem jakiejś rzeczy to mam nad tą rzeczą władzę. Mogę z tą rzeczą zrobić co zechcę. Mogę zniszczyć, mogę sprzedać, mogę dbać o nią lub nie, mogę wszystko.
    * Jeśli jestem właścicielem jakiejś firmy to mam nad tą firmą władzę. Mogę z tą firmą zrobić co zechcę. Mogę sprzedać, mogę spalić, mogę zainwestować, mogę wszystko.
    * Jeśli jestem właścicielem jakiegoś człowieka (obecnie rzadziej się to zdarza) to mam nad nim władzę. Mogę go sponiewierać, mogę sprzedać, mogę wykorzystać, mogę wynagrodzić, mogę wszystko.
    _ Takie powiązanie własności z władzą, czyli wynikanie władzy z własności istnieje od zarania społeczeństwa i jest właściwie wdrukowane w nasz kod genetyczny.
    .
    _ A co się dzieje gdy jakiś osobnik otrzyma władzę w jakiejś złożonej strukturze organizacyjnej, mimo że nie jest jej właścicielem? Jeśli taki osobnik dysponuje jedynie prostym (albo prostackim) rozumieniem świata, to niemal automatycznie dokonuje odwrócenia zależności przyczynowo-skutkowej i zaczyna myśleć, że JEŚLI MA WŁADZĘ TO MOŻE ZACHOWYWAĆ SIĘ JAK WŁAŚCICIEL. Czyli w zakresie swojej władzy może robić wszystko. Na przykład może czerpać „ekstra” korzyści materialne, może wykorzystywać ludzi którzy „do niego należą”, może gardzić ludźmi podległymi, może ustalać swoje reguły(prawa) dla struktury organizacyjnej którą włada, może rozwijać „swoją” strukturę albo doprowadzić ją do ruiny.
    _ Przykładów takich „odwróconych” zachowań nawet nie warto wymieniać. Często nazywa się je „uderzeniem sodówki do głowy”. Najwięcej szkód mogą wyrządzić tacy ludzie, gdy dostaną się na najwyższe urzędy państwowe. Bez mechanizmów weryfikujących i blokujących takich niedojrzałych ludzi nie da się uniknąć patologii. Dla najwyższych stanowisk niezłym rozwiązaniem byłby „TRÓJPODZIAŁ WŁADZY”, ale rzeczywisty, a nie tak zniekształcony jak obecnie.
    .

  2. Adam Patrzyk

    "Jestem sobie w stanie wyobrazić, że np. spodziewając się niekorzystnego wyniku wyborów prezydenckich lub parlamentarnych i pojawi się któryś z polityków PiS i też powie, że trzeba anulować, bo przegramy." – miałem ją za rozsądną kobietę, ale może za mało ją znałem. Przecież to totalny odlot. Burza w szklance wody. Witek złamała regulamin, ale faktycznej szkody nie było. Byłaby reasumpcja, PiS by wygrał, bo ma większość. Zwrócić marszałek stanowczo uwagę i po sprawie. zawiadamianie prokuratury to czysty wygłup i kompromitacja. Zachowanie histeryka – liczyłem na bardziej merytoryczną opozycję.

    • Michał Cz

      Witek to pani marszałek Sejmu. Została wybrana na to stanowisko aby pilnować regulaminu a nie robić to co jej się podoba. Dosyć samowoli rozwydrzonych nadgorliwców. Ujawnienie wyników pierwszego głosowania jest obowiązkiem marszałka i ważną informacją zarówno dla głosujących jak i zainteresowanych wyborców. Sala plenarna to nie kabaret.

    • Andrzej Sokołowski

      Zasady i procedury są po to aby ich przestrzegać. Nieudolność posłów nie jest powodem do powtarzania głosowania. Może trzeba odrobinę bardziej kumatych wybierać zamiast niepełnosprawnych intelektualnie?

    • Brat Maupy

      @Adam Patrzyk: Twoje podejście jest bardzo niebezpieczne, to stopniowe akceptowanie nienormalności i anomalii prawnych. Nie można przechodzić obojętnie nad faktem łamania procedur (czyli prawa) przez DRUGĄ osobę w państwie. Już przyzwyczailiśmy się, na zasadzie takich właśnie małych ustępstw, że prawo łamie niejaki Adrian Du.a. Za chwilę zostaniemy w ten sposób znieczuleni na większe przekręty prawne. O to Ci chodzi?
      Dura lex, sed lex. Pamiętaj o tym!

  3. Brat Maupy

    W argumentacji pani Gasiuk-Pihowicz brakuje (chyba o tym nie wiedziała?) jednego: sekretarz Sejmu podpowiedział pani Witek, że wszyscy obecni na sali oddali ważne głosy, co oznacza, że wykręt o technicznych kłopotach jest wyssany z brudnego palca. Wszystko poszło OK, tylko płaskodziób się zamotał. W brydżu jest pojęcie "błędu szybkiej ręki" i tu właśnie coś takiego miało miejsce. W brydżu jest jednak zasada "karta-stół" – ruchu nie można cofnąć. Tu jednak jest inaczej – PiS może więcej 🙁

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press