0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: AFPAFP

Prof. Federico Vercellone*, profesor filozofii z Turynu, stały felietonista polityczny „La Stampy”, analizuje fenomen Giorgii Meloni, najpewniej przyszłej premier Włoch, pierwszej kobiety na tym stanowisku w historii republiki. Włosi zadecydują, czy nią zostanie, już w poniedziałek 25 września. Meloni stoi na czele partii Fratelli d’Italia (Bracia Włosi) wywodzącej się z tradycji włoskiego faszyzmu, antyimigranckiej i anty-LGBT. Do wyborów startuje razem z również antyimigrancką i ksenofobiczną Ligą Mattea Salviniego i Forza Italia byłego premiera, 85-letniego Silvia Berlusconiego.

Przeczytaj także:

Melloni Wam wszystko obieca

Wojciech Łobodziński, OKO.press: W ostatnich sondażach Bracia Włosi i ich koalicja z Forza Italia i Ligą miała około 39 proc. poparcia, zaś sami Bracia - 25 proc. głosów. Dlaczego są tak popularni?

Prof. Federico Vercellone: Nie ma prostej odpowiedzi. Po pierwsze, Meloni jest popularna dzięki występom w mediach. Liderzy partii populistycznych mają bardzo specyficzny sposób zwracania się do ludzi. Meloni może obiecać wszystko, bo nie jest u władzy. A jednocześnie musi przyciągać uwagę mediów i zwolenników – bo w pewnym sensie prowadzi show. Tak budowane przywództwo może bardzo szybko stać się słabe, ale może być odwrotnie – polityk może stać się bardzo silny i wpływowy, i tak jak dzieje się właśnie teraz.

Czyli Meloni to taki polityczny kot w worku?

I trudno powiedzieć, co jest w tym worku. Na razie sprawdzała się tylko jako posłanka. Jej popularność to znak kryzysu naszej demokracji.

Kryzysu nie tylko we Włoszech...

Jeśli mamy kryzys rządu, a nawet kryzys idei państwa, to takie osoby jak Giorgia Meloni zyskują popularność. Jest to bowiem również kryzys wyobrażeń i opinii społeczeństwa na temat klas rządzących. Dotyczy to każdej liberalnej demokracji.

W efekcie może pojawić się postać łącząca władzę symboliczną i instytucjonalną z władzą fizyczną, osobistą, z show – najlepszym przykładem jest tu Władimir Putin. Stworzył wizerunek macho, na przykład pokazując się bez koszuli, podobnie jak Matteo Salvini, który go kopiował. To brutalna, witalistyczna wizja prawicowej polityki i szowinistycznego populizmu, które nie liczą się z dziedzictwem instytucji demokratycznych.

Za Mussoliniego pociągi były punktualne

Mamy tu do czynienia z zakamuflowaną nostalgią za faszyzmem?

Tak. Giorgia Meloni wywodzi się z postfaszystowskiego Movimento Sociale Italiano (MSI). Nawet symbol Fratelli d'Italia jest tożsamy z symbolem Movimento (płomień w kolorach włoskiej flagi). Historia MSI zakończyła się w 1995 roku, kiedy to jej działacze stworzyli Alleanza Nazionale, partię bardziej konserwatywną niż postfaszystowską. Meloni odgrywała w niej aktywną rolę – była liderką ich młodzieżowego skrzydła. Wtedy też Pino Rauti, eurodeputowany, znany polityk postfaszystowski, stworzył Movimento Sociale Fiamma Tricolore, ruch przeciwny tej konserwatywnej transformacji. Rauti jest podziwiany przez Meloni i jej partię. Wygląda na to, że w pewnym sensie łączy ona więc dwa skrzydła współczesnych ruchów postfaszystowskich.

Jest jeszcze jedna postać, Julius Evola – poeta, malarz futurysta i prawicowy mistyk, który jest bardzo popularny wśród jej zwolenników, jest postfaszystowskim bohaterem kulturowym...

Meloni przyznała jednak, że Mussolini popełnił wiele „błędów”, jak wojna czy ustawy antysemickie.

Oczywiście, ale pociągi przyjeżdżały na czas...

To jest typowe nostalgiczno-faszystowskie powiedzenie. Podobnie jak wskazywanie, że pod dyktaturą nastąpiła poprawa poziomu życia i polityk publicznych.

W maju 2020 roku Meloni wychwalała jako „bohatera” założyciela swojej macierzystej partii MSI Giorgia Almirantego, kolaboranta nazistów i redaktora naczelnego antysemickiego i rasistowskiego pisma „W obronie rasy”. Wygląda na to, że wcale nie wstydzi się tego dziedzictwa.

Tak, Meloni absolutnie nie wstydzi się swoich przekonań. Ale powiedziała również, że chce bronić wartości Republiki Włoskiej, przy czym pierwszy wiersz włoskiej konstytucji mówi o tym, że jest ona demokratyczna, czyli oparta na zasadach oporu przeciwko faszyzmowi. Widzisz więc teraz, jak działa populizm.

Szanowny Sylvio Berlusconi

Jakie są jej relacje z Silviem Berlusconim? Była przecież ministrą ds. młodzieży w latach 2008-2011 w jego czwartym rządzie.

Meloni była też kiedyś w tej samej partii, co Berlusconi – Il Popolo della Libertà, powstałej z połączenia Forza Italia i Alleanza Nazionale. Była jej członkinią a potem stworzyła Fratelli d'Italia z Guidem Crosetto i Ignaziem La Russą. Od tego czasu zdarzało się, że współpracowała z Berlusconim.

Przez wiele lat po upadku Chrześcijańskiej Demokracji (a może i do teraz) wśród umiarkowanych wyborców dawało się odczuć wielką nostalgię za tą partią.

Która rządziła Włochami przez cały czas zimnej wojny...

Wielu prawicowych polityków chciało, aby - tak jak Chrześcijańska Demokracja - Forza Italia stała się prawdziwie umiarkowaną partią. To był również cel Berlusconiego, jak sądzę. Od rozwiązania Partii Liberalnej w 1994 roku nie było we Włoszech żadnej prawdziwej umiarkowanej siły. Ostatnio w mediach pojawia się dziwny pomysł, że Berlusconi może zostać przewodniczącym Senatu i że Salvini i Meloni zaoferowali mu to stanowisko za doprowadzenie do upadku rządu Draghiego. Jednak naznaczony niezliczonymi problemami z prawem życiorys Berlusconiego każe zadać pytanie, czy w ogóle możliwe jest stworzenie z nim wiarygodnej partii umiarkowanych. Poza tym wydaje mi się, że nie ma realnych szans na współpracę między konserwatywną partią liberalną, taką jak Berlusconiego, i ugrupowaniami faszystowskimi lub postfaszystowskimi.

Przeciw aborcji, za NATO i Ukrainę oraz za pokojem z Rosją

Co więc sądzić o ich koalicji?

Na początku uważałem, że ona w ogóle nie powstanie. Bo wtedy Forza Italia i Berlusconi mogłyby stracić głosy na rzecz Partii Demokratycznej i innych, i skończyć jako gorszy partner. W elektoracie Berlusconiego są ludzie myślący liberalnie, którzy nie chcą takiego sojuszu. Oczywiście, po wyborach wszystko może się zdarzyć. Mimo to nadal uważam, że Forza Italia będzie żałować tej współpracy.

Bracia Włosi są przeciwko eutanazji, homoseksualistom, kwestiom gender, imigrantom...

Przeciwko aborcji?

Myślę, że wielu z nich tak. Meloni jest gorliwą katoliczką. Bardzo to podkreśla, to część jej tożsamości. W nadchodzących wyborach jej partia może być największym ugrupowaniem w parlamencie i największą z trzech zaangażowanych w atak na rząd Draghiego. Z tej trójki jednak to Liga jest największym rodzynkiem. Jest tam wielu strasznych ludzi, rasistów przeciwnych imigracji, słuchających z uwielbieniem narracji Meloni. Jest też część mniej radykalna. To głównie samorządowcy z północnych prowincji Włoch. Dobrze poradzili sobie podczas pandemii COVID-19, dużo pracując nad kwestiami publicznej służby zdrowia. Partia nie jest więc teraz stabilna.

Ale są przecież w tej koalicji. Jaki jest program Berlusconiego, Meloni i Salviniego?

Program, nazwany oczywiście „Dla Włoch”, koncentruje się na tzw. interesie narodowym i ojczyźnie, na wzroście gospodarczym i obronie konserwatywnych wartości takich jak rodzina. Wzywa do obrony i promowania

„klasycznych i judeochrześcijańskich, historycznych i kulturowych korzeni i tożsamości Europy”.

Jak już wspomniałem, Meloni jest dobra w teatralizacji polityki. Widać też pewne wątki antyimigranckie. Chcą zatrzymać migrantów, którzy przybywają, jak mówią „dziesiątkami tysięcy każdego roku do brzegów Włoch na łodziach z Afryki Północnej” – proponując stworzenie unijnych ośrodków dla uchodźców poza granicami państw europejskich.

Z drugiej strony w tym programie jest też silna tendencja euroatlantycka.

Tak, liderzy zobowiązują się do respektowania zobowiązań Włoch wobec NATO i wspierania Ukrainy broniącej się przed inwazją Rosji, jednocześnie popierając wysiłki dyplomatyczne na rzecz pokoju. Piszą, że chcą zmniejszyć zależność Włoch od rosyjskiego gazu i zwiększyć produkcję energii odnawialnej, ale mówią też o możliwości powrotu do energii jądrowej. Mogą obiecać wszystko, aby tylko zdobyć władzę. Niemniej jest to ich pierwszy punkt programu – euroatlantycka orientacja polityki zagranicznej.

To jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe...

No ale są też postulaty antyimigranckie i ale dotyczące Unii Europejskiej - by stała się „bardziej politycznym i mniej biurokratycznym” blokiem. Chcą zrewidować zasady funkcjonowania UE, a także zmienić uzgodniony już program reform, który Włochy miały realizować, aby uzyskać 200 mld euro z funduszy post-pandemicznych.

Dodam tylko, że jednym z ich postulatów jest „zaprzestanie procesów medialnych”, będących od dawna zmartwieniem Berlusconiego. A co z lewą stroną sceny politycznej? Dlaczego rozeszły się drogi Partii Demokratycznej i Azione?

Lider Azione Carlo Calenda stwierdził, że nie akceptuje sytuacji, w której w koalicji są również osoby, które głosowały przeciwko Draghiemu. To bardzo smutny podział, sytuacja podobna do tej, gdy sto lat temu we Włoszech rodził się faszyzm. Socjaliści i komuniści byli zajęci wewnętrznymi sprawami. Podziały, podziały i jeszcze raz podziały między siłami demokratycznymi i partiami socjalistycznymi doprowadziły do faszyzmu.

Meloni obieca wszystko, a zrobi - co uzna za stosowne

Mówi się, że jedyną osobą, która w tej sytuacji pragnęła władzy, był sam Mussolini, nikt inny. Czy dzisiaj jest tak samo? Meloni wykorzysta słabość lewicy?

Nie jestem historykiem, ale chyba można tak powiedzieć. Partie prawicowe, postfaszystowskie mają dziś około 40 proc. poparcia. Rząd prawicowych fanatyków będzie katastrofą. Nie sądzę, aby siły demokratyczne, czy pomniejsze partie lewicowe ze swoim 4-8 proc. poparciem mogły zaproponować strategię, która oddali groźbę ich rządów. Partie prawicowe, postfaszystowskie mają dziś około 40 proc. poparcia. Nikt też nie nazywa prawicowej koalicji tak, jak na to zasługuje.

Czy Berlusconi, który pytał ambasadora Rosji we Włoszech o „prawdę” o wojnie w Ukrainie, jest osobą, która gwarantuje wspieranie Ukraińców…?

A jaka będzie przyszłość Włoch według Pana?

Cała ta sytuacja pokazuje kruchość włoskiego państwa – szpitale nie działają prawidłowo, szkoły publiczne również, wciąż obecna jest korupcja... Ludzie z klasy robotniczej są rozczarowani działaniem związków zawodowych, a tradycyjny elektorat lewicowy skręcił w prawo.

Nigdy nie wiadomo, co osoby takie jak Meloni zrobią mając władzę w rękach. Myślę, że wszystko jest możliwe.

*Federico Vercellone jest profesorem zwyczajnym estetyki na Uniwersytecie w Turynie. Bada relacje między estetyką a współczesną hermeneutyką, historię nihilizmu w myśli europejskiej oraz tradycję niemieckiego romantyzmu w myśli politycznej współczesnej Europy.

Jest stałym felietonistą włoskiej gazety „La Stampa”, w której komentuje życie polityczne Włoch.

;
Wojciech Albert Łobodziński

ur. 1998, dziennikarz polityczny, tłumacz naukowy, studiujący filozofię na Uniwersytecie Warszawskim i Università degli Studi Roma Tre oraz zarządzanie biznesem na grande école Ecole des Hautes Etudes Commerciales du Nord w Lille. Publikuje również w języku angielskim, włoskim, bułgarskim i hiszpańskim. Między innymi w: Left.it, Cross-Border Talks, Mundo Obrero.

Komentarze