Prezes NBP zapewnia, że polski rząd i bank centralny są dobrze przygotowane do twardego Brexitu - bez umowy z UE. Trudno jednak uwierzyć w przygotowanie samego Glapińskiego. Przekonuje on, że wymiana handlowa z Wlk. Brytanią jest bardzo mała. Gdyby otworzył jakikolwiek raport, wiedziałby, że Zjednoczone Królestwo od lat jest w czołówce importerów z Polski

Prezes NBP Adam Glapiński wziął 20 lutego udział w „Gospodarczym Otwarciu Roku 2019” zorganizowanym przez Krajową Izbę Gospodarczą. W jednym z rozpoczynających konferencję wystąpień prezes NBP miał za zadanie pokazać przedstawicielom sektora prywatnego szersze makroekonomiczne trendy, z którymi przyjdzie im się w tym roku zmagać.

NBP zapewnia, że nic nam nie grozi

Glapiński zaczął od Brexitu. Tłumaczył uczestnikom, że rząd intensywnie pracuje nad zabezpieczeniem Polski przed twardym, pozbawionym umowy Brexit. Zapewniał, że rząd jest dobrze przygotowany, a NBP nie widzi w potencjalnym chaotycznym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE specjalnego zagrożenia. (Wideo relacja tu)

Choć takie lekceważenie Brexitu wydaje się zaskakujące, można je wytłumaczyć naturą działania banku centralnego. Rolą NBP i Glapińskiego jest między innymi utrzymanie zaufania rynków. Gdyby z NBP płynął sygnał, że twardy Brexit odbije się bardzo źle na polskiej gospodarce, odniósłby efekt samospełniającej się przepowiedni. Podobne zapewnienia dotyczące przygotowań awaryjnych do twardego Brexitu słychać z wielu stolic.

Małe pojęcie Glapińskiego o eksporcie

Fasadowe niewzruszenie ze strony banku centralnego to zatem standardowy zabieg. Spełnia swoją rolę, dopóki instytucja zachowuje choć częściową wiarygodność. To podobnie jak ze strażą pożarną. Jesteśmy gotowi wierzyć strażakom, że pożar można opanować, nawet jeśli wydaje nam się ogromny. Trudno byłoby jednak utrzymać naszą wiarę, gdyby strażacy obwieścili, że żadnego ognia nie ma, więc nie ma czego gasić.

Jedną rzeczą jest zatem wiara w zapewnienia NBP, że Polska poradzi sobie z twardym Brexitem. Czymś zgoła innym jest słuchanie prezesa Glapińskiego zapewniającego, że Polskę z Wielką Brytanią gospodarczo mało łączy. W przemówieniu Glapiński stwierdził, że


Mamy handel z Wielką Brytanią bardzo mały.

Adam Glapiński, Gospodarcze Otwarcie Roku 2019 - 20/02/2019

15.11.2018 Jasionka . G2A Arena . Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapinski podczas III edycji Kongresu 590 . Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Gazeta


Kompletny fałsz. Wielka Brytania jest drugim importerem z Polski.


Dalej Glapiński dodał: „Natomiast te powiązania Wielkiej Brytanii z innymi krajami Europy mogą spowodować jakieś przejściowe trudności. Ale to wszystko na naprawdę niskich poziomach”.

Wielka Brytania jest od lat w czołówce największych importerów polskich produktów. W 2017 roku zajęła drugie miejsce, za Niemcami, ex aequo z Czechami. Zjednoczone Królestwo odpowiada za 6,4 proc. całego polskiego eksportu. Trafiły tam produkty za łącznie ponad 56 miliardów złotych.

Krajowa Izba Gospodarcza jest instytucją samorządu gospodarczego, zrzeszającą przedstawicieli różnych sektorów oraz instytucje promujące dwustronną współpracę, jak Francusko-Polska Izba Gospodarcza. To ludzie stale zajmujący się sprawami związanymi z handlem zagranicznym. Właśnie ich prezes Glapiński próbował przekonać, że mało nas z Wielką Brytanią łączy.

Ministerstwo Finansów: już za miesiąc realne trudności

W opublikowanym 19 lutego 2019 komunikacie Ministerstwo Finansów tłumaczy formalności celne, które wejdą w życie po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE 29 marca 2019. Zdaniem Ministerstwa jest wysoce prawdopodobne, że wynegocjowana z UE umowa wyjścia nie uzyska akceptacji Parlamentu Zjednoczonego Królestwa, co sprawia, że twardy Brexit jest realny.

Taki scenariusz narzuci na firmy eksportujące do Wielkiej Brytanii wiele dodatkowych obowiązków. Związane będą z deklaracjami celnymi, opłaceniem ceł, a także wprowadzi zakazy i ograniczenia dotyczące części produktów. Konieczność kontroli spowolni również czas tranzytu dóbr.

Jak pisaliśmy w OKO.press, najbardziej zagrożeni są polscy producenci żywności. Produkty żywnościowe to jedna piąta naszego eksportu do Wielkiej Brytanii, a cła w rolnictwie są średnio wyższe niż w innych sektorach. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego, think tanku podlegającemu Prezesowi Rady Ministrów, średnia stawka celna dla produktów spożywczych może wynieść 28 procent. Do tego atrakcyjność handlową obniżają czasochłonne kontrole sanitarne.

Potrzebne porozumienie, a nie zaklęcia o przedsiębiorczości

To nie wszystko. Twardy Brexit może doprowadzić do znacznego osłabienia funta, przyczyniając się do dalszej podwyżki cen polskich dóbr i tym mocniej obniżając nasz eksport do Wielkiej Brytanii. Do efektów bezpośrednich dołączą pośrednie, o których w swoim przemówieniu wspominał Glapiński.

Wielka Brytania to, na równi z Chinami, trzeci największy rynek eksportowy dla Niemiec, czyli największego importera polskich produktów. Wiele z nich to części niezbędne w produkcji niemieckich dóbr eksportowych. Gdy brytyjski import zwolni, osłabi się niemiecki popyt na polskie towary.

Glapiński stwierdził, że polscy eksporterzy odczują Brexit tylko pośrednio, a ich problemy będą jedynie przejściowe i niewielkie. Przypomniał, że parę lat temu znacznym szokiem był spadek eksportu na rynki Rosji i Ukrainy, a polscy producenci poradzili sobie śpiewająco.

Prezes NBP albo nie wie, albo nie chce przyznać, że stawka w wyniku Brexitu jest zupełnie inna.

Wielka Brytania to druga największa gospodarka w UE. Nagłe wprowadzenie ograniczeń handlowych uderzy w całą gospodarkę unijną, osłabiając koniunkturę i zmniejszając dostępne rynki zbytu.

Priorytetem musi być powstrzymanie twardego Brexitu. Rozwiązaniem nie jest wiara w polską przedsiębiorczość, lecz wynegocjowanie planu awaryjnego na wypadek chaosu.

Jednym z nich może być awaryjne wsparcie unijne dla producentów, tak jak w wypadku rosyjskiego embarga w 2014 roku. Innym byłaby próba dogadania się z Wielką Brytanią, gdzie część rządzących optuje za zerową taryfą celną na produkty żywnościowe w celu uniknięcia nagłego wzrostu cen po 29 marca.

Oba scenariusze wymagają jednak od strony polskiej prawdziwego przygotowania i uwagi również na najwyższym szczeblu. A o to trudno, gdy głównymi punktami na dyplomatycznej agendzie jest wyłamywanie się z unijnej solidarności w kwestii Iranu oraz zażarty konflikt dyplomatyczny z Izraelem na temat polityki historycznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym