Tadeusz Rydzyk broni kościelnych pedofilów twierdząc, że za ujawnianiem przestępstw wobec dzieci stoi chęć zniszczenia Kościoła. Podobną obronę przez atak, zaprzeczanie, budzenie empatii wobec kapłanów i mobilizowanie wiernych do ich obrony stosował do niedawna abp Michalik. Tyle, że Rydzyk opisuje media jako "antychrysta", a Michalik - jako "ojca zła"

„Naszym Dzienniku” 15 grudnia 2018 Tadeusz Rydzyk agituje na rzecz partii Prawdziwa Europa zakładanej przez europosła Mirosława Piotrowskiego, który „wykłada w jego Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej i „spełnia posługę myślenia przez swe wystąpienia w Radiu Maryja i Telewizji Trwam”. Rydzyk niby dystansuje się od inicjatywy („z mediów wiem, że nazwa tej nowej partii ma brzmieć Prawdziwa Europa – Europa Christi”), ale występuje w roli jej adwokata.

Celem partii ma być zatrzymanie w Polsce marszu „w kierunku lewactwa, neomarksizmu”. Według Rydzyka „chrześcijaństwo jest spychane, na przeróżne sposoby chcą [jak często u Rydzyka podmiot jest domyślny – red.] zniwelować naukę Kościoła, rozwodnić Ewangelię. Niezwykłą rolę antyewangelizacyjną spełniają media”.

I tutaj kluczowy fragment:

„To pokazywanie rzekomych skandali w Kościele, księży jako najgorszych, że to pedofile, homoseksualiści i nie wiem kto jeszcze. Ale czy patrzą przy tym, czym się posługują, żeby zniszczyć człowieka?”.

Działania na rzecz zatrzymania molestowania seksualnego przez księży jest interpretowane przez Rydzyka jako „niszczenie wiary w Pana Boga. Bo gdy odbierze się dobre imię ewangelizatorom, to się unicestwi ewangelizowanie. I o to chodzi. Można nawet zapytać: czy już antychryst rządzi światem?”.

Prawdziwy głos Kościoła?

Narracja Rydzyka wyłamuje się z podejścia, jakie – przynajmniej oficjalnie – przyjmuje dziś Episkopat. W dokumentach biskupi zapewniają, że zależy im na prawdzie, wykryciu i ukaraniu sprawców.

Warto jednak przekaz Redemptorysty z Torunia zrekonstruować. Może bowiem wyrażać postawy obronne części duchowieństwa i tłumaczyć brak reakcji środowisk i władz kościelnych w wielu konkretnych przypadkach pedofilii. Jak tłumaczył OKO.press ks. Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Episkopacie Polski, „jesteśmy na początku drogi. Zupełną naiwnością byłoby oczekiwanie, że możemy być na poziomie Niemiec. Instytucjonalizacja problemu nie postępuje za szybko, dlatego że

jeszcze jesteśmy w fazie negacji problemu we własnych szeregach”.

Według Żaka dotyczy to nie tylko kleru, ale „skoncentrowanie mediów na Kościele czy duchowieństwie sprawia, że rośnie wewnętrzny opór środowiska”.

Rydzyk:

  • zaprzecza istnieniu skandali pedofilskich, a w każdym razie stwierdza, że ich skala jest mniejsza; mówi o „rzekomych skandalach” (ZAPRZECZANIE);
  • skupia się na obronie potencjalnych sprawców i wczuwa w los kapłanów, którzy są niszczeni jako ludzie (OBRONA SPRAWCÓW);
  • przypisuje osobom i instytucjom, które chcą wyjaśnić skalę przestępstw seksualnych w Kościele, motyw antyreligijny i ideologiczny, opisany jako „lewactwo, neomarksizm” (PRZYPISYWANIE IDEOLOGICZNYCH MOTYWÓW);
  • uznaje, że rozliczanie Kościoła jest działaniem z gruntu złym – dziełem „antychrysta” (POTĘPIANIE);
  • daje do zrozumienia, że misja ewangelizacyjna księży jest ważniejsza niż jakieś tam zarzuty (RELATYWIZACJA).

Tak samo mówił Michalik

Taka narracja obowiązywała w Kościele do niedawna. Dał jej wyraz m.in. abp Józef Michalik, który od 2001 roku z ogromnym przekonaniem bronił księdza M. z Tylawy, mimo oczywistych dowodów, że molestował on kilka pokoleń dziewczynek z wsi. W parafii tradycją były noclegi dzieci w plebanii, proboszcz sam je kąpał i układał do snu.

Lucyna Krawiecka, żona księdza gerkotalockiego z tej samej wsi, postanowiła bronić dzieci. Nagrała wyznania dziewczynek i pojechała do Józefa Michalika, ówczesnego arcybiskupa przemyskiego  Usłyszała, że rzuca oszczerstwa (ZARZECZANIE)

Jak mówi dziś OKO.press Lucyna Krawiecka, Michalik był bardzo niemiły, agresywny, nieufny. Dodał, że „jeśli mam dowody, to powinnam iść do prokuratury”. Podkreślał, że „ten ksiądz tyle zrobił dla parafii i dla was był taki dobry. A wy na niego oszczerstwa takie rzucacie?” [OBRONA SPRAWCY]. Nie podjął żadnych działań.

Gdy sprawa została opisana przez „Gazetę Wyborczą” i wszczęte zostało śledztwo, Józef Michalik wystosował specjalny list do wiernych. Nazwał ks. Michała M. gorliwym kapłanem, do którego nie ma zastrzeżeń (ZAPRZECZANIE). Pisał o „znanej z antyklerykalizmu” gazecie, która wyrządziła krzywdę (OBRONA SPRAWCY) księdzu prałatowi (MOTYW IDEOLOGICZNY).

Michalik uznał nawet, że autorzy i redaktorzy „Wyborczej” – jak się wyraził – „depczą prawdę”, bo „wywodzą się od ojca kłamstwa” (POTĘPIANIE).

  • Zobacz większy cytat z listu

    „Czuję się zobowiązany wyrazić współczucie księdzu proboszczowi i [wyrazić] nadzieję, że konfratrzy i parafianie, którzy znają lepiej środowisko niż wrogie Kościołowi i depczące prawdę gazety lub osoby, nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez gorliwą modlitwę. Czuję się zobowiązany zaprotestować przeciwko szarpaniu dobrej opinii naszych księży, co jest przecież atakiem niewybrednym znanych nam pewnych grup i środowisk. Dziś przybierają one coraz to inne kolory, ale zawsze wywodzą się od ojca kłamstwa”.

Jak zwykle w sprawach o pedofilię, część lokalnej ludności broniła „swojego kapłana” a on sam kontratakował np. głosząc w kazaniach, że dzieci, które na niego naskarżyły, mają grzech i muszą się z niego wyspowiadać. Po wsiach krążyły listy z poparciem dla kapłana.

W obronę ks. M. – wbrew oczywistym dowodom przestępstwa – zaangażowała się prokuratura okręgowa w Krośnie kierowana przez Stanisława Piotrowicza, a on sam na konferencji 7 listopada 2001 roku tłumaczył, że w zachowaniu księdza „nie było żadnego podtekstu seksualnego”. Całowanie dziewczynek w usta było „na zasadzie daj księdzu ciumka” albo „gilgotania brodą”. Dotykanie miejsc intymnych wyrażało „zdolności bioenergoterapeutyczne” proboszcza (i czasem pomagało!).

Dopiero przeniesienie sprawy do prokuratury rejonowej w Jaśle doprowadziło do procesu i skazania ks. M. w czerwcu 2004 roku na dwa lata w zawieszeniu na pięć lat za „dewiacyjne i pedofilne zachowania wobec sześciu dziewczynek”.

„Dziecko szuka miłości”

W kwietniu 2011 roku abp Józef Michalik wręczył Piotrowiczowi złoty medal „PRO ECCLESIA PREMISLIENSI”, przyznawany „wiernym świeckim za działalność wiernych na rzecz Kościoła lokalnego”.

Jeszcze w 2013 r. – już jako przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski – zaprzeczał prawdzie o proboszczu: „Tak, ciągle wyciąga się sprawę z Tylawy, choć większość na nią się powołujących pewnie nawet nie wie, o co chodziło, i powiela setki razy nieprawdę, jakobym bronił wtedy księdza pedofila, jakobym chciał sprawę wyciszyć i zamieść pod dywan”.

W październiku 2013 roku Michalik dał wyraz innej wersji ZAPRZECZANIA i pełnej empatii OBRONY SPRAWCÓW molestowania seksualnego przez księży:

„Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga”.

Po kilku godzinach Michalik zwołał jednak pilny briefing i oświadczył, że słowa były ewidentną pomyłką.

  • Kliknij, by przeczytać więcej

    Tadeusz Rydzyk: Każdy człowiek ma prawo organizować się z innymi dla dobra wspólnego, w tym celu powinien wchodzić w różne organizacje. Święty Jan Paweł II w adhortacji „Christifideles laici” wyraźnie mówi, żeby ludzie tworzyli partie dla dobra wspólnego, żeby nie zniechęcali się różnymi ludzkimi brakami, niedoskonałościami, tylko byli uczniami Chrystusa. Z mediów wiem, że nazwa tej nowej partii ma brzmieć Prawdziwa Europa – Europa Christi, która nawiązuje do Ruchu Europa Christi, inicjatywy środowiska tygodnika „Niedziela”. Chodzi o to, że Europa nie jest Chrystusowa, odchodzi od Chrystusa. Europa idzie absolutnie w kierunku lewactwa, neomarksizmu.

    Nasz Dziennik: Dokonuje już nawet nie ukrytej, ale jawnej apostazji?

    Patronem tej Europy jest Altiero Spinelli z jego manifestem komunistycznym. Widzimy, że chrześcijaństwo jest spychane, na przeróżne sposoby chcą zniwelować naukę Kościoła, rozwodnić Ewangelię Chrystusa. Oczywiście tu niezwykłą rolę antyewangelizacyjną spełniają media. To pokazywanie rzekomych skandali w Kościele, księży jako najgorszych, że to pedofile, homoseksualiści i nie wiem kto jeszcze.

    Ale czy patrzą przy tym, czym się posługują, żeby zniszczyć człowieka? Jaką promują kontrkulturę? Panseksualizm, gender, które prowadzą do tych wszystkich nadużyć, dewiacji. To jest moralna schizofrenia. Ale to jest wpisane w niszczenie wiary w Pana Boga. Bo gdy odbierze się dobre imię ewangelizatorom, to się unicestwi ewangelizowanie. I o to chodzi. Można nawet zapytać: czy już antychryst rządzi światem?

    Widzimy, że destrukcyjne, antyludzkie ideologie coraz mocniej napierają też na Polskę.

    Na Polskę tym bardziej, bo jesteśmy jeszcze wyspą wiary w Europie. Oni myślą o przyszłości, dlatego uderzają w dzieci, młodzież, dlatego przeszkadza im Radio Maryja. Porównałbym tę sytuację z komorą gazową. Jak uratować się w niej? Doprowadzić dobre powietrze. Wystarczy, że jest takie Radio, które wpuszcza trochę świeżego powietrza, i to już im zagraża. I dlatego zabić. To jest to, co powiedział mi pewien austriacki ksiądz w małej kapliczce Radia Maryja na początku jego istnienia: „Oni cię zabiją”. Zapytałem: „A w jaki sposób?”. „Odbiorą ci dobre imię”.

    To jest zabijanie systematyczne, po to, żeby zniszczyć to dzieło. Zgodziliby się, jeszcze pieniądze by dawali na utrzymanie Radia Maryja, ale żeby było takie, jak oni podyktują. A katolicyzm, żeby był poprawny politycznie, taki grzeczny. Komuniści zgadzali się, żeby byli księża patrioci, tak ładnie się nazywali, ale to było po to, żeby niszczyć Kościół od wewnątrz. Ale Kościół przetrwał, Pan Jezus i Matka Boża nas uchronili.

    Medialne insynuacje, że to Ojciec zakłada nową partię, są więc kolejną odsłoną walki z Radiem Maryja? Ukrywa się fakt, że na czele powstającej formacji ma stanąć europoseł Mirosław Piotrowski.

    Pan profesor Mirosław Piotrowski tak jak każdy ma prawo działać na rzecz dobra wspólnego. Co nas łączy z panem profesorem? To, że wykłada w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, spełnia posługę myślenia przez swe wystąpienia w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. Wiem, że rodzina pana profesora jest katolicka, ma porządnych rodziców, jedna siostra jest karmelitanką klauzurową, druga urszulanką szarą. Ja pana profesora nie kanonizuję, ale dziękuję mu za to, co robi, i życzę mu dobrze.

    Niech politycy ze sobą rozmawiają, niech wspólnie budują. Popieram każde dobro i cieszę się każdym dobrem, jakie człowiek czyni. Jeżeli jakaś partia czyni coś dobrego, to się cieszę. Nie mam żadnych konfliktów z ludźmi, z politykami, którzy starają się czynić dobro. Chciałbym, żeby czynili jeszcze więcej, żeby się nie bali.

    Czy dzisiaj katolicy w Polsce mają swoją reprezentację polityczną?

    W jakimś stopniu mają, ale nie jest to w pełni”.


Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym