Nie tylko cukrzyca i otyłość. Co naprawdę potrafią te leki?
Miały pomagać w cukrzycy typu 2. Potem zmieniły leczenie otyłości. Dziś leki GLP-1 sprawdza się w chorobach serca, nerek, wątroby, bezdechu sennym, demencji, a nawet w leczeniu uzależnień. Gdzie są ich granice?
Ta historia mogłaby zacząć się jak kadr z filmu Quentina Tarantino. Pustynia. Upał. Cisza, w której wszystko wydaje się stać w miejscu. I nagle ona: heloderma arizońska. Powolna, ciężka, trochę niezgrabna, ale na swój sposób dostojna. Przemyka przez kadr i znika między kaktusami.
Na pierwszy rzut oka nie ma tu materiału na przełom w medycynie. A jednak właśnie ślina tego gada pomogła otworzyć drogę do leków GLP-1. Naukowcy znaleźli w niej substancję podobną do ludzkiego hormonu regulującego wydzielanie insuliny, apetyt i tempo opróżniania żołądka. Miała jedną ważną przewagę: działała dłużej niż naturalny GLP-1.
Tak powstał eksenatyd, pierwszy lek z tej grupy. W 2005 roku FDA zatwierdziła go w USA do leczenia cukrzycy typu 2. Wtedy wyglądało to na ważną, ale dość wąską innowację diabetologiczną. Dziś wiadomo, że był to pierwszy rozdział znacznie większej historii. Leki GLP-1 zmieniły leczenie cukrzycy i otyłości, a teraz są badane w chorobach serca, nerek, wątroby, mózgu, bezdechu sennym i uzależnieniach.

Komentarze